MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Paweł Smolorz: Jarosław Gwizdak, czyli toga w kampanii obciachu

Paweł Smolorz
Jarosław Gwizdak – sędzia i były prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód – a obecnie najbardziej tajemniczy kandydat na urząd prezydenta stolicy województwa śląskiego, podzielił się z internautami myślą, że nie publikuje w sieci swoich fotografii bo - „ceni swoją prywatność”, i uważa, że najważniejsze są: (w domyśle w polityce) „kompetencje, życiorys i wartości, niż autopromocja na zdjęciach”. Czyżby?

W Katowicach, sędzia Gwizdak jest postacią szerzej nieznaną, poza wąskim kręgiem miejskich aktywistów i – przepraszam za złośliwość (co mi się podobno rzadko zdarza) – aktywnych petentów wymiaru sprawiedliwości, to jednak – mimo tajemniczej otoczki - dzieląc się swoimi przemyśleniami o marketingu politycznym, zdradził (być może nieświadomie), że tych wyborów wygrać raczej nie zamierza.

Sędzia Gwizdak, na razie stawia na nieco punkową karierę polityczną - w tym szaleństwie nie ma metody, jest za to smętny romantyzm - wszyscy wiemy, że romantyzm w polityce jest jak „Titanic” Jamesa Camerona serwowany w seksshopowych kabinach wideo. Nie przystoi katować widza.

Trudno jest być poważnym sędzią i politycznym błaznem zarazem, to godzenie ognia z wodą – pan Gwizdak ma trudne zadanie; w kraju nad Wisłą bowiem, aby skutecznie uprawiać politykę trzeba absolutnie zatracić odczuwanie obciachu. I teraz wracając do marketingowych mądrości pana Gwizdaka - kompetencje nie mają absolutnie żadnego znaczenia (a nawet są czymś niewskazanym), życiorys trzeba sobie wymyślić, podobnie jak aksjologię. W CV koniecznie wpisać „walkę z komuną” (nie ważne, że się wtedy miało 10 czy 15 lat, nikt się nie „jorgnie”) , „działalność podziemną” i dobrze jest być „potomkiem niezłomnego”, zaś w obszarze wartości zalecany jest toruński rewizjonizm, trzeba jeszcze postarać się o zatwierdzenie go na najbliższej farze.

Ale obciach, obciach to jest crème de la crème. Bez obciachu ani rusz. Solarium, kosmetyczka, różowy ancug, fuzekle w Minionki, „kandydat na urząd prezydenta, zbiera pety na Staromiejskiej”, „kandydat odwiedził autochtonów pod palmami nad Rawą, rozdając darmowe badyhouzy”, „kandydat tańczy na dożynkowej scenie w Kostuchnie”, „kandydat ratuje kultowe kurczaki z rożna”...Cały ten obciach trzeba fotografować, filmować, publikować, komentować. Dzwonić do media workerów, spamować, do wyrzygania! Tylko tak się to może udać.

Radzę, by pan sędzia Gwizdak zerknął na swoich kontrkandydatów. Z punkowym romantyzmem ma on takie szanse na triumf, jak ja w walce o fotel fuhrera Sosnowca z listy ultrasów Leona Swaczyny.

Z drugiej strony rozumiem - jak po tym wszystkim ubrać togę, tak by spod niego nie wystawało wdzianko błazna? One way ticket.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!