Legenda Ukrzyżowanej

Marcin Zasada
Bożena Kubit przy obrazie Chrystusa w szacie. Jego wizerunek odpowiada relikwii Volto Santo z Lukki
Bożena Kubit przy obrazie Chrystusa w szacie. Jego wizerunek odpowiada relikwii Volto Santo z Lukki Fot. Arkadiusz Gola, Romuald Piela
Niewiasta z brodą wisi na krzyżu. Odziana w suknię cierpi za miliony, dokładnie tak, jak jej oblubieniec Jezus.

Kiedyś opiekunka nieudanych małżeństw i kobiet, które próbują uniknąć męskiego pożądania, dziś patronka coraz chętniej przywoływana przez ruchy feministyczne.

Tajemnicza kobieta- Mesjasz, androgynicznie łącząca w sobie przeciwstawne pierwiastki męski i żeński. Niezwykła alternatywa wobec zmaskulinizowanego, patriarchalnego świata chrześcijaństwa, w którym boskość zarezerwowana jest wyłącznie dla jednej płci.

Wszystko zaczęło się jak zawsze. Na początku było Słowo. Volto Santo z Lukki, ukrzyżowany Zbawiciel w koronie, długiej tunice, z szeroko otwartymi oczami i długimi włosami opadającymi na ramiona. We wczesnym średniowieczu przedstawianie Chrystusa na krzyżu ubranego w długą szatę, z królewskimi insygniami, było powszechne (taka imaginacja jednoznacznie kojarzyła się z należnym majestatem) i dopiero w jedenastym wieku zaczęło zanikać na rzecz znanego nam obecnie obrazu nagiego Jezusa z białą przepaską na biodrach i w cierniowej koronie.

Świadek ukrzyżowania

Według legendy, Volto Santo wyrzeźbić miał Nikodem, świadek ukrzyżowania. Są też przekazy mówiące, że autorami Oblicza Chrystusa byli sami aniołowie, dlatego krucyfiks ten nabierał szczególnego znaczenia, jako tzw. acheiropit, uczyniony nie ręką ludzką. Cudowna podobizna przechowywana była później w ukryciu, aż do pielgrzymki do Ziemi Świętej biskupa Gualfreda w 782 roku. Biskup we śnie ujrzał miejsce przechowywania relikwii. Odszukał ją, następnie zbudował łódź, która bez pomocy wioseł i załogi przetransportowała krucyfiks do małego portu w Luni, we wschodniej części Zatoki Genueńskiej. Później skarb dostał się do rąk biskupa Jana w Lukce, który umieścił go w miejscowej katedrze.

- Najstarsze zachowane świadectwa kultu Volto Santo pochodzą z około XI wieku. Do Lukki odbywały się wtedy pielgrzymki z całej niemal Europy. U stóp Świętego Oblicza pochylały się osobistości ówczesnego świata, wielu składało cenne dary. Były wśród nich korony na głowę Zbawiciela. Dlatego właśnie to korona wieńczy głowę Chrystusa na wizerunkach, powtarzających Volto Santo z Lukki - mówi Bożena Kubit, etnograf z Muzeum w Gliwicach, zgłębiająca przecinającą się historię Volto Santo i św. Wilgefortis.
W zbiorach gliwickiego muzeum znajduje się obraz zgodny ze stylistyką relikwii z Lukki. Ukrzyżowany Chrystus w czerwonej szacie zrzuca złoty trzewik klęczącemu u jego stóp skrzypkowi. To nawiązanie do legendy o grajku, który został w ten sposób obdarowany przez Jezusa. Według niej, ubogi muzykant często wygrywał pod figurą Zbawiciela. Pewnego dnia jeden z trzewików spadł na jego instrument, co grajek uznał za cudowne wsparcie od Boga. Ludzie oskarżyli go jednak o kradzież, ale przed egzekucją pozwolili raz jeszcze zagrać pod krzyżem. I wtedy na oczach świadków, trzewik po raz drugi spadł ze stopy Chrystusa, biorącego grajka w obronę i dającego w ten sposób świadectwo jego niewinności. Cała historia dobrze się kończy - trzewik zostaje od grajka odkupiony za pokaźną sumę, którą ten dzieli się z innymi biedakami.
Śląska Starostka
Teraz wróćmy do obrazu Chrystusa w szacie i wyobraźmy sobie na jego miejscu kobietę. Zamiast szaty ma mniej lub bardziej wytworną suknię, na głowie koronę, na nogach jednego trzewika. Jej twarz zdobi broda, którą podarował jej sam Zbawiciel. Brzmi niewiarygodnie, ale właśnie taka opowieść wyłania się z legend o ukrzyżowanej.

Wilgefortis, znana jest w różnych częściach świata jako święta Liberata, Kummernis (także w Polsce), Eutropia, Ragenfeldis, Hulpe, Combre, Wilga lub święta Starosta (w Czechach). W gwarze ludowej Śląska pojawia się jako Starostka, dobra opiekunka i patronka kobiet. Jej imię Wilgefortis etymologicznie wiążące się ze zwrotem Vigo Fortis, oznaczającym silną lub dzielną dziewicę, przez lata ulegało zniekształceniom lub uproszczeniom. Niemieccy badacze przyjmują również wersję wywodzącą imię od Hilge Vartz (Fartz), czyli święta twarz (oblicze). Angielskie Uncumber i niemieckojęzyczne Kummernis wywodzi się też od zbitki słów określających okoliczności męczeńskiej śmierci świętej oraz jej wstawiennictwa w godzinie śmierci, to jest ohne kümmer - bez strachu.

Podania o Wilgefortis mają swoje korzenie w tradycji ludowych wierzeń i obrzędów Portugalii bądź Italii, osadzonych na styku religii chrześcijańskiej i muzułmańskiej, których narodziny datuje się na okres IV wieku n.e. Jak podaje tradycja, Wilgefortis, dziewica i męczennica, miała żyć w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Była chrześcijanką, córką pogańskiego władcy Luzytanii (dzisiejsza Portugalia). Kiedy na jego królestwo najechał pogański król Sycylii, ojciec Wilgefortis postanowił zawrzeć układ z najeźdźcą, dając za żonę swoją piękną córkę. Mariaż doszedłby do skutku, gdyby nie zdecydowany opór księżniczki. Oblubieńcem, którego wybrała, był bowiem Chrystus Ukrzyżowany i jemu postanowiła być wierną za każdą cenę. Kategorycznie odmówiła zamążpójścia, a nie chcąc budzić pożądania ubiegającego się o jej względy księcia, wymodliła u Chrystusa oszpecenie swojej twarzy. Prośbie stało się zadość.

Mit jest potrzebny, by przybliżyć nam Boskość do życia

Piękne młode oblicze pokrył męski zarost (w niektórych przekazach pojawia się wątek ofiarowania przez Chrystusa swojej twarzy Wilgefortis). Rozwścieczony ojciec, nie mogąc zmusić córki do wyrzeczenia się wiary i zmiany decyzji niweczącej jego polityczne plany, kazał ukrzyżować Wilgefortis. Poniosła więc śmierć męczeńską za Chrystusa i jak Chrystus na krzyżu, co miało mieć miejsce w 138 lub 308 roku.

- W pasyjną część żywota Wilgefortis wplotła się z czasem legenda o grajku, żywo przypominająca tę związaną z Volto Santo: przechodzący obok umierającej na krzyżu wędrowny muzykant postanowił ulżyć w cierpieniu ukrzyżowanej. Zatrzymał się, by jej zagrać, a ona, w podzięce, zrzuciła mu ze stopy drogocenny bucik - mówi Bożena Kubit.

Cud z trzewikiem
Nie we wszystkich podaniach ojczyzną Wilgefortis była Luzytania, nie we wszystkich była mowa o szpecącej ją brodzie, nie zawsze była księżniczką. Nie od początku też towarzyszył jej pasji grajek, a są legendy, według których cud z trzewikiem miał się zdarzyć nie u stóp ukrzyżowanej, lecz przy jej wizerunku.

Wizerunki Wilgefortis, a zwłaszcza przedstawienia jej krzyżowej śmierci, często aż do zmylenia przypominające lukkańskie Volto Santo, znane są, podobnie jak przekazy pisane, od końca średniowiecza. Właśnie wtedy wizerunek Chrystusa w szacie przekształcił się w postać brodatej kobiety przybitej do krzyża. Gdy na przełomie XIX i XX wieku niemieccy uczeni próbowali jednoznacznie wytłumaczyć fenomeny ludowych kultów świętych i związanych z nimi legend, po raz pierwszy zwrócili uwagę na zbieżność przedstawiania Wilgefortis z Volto Santo. Odkryli, że gdy w XIV i XV stuleciu gotyk upowszechnił wizerunek Ukrzyżowanego jedynie z przepaską na biodrach, symbolika Chrystusa wiszącego na krzyżu, a odzianego w szaty stopniowo stawała się coraz mniej czytelna. Sława cudownego wizerunku z Lukki, która przekroczyła Alpy, na Północy Europy jego symbolika, a także geneza, nie zawsze pozostawały zrozumiałe. Aby zatem jakoś skonkretyzować i wytłumaczyć często kopiowany na miniaturach, w kodeksach i rzeźbach wizerunek, zaczęto łączyć go ze świętą Liberadą - legendarną dziewicą męczennicą czczoną w Akwitanii. W poszczególnych krajach przypisywano jej też wstawiennictwo w najprzeróżniejszych sprawach. To z kolei spowodowało dalsze szerzenie się kultu, który w końcu dotarł do Czech, na Śląsk, aż w końcu do całej Polski. Dziś jej najróżniejsze wizerunki można oglądać m.in. w kościołach w Pułtusku czy Wambierzycach .

Librada i prawa kobiet

Żywy kult dla świętej Wilgefortis, w Hiszpanii zwanej Librada, inspirował Miguela Cervantesa, czego odzwierciedleniem są pojawiające się w Don Kichocie motywy brodatych kobiet. Hiszpanie w czasie konkwisty przenieśli kult świętej Librady do Ameryki Łacińskiej, gdzie do dziś pozostaje on bardzo żywy. Kiedy w Nowym Świecie zakładano nowe osady w okolicach 20 lipca, nadawano im nazwę Santa Librada. Tak było na przykład w wypadku miejscowości istniejącej do dziś na Jukatanie, w dzisiejszym Meksyku. Najżywszą czcią darzą Libradę mieszkańcy Panamy. 19 lipca 1671 roku założono osadę Las Tablos, będącą dziś jednym z przedmieść Panama City. Parafia tamtejsza do dziś nosi wezwanie Sancta Librada i każdego roku od 11 do 20 lipca w Las Tablos organizuje uliczną fiestę na cześć patronki. Obchody kończy barwny korowód, w czasie którego na ukwieconych wozach z czcią wieziona jest figura Wilgefortis.

Patronat świętej w Ameryce Łacińskiej obejmuje przede wszystkim opiekę nad żonami ciemiężonymi przez mężów. Imię Librady zaczęło się pojawiać też w nazwach organizacji walczących o prawa kobiet w krajach latynoamerykańskich.

Inspiracja dla artystów
Mimo utrwalonej tradycji, jej istnienie jako postaci historycznej jest od dawna kwestionowane i poddawane w wątpliwość przez Kościół katolicki. Po ostatnich reformach kalendarza świętych, Wilgefortis została usunięta z oficjalnego kanonu.

- Nie oznacza jednak, że nie można wznosić do niej modlitw. Kościół uszanował to z racji zakorzenienia kultu Wilgefortis w lokalnych tradycjach - wyjaśnia ks. Bronisław Kanci, duszpasterz pielgrzymek w Sanktuarium Maryjnym w Wambierzycach. Jedna z kapliczek miejscowej kalwarii przedstawia właśnie ukrzyżowaną Wilgefortis. Kiedyś miała nawet brodę, ale kilkanaście lat temu ktoś ją zamalował.

Rezerwa, z jaką traktowana jest ta legendarna postać inspiruje artystów. Postać skrzypka grającego u stóp Wilgefortis wielokrotnie wspominają bracia Grimm w swoim zbiorze podań ludowych. Wątek Wilgefortis pojawia się w książce Olgi Tokarczuk Dom dzienny, dom nocny. Swoją interpretację tej legendy przygotował też Teatr Wierszalin w sztuce Ofiara Wilgefortis. Jak pisze Tokarczuk, mit potrzebny jest nam po to, żeby przybliżyć boskość do ludzkiego życia. Legenda o ukrzyżowanej to kolejny dowód odwiecznej, tłumionej społecznej potrzeby istnienia kobiety-Mesjasza. Czymże są jednak ofiary Joanny d'Arc, Lady Godivy i mitologicznej Europy przy bezwzględnej gorliwości Wilgefortis?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie