Harwestery, samochody z żurawiami, piły spalinowe i wyjeżdżające auta załadowane drzewem. Tak wygląda codzienność od ponad roku w lasach w okolicach Kuźni Raciborskiej.
Zobacz galerię
- Cały czas sprzątamy drewno. Do tej pory udało się posprzątać około 220 tys. m sześciennych. To stanowi 70-75 procent planu do wykonania. Jeżeli nic nieprzewidywanego się nie stanie, to z tą częścią zadania powinniśmy się uporać do końca roku - mówi Robert Pabian, nadleśniczy z Rud Raciborskich.

Zobacz także:
Trąba powietrzna w Kuźni Raciborskiej zniszczyła 1500 ha lasu ZDJĘCIA + WIDEO

Jednocześnie trwają też prace z przygotowywaniem gruntów pod nasadzenia. W tej chwili jest to 60-70 hektarów, gdzie w przyszłym roku powinny się pojawić pierwsze sadzonki. Ogólnie od podstaw ma zostać odtworzony las o powierzchni 650 ha. Według szacunkowych wyliczeń potrzebnych do tego procesu będzie ponad 5 milionów sadzonek.

- Teoretycznie są specjalne maszyny do sadzenia, ale nie jest możliwe ich wykorzystanie na terenie po takiej klęsce. Na przeszkodzie stoją chociażby karpy po drzewach. Tego się nie wywozi. Należy uporać się z tym ręcznie - dodaje Robert Pabian.

Proces nasadzeń ruszy w 2019 roku, a zakończyć ma się w 2021 roku. Jakie gatunki drzew zostaną posadzone? To głównie zależy od gleby, bo wszystko musi być w zgodzie naturą. Na większości terenów znajdą się sosny. Tam gdzie gleba będzie wilgotna i żyzna pojawią się dęby, lipy, buki. W miarę możliwości sadzone będą też krzewy. Tego typu usługi na zlecenie wykonywać będą firmy zewnętrzne, które już teraz borykają się z problemem braku pracowników.

Ze względu na trwające prace wciąż do wielu miejsc na terenie lasu obowiązuje zakaz wstępu.

- Co kilka miesięcy ograniczamy zamknięty teren. Ostatnio od strony Górek Śląskich i Szymocic udostępniliśmy kolejne fragmenty wysprzątanego lasu. Ścieżki zamknęliśmy ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców. W rejonie prowadzonych prac pracuje ciężki sprzęt, a dodatkowo wciąż istnieje ryzyko łamania się drzew i gałęzi, których stan w ostatnim czasie pogarsza panująca susza - tłumaczy Robert Pabian.

Nadleśniczy apeluje, aby nie wchodzić do zamkniętych lasów, bo w każdej chwili bez większej przyczyny mogą przewracać się kolejne drzewa.

Straty po trąbie powietrznej z 2017 roku liczone są w dziesiątkach milionów złotych. Głównie dlatego, że połamane drzewa należy sprzedawać po promocyjnych cenach, bo nie do wszystkiego się nadają. Nie do przeliczenia są jednak straty dla natury.

- Trąba zniszczyła bardzo stary, ponad stuletni las. Aby wrócić do stanu sprzed trąby, potrzebne będzie sto lat. Szybciej wróci zwierzyna, która powinno się pojawiać jak tylko z lasu wyjadą ludzie z ciężkim sprzętem - kończy Robert Pabian.

CZYTAJCIE TEŻ:
Krajobraz po nawałnicy: jej skutki będą usuwane przez kilka dni
Trąba powietrzna nad Śląskiem. To był horror!
Nawałnica nad Śląskiem Cieszyńskim

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień