TEST DZ: Jechaliśmy w alkogoglach. Jak się prowadzi wóz z 2 promilami? [ZDJĘCIA + WIDEO]

Aldona Minorczyk-Cichy
Alkotest DZ
Alkotest DZ Arkadiusz Ławrywianiec
"Jedno piwo? Nie zaszkodzi". "Kieliszeczek wódki? Nawet nie poczujesz!". "Takie słabe wino? Lampkę można". Który kierowca tego nie słyszał? Specjaliści od bezpieczeństwa i ruchu drogowego nie mają wątpliwości: alkohol zmniejsza refleks kierowcy, wpływa na jego widzenie i postrzeganie odległości. Słowem - znacznie utrudnia prowadzenie i może kosztować ludzkie życie. Jako zawodowe niedowiarki postanowiliśmy to przetestować na własnej, dziennikarskiej skórze. Pomogli nam specjaliści z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Katowicach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Jak jeżdżą pijani kierowcy? Sprawdzamy [ALKOTEST DZ: ZDJĘCIA + WIDEO]

Dlaczego przygotowaliśmy właśnie taki test?

Jak wynika z danych Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, w Śląskiem w 2013 roku pijani kierowcy spowodowali 278 wypadków, rok wcześniej 330, a w 2009 roku aż 416. Ta liczba maleje, ale nadal jest zdecydowanie zbyt wysoka. Zwłaszcza że w ubiegłym roku pijani w Śląskiem zabili 12 osób, a rok wcześniej aż 26.

CZYTAJ KONIECZNIE:
TWARÓG: OTO DLACZEGO PILIŚMY W PRACY

Podczas kontroli drogowych w regionie rok temu złapano 15 784 pijaków za kierownicą. To przerażająca liczba, a przecież daleka od tej prawdziwej, bo ilu kierowcom się upiekło? Dlaczego pijani prowadzą samochody? Bo im na to pozwalamy. Przymykamy oko na patologię, a płaczemy dopiero wtedy, kiedy dojdzie do tragedii. Przede wszystkim zaś pokutuje wśród nas przekonanie, że "jeden kieliszek nie zaszkodzi". Dlatego sprawdziliśmy, jak to naprawdę jest z tymi mitami, co alkohol robi z naszym organizmem, jak wpływa na naszą psychikę, postrzeganie rzeczywistości i refleks.

Nasze "króliki doświadczalne" to trzy osoby różniące się wiekiem i doświadczeniem na drodze: Leszek Jaźwiecki, nasz dziennikarz sportowy, kierowca z 38-letnim stażem; Paweł Pawlik, reporter z działu wydarzenia - za kółkiem od 7 lat, oraz najmłodsza - Katarzyna Kapusta, dziennikarka z oddziału zagłębiowskiego, dopiero ucząca się prowadzenia samochodu.

Test pierwszy: alkogogle. Dwa promile to zgroza!

Pracownicy katowickiego WORD-u na parkingu przed Media Centrum, siedzibą "Dziennika Zachodniego", rozkładają pachołki. Test pierwszy to slalom po prostej. Najpierw "na trzeźwo", następnie w alkogoglach symulujących 0,5 promila alkoholu w organizmie. Na koniec w urządzeniu dającym złudzenie upojenia dwoma promilami.

Za kierownicą wraz z Jackiem Wójcikiem, instruktorem jazdy i kierownikiem działu promocji w WORD-zie, jako pierwszy siada Leszek - nasz redakcyjny weteran dróg. Najpierw jazda próbna. Idealna. Wszystkie pachołki na miejscu. Leszek zakłada alkogogle, te słabsze - 0,5 promila. I... leci pachołek. Ale w sumie jeszcze nieźle, choć wolniej i zdecydowanie mniej pewnie niż za pierwszym razem. Teraz pora na alkogogle symulujące 2 promile alkoholu w organizmie. Pachołki lecą jeden za drugim.

- Widziałem dwie linie i nie wiedziałem, która z nich istnieje naprawdę. Okropne uczucie - przyznaje Leszek.

Następny do auta wsiada Paweł Pawlik. Pierwsza runda pewna, bezbłędna, dość szybka. Czas na alkogogle. Od razu te 2 promile. Nie jest dobrze. Pachołki wpadają pod koła. Jeden z nich jest ciągnięty pod samochodem.

ZOBACZCIE WIDEO Z EKSPERYMENTU:

- Masakra. Chciałem chwycić drążek zmiany biegów i nie mogłem go złapać - mówi zaskoczony Paweł. - Nie wiem, jak można jechać po alkoholu.

Teraz Kasia. Dopiero uczy się jeździć. Brak doświadczenia plus alkogogle... jedna runda i rezygnuje. Szkoda pachołków. Ale przynajmniej miała odwagę spróbować.

Zygmunt Szywacz, kiedyś policjant z "drogówki" w KWP w Katowicach, teraz egzaminator nadzorujący w WORD-zie, wyjaśnia nam, co się dzieje z nami pod wpływem alkoholu.

- Każdy organizm na alkohol reaguje inaczej. Jednak u każdego w pewnym stopniu pogarsza się koordynacja ruchów, zmniejsza refleks. Błędnie oceniamy odległość i szybkość - wylicza Szywacz.

Test drugi: parkowanie równoległe. Coś nie wychodzi

Parkowanie równoległe to drugi test, któremu poddajemy nasze redakcyjne "króliki doświadczalne". Temu zadaniu ma sprostać Leszek Jaźwiecki. Rusza pewnie, ale łatwo nie jest. Ciasno. Za drugim podejściem parkuje idealnie. Zakłada alkogogle, od razu te symulujące 2 promile alkoholu w organizmie. Oj, lecą pachołki. Jeden jest miażdżony pod kołem. Kilka podejść i w końcu auto staje. Kierowca tymczasem jest... zadowolony, a mina, gdy ściąga alkogogle... bezcenna. Jak to? Samochód stoi niemal w poprzek, w miejsce parkingowe jest "wsunięty" jednym kołem. Z parkowania równoległego "pod wpływem" - Leszku: pała.

- To właśnie dlatego dyskutowanie z pijanym kierowcą nie ma najmniejszego sensu. On jest święcie przekonany, że dobrze postawił samochód - podkreśla Grzegorz Cius, wicedyrektor WORD-u w Katowicach.

A Zygmunt Szywacz dodaje: - Tutaj wyraźnie widać, że po alkoholu pojawia się duży problem z oceną odległości. A proszę zauważyć, że alkogogle zaburzają jedynie działanie błędnika. W rzeczywistości pijany reaguje jeszcze gorzej. Nie myśli, jak jechać - podkreśla specjalista od ruchu drogowego.
Ale żeby aż tak źle? Nie wierzę, więc alkogole na nos i sama usiłuję przejść po prostej linii. Udało się! No, niestety nie. Kamera nie kłamie. Uchwyciła moje zataczanie.

- W alkogoglach problem jest nawet z prostym podaniem ręki, a co dopiero z chodzeniem - pociesza dyrektor Cius.
Instytut Ekspertyz Sądowych z Krakowa przebadał wpływ alkoholu na długość drogi hamowania. Kierowca trzeźwy, jadący z prędkością 60 km na godzinę, zatrzymał się po 39,8 metra, ten po spożyciu alkoholu dopiero po 62 metrach. Przy prędkości 80 km na godzinę trzeźwy przejechał 63,5 metra, pijany 107,4. Przy 100 km na godzinę: trzeźwy stanął po 92,1 m, na "podwójnym gazie" dopiero po 148,7 m! Widzicie różnicę? Ona może oznaczać czyjeś życie.

Test trzeci: prawdę ci powie aparat Piórkowskiego

Przechodzimy do budynku. Specjaliści z WORD-u przywieźli ze sobą aparat Piórkowskiego. Jacek Wójcik wyjaśnia:
- To urządzenie służy do badania refleksu, reakcji na bodźce świetlne. Tutaj konieczna jest koncentracja uwagi oraz koordynacja wzrokowo-ruchowa.

"Króliki doświadczalne" na start. Pierwsza Kasia. Dwie minuty i 214 trafionych uderzeń.

- Rewelacyjny wynik. Rzadko się taki trafia - mówi Wójcik.

Słowem, brawo Kaśka, pozazdrościć refleksu. Czas na Leszka. I znowu świetny wynik: 211 uderzeń. Paweł? No ba: 212. Nieźle! Specjaliści z WORD-u patrzą na nas nieco podejrzliwie. Zwykle wyniki to 180-190 uderzeń. Cóż, dziennikarze po prostu mają świetny refleks.

- Zapraszamy do spożycia alkoholu. Inaczej nie zbadamy jego wpływu na szybkość reakcji i co za tym idzie - na bezpieczeństwo na drodze - mówi dyrektor Grzegorz Cius.

Czego się nie robi dla Czytelników! Leszek pije wódkę (jedna dawka to 40 ml o zawartości 40 proc. alkoholu). Kasia wybiera wino wytrawne, 13,5 proc., jednorazowa dawka ok. 200 ml. Dla Pawła zostaje piwo - jednorazowo półlitrowa puszka, 5,5 proc. alkoholu. Pierwsza dawka o godzinie 13.20. Zygmunt Szywacz przygotowuje alkomat, niemiecki, firmy Drager.
- To urządzenie z certyfikatem. Można do niego podłączyć drukarkę. Badanie nim to dowód w sądzie - podkreśla. Mierzy czas. O godz. 13.35 pierwsze badanie. Organizm Kasi reaguje na alkohol natychmiast. - Jestem na czczo. Nie zdążyłam zjeść śniadania - przyznaje. Wynik: 0,3 promila. Badanie refleksu, bez większych zmian. 209 uderzeń w ciągu dwóch minut to nadal wyśmienity wynik.

- Ale 0,3 promila to już stan po użyciu. Siadając za kierownicą, pani Kasia popełniłaby wykroczenie - ostrzega Szywacz.

Po alkoholu? Jedziemy tylko na fotelu dla pasażera!

Kolej na Leszka. Po wypiciu 40 ml wódki wydmuchuje... 0 promila. Refleks: 211 uderzeń, czyli jeszcze lepiej niż za pierwszym razem. Paweł po wypiciu puszki piwa wydmuchuje 0,19 promila. Alkohol działa więc na niego szybko. Refleks nadal niezły, 214 uderzeń.

Kolejna, druga dawka alkoholu i kolejne pomiary. Kasia: 0,46 promila i nieco słabszy refleks, 200 uderzeń. Leszek: 0,08 promila i 209 uderzeń. Paweł: 0,22 promila i 206 uderzeń.

- Zaczynam odczuwać, że wypiłem. Przy badaniu na aparacie Piórkowskiego musiałem mocno się skupić, nie robiłem tego już tak odruchowo jak wcześniej - przyznaje Paweł.

Pozostali uczestnicy naszego eksperymentu potwierdzają, że mają podobne odczucia.

Trzecia dawka alkoholu. Po niej czwarta. U Kasi problem z mówieniem. Wolniejsze ruchy. No i wyniki po ostatniej próbie. Kasia: 0,82 promila i tylko 145 uderzeń na aparacie Piórko-wskiego. - Muszę odpocząć, coś zjeść i pójść na spacer - mówi.
Paweł: 0,53 promila i 200 uderzeń. Jazda w takim stanie to już nie wykroczenie, a przestępstwo.

- Czuję się fatalnie. Cztery piwa? Na pewno nie wsiadłbym za kierownicę. Do domu jadę tramwajem - mówi.

Leszek: 0,22 promila i 207 uderzeń. - Wyniki wydają się nie najgorsze, ale mój organizm po prostu tak reaguje. Gdyby badanie powtórzono za godzinę, miałbym pewnie niemal promil. Prowadzenie auta w takim stanie? Nigdy. Mam zasadę. Po alkoholu tylko na siedzeniu dla pasażera.

Eksperci z katowickiego WORD-u: - Nie warto ryzykować. Przestrzegamy, alkohol naprawdę zabija.
Badania WHO

Tak na człowieka działa alkohol

0,1 promila: rozproszona uwaga
0,2 promila: dłuższe postrzeganie
0,3 promila: drobne zaburzenia równowagi i koordynacji, gorsze postrzeganie przedmiotów w oddali, obniżona zdolność dostrzegania ruchomych źródeł światła
0,4 promila: opóźnienie czasu reakcji, wydłużenie czasu adaptacji oka do ciemności
0,5 promila: zmniejszenie zdolności rozpoznawania sytuacji, upośledzenie koordynacji wzrokowo-ruchowej, pogorszenie ostrości widzenia i oceny odległości
0,6 promila: błędna ocena własnych możliwości, znaczne obniżenie samokontroli i koncentracji, nadmierna pobudliwość
0,8 promila: zdecydowane osłabienie koordynacji mięśniowej i zdolności prowadzenia pojazdu
1-2 promile: zaburzenia koordynacji mięśniowej i równowagi, osłabienie sprawności intelektualnej i pamięci, brawura, opóźnienie czasu reakcji, wahania nastroju, wzrost ciśnienia i akcji serca
2-3 promile: zaburzenia mowy, senność, kłopoty z kontrolą zachowania i poruszania się
3-4 promile: spadek ciśnienia krwi, obniżenie temperatury ciała, osłabienie lub zanik funkcji fizjologicznych, prawdopodobieństwo utraty przytomności
pow. 4 promili: śpiączka, zatrzymanie oddychania i akcji serca.
CIS

Co sądzisz o przeprowadzonych testach? Dyskutuj z autorką tekstu i uczestnikami eksperymentu


*Najlepsze prezenty na Walentynki DLA NIEGO I DLA NIEJ
*SOCZI 2014 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE - RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
*Poseł Pawłowicz: Europa jest domem publicznym, w którym wszystko wolno
*Urlop macierzyński i urlop rodzicielski 2014 [ZASADY I TERMINY]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rumek.
Odpowiedz jest prosta dlaczego kierowcy jeżdżą po pijaku , są nałogowcami. Przecież nikt trzeźwy nie wsiądzie za kierownice, bo ma świadomość że nie może jechać po pijaku , ale ci którzy pija, nałogowo , nie maja, czasu wytrzeźwieć , dlatego jeżdżą po pijaku . Trzeba leczyć a nie tylko zapobiegać . !
m
marek
nie dziwie sie poslom ale zeby redaktorzy robili sobie jaja?dziwic sie ze jezdza pijani kierowcy a przezciez jest dopuszczalne 0,2 czyli mozna? dlaczego nie ma 00????? czyli jest to zapewne zrobione pod kogos ,wiele ludzi musi jezdzic na gazie skoro jest taki przepis......a dlaczego od razu z promilami kierowca nie trafi na odwyk?i zdjecie na pierwszej stronie w gazecie?powod jest prosty fajna jest kasa na wypadkach i tyle
w
w Śląskiem
w Śląskiem
Dodaj ogłoszenie