Święta Barbaro strzeż nas w ciemnych korytarzach kopalni. O kulcie męczennicy, której górnicy na dole robili ołtarze

Barbara Kubica-Kasperzec
Barbara Kubica-Kasperzec
Figura św. Barbary podarowana parafii w Czerwionce z okazji 100-lecia kopalni Dębieńsko
Figura św. Barbary podarowana parafii w Czerwionce z okazji 100-lecia kopalni Dębieńsko Parafia św. Józefa w Czerwionce
Była niezłomna, charyzmatyczna, a z powodu wiary ojciec zamknął ją w ciemnej wieży bez okien. Ciemnej niczym kopalniane korytarze... I to między innymi ze względu na tę symbolikę św. Barbara została patronką górników. Dziś, chociaż do pracy w kopalniach trafia wiele przypadkowych osób, których do zawodu nie wprowadza już ojciec czy dziadek, to kult świętej Barbary wciąż jest bardzo żywy.

Spis treści

Pan Eugeniusz ponad 27 lat przepracował w kopalni Knurów, na dole. Wypadki? Miał jeden poważniejszy, kilka drobnych. Wiele lat temu kawał skały spadł mu na stopę. Kulał przez kilka tygodni, cudem dokuśtykał do kościoła na mszę świętą z okazji Pierwszej Komunii Świętej swoich córek. On, górnik z dziada, pradziada, przed każdym zjazdem miał swój rytuał. Spoglądał w stronę św. Barbary górującej nad kopalnianą cechownią. Nie, bynajmniej, nie był bogobojny, nie klękał, nie modlił się. Kłaniał się i w myślach powtarzał: pilnuj mnie! A ona uśmiechała się do niego ciepło. Swojej patronce za opiekę odwdzięczył się tak jak potrafił najlepiej. Chrzczonej dokładnie 4 grudnia najmłodszej córce dał na imię Basia.

Takich jak on w polskim górnictwie jest wciąż wielu. Bo choć do pracy w kopalniach trafia wiele przypadkowych osób, górników z młodego pokolenia niekoniecznie do zawodu wprowadzają ojcowie czy dziadkowie, to kult świętej Barbary w górniczej tradycji wciąż jest bardzo żywy. - To pomaga. Wiara, że ktoś nad nami czuwa, pomaga każdego dnia. Pomaga najpierw przekroczyć bramę kopalni, potem przebrać się w „arbaj” i wreszcie wejść do „szoli” - mówi nam Dawid Oleś, górnik z jednego z rybnickich zakładów.

29 guzików na galowym mundurze górnika

Na galowym mundurze górniczym znajduje się 29 złotych guzików. Dlaczego akurat tyle? Bo właśnie tyle lat, według legendy, miała święta Barbara, gdy zginęła męczeńską śmiercią z rąk swojego ojca. Była niezwykle religijna, charyzmatyczna i odważna. Tak jak górnicy, hutnicy, strażnicy, żołnierze. Od 1700 lat jest ich patronką, a także opiekunką ciężkiej pracy i… dobrej śmierci. - Chodziło o jej niezłomność, wierność zasadom, zobowiązaniom. W jej przypadku ważny jest symbol - bo według legendy miała być zamknięta w ciemnej wieży, bez okien. I tam, dzięki temu, że okazała się wierna Bogu do końca, on ją uratował. Ciemna wieża nawiązuje do ciemnej kopalni - mówi ksiądz Marek Bernacki, proboszcz parafii pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego w Rybniku. Do męczeńskiej śmierci Barbary miało dojść 4 grudnia 306 roku.

Kult młodej męczennicy szybko zaczął się szerzyć. W Polsce istnieje praktycznie od samego początku istnienia państwa Polan. Do św. Barbary najczęściej modlili się i wciąż modlą ci, którzy związani są z niebezpiecznymi zawodami - górnicy zarówno węglowi, jak i miedziowi, hutnicy, marynarze, minerzy, kamieniarze, żołnierze, strażnicy. W kronikach i legendach nie brakuje historii tych, których Barbara miała ocalić. Jednych chroniła przed pożarem i uderzeniem pioruna, zbłądzonym wskazała drogę, innych uratowała podczas wybuchu w kopalni.

Kiedy dokładnie św. Barbara została patronką górników, tego dokładnie nie wiadomo. Wiadomo jednak, że gwałtowne przyspieszenie rozwoju przemysłu na przełomie XVIII i XIX wieku na Górnym Śląsku przyniosło za sobą wzrost zatrudnienia, napływ ludności. A napływająca ludność próbowała się samoorganizować, czego wyrazem były zakładane kościelne bractwa i organizacje, które obierały sobie za patronkę św. Barbarę. Pierwsze bractwo pod opieką Barbary zostało założone w Tarnowskich Górach w 1747 roku. Kolejne w Zabrzu, Pszowie, Radlinie czy Bytomiu (1889).

Wieszali obrazki świętej na dole

Wizerunek św. Barbary towarzyszył górnikom kopalń w zasadzie do zawsze. Już lokalne zapiski z lat przedwojennych wskazywały, że niewielkie obrazki z wizerunkiem świętej wieszano przy wejściu do zakładów, na dole w wyrobiskach. Patronka towarzyszyła górnikom już w trudnych latach międzywojnia. To wtedy ołtarz Świętej Barbary stanął w cechowni dawnej kopalni Dębieńsko (gmina Czerwionka-Leszczyny). - Po wybuchu II wojny światowej, gdy kopalnia znalazła się pod nadzorem koncernu Hermann Goering, ołtarz został usunięty, a na jego miejscu umieszczony został tekst hymnu Rzeszy Niemieckiej. Istnieje inna wersja, że w miejsce ołtarza zawieszono portret Adolfa Hitlera. Nie udało się znaleźć żadnej fotografii, która by to mogła rozstrzygnąć - mówi Marian Wójcik, strażnik Izby Tradycji Kopalni Dębieńsko.

Po zakończeniu działań wojennych Barbara z Dębieńska wróciła jednak na swoje miejsce. - Grupa działaczy, członków Rady Zakładowej wykonała ołtarz z węgla, a postać św. Barbary namalował Rosjanin, który pozostawał krótko w kopalni po wyzwoleniu z obozu jenieckiego, Iwan Sergiejka. W Izbie Tradycji Kopalni Dębieńsko znajduje się oryginalny akt erekcyjny opisujący odbudowę ołtarza w 1945 roku - mówi Marian Wójcik.

Nadpalony obraz kazano odmalować

Historia tamtejszego ołtarza i obrazu św. Barbary jest zresztą niezwykła. Bo choć wiara i kult patronki górników był władzy świeckiej nie w smak, to i tak władza wykazywała się czasem odrobiną wrażliwości. - W grudniu 1956 r. obraz w ołtarzu uległ przypadkowemu nadpaleniu od świecy. Ówczesny dyrektor kopalni, obawiając się poczytania tego zdarzenia przez załogę za prowokację [to był rok wielkich niepokojów społecznych w Polsce, interwencji wojsk radzieckich na Węgrzech - red.], nakazał zakrycie ołtarza parawanem i jego pospieszną renowację. Samego obrazu nie udało się jednak uratować i jego kopię wykonał w ciągu dwóch kolejnych dni pracownik kopalni, malarz amator Ludwik Jeziorowski. Kopia obrazu była tak dobrze wykonana, a całe zdarzenie tak starannie ukryte, że fakt ten ujawniony został dopiero po wielu latach - wspomina Marian Wójcik.

W marcu 2000 roku kopalnia Dębieńsko została postawiona w stan likwidacji, a kilka miesięcy później proboszcz miejscowej parafii zaproponował, by obraz został przeniesiony do kościoła pw. św. Józefa. W marcu 2001 roku uroczystość przeniesienia obrazu z cechowni do kościoła miała niezwykły charakter. Grała orkiestra, górnicy szli w procesji wraz z obrazem ulicami miasta. Malowidło zostało umieszczone w kaplicy św. Barbary obok figury świętej, ofiarowanej przez załogę kopalni Dębieńsko w czasie obchodów stulecia tego zakładu w roku 1998. Do dziś obu Barbórkom kłaniają się wierni odwiedzający kościół. I nie ma to nic wspólnego z głęboką wiarą, a raczej z wyniesionym z domu lub wyuczonym już na grubie przekonaniem, że tak po prostu trzeba robić.

- Nie uczyli nas o tym w szkołach. Każdy młody górnik przychodzący do nas do pracy dostawał opiekuna. I to jego obowiązkiem było przekazanie wszystkich - nawet takich informacji o tym, gdzie znajduje się oddziałowy ołtarzyk ku czci świętej Barbary - mówi Alojzy Szwachuła. - U nas na Hoymgrubie nie było cechowni. Nie mieliśmy takiego miejsca, gdzie sztygarzy dokonywali podziału ludzi. Ale tradycją na Ignacym było to, że praktycznie każdy oddział miał swój ołtarzyk świętej Barbary. Jedni na nadszybiu, inni na dole, na poszczególnych poziomach. Na ołtarzyku stał obrazek czy obraz z naszą patronką, lampka, która się zawsze świeciła. - Tradycją było także to, że każdy górnik, kiedy „szola” ruszała na dół, żegnał się z zawieszoną obok klatki Barbarą, podnosząc czapkę, kask i mówiąc „szczęść Boże”. Tymi samymi słowami i tym samym gestem witaliśmy Barbórkę, wyjeżdżając na powierzchnię - dodaje Szwachuła.

Już po wojnie komuniści robili sporo, by kult św. Barbary przygasł. Uroczystościom górniczym nadawano świecki charakter. Już nie oddawanie czci świętej męczennicy, a okolicznościowe akademie, wizyty dygnitarzy i wreszcie karczmy piwne wpisywały się do tradycji. Ale i to górnicy często obchodzili.

4 grudnia w wielu miastach, wsiach świętowano według przyjętego scenariusza. Wcześnie rano msza święta w kościele, na którą na niektórych osiedlach górników budziły górnicze orkiestry dęte, msza, potem często spotkanie w osiedlowych, wiejskich szkołach, przedszkolach, a koło południa oficjalne uroczystości barbórkowe. Te organizowały władze kopalni, czasem lokalne domy kultury czy władze samorządowe. I karczmy piwne, które na dobre wpisały się w tradycję obchodów górniczego święta.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie