Topielcy a śląskie utopce

Marek Szołtysek
Umiesz pływać? To masz większe szanse się utopić
Umiesz pływać? To masz większe szanse się utopić Marek Szołtysek
Udostępnij:
Mimo pogodnej jesieni, sezon ciepły mamy już zdecydowanie za sobą. Skończył się też czas kąpania w morzach, rzekach, stawach czy jeziorach. Dlatego pewnie w jednym z zestawień policyjnych miałem okazję przeczytać o podsumowaniu sezonu kąpielowego. Były tam zestawienia wypadków utopień z ostatnich kilku lat. I czego się dowiedziałem?

Otóż tylko w województwie pomorskim, czyli mniej więcej na odcinku polskiego Bałtyku od Słupska, przez Gdynię aż po Gdańsk, przez ostatnie pięć lat bulkło się, czyli utopiło aż 249 osób. Zaś w całej Polsce przez ostatnie pięć lat utopiło się - uwaga! - 1818 ludzi. Coś strasznego! A kiedy powiedziałem o tym żonie, to westchnęła: ach, jak dobrze, że nasze dzieci w ramach zajęć szkolnej gimnastyki jeżdżą na baseny i tam uczą się pływać! Ja jednak nie jestem w tym względzie takim optymistą, a mój śląski rozum podpowiada coś całkowicie odmiennego.

Myślę więc, że uczenie ludzi pływania nie jest wcale takie dobre jak niektórzy sądzą. Bo proszę zauważyć, że jak ktoś się w basenie krytym nauczy pływać, to mu się czasami niesłusznie wydaje, że potrafi pływać po morzach czy oceanach. A będąc nad Bałtykiem, to zaraz za podpowiedzią polskiego hymnu narodowego, próbuje jak Czarnecki - rzucić się przez morze i to najlepiej zaraz do Szwecji. Czym zaś bardziej pokrzepił swoje dzielne polskie serce piwem, tym i umiejętności pływania wydają się takiemu przyszłemu topielcowi doskonalsze. Dlatego czytając wspomniane policyjne statystyki utopień zauważyłem pewną ich niedoskonałość. Brakowało mi bowiem informacji - ilu z tych 1818 topielców umiało pływać. Podejrzewam, że chyba zdecydowana większość.

Biorąc zatem sprawę na śląski rozum, można chyba powiedzieć, że czym więcej ludzi uczy się pływać, tym większe prawdopodobieństwo, że gdzieś potem na wczasach popłyną i się utopią. Ale przecież jak ktoś nie potrafi pływać, to siedzi na brzegu i nie wchodzi do wody dalej jak po pas, albo ma ze sobą pomocnicze narzędzie w postaci materaca, koła ratunkowego czy innego naplompanego pieroństwa. Z tego powodu właśnie będąc nad morzem zawsze bardzo martwię się o moje dzieci. Zostały one bowiem nauczone w szkole pływania. Moja żona zaś, która nie potrafi pływać, siedzi tylko z rzyciom na plaży - i jest bezpieczna. Jeżeli więc zasiałem niepokój pośród tych, których dzieci nauczyły się pływać - to przepraszam.

Na szczęście mamy tu jeszcze ratunek w postaci śląskiej kultury. Zawsze bowiem można dzieci postraszyć utopcami, zwanymi też utopkami czy potopielnikami. To takie wodne straszki, co topią ludzi w wodzie albo przynajmniej ściągają im badki, czyli kąpielówki. Naprawdę takie stworki żyją w wodzie, potwierdza to wiele opowieści a na Rynku w Bieruniu można tego stworka spotkać. Ma on tam swój pomnik.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie