MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Obraźnicy. Felieton Marka Szołtyska, historyka i znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Obraz znaleziony pod osiedlowym śmietnikiem. To obramowany i zaszklony oleodruk z około 1910 roku.
Obraz znaleziony pod osiedlowym śmietnikiem. To obramowany i zaszklony oleodruk z około 1910 roku. arc
W latach 1870-1900 w naszym regionie zaczyna się wyjątkowo dynamicznie rozwijać wielki przemysł i Ślązoki lepiej zarabiają, przestając się powoli martwić o wyżywienie i planują budowanie murowanych domów.

W mieszkaniach ubrania nie są już przechowywane w drewnianych skrzyniach, ale pojawiają się szranki, czyli szafy i inne coraz ładniejsze meble. Na ścianach zaś dla ozdoby wieszane są obrazy. Początkowo to tylko „świynte obrozki” kupowane podczas pielgrzymek lub od wędrownych handlarzy obrazów, zwanych - obraźnikami.

Tak na śląskich ścianach zawisły podobizny św. Antoniczka, św. Anny z Anabergu albo Świętej Rodziny czy Matki Boskiej z Piekar Śląskich. Ale na tym nie koniec jak idzie o wyposażenie wnętrz. Około roku 1900 na śląskich ścianach pojawia się nowość - pamiątkowe fotografie. Robili je przebranżowieni obraźnicy, którzy stali się wtedy wędrownymi fotografami. Od domu do domy chodzili z wielkim aparatem fotograficznym, statywem i rozwijanym tłem. Tło to zawieszali na zewnątrz, przykładowo na drzwiach chlewika i robili domownikom zdjęcie jakby w atelier. W ten sposób mieli darmowe oświetlenie. Ostatecznie jednak wędrowni obraźnicy i fotografowie nie wytrzymali konkurencji z firmami obraźniczymi, które gdzieś w latach 1900-1910 rozpoczęły na masową skalę sprzedaż gotowych motywów obrazów produkowanych techniką oleodruku.

Ich oferta była bardzo szeroka. Publikowali w gazetach swoje reklamy albo rozsyłali do domów katalogi. Widziałem kiedyś taki katalog. Było tam ponad dwieście rożnych obrazów od religijnych, przez landszafty, czyli widoczki z jeleniem na rykowisku, po półnagie nimfy tańczące nad jeziorem. Aby kupić taki obraz, wystarczyło z katalogu wybrać odpowiedni numer motywu oraz format – bo były proponowane w różnych wielkościach - i zamówić to listownie. Wtedy po kilku tygodniach kurier (!) przywoził obraz do domu. Na terenie Śląska działały głównie takie firmy niemieckie, ale też czeskie, austriackie a później polskie.

A jakie były najpopularniejsze motywy obrazów ze śląskich ścian gdzieś w pierwszej połowie XX wieku? Były to: Ostatnia Wieczerza, Matka Boska z Jezuskiem wśród gołąbków, Święta Rodzina przy pracy… Natomiast do grupy motywów świeckich należy obraz, jaki znalazłem przed kilkoma laty koło śmietnika. Komuś ten obraz przestał się podobać albo musiał ustąpić miejsca jakiemuś nowocześniejszemu wizerunkowi np. wieży Eiffla w antyramie z supermarketu budowlanego. Co o tym sądzić? Pewna cywilizowana zasada uczy, że o gustach się nie dyskutuje. Zatem nie mam zamiaru wartościować, czy lepiej mieć w domu ściany puste, obraz św. Antoniczka, zdjęcie wytatuowanego gitarzysty czy obraz w stylu tego, który znalazłem pod osiedlowym śmietnikiem. Z drugiej strony jednak sposób dekorowania wnętrz dużo mówi o mieszkańcach.

Nie przeocz

Zobacz także

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni