Śląsk w obiektywie Maksa Steckla

Krzysztof Karwat
Udostępnij:
Jest taki jego wczesny portret, na którym widzimy okaleczoną twarz młodego człowieka, z głową przewiązaną spadającym na ramię bandażem. Zdjęcie wykonano w jednej ze śląskich kopalń, gdzie artysta boleśnie się poparzył, eksperymentując z magnezją i konstruując pionierskie - rzeklibyśmy dziś - lampy błyskowe.

Max Steckel praktykował wówczas w Królewskiej Hucie (późniejszym Chorzowie). To właśnie w tym mieście rozpoczynał swą wielką karierę. Tutaj pobierał nauki u Tschentscherów, by później samemu założyć przy obecnej ulicy Wolności własne atelier.

Próbowałem odnaleźć tę kamienicę. Wszystko wskazuje na to, że tego domu już nie ma, bo parę lat później powstał w tym miejscu nowy. Zachowała się jednak prywatna kamienica Steckla przy obecnej ul. Sobieskiego. Artysta postawił ją w kolejnych latach, gdy był już powszechnie znany, często nagradzany i zapewne zamożny. Wprawdzie Steckel niebawem ją sprzedał, ale - po podziale Górnego Śląska - bynajmniej z Polski nie wyjechał. Przez jakiś czas pracował w Katowicach, fotografując m.in. pogrzeb pierwszego polskiego wojewody śląskiego Józefa Rymera.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW KRZYSZTOFA KARWATA

Do niemieckich Gliwic przeniósł się dopiero w 1936 r. Wcześniej zaś dość swobodnie poruszał się po terenach przygranicznych, rejestrując życie społeczne i gospodarcze obu części Górnego Śląska.

Cóż, widać nie przeszkadzało ani jemu, ani polskiej administracji jego wcześniejsze zaangażowanie polityczne. W burzliwym czasie powstań śląskich i plebiscytu Steckel opowiedział się po stronie niemieckiej. Nie mogło być inaczej. Był rodowitym Niemcem (urodził się we Frankfurcie nad Odrą), choć swe życie zawodowe i prywatne na dziesięciolecia związał z Górnym Śląskiem (zmarł w 1947 r. w Saksonii Anhalt).

WIĘCEJ KOMENTARZY NASZYCH FELIETONISTÓW I PUBLICYSTÓW

Jako fotografik (także teoretyk i konstruktor) z upodobaniem penetrował życie miast i osad robotniczych naszego regionu. Uznanie przyniosły mu cykle górnicze i hutnicze, zwłaszcza "Czarne diamenty" z połowy lat 20. Po mistrzo-wsku operował światłocieniem, ukazując na tych fotografiach morderczy trud górniczej pra-cy (zresztą pod ziemię zjeżdżał jeszcze pod koniec XIX wieku, będąc prekursorem tego typu zdjęć). Wydał także m.in. album "Biedaszyby", materiał zbierając na Wełnowcu i - jak się wydaje - także na obszarach dzisiejszego Parku Kultury i Wypoczynku im. Ziętka. Bezcenne są także jego wizerunki naszych miast i wsi, zakładów przemysłowych, gmachów użyteczności publicznej i tętniących życiem ulic.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Już przed I wojną światową Steckel dysponował umiejętnością wykonywania zdjęć panoramicznych. Dla mnie nie jest jasne, jak przy ówczesnym poziomie technologicznym osiągał takie rezultaty. Może w ciemni sklejał klisze? Dość powiedzieć, że na jednym ujęciu np. widzimy ogromną przestrzeń Huty Królewskiej w Chorzowie (późniejszej Kościuszko) z niezliczoną ilością kominów i rozmaitych urządzeń, instalacji i zabudowań hutniczych, rozrzuconych na wielu hektarach. Takie fotografie nierzadko były potem "przerabiane" na pocztówki.

CZYTAJ WIĘCEJ FELIETONÓW KRZYSZTOFA KARWATA

Steckel, także jako jeden z pierwszych, namiętnie fotografował dziką przyrodę i zwierzęta. Utrwalił urodę m.in. Spiszu i Tatr. Bywało, że nie dowierzano w oryginalność tych zdjęć. Dopatrywano się w nich technologicznych "sztuczek". Po latach zapomnienia Max Steckel jest coraz chętniej przypominany i przywoływany. Także w naszych regionie, bo kilka instytucji, np. Muzeum w Zabrzu, ma porządne zbiory jego prac. Oryginalne fotografie Steckla, także masowo realizowane portrety w jego licznych pracowniach, są dzisiaj przedmiotem poszukiwań i uporczywych licytacji w poszerzającym się światku kolekcjonerów dawnej fotografii i miłośników historii Górnego Śląska.

WIĘCEJ KOMENTARZY NASZYCH FELIETONISTÓW I PUBLICYSTÓW

W najbliższy poniedziałek o godz. 19.30 w chorzowskim Teatrze Rozrywki rozpocznie się wieczór z cyklu "Górny Śląsk - świat najmniejszy", zatytułowany "Mistrzowie dawnej fotografii. Max Steckel". Gośćmi Krzysztofa Karwata będą Piotr Hnatyszyn, historyk z Muzeum Miejskiego w Zabrzu i Arkadiusz Gola, fotoreporter DZ.

Dwa podwójne zaproszenia czekają na Czytelników, którzy zadzwonią do Biura Obsługi Widzów: 32 346 19 31 do 3 lub 32 346 19 49.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie