Mała wojenka o kasę pod skocznią

Janusz Szymonik
Posiadanie na terenie swojej gminy jakiegoś wyjątkowego obiektu np. dużego parku, ogrodu zoologicznego, stadionu czy też skoczni narciarskiej to przekleństwo dla samorządowców.

Wziąć na własność? - tak to można puścić gminę w skarpetkach. Ściągać podatki od właściciela? - to mało to polityczne, wszak taki obiekt działa dla dobra wspólnego. Ale koniec końców pecunia non olet. W Wiśle i Szczyrku definitywnie skończyło się pozowanie do zdjęć na tle skoczni w Skalitem i Malince u boku Adama Małysza, nadszedł czas liczenia kasy.

Samorządowcy z Wisły i Szczyrku, choć swego czasu deklarowali wsparcie dla skoczni, teraz żądają pieniędzy

Zarządzający skoczniami Centralny Ośrodek Sportowy nie chce płacić podatku gminom. Wzbrania się, gdyż skocznie nie przynoszą zysków, a kwoty podatku, które proponują samorządy, dyrekcja Ośrodka uważa za wzięte z sufitu. Samorządy, choć swego czasu deklarowały wspieranie obiektów, teraz żądają pieniędzy, tak jak od sprzedawców na miejskim targowisku. W efekcie COS zamknie skocznie dla turystów i podniesie opłaty dla uczniów szkół sportowych. Nie będzie niczego, jak mówił w spocie wyborczym kandydat na prezydenta Białegostoku, niejaki Kononowicz.

Ale gdyby gospodarze beskidzkich gmin pomyśleli nie tylko przez pryzmat doraźnych zysków zatykających dziurę w budżecie i poszli na pewien kompromis z COS-em, korzyść byłaby obopólna.

To przecież dzięki tym nowoczesnym, jak na polskie warunki obiektom co roku do Szczyrku i Wisły przyjeżdżają tysiące turystów, którzy zostawiają pieniądze w restauracjach, hotelach, sklepach, stacjach benzynowych i u właścicieli pensjonatów. W takiej formie podatki trafiają jednak do gminnego budżetu.
Z kolei dyrekcja COS, zamiast utyskiwać , że skocznie są niedochodowe, poszukałaby pomysłu, w jaki sposób sprawić, żeby obiekty w Wiśle Malince i Szczyrku Skalitem przynosiły zyski. Jak zachęcić gminy, żeby choć w części partycypowały w kosztach utrzymania. Bez współpracy z gminami nigdy nie uda się stworzyć obiektów tętniących życiem cały rok. Przy takim nastawieniu jakie prezentuje obecnie dyrekcja COS i władze Szczyrku i Wisły, przed skoczniami marne widoki.

Teraz cieszymy się, że Polska wybuduje cztery nowe stadiony na Euro 2012. Jednak, przykład beskidzkich skoczni nasuwa wątpliwości, czy po mistrzostwach Europy, wybudowane za grube miliony obiekty nie popadną w ruinę z braku pomysłu na ich wykorzystanie i finansowanie? Chyba, że nadejdzie czas menadżerów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie