Magister, czyli przyszły bezrobotny bez konkretnej wiedzy

Justyna Krzyśków
123rf
Kończą dobre kierunki z imponującymi wynikami, ale ustawiają się w długich kolejkach w urzędach pracy. Etatu szukają miesiącami, aż w końcu lądują na garnuszku rodziców. Połowa naszych studentów po ukończeniu uczelni pozostanie bezrobotna. Dlaczego?

Okazuje się, że lata edukacji nie przygotowują młodych ludzi do funkcjonowania na rynku zawodowym. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez organizatorów IV edycji programu Twoja Perspektywa - Orange Polska we współpracy z Polskim Stowarzyszeniem Zarządzania Kadrami i Business for Society, polscy studenci sami przyznają, że kompetencje zdobyte podczas studiów nie satysfakcjonują przyszłych pracodawców. Jolanta Trojak-Wrona ze Studia Promocji Fokus w Katowicach jedynie potwierdza obawy młodych absolwentów.

- Studenci jeszcze podczas nauki zaczynają dorabiać w marketach. Niestety po ukończeniu studiów większość z nich w tej pracy zostaje, bo daje pewny zysk. Najtrudniej zdobyć pracę jest absolwentom ekonomii, marketingu i kierunków humanistycznych - tłumaczy Trojak-Wrona.

Optymistycznie nie są również nastawieni sami studenci. Dyplom okazuje się nie być wcale przepustką do lepszego świata, a czas spędzony na nauce wydaje się straconym. Anna Boros, absolwentka dziennikarstwa z Gliwic mówi jasno: studia nie dały mi żadnych konkretnych umiejętności.

- Wiadomości zdobyte na uczelni nie mają nic wspólnego z pracą w redakcji. Wielu z moich kolegów z wydziału zapewne nigdy w zawodzie pracować nie będzie. Niestety, na dziennikarstwie nie sposób nauczyć się dobrze pisać. Dopiero wyjazd za granicę na wymianę studencką pozwolił mi na jakikolwiek rozwój. Plusem jest na pewno to, że na studiach poznałam interesujących ludzi i nauczyłam się dyskutować również na trudne tematy - opowiada Anna Boros.

Wniosek? Nadal na wielką skalę produkujemy "niepotrzebnych" magistrów. Urzędy pracy zalewają filozofowie, poloniści, pedagodzy, socjolodzy, znawcy łaciny i greki. Jedynie 3 proc. maturzystów świadomie decyduje się na przyszłe studia. Powoli zaczyna się to jednak zmieniać. W tym roku na śląskich uczelniach triumfy popularności święciły logistyka, finanse i rachunkowość oraz budownictwo. Według Rafała Mustera, socjologa pracy z Uniwersytetu Śląskiego, studenci coraz częściej przy wyborze studiów kierują się sytuacją na rynku pracy i uczą się po to, by w przyszłości znaleźć zatrudnienie.
Młodzi ludzie walczą jednak o przetrwanie na rynku pracy jak potrafią. Ponad 30 proc. studentów ma już na swoim koncie pierwsze doświadczenia zawodowe. Z kolei aż 70 proc. zdobywa i szlifuje swoje umiejętności praktyczne działając w organizacjach, samorządach czy też uczelnianych kołach naukowych. Wielu studentów w tym względzie wspomina również o praktykach zawodowych zapewnianych przez uczelnię lub o wolontariatach.

Z kolei aż 80 proc. studentów od pracodawców oczekuje w pierwszej kolejności praktyk, staży oraz warsztatów merytorycznych, czyli tych form współpracy, które umożliwią im konfrontację teorii z praktyką. Równie popularną formą okazują się warsztaty i spotkania merytoryczne prowadzone przez doświadczonych pracowników. Takiej formy życzyłoby sobie 49 proc. badanych studentów.

Absolwenci UŚ na rynku pracy

Jacek Szymik-Kozaczko, rzecznik Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach:
Absolwenci UŚ dobrze radzą sobie na rynku pracy. Dwóch na trzech respondentów szukało jej nie dłużej niż trzy miesiące. W większości przypadków zatrudnienie było związane z umową o pracę, charakteryzowała je więc względna stabilność. Zgodność pracy z uzyskanym wykształceniem różniła się w zależności od kierunku studiów. Średnio jednak 75 procent badanych miało pracę zgodną z wykształceniem. W grupie kierunków o największym odsetku zatrudnionych zgodnie z kierunkiem znalazły się m.in. takie jak: informatyka, chemia, fizyka, prawo, filologie, psychologia i geologia. JK


*Marsz Autonomii 2012 ZDJĘCIA, WIDEO, OPINIE
*Wielki koncert Guns N'Roses w Rybniku ZOBACZ ZDJĘCIA, WIDEO

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
www

dziwne ja jestem po uś i pracy szukam ponad rok .prawie wszyscy znajomi z roku wyjechali za granice . rzecznik kłamie bo mu za to płacą

s
speedfan

Teraz jest masa " firm " szkolących / dąjących konkretne wymagane kursy i praktyki za pieniądze niemałe ( 500 / 1000 / 1500 / 3000 zł i więcej., zależnie od zawodu w jakim się chcesz szkolić ) i abstrachując od tego czy masz kase na te szkolenia czy nie, to już jak posiądziesz wymagane dyplomy i wiedzę to i tak nie masz gwarancji, że się dostaniesz do upragnionej pracy, że Cię przyjmą... bo przecież nie masz 2 / 3 / 5 letniego doświadczenia tak bardzo pożądanego przez pracodawce...Hipokryzja hipokryzję pogania a cwaniacy na głupich jak zarabiali tak zarabiają dalej. By żyło się lepiej - wszystkim !

C
Cynik

Nie sciemniaj -wy trzepiecie na tym kasiore i g. was obchodzi ich przyszłość.
A najtaniej uruchomic tasmowe kursy humanistyczne.
Kiedys pewien dyktator postanowił nadac kazdemu obywatelowi tytuł doktora a w Polsce postanowiono nadac kazdemu (śmieciowy) tytuł magistra, szkodząc nie tylko nowym magistrom ale takze obnizając range tytułu tych ktorzy rzeczywiscie musieli na niego sie napracowac

w
wykladowca

W ostatnim czasie dużo czasu poświęcałem analizie kierunków oraz szczegółowym programom kształcenia studentów; otóż z konieczności (naszej) uruchamiane są głównie te kierunki studiów, które aktualnie są najbardziej popularne wśród młodzieży "około_maturalnej", gdyż inaczej nie przyjdą do nas; a ci jednakże w tym momencie kierują się głównie życzeniami rodziców, różnymi młodzieńczymi emocjami, a nie realną sytuacją na rynku pracy... później wiele głębokiego żalu do całego świata !!!

Ś
Śledź

Na moje pytanie jakie przeczytał książki z tej dziedziny napisane przez praktyków reklamy - twórców wielkich agencji reklamowych, copywriterów, projektantów grafiki z rozbrajającą szczerością odpowiedział, że żadnej. Czytał jedynie podręczniki teoretyków (akademików) nigdy nie siedzących godzinami nad projektem jakiejkolwiek reklamy.
To działo sie w Polsce nie tak dawno.

Na podobne pytanie zadane kiedyś absolwentowi jednego z uniwersytetów amerykańskich aplikujacych na stanowisko w USIA (Agencja Informacyjna Stanów Zjednoczonych) pretendent do rządowego stanowiska sypnął z rękawa kilkunastoma tytułami ostatnio przeczytanymi w tym wiele z nich wyciągniętych z biblioteki LOC.

U nas nie praktykuje sią smokształcenia studenta. To co mu nakazują to może przeczyta i może się nuczy. Ale nic ponad to. A potem mysli, że czekają w firmach na jego niespotykaną wiedzę w utęsknieniem.

z
zwykły rolnik

-przez te wszystkie lata studia były czymś w rodzaju zamiatania pod dywan bezrobocia- młodzież pod presją otoczenia i "ałtorytetuf" szła na studia, a wtedy przez 3-5 lat nie była ujmowana w statystykach bezrobocia i tak to się toczyło. W tej chwili jest drastycznie źle. Kolega, kanalarz w mieście, otwiera firmę czyszczącą kanały, szuka ludzi. Wiecie ile zgłosiło się ludzi z licencjatami? O absolwentach techników i liceów nawet nie wspominam. Kolega nigdy w życiu nikogo nie rekrutował i teraz ma ciężki zgryz, bo każdemu chciałby pomóc, z niektórych CV jedzie desperacją na km, ale nie może zatrudnić przecież totalnych zółtodziobów. Obraz Polski z tych aplikacji na kanalarza w małej firemce jest nieco inny niż ten z mediów.

J
Jacek

Niemcy przyjmują do pracy ludzi na tzw okres Einarbeitung, czyli okres wprowadzenia do pracy. W tym czasie pracownik dopiero naprawdę uczy się zawodu. U nas też tak był0o za komuny, no ale wszystko co komunistyczne to złe. No i skutek jest taki, że absolwenci nic nie potrafią, bo praktyki to fikcja, a pracodawcy nie chcą ich uczyć. A potem narzekają, że nie mogą znaleźć kandydatów do pracy.

d
doc.

Specjalnosc polskich tzw.uczelni to magister od spraw niepotrzebnych.

S
SOS

W tym zasranym kraju nie potrzeba w zasadzie żadnego wykształcenia. Czy masz zawodowe, czy wyższe to i tak nie ma dla Ciebie pracy, poza tym zawsze można sobie dyplom kupić lub mając plecy nawet skończyć studia bez chodzenia na zajęcia - taki jest ten kraj. Jak masz znajomości jak koledzy w PSL to pracę masz zaraz. Najwięszy baran znajdzie pracę na wysokim stanowisku jak ma tylko plecy - przykład spółki Elewarr.

R
Rysio

Do pracy w sklepie naprawdę nie są potrzebne studia. Dawniej wystarczyła szkoła zawodowa.

a
asd
Wszyscy pracodawcy w ogłoszeniach wymagają doświadczenia itp . A jakie doswiadczenie ma mieć absolwent ? Może przyjąc na okres próbny , i okaże sie , że wszystko będzie ok.
Dodaj ogłoszenie