Śląsk z górnictwem zostanie sam. Rząd nie pomoże, więc czas na samorządy

Patryk Białas, stowarzyszenie BoMiasto, radny miasta Katowice
ARC DZ
Kiedy w śląskich kopalniach trwa pogotowie strajkowe, a Warszawie wszyscy zajęci są rekonstrukcją rządu, trzeba sobie jasno powiedzieć, że o przyszłości „serca przemysłowego kraju” zdecyduje aktywność śląskich samorządowców. Bo to właśnie samorządy lokalne ucierpią na niesprawiedliwej transformacji.

Po pierwsze, rząd nie ma oferty dla Śląska. Przypomnę tylko brukselską porażkę Mateusza Morawieckiego - posła ze Śląska - i przegrane miliardy dla Polski na sprawiedliwą transformację, tchórzostwo wicepremiera Jacka Sasina i wycofanie się rakiem z planu likwidacji kopalń, a teraz fiasko rozmów z liderami związkowymi i ogłoszenie pogotowia strajkowego w śląskich kopalniach.

Z przykrością stwierdzam, że trzeba się przygotować na Śląsku na osamotnienie. Rząd w Warszawie dokłada starań, aby odrzucić miliardy euro na sprawiedliwą transformację. Dodatkowo, nie ugnie się pod presją Międzyzakładowego Komitetu Protestacyjno- Strajkowego. Problem w tym, że nawet jeśli kopalnie węgla kamiennego przestaną fedrować, to na zwałach jest wystarczająco dużo węgla, aby polskie elektrownie jeszcze przez kilka tygodni mogły działać bez postoju.

Rząd nie chce dialogu i sprawiedliwości

Po drugie, siadając do rozmów o przyszłości Górnego Śląska rząd pokazał, że nie chce dialogu, partnerstwa i sprawiedliwości. Z przykrością stwierdzam, że apel arcybiskupa metropolity katowickiego Wiktora Skworca, o dialog i spokojne załatwianie sporów w górnictwie, wydaje się być „głosem wołającego na puszczy”.

Już nawet arcybiskup zauważa, że los branży górniczej jest przesądzony, a odchodzenie od spalania węgla będzie oznaczać stopniową likwidację górnictwa. "Wszak czytamy znaki czasu i rozumiemy nieuniknione procesy zmian związane z sytuacją ekologiczna świata i nowymi źródłami energii" - powiedział hierarcha w homilii, wygłoszonej niedawno w sanktuarium Matki Bożej Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich.

Po trzecie, siadając do rozmów o zasadach transformacji górnictwa i energetyki, rząd pokazał brak przygotowania. Rację mają liderzy związkowi kwestionując założenia projektu Polityki Energetycznej Państwa do 2040 roku. Nie wystarczy ogłosić w mediach, że zmniejszając znacząco zużycie węgla w najbliższych latach, powstanie 300 tysięcy miejsc pracy.

Program dla Śląska potrzebny od zaraz

Z prędkością światła, mieszkańcy Śląska potrzebują programów przekwalifikowania i utworzenia nowych miejsc pracy poza górnictwem. Zamkniecie kopalni, która w wielu miejscach na Śląsku jest żywicielką pokoleń, doprowadzi do ludzkich dramatów. Z całym szacunkiem, ale nie kupuję kolejnej wizyty ministra na terenach Huty Pokój i podpisania kolejnego listu intencyjnego. Dziś potrzeba odważnych decyzji i szybkich działań. Na terenach pokopalnianych już teraz mają rosnąć mury gigafabryki modułów fotowoltaicznych i samochodu elektrycznego.

W końcu, przedkładając polityczny interes nad ofertę finansową Unii Europejskiej, rząd pokazał, że nie ma ochoty rozwiązywać problemów mieszkańców Górnego Śląska. Zamiast odgrywać sztukę o nazwie „sprawiedliwa transformacja”, czas siąść do stołu z wszystkimi aktorami teatru i przygotować scenariusz likwidacji górnictwa na Śląsku.

Inicjatywę przejmują samorządowcy i aktywiści

Jak wynika z przeprowadzonych w ostatnich kilku miesiącach przez Stowarzyszenie BoMiasto rozmów o sprawiedliwej transformacji, aktywiści i samorządowcy nie oglądając się na rząd w Warszawie przejmują inicjatywę. Podczas lokalnych debat o sprawiedliwej transformacji Śląska wykuwają się pomysły na zieloną przyszłość Śląska.

To właśnie mieszkańcy Śląska mają największy udział w sukcesie rządowego programu „Mój Prąd”. Przewidując skutki opieszałości rządu, samorządy lokalne od lat uczestniczą w Platformie Regionów Węglowych w Transformacji, składają fiszki projektowe do Funduszu Sprawiedliwej Transformacji i chętnie biorą udział w wymianie pomysłów podczas Forum Burmistrzów.

Nie mam cienia wątpliwości, że przygotowane w zaciszu warszawskich gabinetów strategie odpowiedzialnego rozwoju czy programy dla Śląska okażą się porażką. Dopóki samorządy lokalne nie przejmą inicjatywy i nie zaczną głośno dopominać się miejsca przy stole negocjacyjnym, tak długo rząd w Warszawie będzie proponował oderwane od rzeczywistości rozwiązania. Lokalni liderzy - burmistrzowie, wójtowie, prezydenci i radni - mają mandat społeczny i legitymację do decydowania o przyszłości małych ojczyzn. Samorządowcy: zacznijcie odgrywać rolę, do której scenariusz napisali Wam mieszkańcy. Czas wymyślić region od nowa. Do dzieła.

Nie przeocz

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - M. Maląg o najnowszych danych dotyczących bezrobocia

Materiał oryginalny: Śląsk z górnictwem zostanie sam. Rząd nie pomoże, więc czas na samorządy - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie