Prestiżowa nagroda dla Kalendarza Beskidzkiego!

Łukasz Klimaniec
Łukasz Klimaniec
Udostępnij:
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich uhonorowało redakcję Kalendarza Beskidzkiego, wydawanego w Bielsku-Białej, nagrodą im. Aleksandra Milskiego m.in. za "odwagę robienia rzeczy solidnych w czasie pośpiesznej bylejakości".

Nagrodę z rąk prezesa Zarządu SDP Krzysztofa Skowrońskiego i zastępcy prezesa Agnieszki Romaszewskiej-Guzy odebrali w Warszawie wydawca czasopisma, prezes Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia Grażyna Staniszewska oraz redaktor naczelny Kalendarza Beskidzkiego Jan Picheta.

W uzasadnieniu prezes SDP Krzysztof Skowroński napisał, że redakcja bielskiego rocznika otrzymała laur „za odwagę robienia rzeczy solidnych w czasie pośpiesznej bylejakości i za kompetencję w podejściu do poruszanych tematów, wreszcie – last not least – chwalebną staroświeckość rozumianą jako dziennikarską służbę publiczną, która każe koncentrować się na temacie, bohaterze, formie, a nie na autorze tekstu”.

Grażyna Staniszewska, prezes Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia, które wydaje Kalendarz Beskidzki nie kryła satysfakcji, że przedsięwzięcie jest dostrzegane przez stolicę.

– Kalendarz to mylące określenie, gdyż z terminarzem nie ma nic wspólnego. W nawiązaniu do dat są w nim zawarte historie z przeszłości ziemi od Zaolzia po Baranią i Babią Górę, czyli południowo-zachodniego zakątka Polski. Kalendarz Beskidzki w tym roku został wydany po raz pięćdziesiąty. Pierwszy rocznik został wydany w 1960 r. Później był wydawany co roku, ale w nowych czasach padł. Po siedmioletniej przerwie nasze towarzystwo podniosło kalendarz z ruin. Wydawanie takich roczników to tradycja Śląska Cieszyńskiego, który w nawiązaniu do dat traktują o dziedzictwie, historii, kulturze – powiedziała Staniszewska.

ZOBACZ: KALENDARZ BESKIDZKI 2016 JUŻ JEST

Redaktor naczelny Kalendarza Beskidzkiego Jan Picheta dziękując jurorom konkursu i Grażynie Staniszewskiej zwrócił uwagę, że swoim autorytetem potrafi ona zdobyć pieniądze na to wydawnictwo i nie ingeruje w pracę redakcji. A to dla dziennikarza wielkie szczęście. Naczelny redaktor rocznika twierdzi, że nagroda ma rangę „mistrzostwa Polski w kategorii czasopism lokalnych i regionalnych”.

– To dla mnie wielka niespodzianka, bo – jak wiadomo – ze stolicy czasem gorzej wszystko widać. Było dla mnie zaszczytem przyjmować honory w towarzystwie tak świetnych dziennikarzy jak Dagmara Drzazga, Dawid Wildstein czy Martyna Wojciechowska, którzy otrzymali laury w innych kategoriach – mówi Jan Picheta.

Podkreśla, że nagroda jest świadectwem wspólnej dobrej roboty – pomysłodawców wznowienia Kalendarza Beskidzkiego, dawnych wydawców z Towarzystwa Miłośników Ziemi Bielsko-Bialskiej, których dzieło jest kontynowane, wydawców oraz ponad czterdziestu autorów i współpracowników, księgowych, drukarzy, sprzedawców i dobroczyńców.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kurator
Kalendarz nawet dobry.Ale Jan to stary "peowiec" jest za rozkradaniem Polski.Blisko jemu do "komora"!
Dodaj ogłoszenie