Twaróg: Skandal w szpitalu, lekarze odejdą? To prawdziwy obraz niekompetencji w zarządzaniu służbą zdrowia

Marek Twaróg
Marek Twaróg
Pixabay
Oto w szczycie naszych pandemicznych problemów, gdy cały świat, cała Polska i cały Śląsk ledwo dyszą, około 100 lekarzy (specjaliści i rezydenci) w Rybniku musi odejść z pracy. Oto obraz niekompetencji w zarządzaniu służbą zdrowia - pisze Marek Twaróg, redaktor naczelny "Dziennika Zachodniego".

Trzecia fala z dnia na dzień słabnie, szykuje nam się zatem trzecia fala podziękowań dla lekarzy. Kto wie, może znów usłyszymy brawa dla nich od premiera, jakieś miłe słowa ze strony wojewody, a może i specjalny koncert na ich cześć. W przypudrowanym świecie, jaki serwuje nam dziś propaganda, nie ma miejsca na porażki, brak pieniędzy, brak lekarzy, kolejki do specjalistów. Pandemia - wydawać by się mogło - unieważniła sporą część problemów służby zdrowia. Wszak mamy wojnę, mówi nam władza, skoncentrujmy się na tym, by przeżyć, a drobiazgi potem.

W porządku. Spróbujmy zatem przyjąć tę przewrotną logikę. Wszystkie ręce na pokład. Tym bardziej zadziwia sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku.

Oto w szczycie naszych pandemicznych problemów, gdy cały świat, cała Polska i cały Śląsk ledwo dyszą, około 50 lekarzy (specjaliści) dostaje wypowiedzenia, bo nie chce zgodzić się na obniżkę wynagrodzeń. A drugie tyle rezydentów ich popiera, więc też chce odejść. Sprawa nie jest łatwa, po części z obszaru prawa pracy, tak czy owak efekt jest, jaki jest. Nowa dyrektor szpitala, o której w mieście krążą legendy, choć lepiej mówić: anegdoty, a jeszcze lepiej: opowieści, które żenują największych cyników, zasadniczo nie kontaktuje się z personelem. Najpewniej więc wkrótce szpital zostanie sparaliżowany.

A już teraz jest skonfliktowany, rozregulowany, rozplotkowany. W każdym razie papieru toaletowego brak (to nie metafora).

Być może lekarze ostatniego dnia swojej pracy - gdy pożegnają się z zostawionymi na łaskę losu pacjentami - dostaną brawa od marszałka województwa, który jest tzw. organem prowadzącym szpital. W telewizji rządowej na pewno będzie to dobrze wyglądać.

Prawda jest jednak inna: marszałek, który oficjalnie „w sposób stały monitoruje działalność wszystkich nadzorowanych podmiotów leczniczych… (…) i podejmuje zintensyfikowane działania…” (to nowomowa z oficjalnego dokumentu), tak naprawdę nie potrafi uspokoić sytuacji. Choć coraz głośniej mówią o niej już nie tylko lekarze i pacjenci, ale i parlamentarzyści i samorządy.

Jest pandemia, na Śląsku ledwo żyjemy. Doprowadzenie do takiego wrzenia w ważnym szpitalu to odpowiedzialność marszałka. Może ma swoje racje, z pewnością jednak nie ma żadnego pomysłu, jak je rozumnie wyłożyć i załagodzić konflikt. „Szpital bez lekarzy wydaje się być nowatorską formą prowadzenia świadczeń medycznych. Trzeba przyznać, że zdecydowanie najtańszą. Przynajmniej przez pierwszą dobę” - ktoś przytomnie zauważył w dyskusji na temat rybnickiej awantury.

Brawa dla lekarzy za walkę z trzecią falą nie wystarczą. Trzeba zrozumienia dla ich pracy, pieniędzy i kompetencji w zarządzaniu szpitalami. W Rybniku tego nie ma. A to tylko fragment większej całości zwanej polskim systemem opieki zdrowotnej (i symbol nowych elit u władzy).

Marek Twaróg, redaktor naczelny DZ
marek.twarog@dz.com.pl

Profesor Aleksander Sieroń o zbyt małej liczbie lekarzy w Polsce. Zapraszam do felietonu profesora

Zwierzęta też potrafią się śmiać

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tworóg na ministra zdrowia!

G
Gość

"Dobra zmiana" co by tu jeszcze spier.....?

Dodaj ogłoszenie