Rafał Musioł: W Górniku Zabrze przewraca się domino [KOMENTARZ]

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Udostępnij:
- Kiepsko jest także w samym klubie. Z Roosevelta emanuje brak energii, nawet w nieźle działających wcześniej social mediach zamiast pasji czuć „pełnienie obowiązków” - pisze Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Źle się dzieje na Roosevelta. Jedno zdarzenie pociąga za sobą kolejne, jak w upadających kamieniach domina. Czy w minioną sobotę nastąpiła kulminacja czy też zobaczyliśmy tylko przystawkę, przekonamy się w najbliższych tygodniach.
Wszystko zaczęło się od zwolnienia przez właściciela klubu, czyli prezydent Małgorzatę Mańkę-Szulik prezesa Dariusza Czernika. Zaskoczenie i dezorientacja były powszechne, bo tuż przed otrzymaniem dymisji był noszony na rękach jako autor najbardziej spektakularnego transferu w Ekstraklasie, czyli namówienia do gry w Zabrzu Łukasza Podolskiego. Wykopanie na aut szefa Górnika do dziś nie zostało wyjaśnione, ale źródła dobrze poinformowane twierdzą, że duże znaczenie miał list napisany do prezydent przez Torcidę.

Sytuacja z Czernikiem była zresztą kolejną próbą sił działających w klubie i wokół niego. On sam brał przecież udział w grze sfinalizowanej pożegnaniem Marcina Brosza, a pozostawieniem na Roosevelta Artura Płatka, który z okienka na okienko sprowadza do Zabrza coraz słabszych piłkarzy. Te działania świetnie podsumował zresztą Jan Urban oceniając nabytki na swoim pierwszym zabrzańskim spotkaniu z dziennikarzami.

Teraz Torcida już chce, by odszedł także Płatek, czemu dała wyraz na transparencie wywieszonym na pustym sektorze. Pustym, bo kibice wypowiedzieli klubowi wojnę w rewanżu za zablokowanie przez policję przygotowanych na mecz z Wisłą płacht „dedykowanych” Ruchowi Chorzów. W efekcie miejsce grupowego dopingu zajął pojedynczy harcownik, a zamiast wpływów z biletów będą odpływy na poczet kar dyscyplinarnych.

Kiepsko jest jednak także w samym klubie. Z Roosevelta emanuje brak energii, nawet w nieźle działających wcześniej social mediach zamiast pasji czuć „pełnienie obowiązków”. Kompletnie nieobecny w przestrzeni publicznej jest Tomasz Młynarczyk, który „p.o.” ma do swojej prezesury przypisane odgórnie.

Swoją drogą w Górniku te literki powinni je mieć wszyscy jego poprzednicy, których samodzielność jest czysto teoretyczna. I być może właśnie w tym leży klucz do obecnej skrzeczącej rzeczywistości.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie