Niezwykli artyści z KWK „Bobrek” wykonywali rzeźby dla Jana Pawła II i Michela Platiniego. Oto Janusz Matejczyk i Kazimierz Mucha

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Zobacz galerię (7 zdjęć)
Janusz Matejczyk i Kazimierz Mucha wykonywali rzeźby dla Jana Pawła II czy Michela Platiniego. Z górnictwem są związani od kilkudziesięciu lat, a swoją pracownię mają na terenie KWK „Bobrek” w Bytomiu. Materiałem ich twórczości jest węgiel. - Jak to na Śląsku - najważniejszy jest węgiel - podkreślają.

Na starym piecu rozgrzewa się czarny jak smoła klej. Obok leżą bryły węgla wielkości naprawdę dużego bochenka chleba. W rogu pomieszczenia stoi tokarka, a dalej stoły z narzędziami. To pracownia Janusza Matejczyka i Kazimierza Muchy - trzy niewielkie pomieszczenia na terenie KWK „Bobrek” w Bytomiu.

- Narzędzia wykonujemy własnoręcznie. To, co dla innych jest już niepotrzebne, np. zużyte brzeszczoty, my ponownie wykorzystujemy. Rozcinamy, ostrzymy i możemy przystępować do pracy - wyjaśnia Matejczyk.

Wszystko wewnątrz pomieszczenia jest czarne i lepkie od pyłu.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Niby teraz robimy na powierzchni, ale czasem mam wrażenie, że jest tutaj gorzej niż pod ziemią. Tam przez cały czas pracuje wentylacja. Tutaj pył węglowy przez cały czas wisi w powietrzu. To taki mały minus - ocenia Mucha.

Kilkadziesiąt lat w górnictwie. Z węglem nie mogą się rozstać

Janusz Matejczyk i Kazimierz Mucha z górnictwem są związani od kilkudziesięciu lat. Do pracowni rzeźbiarskiej, jeszcze na terenie KWK „Szombierki”, zaczęli przychodzić w latach dziewięćdziesiątych.

- W zasadzie podpatrzyłem jak ktoś inny to robi, spodobało mi się, spróbowałem i jestem w tym do dzisiaj - opowiada Mucha.

Z kolei Matejczyk, zanim zaczął pracę w KWK „Szombierki”, ukończył technikum plastyczne.

- Poznaliśmy się w pracowni i od tego momentu tworzymy razem. Po drodze przenieśliśmy się do KWK „Centrum” i ostatecznie na „Bobrek” - dodaje.

Od kilku dobrych lat są już na emeryturach, ale z kopalnią nie potrafią się rozstać. Lubią górniczy klimat i kontakt z kolegami.

- Lubię to i mam jeszcze siły, żeby pracować. Cieszę się, że jest taka możliwość, która wypełnia mój wolny czas - przyznaje Mucha.

Czym najlepiej konserwować rzeźby z węgla? Pastą do butów

Do tego obaj są przyzwyczajeni, żeby rano wstać z łóżka i wyjść do pracy. A muszą być gotowi wcześnie, bo na szóstą. Szychtę zaczynają w tym samym miejscu, co pozostali górnicy, czyli w gwarnej łaźni.

- Dużo się tam dowiadujemy. Rozmawiamy o tym, która ściana jest w ruchu, gdzie można znaleźć odpowiednie kawałki materiału, a później idziemy do sortowni - tłumaczy Matejczyk.

Tam potrafią spędzić kilka godzin, a czasem nawet kilka dni, aby wydobyć odpowiednie bryły węgla, które będą nadawały się do rzeźbienia - miały odpowiedni rozmiar oraz twardość. W swojej pracowni mają ich całe sterty, a połowa z tego i tak ostatecznie wróci na taśmociąg. Okaże się, że są zbyt kruche lub zniszczone.

- Jak to na Śląsku - najważniejszy jest węgiel - uśmiecha się Matejczyk. - To od niego wszystko zależy.

Na początku muszą uformować bryłę, a później przechodzą do bardziej precyzyjnych prac. Mucha nie tylko obrabia węgiel ręcznie, ale także przy użyciu tokarki.

- Inspiracji szukamy wszędzie, często podpowiada nam je samo życie. Wykonujemy rzeźby, płaskorzeźby z motywami górniczymi i religijnymi, ale też lampy, zegary i różnego rodzaju zamówienia - tłumaczy.

Najpierw przygotowują wstępny rysunek, który później przenoszą na węgiel. Praca nad jednym projektem trwa zazwyczaj kilka dni. - Wszystko zależy od jakości węgla oraz stopnia trudności. Są mniej i bardziej czasochłonne prace - opowiada górnik.

Kiedy 21 maja odwiedziłem ich pracownię, Matejczyk pracował nad rzeźbą Skarbnika. Zaostrzonym brzeszczotem zdzierał kawałek po kawałku, nadając kształt duchowi z legend. Z kolei Mucha kończył prace nad wykonaną z węgla i metalu lampą. - Świeci? - pytam. - Oczywiście, że świeci. Wystarczy podłączyć baterię - odpowiada i od razu demonstruje, a wewnątrz zapala się czerwona dioda.

Ostatni etap pracy to pastowanie, do którego używa się dość nietypowego produktu. - Pasta do butów do dziś jest w użyciu. Nie ma niczego lepszego. Później wystarczy taką rzeźbę raz w roku wypastować i nadal będzie wyglądała bardzo dobrze - wyjaśnia Matejczyk.

Tworzyli rzeźby dla Jana Pawła II, Michela Platiniego oraz prezydentów

W całej swojej karierze obaj artyści z KWK „Bobrek” wykonali tysiące rzeźb z węgla. - Przerobiliśmy kilka ładnych wagonów urobku - śmieje się Mucha.

Dla kościoła Świętego Krzyża w Bytomiu-Miechowicach przygotowali ołtarz z wizerunkiem papieża Jana Pawła II. Święty stoi na nim wsparty o krzyż, unosząc dłoń w geście błogosławieństwa. Wewnątrz umieszczono relikwię Ojca Świętego.

Zresztą, samemu Janowi Pawłowi II również wręczono rzeźby Matejczyka i Muchy. Na Mistrzostwa Europy w 2020 roku wykonali dla Michela Platiniego maskotki imprezy - Slavka i Slavko - w węglu, a ich prace trafiały w ręce prezydentów. Do dziś otrzymują je goście oraz zasłużeni górnicy.

- Węgiel, węgiel i jeszcze raz węgiel. Gdyby nie on, to nas by tutaj nie było - kończy Matejczyk.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie