Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

W aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej potrzebny jest zintegrowany system zarządzania ruchem ZDJĘCIA

Anna Dziedzic
Anna Dziedzic
Droga S86 między Sosnowcem i Katowicami jest według ostatniego Generalnego Pomiaru Ruchu najbardziej obciążoną ruchem drogą w Polsce. W 2015 roku w ciagu doby przejeżdżało tędy 112,2 tys. samochodów
Droga S86 między Sosnowcem i Katowicami jest według ostatniego Generalnego Pomiaru Ruchu najbardziej obciążoną ruchem drogą w Polsce. W 2015 roku w ciagu doby przejeżdżało tędy 112,2 tys. samochodów Arkadiusz Gola
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła już wszystkie przetargi na wykonawców Generalnego Pomiaru Ruchu planowanego na przyszły rok. To będzie wyjątkowa edycja, odbywającego się co pięć lat wielkiego liczenia aut na autostradach, ekspresówkach, krajówkach i drogach wojewódzkich, bo w 95 procentach zamiast stojących przy drogach ludzi, potoki aut będą rejestrowały kamery. A będzie co liczyć, bo z najnowszych danych Eurostatu wynika, że Polska przegoniła pod względem ilości aut nawet Niemcy i Francję. Czy i tym razem, jak poprzednio, okaże się że aut wciąż przybywa lawinowo, a nasze drogi nie są w stanie ich pomieścić? Wystarczy wspomnieć, że podczas poprzedniego pomiaru okazało się, że województwo śląskie ma najbardziej obciążone ruchem trasy w kraju. Na dodatek w aglomeracji brakuje nam kompleksowego systemu zarządzania ruchem.

Rekordzistką jest niezmiennie droga ekspresowa S86 między Katowicami a Sosnowcem, gdzie średnio w czasie doby w 2015 r. przejeżdżało ponad 112 tysięcy aut. Podobnie jest na śląskim odcinku autostrady A4 czy Drogowej Trasie średnicowej.

Drogi osiągają maksimum przepustowości

Jak twierdzą naukowcy, przepustowość naszych dróg powoli osiąga maksimum, choć infrastruktura drogowa od wielu lat jest rozbudowywana, powstają nowe odcinki autostrad (np.,. A1) rozbudowywane i przebudowywane są drogi krajowe np. DK 88 w Katowicach, czy DK 94 w Sosnowcu, w planach jest budowa i rozbudowa dróg. Wszystko po to, by po drogach wciąż mogło jeździć coraz więcej samochodów.

- Niewątpliwie nastąpił tutaj znaczący progres, zwłaszcza w zakresie gęstości infrastruktury drogowej w tym szczególnie dróg o najwyższych parametrach, czyli dróg ekspresowych i autostrad. Wieloletni program inwestycyjny realizowany przy wsparciu środków unijnych skutecznie poprawił parametry infrastruktury drogowej w Polsce.– mówi dr Grzegorz Krawczyk z Katedry Transportu Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Pokochaliśmy motoryzację: Przegoniliśmy Niemcy i Francję

A, jak podkreśla naukowiec, rozwój sieci drogowej jeszcze się nie skończył. Mamy jeszcze do dokończenia kilka fragmentów autostrad głównie A1, A2 i rząd stawia na rozwój sieci dróg ekspresowych. Warto jednak zauważyć, że wraz z rozwojem tej infrastruktury, Polacy pokochali motoryzację.

- Do tego stopnia, że Polska znalazła się na siódmym miejscu w Europie pod kątem ilości samochodów na tysiąc mieszkańców. Przegoniliśmy Niemcy, Austrię i Francję. Plasujemy się za Lichtensteinem, Luksemburgiem, Włochami, Finlandią, Maltą i Cyprem – dodaje.

Właściwie w każdym polskim gospodarstwie znajduje się samochód, w niektórych więcej niż jeden. I choć infrastruktura w ostatnich latach rozwija się dość szybko, to liczba aut rosła przez ostatnie lata w równie szybkim tempie. Wskaźnik motoryzacji szczególnie w krajach Zachodniej Europy, w ostatnich latach relatywnie się ustabilizował, natomiast w Polsce rośnie nieprzerwanie i bardzo intensywnie.

- W porównaniu z rokiem 2008, wzrost tego wskaźnika w 2017 roku wyniósł aż 41 procent. Wzrost motoryzacji zauważalny jest także w wynikach Generalnego Pomiaru Ruchu przeprowadzanego cyklicznie co 5 lat – uważa dr Krawczyk. - Analizując poprzednie pomiary pomiędzy rokiem 2010 a 2015 wzrost natężenia ruchu wyniósł ponad 14 procent. Od 2005 do 2010 ponad 20 procent. Oczywiście to są tylko dane, dotyczące dróg krajowych. Trzeba by jeszcze uwzględnić sieć dróg wojewódzkich – dodaje.

Brakuje inteligentnego systemu zarządzania ruchem

Jak sobie radzi z takim wzrostem liczby samochodów na ulicach aglomeracja śląsko-zagłębiowska?

- Mamy DTŚ , A4 , w która w obszarze wschód - zachód obsługuje ogromne potoki ruchu. Jeśli nie ma jakichś nagłych zdarzeń drogowych, typu zamknięcie tunelu, lub wypadku na DK 86, to ruch w aglomeracji odbywa się płynnie, na pewno płynnej niż w aglomeracjach monocentrycznych, jak Kraków czy Warszawa. Nie zmienia to jednak faktu, że nasza infrastruktura osiąga już szczyty przepustowości. To są potoki powyżej 100 tys. pojazdów na dobę – podkreśla dr Krawczyk.

Średni dobowy ruch pojazdów na A4 na Murckowskiej w 2015 roku wynosił nieco ponad 100 tys. aut.

Po DTŚ jeździła podobna liczba aut w ciągu doby. Jeśli coś się stanie na tych drogach to zazwyczaj jest problem, by ten ruch płynnie przekierować. Naukowcy, zajmujący się transportem wiedzą, czego potrzeba w aglomeracji, by ruch nie był tu chaotyczny i przypadkowy.

Podobnie ruch na linii północ – południe powoli przejmuje autostrada A1. Wciąż niekompletna w naszym województwie, ale jeszcze w tym roku ma być przejezdna od Gorzyczek do Częstochowy (obwodnica Częstochowy). W kolejnych latach zastąpi wysłużoną gierkówkę. Po oddaniu do użytku w 2023 roku 81-km odcinka A1 od Częstochowy do Tuszyna, wiele samochodów, jadących na północ od granicy lub na południe będzie korzystało z autostrady omijając dotąd używane drogi krajowe czy ekspresowe biegnące przez aglomerację. Prawdopodobnie niewiele to zmieni, bo aut i tak będzie przybywało. Jednak jest sposób na to, by ruch był tu pod większa kontrolą.

- W naszym regionie brakuje kompleksowego systemu kierowania ruchem, takiego jaki na przykład mają Gliwice. Tu jest potrzebny system integrujący całą aglomerację. Tablice, odpowiednio zsynchronizowana sygnalizacja, która usprawnia przepływ pojazdów, może przepuścić karetkę na sygnale przez skrzyżowanie. Zachłysnęliśmy się motoryzacją. Tymczasem właśnie takiego systemu obszarowego sterowania ruchem w tej części aglomeracji brakuje. On daje duże możliwości nie tylko w czasie wypadku, ale w czasie normalnej eksploatacji. Dodatkowo pozwala na zwiększenie efektywnego wykorzystania już istniejącej infrastruktury drogowej. To ważna rzecz która po prostu musi się w takiej aglomeracji pojawić – dodaje naukowiec.

Co na to władze naszej metropolii?

- Dostrzegamy potencjał zintegrowania inteligentnych systemów zarządzania ruchem, dlatego też prowadzimy rozmowy z miastami odnośnie takiej możliwości. Równolegle pracujemy nad utworzeniem wspólnego standardu dla systemów ITS, które nadawałyby priorytet przejazdu komunikacji miejskiej. Prace w tym zakresie powinny zakończyć się do końca tego roku - przekazała nam Kamila Rożnowska, rzeczniczka Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Na elektromobilność jeszcze poczekamy

Z pewnością pojawiać się będzie coraz więcej aut hybrydowych i elektrycznych.
Patrząc na wskaźnik ilości aut w naszym kraju, nie sposób jednak dodać, że w parze z ilością samochodów nie idzie ich jakość. Jak podkreśla dr Krawczyk, w 2017 roku ponad 35 procent samochodów jeżdżących po naszych drogach miało powyżej 20 lat. Ponad 75 procent ponad 10 lat.

Nie przegapcie

- Dlatego też pójście w ilość a nie w jakość każe z dystansem patrzeć na te nowoczesne rozwiązania, a więc elektromobilność, czy drogi z paneli fotowoltaicznych. Jeśli w gospodarstwach domowych jest wciąż dużo starych aut, to można wnioskować, że cena zakupu odgrywa tu sporą rolę, a ludzie których stać na starszy samochód nie wydadzą ponad stu tysięcy złotych na samochody hybrydowe czy elektryczne – mówi. - Brakuje infrastruktury do ładowania pojazdów, nie do końca jesteśmy w stanie powiedzieć jak te auta będą się zachowywać, czy one się psują, jaki długo wytrzymują baterie, ile kosztują i jak droga będzie ich utylizacja. Jednak wydaje mi się, ze za 50 lat rzeczywiście będziemy korzystać z pojazdów elektrycznych, pojawi się infrastruktura, której dziś brakuje, ale mogą się też pojawić dodatkowe bodźce zniechęcające do kupowania i użytkowania aut spalinowych jak np. zakaz wjazdu do centrum samochodów z silnikami spalinowymi na korzyść hybrydowych i elektrycznych, celowe spowalnianie ruchu samochodów osobowych na korzyść komunikacji miejskiej. Wszystko po to by pojazdów na ulicach było jak najmniej, bo żaden z nich nie jest obojętny dla środowiska – kończy doktor Krawczyk.

KLIKNIJ W ZDJĘCIE I URUCHOM REPORTAŻ "CHŁOPCY W TYM WIELKIM POWSTANIU"


Zobaczcie koniecznie

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziennik Zachodni / Wybory Losowanie kandydatów

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera