Trwa czarna seria wypadków "Sznycli" na sosnowieckich torach

M. Wroński, A. Zielonka
Znów się wykoleił. "Sznycel" na torowiskach Zagłębia jakoś nie może utrzymać się trasy
Znów się wykoleił. "Sznycel" na torowiskach Zagłębia jakoś nie może utrzymać się trasy Katarzyna Kapusta
Udostępnij:
Wczoraj rano wykoleił się kolejny tramwaj typu E1 i było to już szóste takie zdarzenie w ciągu ledwo kilkudziesięciu godzin, jakie upłynęły od wprowadzenia tych pojazdów do ruchu.

Pasażerowie są poirytowani. Na widok zbliżającego się do przystanku "Sznycla", zastanawiają się, jak daleko uda im się nim dojechać. Wczoraj obserwowaliśmy reakcje tych, którzy ok. godziny 11 wsiadali obok dworca PKP w Sosnowcu do sprowadzonego z Wiednia tramwaju.

- O nie, "Sznycel jedzie" - wyrwało się panu Wiesławowi, który właśnie zamierzał dojechać do domu w Milowicach. - Przy tylu wykolejeniach pewnie nie dotrę na czas - niepokoił się sosnowiczanin.
Pogodniej na całą sprawę spoglądał jego kolega, pan Zygmunt.

- Spokojnie. Najwyżej dojdziemy do domu pieszo - skwitował z uśmiechem.

Tym razem obaj panowie mieli szczęście. Żywo komentując wszelkie drgania i odgłosy hamowania tramwaju, dojechali do celu (mniej szczęścia mieli ci, którzy taką podróż chcieli odbyć ok. godziny 7).

W Tramwajach Śląskich trwa tymczasem konsternacja. Jeszcze niedawno przedstawiciele spółki zapewniali, że 30-letnie wagony pomyślnie przeszły wszelkie testy. Teraz nawet szeregowi pracownicy nieoficjalnie przyznają, że coś tu "nie gra". Wczoraj stan torowiska na linii 26 (to właśnie tam doszło do wszystkich wykolejeń) badała specjalna komisja.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną tych zdarzeń było ciało obce w szynie - mówi Gabriela Chodura z działu marketingu Tramwajów Śląskich.

Brzmi to dość frapująco, zważywszy na częstotliwość wykolejeń "Sznycli", bo to oznacza, że w torowiskach roi się wręcz od "obcych ciał". Jeszcze większą tajemnicą jest to, dlaczego "obce ciała" atakują tylko "Sznycle", a nie wykazują zainteresowania kursującymi w Sosnowcu po tych samych torach tramwajami linii 21. W głowę zachodzą również sami motorniczowie. - Być może wagony mają zbyt śliskie koła? A może to my jeździmy nimi zbyt gwałtownie - snują domysły kierowcy wozów tramwajowych.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Kolejną próbę przezwyciężenia złej passy "Sznycle" podejmą dzisiaj. Tyle że na tory wyjedzie już tylko jeden taki pojazd i - jak zapowiada Gabriela Chodura - będzie on pod "czujną opieką".
- Będzie też przegląd torowisk - dodaje Chodura.

Im szybciej tramwajarze wyjaśnią przyczyny serii wykolejeń, tym dla nich lepiej - z Wiednia sprowadzili dotąd 15 wagonów E-1 (poza liniami w Zagłębiu mają jeszcze kursować na terenie Zabrza), a w przyszłym roku chcieliby jeszcze kilka dokupić. Ile konkretnie? Tego jeszcze nie wiadomo. Zależy to od ilości pieniędzy, jakie spółka będzie miała do dyspozycji (koszt zakupu "Sznycla", jego sprowadzenia znad Dunaju i modernizacji to ok. 250 tysięcy złotych - dwa razy mniej niż remont popularnych u nas modeli 105).

Wiadomo natomiast, że wybór jest spory, bo austriacki przewoźnik ma na stanie ponad 170 takich maszyn i części z nich chętnie się pozbędzie. Zwłaszcza że właśnie wymienia swój tabor na niskopodłogowy.

Problemy "Sznycli" to nie pierwszy przypadek, kiedy nowe-stare nabytki śląskich tramwajarzy okazują się nader kłopotliwe w eksploatacji. Rok temu awarie dręczyły sprowadzone z Frankfurtu "Helmuty". W pojazdach (które również liczyły sobie po ok. 30 lat) szwankowało nie tylko sterowanie, ale też elektronika i czujniki w drzwiach. Cóż - na pojawienie się nowych tramwajów w miastach aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej trzeba będzie poczekać do roku 2014. To czekanie może się jednak okazać bardzo kosztowne.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Kupują je też Węgrzy i Holendrzy

Mówi Dominik Gries z biura prasowego Wiener Linien:
Model E-1 nadal stanowi podstawę komunikacji tramwajowej w Wiedniu. Obecnie wykorzystujemy ponad 170 wagonów tego typu. Nie ma problemów związanych z ich wykolejaniem się. Sprzedaliśmy te tramwaje nie tylko na Śląsk, ale również do Krakowa, Miskolca na Węgrzech, a także do Rotterdamu i Utrechtu w Holandii. Chcę podkreślić, że nie sprzedajemy ich dlatego, że są stare i w kiepskim stanie, ale dlatego, że wymieniamy tabor na niskopodłogowy.

W Krakowie zbierają dobre opinie

Mówi Marek Gancarczyk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie:
Mamy około 70 sprowadzonych z Wiednia wagonów typu E1 - stanowią one zatem ok. 18 procent całego naszego taboru. Kupiliśmy je na początku tego stulecia i w ciągu całego tego okresu nie sprawiały nam poważniejszych kłopotów. To dobre, bezawaryjne pojazdy. Absolutnie nie było u nas takich sytuacji, by te pojazdy masowo się wykolejały. Także sami pasażerowie mają na ich temat bardzo pozytywną opinię.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Najprawdopodobniej winne będzie zaniedbane torowisko

Rozmowa z prof. Markiem Sitarzem z Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej

Jak to możliwe, że takie same - fakt, że niemłode - tramwaje bez przeszkód jeżdżą po Wiedniu i po Krakowie, a u nas masowo się wykolejają?
Dla mnie to najprawdopodobniej kwestia torowiska. Nie jest tajemnicą, że stan infrastruktury jest u nas fatalny.

A konkretnie, co się mogło stać?
Być może pod torami w pewnych miejscach jest już pusta przestrzeń. Normalnie powinna być tam warstwa podkładu - jeśli się jednak przez dłuższy czas nie dba o stan torowiska, to woda wymywa ten podkład i wówczas jadący tramwaj zaczyna podskakiwać. Nie ma co filozofować, trzeba po prostu sprawdzić stan torowiska w tych miejscach, w których dochodzi do wykolejeń.

Czy kupowanie 30-letnich tramwajów to dobry pomysł? Wiele osób uważa, że to już złom i nie warto na niego wyrzucać pieniędzy.
Bez przesady. Tramwaje są projektowane na 30-40 lat. Trzeba tylko o nie dbać. Skoro takie modele jeżdżą po Wiedniu i Krakowie, to dlaczego nie miałyby radzić sobie także u nas? Tyle że w Wiedniu jeżdżą po zdecydowanie lepszych torach.

Czy Twoim zdaniem kupowanie 30-letnich "emerytowanych" tramwajów ma sens?

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

m
motorniczy
owszem zgodzę się że np. w Krakowie E1 spisują się dobrze u nas na Zagłębiu też miałyby prawo bytu tylko nikt nie bierze pod uwagę stanu torowisk Kraków jak i inne miasta mają torowisko a my jeden wielki ,,styk" i śmieszą mnie wyjaśnienia pani z dyrekcji że wykolejają przez obce ciała bo albo nieudolnie maskuje błędy dyrekcji albo nie ma pojęcia o czym mówi a jeśli chodzi o sabotaż to chyba tak ale tylko ze strony zarządu firmy
G
Ginter H.
Słyszałem, że w Pakistanie złomują stare pokolonialne tramwaje.
Może ktoś z Tramwai Śląskich by skoczył do Pakistanu.
Takiego szrotu jeszcze nie mamy, a nie chce mi się wierzyć, że w Pakistanie mają "prostsze" tory.
Ich tabor nada się dla TŚ w sam raz!
A jakie oszczędności!
Ho, ho, ho ....
k
kizoj
W bogatych państwach Uni EU. pozbywają się szmelcu,szmat i wszystkiego co im nie potrzebne i jeszcze zarabiają na tym kosztem przedsębiorczych polskich menadzerów sprowadzających ten chłam.Lepiej oddać władzę pani Merkel to będziemy mieć nowe tramwaje ,nowe auta i nowe ubrania.
k
kuba
A moze to sabotaz ?
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie