MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Śląsk utrzymuje publiczne media

Sławomir Cichy
Już wkrótce powinniśmy się cieszyć programem telewizyjnym bez dodatkowych opłat
Już wkrótce powinniśmy się cieszyć programem telewizyjnym bez dodatkowych opłat fot. 123rf
Widzowie przestają płacić abonament. W 2008 roku zapłaciło go tylko 39,4 procent gospodarstw domowych i zaledwie 4,6 procent firm. Tak wynika z najnowszego raportu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Danuta Waniek, przewodnicząca KRRiT w latach 2003-2005, zauważa kilka przyczyn tej sytuacji. - Generacja, która płaciła, bo z różnych powodów bała się państwa, powoli wymiera. Rzadko rejestrują odbiorniki mieszkańcy nowych osiedli. Publiczne wypowiedzi liderów Platformy Obywatelskiej, którzy twierdzili, że abonament jest niepotrzebny i zlikwidują go po wyborach, też nie pozostały bez echa - stawia jasną diagnozę.

Ale z raportu KRRiT wynika coś jeszcze. Telewizję publiczną w dużej części utrzymują trzy województwa. Śląsk, gdzie abonament płaci 47,2 proc. mieszkańców, Wielkopolska - 48,4 proc. i Lubuskie - 46,3 proc.
Socjolog prof. Marek Szczepański uważa, że dyscyplina mieszkańców regionów byłego zaboru pruskiego wypływa z tradycji i lojalności wobec państwa i instytucji. - Tu zawsze szanowało się władzę. Nawet jeśli kogoś, mówiąc kolokwialnie, szlag trafiał na niedorzeczne pomysły, to je wypełniał, bo tak został wychowany - podkreśla.

Co ciekawe, utrzymujemy publiczną telewizję i radio, a nawet nie doczekaliśmy się Katowic na mapach pogody w "Wiadomościach". - To obrazuje, jak traktowana jest w Warszawie stolica prawie pięciomilionowego regionu - dodaje Szczepański.

Publiczne media nie ustają w wysiłkach promowania abonamentu. Ale mimo że nawet w "Klanie" Ola Lubicz tłumaczy pani Steni, jak go płacić, a Tosiek z "Plebanii" leci na pocztę, żeby uregulować należność, efekt takich akcji jest mizerny.
Projekt nowej ustawie medialnej - która najprawdopodobniej będzie obowiązywać od czerw-ca - znosi abonament radiowo-telewizyjny. Czy frajerstwem jest zatem płacenie podatku od posiadania radioodbiornika i telewizora? Niektórzy tak myślą - dlatego płacących abonament ubywa z każdym miesiącem. Niesłusznie - najpewniej to właśnie ich skarbówka będzie ścigać. Apelujemy do polityków: obejmijcie ich abolicją!

Spośród połowy Polaków, którzy zarejestrowali odbiornik, nie płaci już 2 mln osób. To oni będą ścigani przez fiskusa. Wykaz niesolidnych abonentów Poczta Polska miałaby przesłać Krajowej Radzie Radzie Radiofonii i Telewizji. Ta - fiskusowi. Urząd skarbowy obciążyłby nas nie tylko zaległą opłatą, ale też odsetkami oraz kosztami egzekucji.

W sobotniej radiowej "Trójce" wicemarszałek Sejmu jednak wykluczył takie zagrożenie - czym wprawił w konfuzję posłankę Iwonę Śledzińską-Katarasińską, która odpowiada w Platformie Obywatelskiej za wprowadzenie ustawy medialnej. Jego wykładnia ucieszyła też wiele osób, które zarejestrowały odbiorniki i teraz zamierzały zaprzestać płacenia abonamentu. Liczyły, że fiskus nie dobierze im się do portfela. Nadzieje rozwiewa posłanka Platformy. - Rozwiązanie mówiące o formie odzyskania należnej opłaty na pewno w projekcie ustawy, która niebawem znajdzie się w Sejmie, zostanie zapisane - zapewnia nas Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Wicemarszałek Szmajdziński w przesłanym nam oświadczeniu sumituje się, że jego wypowiedź była niefortunna.

- Winne jest moje gapiostwo i dyskusyjny zapał, który się uczestnikom "Śniadania w Trójce" zdarza. Przykro mi - ubolewa wicemarszałek Sejmu. - Projekt nowej ustawy medialnej znosząc abonament, zakłada jednocześnie ściągnięcie zaległego abonamentu. Wiadomość to dla niepłacących pewnie niemiła, ale nie powinna być niespodzianką. Prawa trzeba przestrzegać.

Jednak sytuacja będzie zgoła paradoksalna. Ci, którzy nigdy nie rejestrowali odbiornika - nie muszą się niczego obawiać. W fatalnej sytuacji znajdą się uczciwi posiadacze radia i telewizora, którzy wnosili przez lata opłatę za posiadanie odbiornika i w jakimś momencie życiowym przestali.

- Co z nimi będzie? Pytają mnie o to ludzie w prywatnych rozmowach. Sprawa jest bardzo trudna - przyznaje posłanka Śledzińska-Katarasińska. - Naszą intencją jest taki zapis w ustawie, który da po jej wejściu w życie czas na zapłacenie zaległości. Nie chcemy obywateli straszyć, ale prawo jest prawem, płacić trzeba.

Ile? Za jeden miesiąc powinniśmy od 2008 r. płacić 5,30 zł za radio i 17 zł za telewizor lub oba odbiorniki. Zwolnione od opłat były tylko niektóre grupy inwalidów oraz osoby powyżej 75. roku życia - o ile nie mają w gospodarstwie domowym młodych, zdrowych współmieszkańców. O tym wielu emerytów czy inwalidów, mieszkających z dziećmi do 26. roku życia, nie wiedziało - i teraz będą ścigani przez fiskusa. Roczna należność - wnoszona co miesiąc - to 204 zł. Do tego dochodzą koszty ustawowych odsetek - dziś jest to 9,75 proc. rocznie. Plus koszty egzekucji: wysyłanych pism, przysyłanych komorników... Na ile gorliwy będzie fiskus w ściąganiu tej problematycznej opłaty, wnoszonej nieregularnie tylko przez uczciwszą część narodu?

- W naszej praktyce obowiązuje ekonomika postępowania. Oznacza ona, że koszty egzekucji nie mogą przekraczać kwoty zaległości - mówi Grażyna Piechota, rzeczniczka Izby Skarbowej w Katowicach.

Oznacza to zatem, że przy niedużych zaległościach fiskus nie będzie używał całego arsenału kosztownych sił i środków, by ścigać dłużnika abonamentowego. Nikt nie lubi jednak figurować na jakiejkolwiek "czarnej liście" zalegających z opłatami. Tym bardziej, że politycy uznali abonament za haracz niemoralny - i właśnie go znoszą. Co z tym fantem począć?

- Zgodnie z ustawą o opłatach abonamentowych Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji na wniosek dłużnika, w wyjątkowych sytuacjach, jeżeli przemawiają za tym szczególne względy społeczne lub przypadki losowe, może umorzyć lub rozłożyć na raty zaległości z tytułu abonamentu - przypomina Dorota Żebrowska z Departamentu Ekonomicznego KRRiTV.

Jednak nie każdy może liczyć na takie dobrodziejstwo. Nasza gazeta więc do polityków: zróbcie użytek z instytucji abolicji. W ciągu ostatniego roku okazaliście się łaskawi dla dwóch grup Polaków. W lipcu 2008 r. abolicją objęliście Polaków pracujących m.in. w Wielkiej Brytanii, USA czy Holandii, którzy za uczciwą (czytaj: legalną) pracę musieli płacić podatek podwójnie: i w kraju zatrudnienia, i w Polsce, z której wygnało ich bezrobocie. Wkrótce będzie również głosowana w Sejmie abolicja dla matek, które miały pecha: urodziły dziecko będąc na etacie i prowadząc jednocześnie działalność gospodarczą.

Po latach ZUS upomniał się od nich o zaległe składki z odsetkami. Ściganie za abonament pokazałoby, że dla jednych państwo okaże się czułą i hojną matką, dla innych macochą. Apelujemy więc i o pomoc dla tych nielicznych, którzy abonament płacili, ale pewnego dnia przestali. Na takim salomonowym wyjściu Polska więcej zyska niż straci.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni