Tragiczny wypadek torze gokartowym w Zwardoniu. "Muszę dać radę. Jestem sportowcem" - mówi sparaliżowana Aleksandra Hübner

RedakcjaZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (5 zdjęć)
Ola Hübner z Wodzisławia Śląskiego uległa ciężkiemu wypadkowi na torze kartingowym w Zwardoniu. Szalik zaplątał się w koło i zaciągnął na szyi. Od pięciu miesięcy Ola jest sparaliżowana od szyi w dół. Walczy o powrót do sprawności w Porąbce. Zobacz najnowszy program UWAGA TVN

- Myślałem, że mi serce pęknie. Wyglądała, jak na szubienicy tylko w pozycji poziomej – opowiada chłopak Oli, która została sparaliżowana na skutek wypadku na torze gokartowym.

Ola kochała sport. Była na trzecim roku wychowania fizycznego. Trenowała fitness, pływanie, pracowała na siłowni.

- Zawsze wesoła, aktywna. Chodziła do szkoły, po szkole do pracy. Zawsze znalazła czas na sport – opowiada Ewa Hubner, matka Oli.

- Nagle wszystko zmieniło się o 180 stopni. Została przykuta do łóżka – mówi Mateusz Rotkegel, chłopak Oli.

CZYTAJ WIĘCEJ
OLA MA SZANSĘ SZANSĘ NA POWRÓT DO ZDROWIA

„Szalik mi się zaplątał”

W weekend Ola pojechała z przyjaciółmi na gokarty. Na torze była pierwszy raz. Niestety, doszło do tragedii.

- Szalik mi się zaplątał. Ściągnęło mnie to tyłu. Słyszałam, że wszyscy do mnie biegną. Zaczęli mnie wyciągać, a Mateusz zaczął mnie reanimować – relacjonuje Ola.

Mimo tego, że dziewczyna była na torze po raz pierwszy, znajomi twierdzą, że nie poinformowano ich, że na torze panuje zakaz noszenia luźnej odzieży, także szalików. Taki zapis był w regulaminie.

- Nikt nie pokazywał nam żadnego regulaminu, nic też nie podpisywaliśmy. Jedyne szkolenie dotyczyło dwóch flag, którymi operuje się na torze. Nikt nie sprawdzał też naszego ubioru – przekonują przyjaciele Oli, którzy jeździli razem z nią.

Rozmawialiśmy z właścicielem toru, ale nie chciał komentować tej sprawy. Zapewnił, że dba o bezpieczeństwo uczestników podczas jazdy, nie podał jednak konkretów.

- Ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo. Skoro za skutki wypadku odpowiada nawet wtedy, kiedy nie zawinił. Ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w większym zakresie niż inni przedsiębiorcy – mówi Marian Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy sadu okręgowego w Katowicach.

Reanimacja na miejscu

Dziewczynę udało się uratować tylko dzięki natychmiastowej pomocy, której udzielił jej chłopakMateusz oraz przyjaciele. Reanimowali dziewczynę do przyjazdu karetki. Ola była całkowicie sparaliżowana, nie oddychała samodzielnie, nie mówiła.

- Była, jak na szubienicy tylko w pozycji poziomej. Pompowałem jej tlen do płuc, żeby dotlenić mózg. To była walka o życie. Rurką z napoju odsysałem jej krew z buzi, żeby się nią nie udławiła – opowiada Mateusz Rotkegel.

Lekarze nie kryli, że stan Oli jest ciężki.

- Dowiedzieliśmy się, że najprawdopodobniej przerwany jest rdzeń kręgowy. Lekarze mówili, że czeka nas ciężkie życie, że musimy zmienić wszystko, przystosować dla niej dom, bo ona prawdopodobnie nie będzie już się ruszać – mówi Zbigniew Hubner, tata Oli.

Walka o nowe życie

Od wypadku Ola przeszła dwie skomplikowane operacje kręgosłupa. Ma założone stelaże stabilizujące odcinek szyjny. Cały czas leży. Potrzeba czasu, aby stwierdzić czy i w jakim stopniu będzie mogła wrócić do sprawności. Na razie odzyskała czucie do pasa, rusza głową i szyją. Delikatnie porusza także barkami i palcami u rąk.

- Ciężko mi było pogodzić się z tym, że nic nie umiem zrobić samodzielnie. Nie umiem ruszyć ręką, nogą. Jak się ocknęłam myślałam, że to kwestia kilku tygodni i wrócę do sprawności. Okazuje się, że mam niedowład kończyn. Boję się, że sprawność nie wróci – martwi się Ola.

„Muszę dać radę. Jestem sportowcem”

- Rehabilitacja bardzo mnie wykańcza. Potem jest ból, ale widzę, że są postępy. Ćwiczenia wymagają dużo siły i poświęcenia, ale muszę dać radę, przecież jestem sportowcem - opowiada Ola.

Teraz Ola, jak na sportowca przystało stawia sobie wyzwanie. Chce siąść na wózku inwalidzkim.
- To będzie mój prezent dla taty. Do jego urodzin zostały dwa miesiące – mówi dziewczyna.
Potrzebna pomoc

Ola, od kilku tygodni przebywa w Centrum Rehabilitacji i Opieki w Porąbce. Ma dobrą opiekę, ale miesięczny pobyt kosztuje kilkanaście tysięcy złotych. To przekracza możliwości finansowe rodziców. Na szczęście w pomoc zaangażowała się grupa przyjaciół i znajomych.

W Wodzisławiu Śląskim, jej rodzinnej miejscowości organizowane są zbiórki, koncerty, kwesty. W pomoc Oli zaangażowała się też Fundacja Pomocna Dłoń. Kieruje nią Krzysztof Sałajczyk, który sam przeżył poważny wypadek samochodowy, w wyniku, którego był sparaliżowany. Osoby, które chcą pomóc Oli mogą znaleźć informacje na

POMOCNA DŁOŃ PO WYPADKU/DLA OLI

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

TYDZIEŃ Magazyn informacyjny reporterów Dziennika Zachodniego

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotrek

Jesteś piękna i wspaniała Olu! Życzę Ci wszystkiego najlepszego, postępów w powrocie do zdrowia! :)

P
Piotrek

Jesteś piękna i wspaniała Olu! Życzę Ci wszystkiego najlepszego, postępów w powrocie do zdrowia! :)

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3