W Rybniku świętują 50 lat współpracy z Saint Vallier

Jacek Bombor
Pierwsza wizyta gości z Saint Vallier ( Rynek w Rybniku. Rok 1965).
Pierwsza wizyta gości z Saint Vallier ( Rynek w Rybniku. Rok 1965). fot. arc
Udostępnij:
Kiedy w latach 60. luksusem dla Polaków był wypad na Mazury czy nad Bałtyk, młodzi rybniczanie jeździli już na kolonie do malowniczej francuskiej Burgundii w rejonie Saint Vallier, a nawet oglądali zabytki Paryża! Jak to możliwe?

Rybnik - jako pierwsze polskie miasto PRL - dokładnie 5 lipca 1961 roku podpisał umowę o współpracy z miastem z drugiej strony żelaznej kurtyny - górniczym Saint Vallier. W tym roku mija 50 lat od tego historycznego wydarzenia, dlatego mieszkańcy obu miast chcą sobie przypomnieć minione pięć dekad. Powstanie wystawa, która od maja będzie oglądana we Francji, a na przełomie września i października zobaczą ją rybniczanie. Sęk w tym, że do dzisiaj zachowało się bardzo mało pamiątek z tego okresu.

- W naszym urzędzie miasta nie ma nawet oryginalnej umowy. Francja to był kraj kapitalistyczny i jej podpisanie wymagało wiele odwagi, mimo lewicujących wówczas władz tego kraju - przypomina Bogdan Kloch, dyrektor naszego muzeum, który apeluje do rybniczan, by podzielili się wspomnieniami i pamiątkami z tego okresu.

- Jeździliśmy tam na kolonie, wizyty, szkoły organizowały wspólne imprezy, kopalnie wymieniały pracowników. Czekamy na zdjęcia, listy przyjaciół, dokumenty, artykuły prasowe, które pomogą nam w zorganizowaniu wystawy - dodaje Kloch. Materiały można przekazywać do końca marca do Muzeum w Rybniku (ratusz, Rynek 18). Można także w tej sprawie dzwonić pod numer: 32/42 214 23.

A co dzisiejszy Rybnik zawdzięcza Saint Vallier? Nie tylko ulicę Chalotta, od nazwiska mera francuskiego miasteczka. Po latach, już w wolnej Polsce, mamy podpisaną umowę z kolejnym francuskim miastem - Lievin. To tam podpatrzyliśmy ronda - dziś Rybnik ma ich najwięcej w Polsce. - Saint Vallier przełamało monokulturę górniczą, likwidowano tam kopalnie, tworzono w nich muzea. Uczyliśmy się od nich tworzenia samorządu. Nasi uczniowie nadal jeżdżą tam na wymiany - mówią w urzędzie.

Korzyści z umów
* Jastrzębie-Zdrój współpracuje z 5 miastami, w tym również z francuskim Turcoing. W ramach tej umowy partnerskiej młodzież z Jastrzębia jeździ do Francji na wymianę uczniowską.

* Wodzisław Śląski dzięki współpracy z niemieckim miastem Gladbeck otrzymał rok temu m.in. sprzęt medyczny do szpitala oraz karetkę.

* W ramach współpracy Żor z węgierskim miastem Mezőkövesd, co roku w Żorach odbywają się tzw. Dni Kultury Węgierskiej w Polsce oraz Dni Kultury Polskiej na Węgrzech.

Po koloniach postanowiłem nauczyć się języków obcych
Z Janem Olbrychtem, eurodeputowanym, rozmawia Jacek Bombor

W 1964 roku w pierwszej grupie kolonistów z Rybnika do Saint Vallier widnieje pana nazwisko. Pamięta pan swój pobyt we Francji?
Oczywiście, miałem wówczas 12 lat i to była przygoda życia, mój pierwszy zagraniczny wyjazd. Na kolonie do Saint Vallier wyjeżdżały zazwyczaj dzieci ówczesnych "vipów". Mnie się udało, bo byłem wytypowany jako ambitny harcerz, a razem ze mną jeszcze dwóch kolegów. Mieszkaliśmy w szkole. Pamiętam Paryż, niesamowite miasto.

To wtedy zachłysnął się pan Europą? Dziś jest pan eurodeputowanym.
Na pewno. Przede wszystkim zauważyłem, że we Francji nie potrafimy się z nikim dogadać. W Polsce nikt nie myślał o nauce języków, a ja po tej wizycie postanowiłem to zmienić. Dzisiaj to procentuje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie