Szpital w Bytomiu. Pracownicy przerywają milczenie: Brakuje testów na koroawirusa, odzieży ochronnej. Panuje chaos. Szpital odpowiada

Szymon Bijak
Szymon Bijak

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
- Od początku epidemii panowała w szpitalu kompletna dezorganizacja - opowiada jeden z naszych rozmówców na temat działań dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu. Brak wyników testów na obecność koronawirusa u personelu, robienie badań na własną rękę, niezapewnienie środków ochronnych... Pracownicy nie mają wątpliwości: w szpitalu w Bytomiu panuje jeden wielki chaos. Co się tak naprawdę dzieje wewnątrz placówki?

Do naszej redakcji zgłosiło się dwóch pracowników bytomskiego szpitalu, który opowiedzieli nam o sytuacji wewnątrz placówki. - Jesteśmy dosyć rozgoryczeni i nie chcemy tej sytuacji pozostawić bez echa - wyjaśniają powody swojej decyzji.

W obawie o stratę pracy poprosili nas o anonimowość. Dlatego też imiona w tekście zostały zmienione.

Brak robienia testów na obecność koronawirusa

- Od początku epidemii panowała w szpitalu kompletna dezorganizacja, dyrekcja szpitala nie wprowadziła żadnych procedur, co do postępowania z pacjentem podejrzanym o zakażenie wirusem SARS-CoV2 lub zakażonym wirusem - powiedział nam pierwszy rozmówca, którego na potrzeby tego tekstu nazwiemy, Adam.

- Nie wprowadzono zasady selekcji pacjentów w namiocie przedszpitalnym jak to ma miejsce w innych szpitalach, pacjenci przywożeni byli tak jak zawsze prosto na izbę przyjęć, gdzie dopiero wśród innych osób, była im mierzona temperatura i zbierany wywiad. Jeśli było podejrzenie o zakażenie, wówczas zamykano izbę i był paraliż całego szpitala - dodaje.

- Nie było żadnego oficjalnego komunikatu, że w szpitalu są osoby zarażone, nikt o tym nie informował personelu innych oddziałów - wyjaśnia Adam, który również postanowił opowiedzieć czytelnikom o całej historii.

Czytaj także

Jak wynika z przeprowadzonych rozmów, sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, kiedy na oddziale ortopedii okazało się, że leży pacjentka z objawami wirusa.

- Decyzją dyrekcji, bez wykonania testów w kierunku zakażenia, została przetransportowana do innego szpitala - dodaje Andrzej.

Dopiero tam badania odpowiednie zostały przeprowadzone. Okazało się, że rzeczywiście: ma ona koronawirusa.

- Znowu jedynie drogą nieoficjalną dowiedzieliśmy się o tym fakcie, chociaż dyrekcja naszego szpitala otrzymała informację o chorobie przekazanej pacjentki. Lekarze innych oddziałów niż ortopedii konsultowali również tą chorą, w bezpośrednim kontakcie, nikt nie poinformował wstecznie tych osób, że miały kontakt bezpośredni z chorą. Do wszystkiego pracownicy dochodzili sami, żeby samodzielnie poddać się badaniom w obawie o roznoszenie infekcji dalej na swoje rodziny, współpracowników - wyjaśnia Adam.

Następnego dnia, jak to określa nasz rozmówca, rozpoczęła się tzw. „szopka”. - Wbrew wszelkim zasadom, na piętrze w jednym czasie w ciasnym korytarzu zebrało się ok. 50 osób i wówczas doszło do pobrania wymazów. Pomimo pobrania testów w dniu 28 marca w chwili obecnej dalej nie mamy wyników [rozmawiamy 2 kwietnia]. W poniedziałek dzwoniliśmy do sanepidu w Bytomiu w tej sprawie – dowiedzieliśmy się, że próbki zostały źle pobrane i musiały zostać zutylizowane w związku z tym. Dyrektor nam w tym temacie nic nie powiedział. Zostaliśmy zapewnieni, że pobiorą nam kolejne badania - dodaje Andrzej.

Brak niezbędnego sprzętu ochronnego

To jednak nie koniec problemów. Już na początku epidemii, jak zapewniają nas pracownicy, w bytomskiej placówce brakowało odpowiednich ochronnych środków - maseczek czy rękawiczek. - Dostaliśmy taką informację, że w magazynach kończą się rękawiczki, że trzeba oszczędzać. I mamy z tym uważać. Potem dowiedzieliśmy się z innych źródeł, że kombinezony i dużo maseczek było schowanych w magazynach, nikt tam tego nie udostępnił. Nie wiem, czy czekały one na gorsze czasy – nie mam pojęcia - mówi Adam.

To z pewnością personelowi szpitala nie ułatwiało sprawy i byli mocno narażeni na niebezpieczeństwo związane z koronawirusem.

Jak wyglądała kwarantanna administracyjna personelu?

W ubiegłym tygodniu - a konkretnie 28 marca - w Wojewódzkim Szpitale Specjalistycznym w Bytomiu zamknięte zostały dwa oddziały: ortopedii i pulmonologii. Obecni tam byli pacjenci, u których wykryto koronawirusa.

- Personel zamknięto tak jak stał, z tymi chorymi osobami. Możliwość zrobienia testów zamkniętemu personelowi była utrudniana. Wczoraj [1 kwietnia] jeszcze słyszałem, nie wiem jak jest dzisiaj, bo sytuacja cały czas się zmienia, że nie dostali wyników swoich wymazów - kontynuuje Adam.

- Oni nie wiedzą jaki jest status prawny ich zamknięcia na oddziale. Pomimo zapytania nie wiedzą czy są w pracy, czy jest to jednak kwarantanna, czy izolacja?! Zostali zamknięci i cały czas opiekowali się tymi pacjentami. A powinni być odizolowani od innych zakażonych pacjentów. Nie było też nadzoru personelu z zewnątrz nad osobami poddanymi kwarantannie - dodaje z kolei Andrzej.

Pracownicy zgodnie twierdzą, że to wszystko zostało zorganizowane w taki sposób, jak nie powinno być w XXI wieku.

- Jeśli pacjent jest chory, to powinien być izolowany, a nie być zamknięty z personelem, który być może jest zdrowy, bez żadnych odpowiednich środków bezpieczeństwa - nie ma wątpliwości Adam.

Ponadto w poniedziałek, 30 marca, kwarantanną administracyjną objęto również oddział kardiologiczny. Dwa dni później natomiast poinformowano, że izba przyjęć nie przyjmuje nowych pacjentów, również tych przywożonych przez pogotowie ratunkowe. - Musimy powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa - mówiła w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” Iwona Wronka, rzecznik szpitala.

Robienie badań na własną rękę

Mogłoby się wydawać, że sytuacja została w miarę opanowana - tak wynikałoby z komunikatów udostępnianych przez bytomski szpital. Personel ma jednak kompletnie inne zdanie na ten temat.

- Wśród personelu otwartych jeszcze oddziałów zaczęły się zachorowania: gorączka, kaszel, bóle mięśni… Na własną rękę, nie podejrzewając, że miało się bezpośrednią styczność z chorym na COVID-19, część personelu zrobiła wymazy które okazały się dodatnie - mówi Adam.

- Po oddziale pulmonologii i ortopedii wyszły nowe ogniska zakażenia w oddziale urologii i kardiologii. Personel który zaczął chorować a miał kontakt z chorymi, a w momencie konsultowania nie wiedział, że Ci pacjenci są chorzy na COVID – 19 i nikt o tym nie poinformował ze mieli wcześniej ten kontakt, zrobił badania na własną rękę w oddziałach zakaźnych - kończy swoją myśl.

Tak jak już to zostało wspomniane, pracownicy sami dzwonili do sanepidu z prośbą o powtórkę badań, które zostały zutylizowane. - Bezskutecznie, gdyż odsyłali nas do naszej dyrekcji. Zdarzył się też przypadek u osoby na kwarantannie domowej że pomimo wystąpienia objawów sanepid nie pozwolił na przerwanie kwarantanny celem pobrania wymazu. Dopiero bytomska policja podeszła do wszystkiego zdroworozsądkowo pozwalając pojechać na umówioną w szpitalu zakaźnym wizytę - mówi nam Andrzej.

Co na to szpital?

W związku z przeprowadzonymi rozmowami, postanowiliśmy także skontaktować się z bytomską placówką i zadać kilka pytań. Odpowiedziała nam na nie Iwona Wronka, rzecznik WSS nr 4, kilka pytań. Publikujemy je poniżej.

Czy to prawda, że jeden z pacjentek, która miała objawy, nie zostały przeprowadzone testy na koronawirusa i to nastąpiło dopiero w innym szpitalu, do którego została przetransportowana?

Nie dysponując imieniem i nazwiskiem pacjentki trudno mi się odnieść do tego pytania. Niemniej nie wydaje mi się. To właśnie pacjenci z potwierdzonym COVID19 zostali natychmiast przetransportowani do placówek zakaźnych.

Czy to prawda, że próbki – które zostały pobrane od personelu – zostały źle pobrane i musiały zostać zutylizowane przez sanepid w Bytomiu?

Nie. Próbki zostały pobrane prawidłowo, nic nam nie wiadomo o utylizacji próbek. 28 marca wysłano do sanepidu dużą liczbę wymazów (82) i sanepid poprosił nas o pobranie próbek jeszcze raz z użyciem narzędzi, z którego łatwiej pobiera się materiał. To znaczy – zawsze materiał pobierany był patyczkiem zakończonym drucikiem otoczonym włosiem. Sanepid poprosił, by robić to plastikowym patyczkiem. Łatwiej z niego pobrać materiał do badań.

Zobacz koniecznie

Dlaczego personel, który miał kontakt z osobami zarażonymi, przebywa w tym samym miejscu z pacjentami, którzy mogą mieć koronawirusa? Dlaczego obie te grupy nie przebywają w oddzielnych pomieszczeniach, a pacjentami nie zajmują się lekarze z zewnątrz? Ponadto personel podobno wciąż nie ma zrobionych wyników i nie wiedzą oni czy są zarażeni?

Nie bardzo rozumiem pytania… Jeśli chodzi o kwarantannę, wszystkie osoby miały kontakt z osobami zarażonymi i dlatego przebywają na konkretnych oddziałach – kardiologii, pulmunologii i ortopedii.

Zajmują się. W razie potrzeby do pacjentów objętych kwarantanną delegowani są lekarze z innych oddziałów. O szybkości badania wymazu i przesyłania wyników decyduje sanepid.

Czy to prawda, że w szpitalu brakowało ochronnych rękawiczek, maseczek czy kombinezonów? Część z nich miała być ukryta w magazynie, a o tym fakcie personel nie został poinformowany przez władze szpitala.

Nieprawda. Odzież ochronna wydawana jest na bieżąco.

Dlaczego personel nie dowiedział się o tym, że w szpitalu przebywają osoby zarażone. Nie było podobno oficjalnego komunikatu i lekarze, pielęgniarki dowiedzieli się dopiero o tym po czasie, mimo tego że kontaktowali się z tymi osobami.

Kiedy otrzymano informację o zarażonych pacjentach, natychmiast zaczęto organizować dla nich transport do placówek zakaźnych.
Informacja o koronawirusie została przekazana pracownikom oficjalnie w trakcie odpraw przełożonych z pracownikami.

Nie przegap

Zobacz koniecznie

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
COVID19 w WSS4

"(...)

Czy to prawda, że w szpitalu brakowało ochronnych rękawiczek, maseczek czy kombinezonów? Część z nich miała być ukryta w magazynie, a o tym fakcie personel nie został poinformowany przez władze szpitala.

Nieprawda. Odzież ochronna wydawana jest na bieżąco."

Proszę przygotować wydruki ilości i rodzaju sprzętu ochronnego wydanego na wszystkie oddziały i jednostki od początku marca. Przyda się. Na pewno się przyda - jak nie teraz, to w Sądzie :) Ile masek FFP3 przysługiwało od początku marca na każdą osobę pełniącą odpowiednio 12h dyżur, 24h dyżur. Ile było przyłbic ochraniaczy na buty na włosy. Ile? My wiemy ile. Przyznajcie się.

-5 pkt!

"(...)

Dlaczego personel nie dowiedział się o tym, że w szpitalu przebywają osoby zarażone. Nie było podobno oficjalnego komunikatu i lekarze, pielęgniarki dowiedzieli się dopiero o tym po czasie, mimo tego że kontaktowali się z tymi osobami.

Kiedy otrzymano informację o zarażonych pacjentach, natychmiast zaczęto organizować dla nich transport do placówek zakaźnych.

Informacja o koronawirusie została przekazana pracownikom oficjalnie w trakcie odpraw przełożonych z pracownikami."

Tutaj bardzo nieładnie gracie. Nikt nic nie wiedział dezinformacja. Prosta sprawa - proszę pokazać protokoły z takich spotkań. Niestety jakiekolwiek śledztwa były prowadzone przez nas na własną rękę... Sami informowaliśmy się nawzajem. Tragedia. Tutaj -2 pkt bo jesteśmy niezwykle wk...ni. Razem już -7 pkt

To jak tam Znany Militarysto ? Znasz już rozwiązanie ? My znamy - Polski Kodeks Honorowy. Obowiązuje nawet na łodzi podwodnej...

Nie pozdrawiamy!

C
COVID19 w WSS4

Nawet w sytuacji podbramkowej Znany Militarysta który utrzymuje wszystkie wypowiedzi w tonie retoryki wojennej nie potrafi się zachować wg zasad kodeksu honorowego  i każe Rzecznikowi kłamać... upsss... przepraszam  - kreować alternatywną rzeczywistość:

Ad rem:

Skomentujemy pytania zawarte w artykule od momentu:

"(...) Co na to szpital?"

"Czy to prawda, że u jednej z pacjentek, która miała objawy, nie zostały przeprowadzone testy na koronawirusa i to nastąpiło dopiero w innym szpitalu, do którego została przetransportowana?

Nie dysponując imieniem i nazwiskiem pacjentki trudno mi się odnieść do tego pytania. Niemniej nie wydaje mi się. To właśnie pacjenci z potwierdzonym COVID19 zostali natychmiast przetransportowani do placówek zakaźnych."

Niestety - brednie. Pacjentka objawowa już od połowy marca (cechy radiologiczne) nie miała pobranego wymazu w kierunku SARS-CoV-2. Dopiero po przekazaniu do ościennego OAiIT tam pobrano wymaz w tym kierunku który potwierdził obecność SARS-CoV-2 u pacjentki.

Nieładnie - ale na razie minus jeden punkt.

Idziemy dalej.

"(...)

Czy to prawda, że próbki, które zostały pobrane od personelu, zostały źle pobrane i musiały zostać zutylizowane przez sanepid w Bytomiu?

Nie. Próbki zostały pobrane prawidłowo, nic nam nie wiadomo o utylizacji próbek. 28 marca wysłano do sanepidu dużą liczbę wymazów (82) i sanepid poprosił nas o pobranie próbek jeszcze raz z użyciem narzędzi, z którego łatwiej pobiera się materiał. To znaczy – zawsze materiał pobierany był patyczkiem zakończonym drucikiem otoczonym włosiem. Sanepid poprosił, by robić to plastikowym patyczkiem. Łatwiej z niego pobrać materiał do badań.

"

Oj oj.

Bytomski sanepid odpowiada: nic nam nie wiadomo o utylizacji próbek i zostały one pobrane prawidłowo. Aha i Sanepid poprosił Was o ponowne pobranie próbek w nowy sposób z użyciem lepszych narzędzi - ale nie wysłuchaliście ich prośby - dlaczego wymazy nie zostały pobrane ponownie ?? Dlaczego narażacie życie i zdrowie pacjentów i personelu oraz ich rodzin ?? My wiemy dlaczego. I gdzie Nas macie...

Nieładnie - minus dwa punkty... 

"(...)

Dlaczego personel, który miał kontakt z osobami zarażonymi, przebywa w tym samym miejscu z pacjentami, którzy mogą mieć koronawirusa? Dlaczego obie te grupy nie przebywają w oddzielnych pomieszczeniach, a pacjentami nie zajmują się lekarze z zewnątrz? Ponadto personel podobno wciąż nie ma zrobionych wyników i nie wiedzą oni czy są zarażeni?

Nie bardzo rozumiem pytania… Jeśli chodzi o kwarantannę, wszystkie osoby miały kontakt z osobami zarażonymi i dlatego przebywają na konkretnych oddziałach – kardiologii, pulmunologii i ortopedii.

"(...) ?? Proszę ?? Rzecznik w takiej sytuacji nie rozumie pytania ?!  To proszę bardzo przykład: jeśli w pomieszczeniu gdzie z sufitu pryska czerwona farba i jest tam już kilka osób wprowadzimy nowych ale na zasadzie kwartantanny administracyjnej - to ich odzież pozostanie białą ? No co... o to chyba chodzi Pani Rzecznik... a to kohortacja zdrowych z chorymi, żeby wytworzyć jednolitą populację chorych to eksperymenty godne zdehumanizowanych lekarzy z SS... Kumamy już, Pani Rzecznik

"(...)

Zajmują się. W razie potrzeby do pacjentów objętych kwarantanną delegowani są lekarze z innych oddziałów. O szybkości badania wymazu i przesyłania wyników decyduje sanepid."

Tak tak, tak samo jak na Oddziale Kardiologii pozostała osoba chora wentylowana mechanicznie, pod nadzorem pielęgniarek.... tak tak.. to normalne, przecież jest wojna!! Brednie!!

Minus 2 i minus 2 = minus 4 punkty...

CDN

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3