Pielęgniarki ostrzegają, a dyrektor nie ma pieniędzy

Magdalena Nowacka
Protestujące pielęgniarki w szpitalnej świetlicy
Protestujące pielęgniarki w szpitalnej świetlicy Mikołaj Suchan
Między godz. 11 i 13 w poniedziałek około dwustu pielęgniarek i położnych z Powiatowego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej, czyli szpitali będzińskiego i czeladzkiego, na dwie godziny opuściło sale szpitalne i zebrało się w świetlicach. W ten sposób zainicjowały strajk ostrzegawczy. We wtorek pielęgniarki podejmą decyzję czy przystąpią do strajku bezterminowego czy też złożą wypowiedzenia. Wczoraj przy pacjentach zostały jedynie pielęgniarki oddziałowe.

Pielęgniarki walczą o godne pensje. Mają poparcie pacjentów. - Popieramy ten strajk. Wiemy, że siostry muszą w jakiś sposób walczyć o swoje płace - mówi Janina Kubica, pacjentka.

Zdaniem Anny Zub, przewodniczącej Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Powiatowym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Będzinie, pielęgniarki z tych szpitali zarabiają mniej w porównaniu z koleżankami z pobliskich szpitali. Płace są tu w granicach 1300 złotych "na rękę".

Pielęgniarki spotkały się z Iwoną Borchulską, przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych Regionu Śląskiego. Przekonywała, że wspólna walka daje efekty, podawała także przykłady innych szpitali, np. w Mysłowicach.

- Poinformowałyśmy o strajku dyrekcję. Liczymy na negocjacje. Zależy nam na tym, aby w poszczególnych grupach były równe pensje. Chcemy, aby w naszym zakładzie były trzy grupy: pielęgniarki zaczynające pracę, pielęgniarki o stażu pracy od 5 do 20 lat i pielęgniarki pracujące powyżej 20 lat. Chcemy, aby każda z tych grup miała swoją stawkę, tak by wśród zatrudnionych w danych grupach nie było rozbieżności - tłumaczy Anna Zub.

Pielęgniarki twierdzą, że zdarza się, że siostra pracująca krócej, zarabia więcej od tej o dużym stażu.
Tymczasem Jacek Kołacz, dyrektor PZZOZ tłumaczy, że podwyżek dać nie może, bo nie ma na nie pieniędzy.

- Podwyżki były w ubiegłym roku, pielęgniarki dostały po 300 zł. Teraz pielęgniarki chcą jeszcze 500. Biorąc pod uwagę, że wszystkich pielęgniarek jest czterysta, to takie podwyżki wyniosłyby 400 tysięcy miesięcznie. Kontrakty nam nie wzrosły. Żądania nie są realne - mówi dyrektor.

Dodaje także, że w dobie kryzysu nie jest wykluczone, że pensje trzeba będzie obcinać. Choć to pesymistyczna wizja, nie jest jednak zdaniem dyrektora wykluczona.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie