Referendum w Bytomiu: Pytanie o wodociągi to manipulacja

Magdalena Nowacka-Goik
Referendum w Bytomiu dotyczy wodociągów, ale sugeruje coś zupełnie innego
Referendum w Bytomiu dotyczy wodociągów, ale sugeruje coś zupełnie innego ARC
Referendum w Bytomiu: 16 marca bytomianie w referendum zdecydują o losie miejskich wodociągów. Ale konia z rzędem temu, kto zrozumie pytanie zadane w referendum. Czesław Martysz, specjalista od prawa samorządowego mówi wprost: tak zadane pytanie to sprzeniewierzanie się idei referendum. CZYTAJ DALEJ

Referendum w Bytomiu:

"Czy jest pani/pan przeciwko zrównoważeniu budżetu miasta, realizowaniu ważnych dla Bytomia inwestycji oraz częściowemu zabezpieczeniu środków na wkład własny na projekty współfinansowane z Unii Europejskiej poprzez czasowe wydzierżawienie udziałów Bytomskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z.o.o".

Tak brzmi pytanie, na które 16 marca będą odpowiadać bytomianie podczas referendum w Bytomiu.

Z jak dużą świadomością oddadzą ten głos? I czy będą wiedzieli o co chodzi? A chodzi o pozyskanie 100 mln złotych na załatanie dziury budżetowej. Dlatego miasto chce wydzierżawić prywatnemu podmiotowi wodociągi. Jeśli tak się stanie, to czy wzrośnie cena metra sześciennego wody i odprowadzanych ścieków? Tego nie wiemy.

Natomiast sformułowane przez radnych koalicji pytanie referendalne budzi wątpliwości. Bo przecież teoretycznie każdy jest za zrównoważeniem budżetu i inwestycjami. Odpowie więc "nie". A to oznacza... "tak" dla dzierżawy wodociągów. Aby BPK nie poszło w prywatne ręce, na postawione pytanie trzeba odpowiedzieć "tak". Tym oto sposobem jednocześnie deklaruje się sprzeciw wobec zrównoważenia budżetu i inwestycji.

Czesław Martysz, specjalista od prawa samorządowego mówi wprost: tak zadane pytanie to sprzeniewierzanie się idei referendum. - Pytanie w referendum powinno być krótkie, zrozumiałe i konkretne. W tym przypadku już początek może zdezorientować, bo nie wszyscy zrozumieją, co to oznacza "zrównoważony" budżet. To nadużywanie języka ustawowego. Pytanie jest źle postawione - ocenia.

Dr Tomasz Słupik, politolog z UŚ, twierdzi, że tak zadane pytanie ma znamiona sugestii bądź manipulacji.

- Nie brzmi też logicznie czy poprawnie językowo. Pytanie referendalne nie powinno być zadawane przez zaprzeczenie - mówi i też jest przekonany, że takie pytanie może wprowadzać w błąd. Czy pytanie można zmienić lub zakwestionować? Teoretycznie tak - dodaje.

- Jeśli nie będzie zgadzało się pod kątem formalno-prawnym, może to zrobić organ nadzoru, czyli wojewoda - mówi prof. Martysz.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
a to one sie po polcku tyz
Beuthen nazywalo?
dziwne, kiedys
te Beuthenery mieli lepszo
gospodarka i lepszy porzondek,
cosik mi sie zdo, ze sie w Beuthen
za duzo gorolow zagniezdzilo.
r
rudy
pytanie powinno brzmieć:
"czy pani/pan wyraża zgodę na podwyżkę ceny wody i ścieków po to by łatać dziurę budżetową miasta?"
E
Enol
a pytanie referendalne jest bardzo "inteligentnie" ułożone :)
G
Gość
To dopiero wymyslilismy sobie wlodarzy! Zamienilismy Koja na jeszcze wiekszego lewusa i kombinatora! Pech...
Dodaj ogłoszenie