Pyton królewski w Sosnowcu. Wąż pełznął ulicami w centrum miasta. Złapał go strażnik miejski

Olga Krzyżyk
Olga Krzyżyk

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Pyton królewski w Sosnowcu! Ale ten widok zdziwił mieszkańców Sosnowca. W centrum miasta mieszkanka zauważyła węża. Gada schwytał strażnik miejski - st. insp. Mariusz Tyszkiewicz. Prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński w mediach społecznościowych żartobliwie zwrócił się do mieszkańców, by mimo tropikalnych temperatur, nie wypuszczali luzem swoich tropikalnych zwierząt.

Wąż w Sosnowcu. Złapano pytona królewskiego

W centrum Sosnowca złapano pytona królewskiego. Węża zauważyła jedna z mieszkanek miasta. Nie mogła uwierzyć w to co widzi - w okolicy ul. 3 Maja i sosnowieckiego "Ślimaka" kobieta zaważyła węża. Ciemnobrązowe plamy upstrzone jasnobrązowymi wzorami sugerowały, że był to pyton królewski. Do węża przyjechała straż miejska. St. insp. Mariusz Tyszkiewicz bez problemu złapał pytona.

- Węża w przejściu podziemnym w pobliżu "Ślimaka", około godziny 9.10, zauważyła mieszkanka Sosnowca. Na miejsce przyjechał patrol straży miejskiej. Jeden z naszych strażników interesuje się takimi egzotycznymi zwierzętami, więc nie miał problemu, by złapać węża. Pyton został przewieziony do Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych, gdzie znajdują się puste terraria. Tam trafił wąż. Policja ustala jego właściciela - przekazuje Rafał Łysy, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Sosnowcu.

- Sosnowiecka Straż Miejska apeluje, aby pilnować zwierząt. To, że panują tropikalne warunki, nie oznacza, że tego typu zwierzęta można pozostawiać bez opieki - napisał na swoim Facebooku Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

- Tymczasem słowa uznania za odwagę i odpowiednie podejście dla st. insp. Mariusza Tyszkiewicza, który po zgłoszeniu mieszkanki ,,zgarnął" pytona królewskiego z okolic ślimaka. Przy okazji zachęcam do wystawiania misek z wodą dla naszych czworonożnych przyjaciół - dodał prezydent Chęciński.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Pyton królewski ma zwykle do około 180 cm. Waży około 2 kilogramów. Żywi się małymi ssakami, gryzoniami, czasem zjada też pisklęta.

Skąd pyton znalazł się na ulicach miasta? Tego nie wiadomo. Możliwe, że wyrzucił go sam właściciel lub zwierzę uciekło z czyjejś domowej hodowli. Mieszkańcy informują, że widzieli w niedzielę, że ktoś był na Stawikach z pytonem. Zwierzę mogło zwyczajnie komuś uciec.

Musisz to wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie