Rafał Musioł: Nagie pośladki jak flaga na szczycie

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
- Przyznajcie Państwo, że można było poczuć czyste zażenowanie, gdy gratulacje dla Szerpów przypominały gierki polityków po wyborach w USA - pisze Rafał Musioł, zastępca szefa sportowego Dziennika Zachodniego.

Wejście nepalskich szerpów na K2 to fantastyczna historia. Tragarze, których obecności nikt właściwie nie zauważał, wspięli się na szczyt nie tylko fizycznie, ale i symbolicznie. Niemal od niechcenia sprzątnęli himalaistom sprzed nosa Świętego Graala i wprawili ich w stan frustracji, będącej rachunkiem za wiele dziesiątek lat mniej lub bardziej jawnego lekceważenia. Podobnej historii we współczesnym świecie sportu jeszcze nie było. Z tym większą więc - niech będzie, że złośliwą - satysfakcją mogliśmy śledzić opadające maski wielu wspinaczkowych gwiazd.

Wśród nich nie zabrakło rzecz jasna tych rodzimych. Przyznajcie Państwo, że można było poczuć czyste zażenowanie, gdy gratulacje dla Szerpów przypominały gierki polityków po wyborach w USA. Niby poprawne, ale jednak z dystansem i uszczypliwością, bo nagle okazało się, że ważne są tylko wejścia bez tlenu. I wtedy Nirmal Purja oświadczył, że zdobył wierzchołek bez takiego wspomagania! Szach, mat i koniec wyścigu.

Tak by się przynajmniej mogło wydawać. Ale przecież Polak nigdy się nie poddaje, więc naród rozpoczął przygotowania do czegoś, co jeszcze nikomu się nie udało, bo też nikomu nie przyszło do głowy. Szczyty można wszak zdobywać nie tylko bez dodatkowego tlenu, ale w ogóle bez ubrania! W całym planie istotny był zapewne element zaskoczenia, ale tajemnicę szlag trafił, gdy w czasie ćwiczeń na Babiej Górze zawiódł sprzęt, czyli sportowy stanik i szorty, co zmusiło do interwencji GOPR-owców, a ci nie należeli do osób dyskretnych i co widzieli, to opowiedzieli.

Takie przeszkody nie powstrzymają jednak współczesnych Sarmatów, zwłaszcza, że w mediach społecznościowych już widać, że na golasa po zaśnieżonych górach biega co najmniej tyle samo rodaków, co stojących w kolejce do wyjazdu na Zanzibar. Kwestią czasu jest więc odciśnięcie przez któregoś z nich na szczycie K2 swoich pośladków, co w nowej odmianie polskiego himalazimu stanowi odpowiednik wbicia w śnieg biało-czerwonej flagi.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie