Sosnowiec: Badanie nowych złóż zdecyduje o przyszłości kop. Kazimierz-Juliusz

Redakcja
W październiku i listopadzie w pobliżu sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz mają rozpocząć się odwierty, służące rozpoznaniu okolicznych złóż węgla. Od ich efektów może zależeć przyszłość kopalni, gdzie w 2018 r. skończą się udostępnione zasoby surowca.

Kopalnia jest spółką zależną Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW). W maju prezes holdingu Roman Łój przyznał, że zarząd firmy rozważa sprzedaż kopalni, uzależniając to jednak od zgody jej załogi. Zaprotestowali związkowcy, według których kopalnia sama - bez pomocy inwestora - może sfinansować rozpoznanie i udostępnienie do eksploatacji nowych złóż.

W poniedziałek prezes Łój poinformował, że wkrótce wyłoniona zostanie firma, która jeszcze jesienią tego roku wykona trzy odwierty, służące rozpoznaniu okolicznych złóż. Chodzi o zbadanie tzw. pola rezerwowego dawnego dąbrowskiego zjednoczenia przemysłu węglowego, które blisko 30 lat temu rozpoznano jedynie wstępnie i bardzo pobieżnie. Według związkowców, może tam być nawet ok. 5 mln ton węgla.

- Odwierty, które będą wykonywane w październiku i listopadzie, powinny dać wstępną odpowiedź na pytanie, jaki węgiel jest w tych złożach, ile oraz na jakiej głębokości. Gdy poznamy wyniki tych prac rozpoznawczych, będziemy w stanie bardziej konkretnie rozmawiać o przyszłości kopalni - powiedział dziennikarzom prezes.

Przyznał, że holding, który wciąż boryka się m.in. z przeterminowanymi zobowiązaniami, nie ma obecnie środków na rozwój kopalni Kazimierz-Juliusz. - Wciąż staramy się przedstawiać stronie społecznej zalety ewentualnego pozyskania inwestora strategicznego dla kopalni - powiedział prezes KHW.

Kazimierz-Juliusz to ostatnia czynna kopalnia węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim. Należy do najmniejszych kopalń w Polsce. Zatrudnia ok. 1,2 tys. pracowników, wydobywa ok. pół mln ton węgla rocznie. Charakterystyczne dla niej są trudne warunki górniczo-geologiczne. Niektóre pokłady nachylone są pod kątem ok. 25 stopni, w wyrobiskach jest duża wilgotność.

Oprócz wydobycia węgla najbardziej rozpowszechnionym systemem ścianowym, w sosnowickiej kopalni stosowany jest także mniej efektywny i trudniejszy system podbierkowy. Gdy za niespełna 1,5 roku skończy się węgiel na ostatniej ścianie wydobywczej, kopalnia będzie pracować wyłącznie systemem podbierkowym. Wówczas konieczne będzie znaczące zmniejszenie załogi.

Największą zaletą kopalni jest dobry jakościowo węgiel - dlatego, mimo niewielkiego wydobycia, spółka przynosi kilkumilionowe zyski.

Częścią związkowego planu przedłużenia żywotności kopalni jest także rozwój zakładu przeróbki węgla, który mógłby pozyskiwać i wzbogacać surowiec z innych kopalń. Taki wariant zakłada również zarząd KHW. Jak mówił w maju prezes firmy, nawet gdyby (jeśli nie dojdzie do sprzedaży) ok. 2018 roku Kazimierz-Juliusz przestał wydobywać węgiel, zakład przeróbczy ma nadal działać, służąc innym kopalniom. PAP

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
ruda

trzymam kciuki za znalezienie węgla, choć jak się nie uda to jestem pewna że KHW znajdzie alternatywę dla górników

c
czytel-NIK

Im więcej jest miejsc pracy na Śląsku tym dla nas wszystkich tutaj lepiej... Więc dobrze, gdyby znaleźli tam więcej węgla

Dodaj ogłoszenie