Smaki dzieciństwa. Dzieci kiedyś jadły pyszne rzeczy. To były dawniej hity, dziś nie ma ich już w sklepach

Dorota Niećko
Dorota Niećko
Wata cukrowa. Ulubiony smakołyk podczas wyjść do lunaparku. Sam cukier, ale istnieje do dziś.
Wata cukrowa. Ulubiony smakołyk podczas wyjść do lunaparku. Sam cukier, ale istnieje do dziś. Pixabay
Udostępnij:
Polo - cocta, mleko w tubce, zupa mleczna i pierogi od babci. Oranżada w proszku lizana prosto z dłoni i guma Turbo. Kogel - mogel. Jakie są Wasze smaki dzieciństwa? Pamiętacie pyszne dania, za którymi tęsknicie, i te, które do dziś budzą w Was obrzydzenie? Szpinak, kożuch na mleku w szkolnej stołówce? A może jarzynowa i rosół z marchewką? Przeczytajcie i zobaczcie galerię smakołyków i z lat 90., 80. i 70.

Hej, dzieciaki. Te dziś dorosłe, których czas dzieciństwa przypada na lata 90., 80., 70 XX wieku. Pamiętacie, jak to było? Pamiętacie, co jedliście w dzieciństwie, co Wam smakowało, co brzydziło, czego nie można odtworzyć w dorosłym życiu, mimo prób i starań? Co jadło się w domu, u babci, w stołówkach i na mieście, gdy nie było jeszcze w Polsce barów McDonald's, zamiast coli była Polo Cocta, zamiast Cheeriosów do mleka dawało się kawałki chleba, a obiad każdy szykował w domu? Zobaczcie w naszej galerii, czy pamiętacie smak tych potraw i przeczytajcie, co się wtedy jadło.

Oto zestaw potraw, dań i produktów, za którymi sie tęskni i takich, których się nie cierpiało. Oczywiście, że to nie jest wyczerpująca lista. Jednak są rzeczy, których nie cierpiała spora grupa dzieciaków i takie, które "wszystkim" smakowały. Na dodatek wielu z tych potraw już się nie jada, odeszły w niepamięć, zastąpiły je nowe smaki. Dzieci i nastolatki z lat 20. XXI wieku będą miały już zupełnie inne wspomnienia.

Zaczynamy od jedzenia "brrr, nigdy więcej". Są tu Wasze traumy żywieniowe z dzieciństwa?

  • Zupa mleczna - najbardziej znienawidzona - z kaszą, kaszą manną albo rozpaćkaną chałką
  • Rosół z marchewką i grysikiem
  • kawa zbożowa, często przypalona, specjalność szkolnych i kolonijnych stołówek
  • przypalone mleko na ciepło z kożuchem, podawane w szkołach i na koloniach
  • mleko prosto od krowy, bo zdrowe
  • blok czekoladopodobny zamiast chałwy, wyroby czekoladopodobne zamiast czekolady
  • wątróbka na obiad (chyba do dziś nie lubi jej żadne dziecko, choć jest taka zdrowa)
  • Rozpaćkany szpinak albo buraczki jako warzywa do obiadu
  • zupa owocowa z makaronem

- Czekoladę robioną z gorzkiego kakao i mleka w proszku robiła w wakacje dla mnie i kuzynów nasza babcia - wspomina pani Magda, rocznik 1973. - To był wielki blok, który każdy sobie kroił. I to akurat było pyszne, lepsze niż te czekoladopodobne wyroby!

Pamiętacie, że na wyroby czekoladopodobne mawiano: "Masy tłuste dla mas chudych"?

Fakt, 30-40 lat temu nie było takiego wyboru słodyczy, ale od czego proste składniki i pomysł. Oto kultowy deser z dzieciństwa:

- Kogel- mogel, kiedy tylko "na szybko" zachciało się w domu coś słodkiego - wspomina inna osoba, której dzieciństwo przypadło na lata 70. - Standardowy - wiadomo: po prostu jajka i cukier, ale były także liczne wariacje: z dodatkiem kakao, kawy, truskawek. A nawet dodatkiem prażonej owsianki zamiast orzechów.

Czas na smaki, które budzą sentyment. Też lubiliście jeść w dzieciństwie jeść, pić albo lizać:

  • watę cukrową
  • lody bambino
  • chleb z cukrem i śmietaną
  • gumy turbo i donaldy
  • oranżadę pitą prosto z woreczka albo szklanej butelki
  • Proszek witaminowy Visolvit albo Vibovit
  • Nutellę z paczki z Niemiec, koniecznie wprost ze słoika
  • Szynkę "Krakus" z puszki, a dokładnie - jej galaretkę
  • kolorowe owocowe galaretki
  • Pomidorową i pierogi, przygotowane przez babcię

- Nie cierpiałam Vibovitu ani Visolvitu - opowiada pani Magda. - Pamiętam moich kuzynów, którzy pili je z ochotą, ja nie. Świetnie pamiętam oranżadę w proszku, po której wszyscy mieli pomarańczowe palce. I tę w woreczku, zieloną lub żółtą, ze słomką. Trzeba było uważać, jak się dziurawiło róg woreczka. A lody bambino przywoził mi dziadek, który był szefem mleczarni - wspomina smaki dzieciństwa.

- Vibovit wyjadałam z saszetek, najlepszy był na sucho - wspomina osoba, której dzieciństwo przypadło z kolei na lata 80. - A Nutella w paczkach! To był rarytas, wyjadałam ją ze słoiczka razem z bratem.

W paczkach z Niemiec były też kultowe miśki Haribo, uwielbiane przez dzieci i dorosłych.

Oranżada w proszku to w ogóle był hit.
- Koniecznie wysypana z woreczka na dłoń i lizana prosto z ręki. Ach, ten kwaskowaty truskawkowy smak. Jak się splunęło, to się tak fajnie pieniła na ręce - wspomina pan Tomasz.

Zobacz koniecznie

- Pamiętam, że gdy byłem jako dziecko przeziębiony, to prosiłem zawsze o Vibovit, bo lubiłem go pić. Koniecznie smak pomarańczowy. A jak się trafił w aptece inny, to był dla mnie szok - wspomina dorosły dziś pan Kacper, którego dzieciństwo przypadło na późne lata 90. Dobrze pamięta też czerwoną, "klasyczną" oranżadę.

- Zbieraliśmy się przy osiedlowym sklepie i kupowaliśmy ją w butelce "na miejscu". Kosztowała około złotówki. Otwierało się ją, piło się na miejscu i zwracało butelkę. Staliśmy przed sklepem i piliśmy jedną w kilka osób na zasadzie "daj łyka". Zdarzało się też kupować oranżadę i iść na boisko i zawsze był strach, czy piłką nikt nie rozbije butelki, którą trzeba było oddać, bo inaczej się dopłacało - dodaje z uśmiechem.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Witold Waszczykowski o stałej obecności armii USA w Polsce

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lizok
2 czerwca, 09:03, Surówa:

Do mogła mogła tata dawał też odrobinę czerwonego wina dla mnie dawali kakao lub kawę.Mleko w tubce jem do dziś.Wyjadało się mleko w proszku i cukier puder.Robilam też lizaki.Karmelizowalo się cukier w rondelku i wylądowało na dekiel od słoika jak zastygło to się lizało.

Jak sie nie mialo tego, co "szlo" w reklamach kablowki, to i deklowy lizak smakowal jak "Telly Zawalac/Savalas Lolly".

S
Surówa

Do mogła mogła tata dawał też odrobinę czerwonego wina dla mnie dawali kakao lub kawę.Mleko w tubce jem do dziś.Wyjadało się mleko w proszku i cukier puder.Robilam też lizaki.Karmelizowalo się cukier w rondelku i wylądowało na dekiel od słoika jak zastygło to się lizało.

F
Francek z Kosciuszki

Wspomienia, wspomnienia.

"Gruzliczanka" i lody "Bambino" konsumowane "na czas" (kto wiecej wypije, lub zje) na katowickim Rynku, przy okazji powrotu te szkoly. Tak, do szkoly jezdzilo sie tramwajem. A Prince Polo? Te, ktore teraz produkowane sa w Rumuni moga sie schowac przed swiezymi z Olzy. A jeszcze w opakowaniach z arabskimi napisami (prawdopodobnie odrzut z exportu do Emiratow). Pierogi babuni - w slaskich domach - jak moj - nieznane. Tradycyjne slaskie pierogi ruskie poznalem u tesciowej. Nie wypadalo sprobowac - ale na tym sie moja milosc do pierogow skonczyla. Za to slasko "Nudelzupa".w niedziele na obiad - do dzis wspominam.

No ale - czas leci - zmieniaja sie apetyty, i moze tak jest dobrze. Bo co by sie czlowiek dorobil zdrowotnie, gdyby do dzis delektowal sie "Michalkami" z Siemianowic (nie podrobka). To juz lepiej niech watroba wysiada przy zupce z torebki i czekoladkach wegetarianskich.

Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie