MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Nie musisz wygrać wyścigu. Wystarczy, że zrobisz to samo, co innowatorzy, tylko lepiej. Czy to wystarczy?

Jerzy Mosoń
Jerzy Mosoń
Walka o pieniądze i władzę jest jak rywalizacja w sporcie. Nie zawsze wygrywają najbardziej utalentowani. Niektórzy mają łatwiej. Sprawdzamy, co o tym decyduje
Walka o pieniądze i władzę jest jak rywalizacja w sporcie. Nie zawsze wygrywają najbardziej utalentowani. Niektórzy mają łatwiej. Sprawdzamy, co o tym decyduje 123rf.com/profile_konstantynov
Pytanie, dlaczego jedni się bogacą, a inni tkwią w ubóstwie, towarzyszy nam od setek lat. W literaturze fachowej panuje dość frustrujące dla wielu przekonanie, że wzbogacić się można albo zyskując premię za bycie pierwszym albo kopiując innowatora w taki sposób, by być od niego lepszym. Ważnego głosu w sprawie sposobu na bogacenie się udzielili czołowi, polscy ekonomiści i finansiści, stosując analogię do państw i narodów, które rządzą światem.

Spis treści

Sposób bogacenia się na poziomie jednostkowym, np. w wykonaniu Kowaskiego czy Smitha częściowo znajduje swoje odzwierciedlenie w zdobywaniu władzy i pieniędzy przez narody i państwa. Teoretycznie to, że współczesna Polska nie należy obecnie do najbogatszych państw świata, nie musi przekładać się na taki sam status jej poszczególnych jednostek, nawet tych zamożnych. Tyle, że jakimś trafem najwięcej miliarderów to właśnie obywatele jednocześnie najzamożniejszych państw świata: USA, Chin, Francji, Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Skąd się bierze ich bogactwo?

Warunkiem bogactwa jest dostęp do morza? Szwajcarzy mogą mieć inne zdanie

Od ponad dwustu lat liczni badacze i teoretycy wysuwają rozmaite hipotezy, wskazując to, co ich zdaniem decyduje o bogactwie. Stać za nim mają: położenie geograficzne, klimat, kultura, religia, polityka, a nawet feudalizm. Najwięcej ciekawych rozważań na ten temat można odnaleźć w dziełach Adama Smitha, Karola Marksa i Maxa Webera.
Słabością większości też wysuwanych przez klasyków myśli ekonomicznej jest to, że każda kolejna opinia może jej przeczyć. Bo przecież, jeśli warunkiem bogactwa jest dostęp do morza, jak w przypadku Włochów czy Holendrów, to skąd bierze się bogactwo Szwajcarii? Jeśli protestanci mają być bogatsi od katolików, to jak wytłumaczyć dawną potęgę Hiszpanii, Portugalii czy Rzeczpospolitej?

Zresztą w badaniach dotyczących wpływu religii czy pochodzenia, użycie tych faktorów będzie coraz trudniejsze z powodu dominacji społeczeństw multikulturowych. Toteż do rangi czynnika urośnie prędzej owa multikulturowość, której badacze będą przeciwstawiać czynnik jednorodności jako ten, który daje większą szansę na bogactwo. Chyba, że o szansach na sukces zdecydują trendy, również multikulturowe.

Bank Światowy uległ trendom i dzieje się to nieprzerwanie

Te wydawałoby się niegroźne teorie dotyczące tego, kto ma większe szanse na bogacenie się, mają bowiem przełożenie na konkretne decyzje. Według Guya Sormana, autora książki „L'Economie ne ment pas”, Bank Światowy, od chwili powstania w 1944 r., nie przestaje udzielać pożyczek, powołując się na doktrynę obowiązującą w danej chwili. Do zmiany polityki Banku, ma dochodzić dopiero wówczas, gdy wyjaśniane są i unowocześniane mechanizmy rozwoju.

Sorman podaje nawet konkretne przykłady: w latach 60. Bank musiał finansować wyposażenie „strukturalne”, potem w latach 80. w modzie była prywatyzacja sektora państwowego i równowaga wydatków publicznych, choć i to nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Następnie można było liczyć na finansowanie w przypadku postawienia na: dobre zarządzanie, walkę z korupcją, demokrację. Kłopot w tym, że Chiny udowodniły, że również bez tego potrafią zbudować potęgę.

Wierzysz w modne instytucje – będziesz bogaty

W ostatnich latach Bank Światowy uśmiecha się do tych, którzy przyznają, że rozwój zależy od instytucji. Niemniej, warto też podejść do rozważań Sormana bardziej krytycznie. Unia Europejska wciąż przecież nie porzuciła wyzwania, z którego zrezygnować miał już Bank pomimo tego, że przykład Chin pokazał, że nie jest ono zbyt użyteczne. W Europie dochodzi raczej do próby łączenia „wskazówek postępowania”, o których pisze Soreman – stąd na finansowanie mogą liczyć te państwa, które podążają zarówno za instytucjami, jak i modą związaną z odpowiednio rozumianą ochroną klimatu.

Tym samym, obecnie bogacić mogą się tylko ci, którzy uwierzyli, że za efekt cieplarniany odpowiada emisja CO2, za którą z kolei stoją ludzie. Pozostali, w tym państwa, które nie przeszły transformacji energetycznej służącej wspomnianej tezie nie będą w stanie wyjść z biedy, choćby dlatego, że będą musiały kupować emisje CO2. Zupełnie na marginesie tego problemu jest to, że w takich warunkach, nie ma najmniejszej szansy na dyskusję naukową o tym, że najwięcej CO2 emitują akweny wodne, i nie bardzo jest jak temu przeciwdziałać, co zapewne mogliby potwierdzić badacze z Washington State University of Quebec.

Najlepiej inwestować w aktywa. Patrzenie wstecz nie zawsze ma sens

Naprzeciw takiemu tokowi rozumowania, po części wychodzi ekonomista Andrzej Stefaniak, który zwraca uwagę na pewną ogólną zasadę, która odnosi się obecnie zarówno do narodów jak i do poszczególnych osób. – Bogacą się ci, którzy inwestują w aktywa, czyli w to, co przyniesie zyski w przyszłości – twierdzi ekonomista. Stefaniak ostrzega przed ryzykiem inwestycji w to, co jest na czasie teraz lub było wcześniej, ponieważ może dodatkowo zabrać nam możliwość skumulowania kapitału na to, co stanowić będzie o rozwoju jutro.

Podobne podejście, o którym wspomniał Stefaniak zastosowali jak dotychczas Skandynawowie, a szerzej również Finowie. Norwegowie, zaraz po tym, gdy okazało się, że ich ziemie bogate są w złoża postanowili przeznaczać lwią część zysków na rozwój banków, instytucji finansowych oraz banki żywności, których zasoby - z uwagi na zanieczyszczenie środowiska i degradację mniej odpornych gatunków roślin - mogą być kiedyś warte wielokrotność rezerw w złocie wielu zamożnych państw.

Duńczycy i Szwedzi postawili również na rozwój nowoczesnych technologii, ale też na innowacyjne przedmioty codziennego użytku. Klasycznym przykładem jest szwedzka firma IKEA, która opracowała rozwiązania pozwalające trafić w gusta jak najszerszej grupy odbiorców. Z kolei inna firma z branży meblowej tj. duńska Innovation to przykład na wykorzystanie rozwiązań, które przyciągną bardziej zamożnego klienta, dla którego istotny jest też wyszukany design.

Finowie stawiają na innowacyjne, czyste technologię oraz na własną produkcję

Z kolei Finowie stawiają na inwestycje w regionie m.in. w Państwach Bałtyckich. Co więcej starają się pracować na miejscu, rezygnując z szybkich zysków poprzez wyprowadzenie produkcji na zewnątrz tj. do Azji czy do Afryki. Szukają też nowych pomysłów. Marka Suunto chwali się zegarkami sportowymi, które powstają w Finlandii, w dodatku z użyciem odnawialnych technologii. Co więcej, fińskie gadżety zbudowane są z trwałych materiałów, w przeciwieństwie do konkurencyjnych w podobnych cenach. Fińskie marki uczą się od siebie nawzajem. Jeszcze ponad dekadę temu wzorem dla Suunto mogłaby być firma Polar, który dość długo produkowała bezkonkurencyjny sprzęt mierzący czas, ciśnienie, kroki czy dystans za pomocą GPS.

Położenie geograficzne ma nieco mniejsze znaczenie niż kiedyś

Dr Stanisław Kluza, wykładowca ekonomii w Szkole Głównej Handlowej, były Minister Finansów oraz przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego podkreśla, że przyczyny bogacenia się narodów są zarówno stałe jak i zmienne w czasie. – Setki lat temu głównym czynnikiem decydującym o zamożności było położenie geograficzne zapewniające ludności bezpieczeństwo, następnie korzystny klimat i zasoby potrzebne do przetrwania, takie jak żyzna gleba czy dostęp do wody. Tak jest do dziś, choć w związku z rozwojem technologicznym, położenie geograficzne w kontekście bezpieczeństwa ma nieco mniejsze znaczenie niż kiedyś. Za to wzrosła rola zasobów, w tym umiejętnego ich wykorzystania. To drugie pochodzi z kolei z wykształconego kodu kulturowego, który już sam w sobie jest czynnikiem wpływającym na bogacenie się. Rola kodu kulturowego będzie prawdopodobnie stale rosła – tłumaczy Kluza.

Imperium, nad którym kiedyś nie zachodziło Słońce. Czy okryje je mrok?

Doskonałym przykładem ewolucji przyczyn bogacenia się państw i narodów jest Wielka Brytania - ojczyzna finansów, wielkiego kapitału i największe w historii mocarstwo.

– Setki lat temu, dzięki korzystnemu położeniu mogły rozwijać się narody zamieszkujące Wyspy Brytyjskie – atak na ich ziemie mógł nastąpić tylko drogą morską, co ułatwiało obronę. Sami Wyspiarze mieli za to strategiczną pozycję by wyruszać na podboje. Gdy jednak człowiek nauczył się latać poziom bezpieczeństwa mieszkańców Wysp zbliżył się do tego, jakim dysponowali ich potencjalni rywale – mówi dr Kluza.

W pewien sposób można wywieść z tego cząstkowy wniosek, że rozwój lotnictwa mógł być jednym z czynników, które pośrednio przyczyniły się do zmierzchu „Imperium, nad którym nigdy nie zachodziło Słońce” – kończy ekonomista.

Nieoszlifowany diament, któremu ktoś nie pozwala nabrać blasku

Doktor Kluza zwraca uwagę na jeszcze jeden kraj, który powinien nas interesować obecnie. Chodzi o Wenezuelę. Jak podkreśla, Wenezuela ma bogate zasoby, korzystny klimat, a przy tym nienajgorsze położenie geograficzne. Tymczasem wciąż jest stosunkowo niezamożne. – Pomijając aspekt kulturowy, który może, ale nie musi zakłócać dynamicznego rozwoju tego kraju nie należy zapominać o jeszcze jednym czynniku potencjalnie destrukcyjnym: o interesach mocarstw – mówi ekonomista.

– Wenezuela ma tak duży potencjał, że być może nie jest w interesie żadnego mocarstwa ani globalnego ani tym bardziej regionalnego by ten kraj rozwijał się znacząco szybciej niż obecnie – mówi dr Kluza.

– Ten czynnik obecny jest w przedmiocie badań co najmniej od historycznego „Koncertu Mocarstw” – układu politycznego powstałego w 1815 r., zrzeszającego wówczas Wielką Brytanię, Rosję, Austrię, Prusy, a pragnącego decydować o sile i strukturze poszczególnych państw, ich istnieniu lub nie – dodaje ekspert.

Agresja podparta siłą militarną dawała kiedyś przewagę.

Jak zauważa Juliusz Bolek, przewodniczący Rady Dyrektorów Instytutu Biznesu i laureat nagrody Finansista Roku 2016,
kiedy spojrzy się analitycznie na mapę świata, na przestrzeni dziejów można zaobserwować, że są czasy kiedy jedne państwa zyskiwały na znaczeniu, a inne traciły. W przeważających wypadkach było to emanacją ich bogactwa. Potwierdzają to historie m.in.: Cesarstwa Bizantyjskiego, Cesarstwa Rzymskiego, Imperium Osmańskiego, Imperium Osmańskiego, Królestwa Macedońskiego itd. – Ktoś może powiedzieć, że potęga państwa jest uzależniona od jego agresji. Z pewnością w wielu przypadkach o sukcesie decydowała agresja – mówi Bolek. – Warto jednak zauważyć, że przeważnie była spowodowana osiąganiem jakiegoś rodzaju przewagi, przeważnie dzięki zastosowanej innowacyjności w uzbrojeniu, towarach czy zarządzaniu – dodaje.

Czym jest prawo podaży i popytu w kontekście budowania fortun?

Juliusz Bolek przypomina, że o bogaceniu się lub pozostawaniu w biedzie państw, w jakimś stopniu decyduje prawo podaży i popytu.
– Przeważnie bogacą się państwa posiadające nadwyżkę eksportową, a w biedę popadają kraje importujące. Przypadek upadku komunizmu świetnie to oddaje. Brak antagonistycznych środków produkcji i imperatywu walki konkurencyjnej, w połączeniu z utopijną, nieefektywną koncepcją zarządzania, przyspieszony wyścigiem zbrojeń, doprowadził do krachu ekonomicznego, a później politycznego całego systemu bloku politycznego. Przypadek komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej, pokazuje, że taka koncepcja zarządzania państwem nie musi prowadzić do katastrofy, chociaż z ideami komunizmu ma to bardzo mało wspólnego - kończy.

Czasami do zdobycia przewagi wystarczy dobra organizacja działań

– Bogaceniu się lub pomyślności potrzebny pomysł na sprawne zarządzanie, połączony ze stworzeniem przewagi konkurencyjnej. Przykładem mogą być małe państwa, które sobie świetnie radzą, chociażby Konfederacja Szwajcarska czy Wielkie Księstwo Luksemburga – kontynuuje Bolek.

– To pokazuje też, że gwarancją sukcesu nie muszą być na przykład zasoby surowcowe jako towar eksportowy, przykładowo większość państw bogatych w w złoża ropy naftowej nie stało się bogatymi supermocarstwami, przypadek upadłej Boliwariańska Republika Wenezueli jest tutaj najlepszą ilustracją – podsumowuje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

NBP nowy do 14.07

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Nie musisz wygrać wyścigu. Wystarczy, że zrobisz to samo, co innowatorzy, tylko lepiej. Czy to wystarczy? - Strefa Biznesu

Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni