Wybory samorządowe 2018: Dziś debata kandydatów na prezydenta Katowic

Bartosz Wojsa
Udostępnij:
Wybory samorządowe 2018 już 21 października. Wybierzemy również prezydentów miast. Debata kandydatów na prezydenta Katowic z udziałem Ilony Kanclerz, Marcina Krupy, Jarosława Gwizdaka i Jarosława Makowskiego, organizowana przez redakcję DZ, rozpocznie się dziś, 16 października o godz. 11.00. Zapraszamy do oglądania jej na żywo na Facebooku.

W naszej debacie prezydenckiej udział biorą:

  • Jarosław Gwizdak (44 lata) z Komitetu Wyborczego Prawo do Katowic,
  • Ilona Kanclerz (49 lat) z KW Śląskiej Partii Regionalnej,
  • Marcin Krupa (42 lata), reprezentujący KW Wyborców Forum Samorządowe i Marcin Krupa,
  • Jarosław Makowski (45 lat) z Koalicji Obywatelskiej (Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Platforma, Nowoczesna).

Który z kandydatów najbardziej Państwa przekona? Zapraszamy do śledzenia naszej transmisji na żywo na Facebooku.

Aktualizacja, godz. 11.00:
Rozpoczynamy naszą debatę. Prowadzącymi są dziennikarze Dziennika Zachodniego: Justyna Przybytek oraz Marcin Zasada.

Zaczynamy od prostego pytania. Kto za panem/panią stoi? Żeby nie było wątpliwości, o co chodzi: co i kogo dostajemy w Katowicach, wybierając danego kandydata? Pierwszy odpowiada urzędujący prezydent - Marcin Krupa. Czy razem z nim wybieramy Prawo i Sprawiedliwość?

Marcin Krupa: Za mną stoją mieszkańcy miasta Katowice. Od ponad 20 lat mieszkańcy wybierają bezpartyjnego prezydenta. Współpracowaliśmy z PO, PiSem, SLD, PSL-em. Jesteśmy bardzo nastawieni na współpracę z tymi wszystkimi, którzy są ukierunkowani na działanie na rzecz dobra naszych mieszkańców, czyli katowiczan. No, może poza jedną opcją, w której nie mam poparcia: to jest Młodzież Wszechpolska. Może i dobrze.

Zaplecze Jarosława Gwizdaka to dla mieszkańców zagadka. Kto za nim stoi?
Jarosław Gwizdak: Za mną, podobnie jak za prezydentem Krupą, stoją mieszkańcy. Za nami są ludzie, którzy szczycą się tym, że uwierzyli w jakąś nadzieję, wartości. Ja ich wspieram, z własnych funduszy.

Ilona Kanclerz była związana z Nowoczesną, z PSL, z Partią Kobiet, teraz Śląska Partia Regionalna. Kto za nią stoi?
Stoją za mną ludzie świadomi, mieszkańcy Katowic, którzy przez wiele lat oczekiwali zmiany. Rada polityczna ŚPR zdecydowała, że to ja będę startować. W moim wcześniejszym życiu po wielokroć pomagałam ludziom wiele pozytywnych rzeczy robić, a dziś to oni pomagają mnie. Na naszych listach jest przekrój całego społeczeństwa. Jestem jedynym gwarantem wygranej w drugiej turze, dlatego popiera mnie bardzo wielu ludzi.

Jarosław Makowski, pozujący na lidera tzw. ruchów miejskich, ale tak naprawdę jest jedynym kandydatem dużej, ogólnopolskiej partii. Jak to pogodzić?
Politykę dużą można przekładać na politykę miejską. Za mną stoją przede wszystkim ludzie tworzący Platformę Obywatelską i Nowoczesną, ale przynajmniej połowa ludzi to działacze miejscy, lokalni liderzy, ludzie w radach jednostek pomocniczych. Stworzyliśmy koalicję, która oddaje to, czym są i jakie są Katowice. Ludzie o różnych poglądach, światopoglądach, wyznaniach - bo takie jest miasto: różnorodne, to przestrzeń, gdzie różne opinie muszą się ze sobą zderzyć, by wypracować wspólną ideę.

Drugie pytanie. Z jakim najważniejszym problemem Katowic zamierzacie państwo uporać się za wszelką cenę w trakcie 5-letniej kadencji? Pierwszy odpowiada Jarosław Gwizdak.
Katowice to miasto, gdzie mają być najlepsze usługi publiczne, komunalne w całej Polsce, czyli znakomicie funkcjonujący gminny rynek mieszkaniowy, czyste powietrze, edukacja znakomita, dobry transport, ale też zalążek polityki senioralnej, z prawdziwego zdarzenia, gdzie senior będzie bardzo istotnym obywatelem miasta, czerpiącym z jego źródeł, działającym, współdziałającym.

Mówi Ilona Kanclerz.
W Katowicach około 10 proc. ludzi to ludzie wykluczeni z różnych względów. Około 20 proc. ludzi żyje za mniej niż 1200 zł miesięcznie. Teraz, kiedy mamy już wybudowane te wszystkie piękne budynki, zdobyliśmy nagrody świata architektoniczne, musimy przypomnieć sobie o tym, dla kogo jest to miasto? Dla tych, którzy nie pamiętają przypominam: dla ludzi. Oni muszą być w centrum uwagi i na nich chcemy skupić się najbardziej. Przywrócić trend demograficzny i poprawić jakość naszego życia. Kiedy ludzie będą się czuli bezpiecznie, będą szczęśliwi, będziemy mogli powiedzieć za pięć lat, że zrobiliśmy dobrą robotę.

Jarosław Makowski:
Najważniejszy problem to kwestia smogu, którą trzeba załatwić. Co roku chcemy wymieniać 3 tys. kopciuchów, musimy absolutnie przyłączać też te dzielnice, które nie mają ciepła systemowego. Ci, którzy z tego powodu będą mieli wyższe rachunki, chcemy wyrównywać w postaci 2 tys. dotacji. Termomodernizacja okna-drzwi, chcemy dopłacać do wymiany ich w domach i mieszkaniach. Walka z przyczyną smogu jest dużo ważniejsza, niż walka z konsekwencjami.

Marcin Krupa:
Podstawowym wyzwaniem dla naszego miasta jest przede wszystkim demografia. Zmusić nieco mieszkańców do kwestii meldunkowej, bo z miasta korzysta i mieszka znacznie więcej osób, niż to pokazują statystyki. Zbudowaliśmy infrastrukturę kulturalną, stworzyliśmy wydarzenia kulturalne, rzeczy, które uatrakcyjniają życie w naszym mieście. Mamy zielone Katowice i wiele miejsc na mapie naszego miasta, które to robią. Do tego Karta Mieszkańca, którą chcemy stworzyć: ma ona uprawniać do znacznych zniżek w użytkowaniu z miejsc, które są w naszym mieście.

Trzecie pytanie. Kiedy w Katowicach będzie można oddychać czystym powietrzem?
Jarosław Makowski: Obecna polityka to podejście, które określa sam pan Marcin: ewolucyjne. My chcemy radykalnych zmian, stąd 3 tys. kopciuchów do wymiany rocznie. Kraków wymienia ich 4 tysiące. Wiąże się to z tym, o czym mówi prezydent, znaczy do miasta, które ma opinię, że panuje w nim smog, że jest zanieczyszczone i brudne, są korki, nikt się nie sprowadzi. Żadne zachęty nie pomogą. Do miasta, które ma opinie czystego, z dobrym transportem, ludzie chętnie przyjadą, będą wiązać swoje życie z Katowicami i zakładać rodziny, płacić podatki. To jest ze sobą połączone.

Ilona Kanclerz:
Musimy sobie przypomnieć, że problem smogu nie wziął się od dzisiaj: to jest długoletnia polityka, które nie skorzystało z metod zapobiegawczych - zrobiło to miasto, ale jesteśmy też częścią większej całości. Wspólne działania z innymi miastami bardzo by pomogły, dziś ta współpraca jest słaba. Aby ją usprawnić, potrzebna jest dobra komunikacja i transportu publiczny, bo wtedy będziemy mniej samochodów wyciągać z domu. Oczywiście centra przesiadkowe, mamy je teraz zaplanowane w złych miejscach, ale to można naprawić i umieścić je w nowej kadencji tam, gdzie ludzie przyjeżdżający do pracy będą mogli je zostawić i przesiąść się do komunikacji miejskiej. Równie ważna jest zieleń - w tej chwili rynek wygląda nieciekawie, jest gorącą płytą, zwłaszcza latem. Mamy projekt zazielenienia tego miejsca.

Marcin Krupa:
Przede wszystkim miasto Katowice jest liderem w obszarze naszego regionu, jeśli chodzi o działania proekologiczne, a przede wszystkim skupione na ochronie powietrza. Mamy uchwalony program gospodarki nisko emisyjnej. Zwracam też uwagę na nasz program, który jest od wielu lat prowadzony i zyskał niedawno na popularności, czyli program dofinansowania do wymiany pieców starych na źródła proekologiczne. Przez cztery lata udało się wymienić 1,5 tys. tego typu urządzeń. W samym tym roku jest złożonych kolejne 1,5 tys. wniosków o wymianę. Krok po kroku realizujemy to, co jest ważne dla mieszkańców. To są zaniedbania wieloletnie, nawet i wiekowe, temu wyzwaniu trzeba sprostać. W skład tego wchodzi wiele działań: wymiana pieców, termomodernizacja obiektów publicznych, ale też prywatnych. Chcielibyśmy, aby tempo było szybsze, ale do tego potrzeba przekonania mieszkańców, co staramy się robić.

Jarosław Gwizdak:
Tej nocy u mnie na Kosztuce śmierdziało tak, że zamykałem okna dzieciakom i się zastanawiałem: czy będziemy kaszleć wiecznie, czy nie? To się już zaczęło: okres, kiedy oddychamy trucizną. Śmieszy mnie nazwa "kopciuchy", bo to jest takie pieszczotliwe, a to przecież broń biologiczna. Trzeba edukować, cały czas powtarzać, że "paląc śmieci, trujesz dzieci". Myślę też o takiej "policji" w straży miejskiej, która będzie to sprawdzać: edukacja, grzywny. Trzeba zdawać sobie sprawę, że się po prostu trujemy, że zabraknie nam powietrza. Do tego kwestia transportu. Nie musimy być drugimi Helsinkami, ale bądźmy lepszymi Katowicami.

Czwarte pytanie. Recepty na odkorkowanie miasta, na mniej aut w centrum, na buspasy czy ścieżki rowerowe?
Jarosław Makowski: Transportu publiczny jest dla miasta krwiobiegiem i to jest rzecz fundamentalna. Jeszcze niedawno chcieliśmy, aby transport w Katowicach był taki, jak w Wiedniu, czyli na bardzo wysokim poziomie. Dziś nie musimy odwoływać się do Wiednia, spójrzmy na Jaworzno: co robi z transportem, jak zmienia rzeczywistość mieszkańcom. Do tego są torowiska, które można zrewitalizować i wykorzystać. Nasz projekt "Szybkiej Kolei Miejskiej" wpisuje się w kolej metropolitarną, która jest z kolei priorytetem dla Metropolii i szefa, czyli pana Karolczaka. Żeby zatrzymać ruch w centrum, musimy zablokować auta, które tu wjeżdżają. Centrum Katowic nie może być parkingiem dla Metropolii.

Marcin Krupa:
Jesteśmy przed dużą rewolucją transportową, nie tylko dotyczącą miasta, ale i całej metropolii. Ale skupmy się na Katowicach. 700 mln złotych to kwota przewidziana na m.in. centra przesiadkowe, nowoczesny tabor autobusowy, elektryczne autobusy zamówione, które mamy nadzieję może jeszcze w tym roku część, a w przyszłym reszta zostanie dostarczona do spółki. Jeśli chodzi o centra przesiadkowe: zostały one tak usytuowane, aby była możliwość wykorzystania transportu publicznego, dlatego są one przy pętlach tramwajowych, trudno wybrać lepsze miejsce. Jeśli chodzi o inne kwestie związane z ogólnym ruchem w centrum miasta: strefa tempo 30, to trochę wskazanie kierowcom, że w mieście jest utrudniony ruch. Druga rzecz to ograniczenie kwestii parkingowych dla nie-mieszkańców naszego miasta, czyli Karta Mieszkańca.

Jarosław Gwizdak:
Transportu publiczny to też jest priorytet w moim programie. Istotą nowoczesnego życia w mieście jest to, żeby samochód przestał być opcją domyślną. Abyśmy przemieszczają się gdziekolwiek, przestali myśleć, że nawet do kiosku trzeba jechać autem. Musi być jednak jakaś alternatywa dla auta, które jest pewnym fetyszem w Katowicach: zarejestrowanych samochodów jest więcej niż zarejestrowanych mieszkańców w naszym mieście. Jak to zmienić? To nie tramwaj wozi ludzi, tylko rozkład jazdy. Przede wszystkim więc spojrzenie na rozkład, na rozplanowanie, drobiazgi, które są istotne. To są tego typu niuanse. Do tego elektromobilność: żeby daleko nie szukać, inspirujmy się Helsinkami, ale działajmy jak Wrocław: tam wszystko jest zintegrowane. Jeszcze nasze rowery miejskie: przydałoby się więcej stacji na przykład.

Ilona Kanclerz:
Misja wrócenia tego rynku miastu Katowice jest podstawowa. To, co za tym idzie to również głęboki system konsultacji społecznych i to mamy zapisane w programie, to ludzie będą decydować, tak jak jest w Szwajcarii, gdzie nie jest tak, że raz wybraliśmy władzę i później ratuj się kto może, tylko za każdym razem możemy decydować o tym, czy to jest decyzja zła, czy dobra i reagować. Jak sobie poradzimy z problemami komunikacyjnymi? To jest wszystko, o czym dzisiaj mówimy, ale też kolejna ważna rzecz, czyli edukacja. Ludzie nie wiedzą, jak korzystać chociażby z mapy Google. Także edukacja i poprawa już istniejącego transportu.

Piąte pytanie. Jak Katowice powinny wyglądać i co zrobić, by wyglądały lepiej?
Marcin Krupa: Mamy tereny zielone, wiele parków, przestrzeni fajnych, z których korzystają mieszkańcy. Trzeba mieć świadomość taką, że nie wszystkie drzewa i miejsca zielone można wsadzać w centrum do ziemi. Tam jest gaz, rurociąg, telekomunikacja, energetyka, które przeszkadzają w tym, żeby wsadzić drzewo do ziemi. Ale rozpoczęliśmy takie działania poprzez portal internetowy, gdzie mieszkańcy mogą zgłaszać, w którym miejscu można zasadzić drzewo, a my sprawdzamy, czy to jest możliwe i jaka jest szansa realizacji. Też jestem zwolennikiem tego, że drzewa powinny rosnąć w ziemi, a nie w donicach, ale tam, gdzie nie można, można postawić w donicy, by choć trochę uatrakcyjnić przestrzeń. Są efekty, będziemy realizować sadzenie w ziemi, na wiosnę również.

Jarosław Gwizdak:
Mnie się pawilon za miliony na rynku zwyczajnie nie podoba. W tak reprezentatywnym miejscu miasta przydatność toalety jest dyskusyjna, choć można przyjąć, że jest istotna, ale knajpa, która tam jest - nie jest dla mnie wizytówką miasta i najlepszym miejscem, w którym można ją było postawić. Estetyka w mieście i oddziaływanie na nasze zmysły to szeroki temat. Ławki, przystanki - to są takie miejskie detale, a taka estetyka robi wiele. Jeżeli chodzi zaś o zmysł powonienia, to zapraszamy na Muchowiec.

Ilona Kanclerz:
W fatalnej kondycji są elewacje naszych kamienic. Właściciele, zarządcy domów mają bardzo duże problemy z powodu trudnych z gry, czyli na przykład muszą chronić przechodniów przed opadającym budynkiem, a miasto Katowice nie ma pomysłu na to, jak zadbać o własne kamienice, a co dopiero włączyć się w rewitalizację przestrzeni miejskiej. Park kulturowy, który zaprojektowaliśmy w naszym programie, jest właśnie taką ochroną centrum historycznego w naszym mieście. I to idzie dalej: nie wieszamy wielkoformatowych i małych reklam, ale nawet, żeby nie oklejać szyb, czy też napisy na kamienicach były ujednolicone i ładnie podporządkowane urbanistyce. Kraków to na przykład ma, Ruda Śląska i Dąbrowa Górnicza też o tym myślą, więc dlaczego nie Katowice.

Jarosław Makowski:
Odmalowanie kamienicy to pomysł na zawiązywanie wspólnot sąsiedzkich, tak to było w Nikiszowcu, gdzie pytałem chłopaków, czy mogę to zrobić, bo tam były brzydkie napisy. Mówią: "możesz" i odmalowaliśmy to. Chcę przez to pokazać, że musimy uzgadniać ze swoimi sąsiadami nasze działania, a te drobne zmiany, bo przecież dzieci to widzą, prowadzą do zmian w mieście. Miasto można zmieniać przez takie wydawałoby się sprawy mikro. Na rynku widać, że absolutnie wszystko jest - od sasa do lasa. Ostatnim punktem jest pawilon z toaletą. Wydaje mi się, że konsultacje były robione a propos kodeksu reklamowego, ale nic nie poszło dalej: nie ma żadnych norm i kryteriów, katalogów. To jest trochę tak, że Katowice przypominają choinkę przed Bożym Narodzeniem. Jak wchodzisz na ul. 3 Maja, to aż w oczy kole to, co się tam dzieje. A moglibyśmy spróbować zacząć od jednej ulicy: pokazać mieszkańcom, jak ona może wyglądać, zdejmując reklamy.

Koniec pierwszej tury debaty prezydenckiej w Katowicach. Czas na drugą część, która polega na tym, że kandydaci wzajemnie zadają sobie pytania. Jako pierwszy zadaje Jarosław Gwizdak - pytanie kieruje do J. Makowskiego. Pytanie brzmi: jak młody człowiek w Katowicach mówi, że jedzie z BGC na PTG, to co planuje?
Makowski: Podróż.

Pytanie Gwizdaka "na serio": Chciałem zapytać o Murcki, bo to jest pewien symbol. Coś, co może być perłą jak Nikiszowiec. Jaki ma pan plan na Murcki?
Makowski: Tworząc mapę Katowic, byliśmy w tej dzielnicy i rozmawialiśmy z mieszkańcami, jesteśmy z nimi w kontakcie. To, co usłyszeliśmy to kwestia tego, że Murcki czują się zapomnianą dzielnicą Katowic. Taki jest stan świadomości i odczucia mieszkańców Murcki. Dzisiaj ci mieszkańcy, spoglądając na Nikiszowiec, zazdroszczą, że to, co udaje się na Nikiszowcu nie może się udać tam. Dlatego, że ludzie z Murcek się wyprowadzają, a więc musimy sprawić, by ludzie chcieli tam zamieszkać. Powiem rzecz banalną: mieszkańcy Murcek powiedzieli, że chcieliby jakiś dyskont, którego im brakuje. Podłączenie do ciepła systemowego. Trzecia rzecz: lodowisko, projekt, który został zgłoszony do budżetu obywatelskiego i wygrał. Czwarta rzecz to kwestia głównego ośrodka, którym jest szpital miejski w Murckach i cieszę się, że mieszkańcy go obronili. Bo to jest kwestia dumy, że w Murckach jest szpital, wiele osób tam pracuje i inni mieszkańcy Katowic z tego szpitala korzystają.

Pytanie Gwizdaka do Ilony Kanclerz o system referendalny, który ta chce wprowadzić:
System referendalny, elektroniczny, internetowy, na początku na grupie takiej, która będzie chciała, czyli ludzie sami będą się zgłaszać, a później coraz większa i większa liczba uczestników. Będą głosować z domów przy kawie, przed telewizorem i mówić, czy chcą jakiejś decyzji, czy nie. To w Polsce już istnieje, Gdynia ma taki system, a Szwajcaria jest dowodem doskonałym na to, że to działa i funkcjonuje. Bardzo często mamy do siebie później pretensje, że źle zagłosowaliśmy, mogliśmy wesprzeć kogoś innego, a potem już nic nie możemy zrobić. Myślę, że ten system pozwoli nam na bieżąco decydować o naszym życiu.

Pytanie Gwizdaka do Marcina Krupy: seniorzy na Mariackiej, prosi o rozwinięcie pomysłu.
Krupa: Mariacka jest podzielona na dwie strefy, pierwsza to strefa tzw. pubów i klubów, restauracji. Druga strefa jest od ul. Francuskiej do kościoła Mariackiego, to jest strefa uspokojona. Tam nie ma możliwości postawienia ogródków letnich i tak dalej. Na końcu tej ulicy, tuż przy kościele, jest zespół kamienic, które mamy jako miasto. Chcemy zrealizować mieszane mieszkania zarówno dla osób w wieku senioralnym, takie szyte na miarę: małe, troszkę większe w zależności od zapotrzebowania. Oraz mieszkania dla rodzin. Więc zrewitalizowana przestrzeń. Do tego dochodzi działka, którą miasto odzyskało od nabywcy i to miejsce prawdopodobnie w części może służyć jako miejsca parkingowe.

Teraz pytania zadaje Ilona Kanclerz. Pierwsze pytanie do J. Gwizdaka: jak pan sobie poradzi, jeżeli trudno będzie mu zawrzeć z kimś koalicję? Z kim pan ją zawrze?
Gwizdak: Zobaczymy po wyborach. Myślę o koalicjach z ludźmi, a z nie z programami i partiami. Być może w sposób rzadki i niezbyt popularny postanowiliśmy być uczciwi i mieć ludźmi związanymi z dzielnicami na listach i tak się stało. Mamy 80 proc. szans na zdobycie mandatów radnych, ale je mamy. Startujemy w tych zawodach i tyle.

Pytanie Kanclerz do Marcina Krupy: jak to się będzie odbywać na Mariackiej dla seniorów, jeśli z jednej strony chcemy usadowić tam mieszkańcom w starszym wieku, a z drugiej zachęcamy młodzież, by tam przychodziła? Chyba bez dodatkowego patrolu policyjnego tam się nie obejdzie. Dojdzie do jakiegoś konfliktu społecznego.
Krupa: Ja już na to pytanie odpowiadałem. Nie widzę tam konfliktu społecznego.

Kanclerz: A co z koleją gondolową? Co się stało z tym projektem?
Krupa: Kwestia budowy tego typu rozwiązań wymagała analiz i one pokazały, z racji przyzwyczajeń mieszkańców i organizacji transportu, że lepsze jest wybudowanie tramwaju w kierunku południowym i to się dzieje. Ze środków ministerialnych, nie z budżetu miasta.

Pytanie Kanclerz do J. Makowskiego: stał się pan twarzą PO na Śląsku, zresztą można powiedzieć, że słusznie, bo jest pan radnym Sejmiku Śląskiego, nawet w połowie kadencji szefem. Jak to się stało, że nie udało się panu zrealizować tych obietnic, które zawarto w umowie koalicyjnej?
Makowski: To jest nasza wspólna odpowiedzialność, bo nadal tworzymy koalicję. Rzeczywiście Sejmikiem Śląskim tworzy Platforma, Ruch Autonomii Śląska, Lewica, PSL... Ta kadencja akurat ewidentnie należy do tych, w których udało się zrobić bardzo dużo. Po pierwsze: uchwała antysmogowa, skończenie Stadionu Śląskiego.

Pytania zadaje teraz J. Makowski. Pierwsze pytanie do I. Kanclerz: mówiła pani o wykluczonych mieszkańcach. Jaki jest pani program, co do wychodzenia z ubóstwa przez mieszkańców?
Kanclerz: Pomoc społeczna w naszym programie jest szeroko zakrojona, zwłaszcza, jeśli chodzi o pomoc wykluczonym. Około 20 proc. ludzi w Katowicach żyje za mniej niż 1200 zł. To, co możemy dla nich zrobić to m.in. pomoc o obniżenie realizacji tego budżetu domowego, a więc tańsze czynsze, które są jak najbardziej możliwe. Ale dla tych, którzy płacą regularnie i mają niskie pensje. Specjalne punkty pomocy, które będą realizować codzienne pomocy, system pomocy dzieciakom, w naszym programie jest na przykład bon na kulturę. Dzięki temu rozprowadzane będą bilety przez system MOPS i inne fundacje oraz stowarzyszenia, które temu służą, dzieciom, które normalnie nie są w stanie korzystać na przykład z kultury w mieście. Do tego sport: ja, jako dziewczyna, która chodziła na SKS i była w klubie sportowym, wiem, jak ważne jest wychowanie poprzez sport.

Makowski pyta Marcina Krupę o sprawy mieszkaniowe:
Krupa: Udało nam się 10 mln zł zaoszczędzić na zakupie mieszkań, które trafią do puli mieszkań komunalnych. 612 mieszkań - o tyle miasto się wzbogaciło, tyle ich zakupiliśmy. Mieszkańcy będą mogli w nich mieszkać.

Makowski pyta J. Gwizdaka o okręg Wschodni. Czy rozmawiał pan tam z mieszkańcami i zapraszał ich na listy? Czemu idea "prawa dla Katowic" nie przekonała mieszkańców?
Gwizdak: Na naszych listach mamy w tym terenie dwóch kandydatów. Dwukrotnie byłem w Szopienicach, również w pozostałych dzielnicach na Nikiszowcu, Giszowcu. Jesteśmy młodą ekipą, ugrupowaniem. Myślę, że pan wie, że porwanie ludzi ideą wymaga czasu. Ja traktuje ten start jako początek czegoś większego, nasza oferta będzie jak kula śnieżna narastać, mam duże oczekiwania wobec tego, co będzie po wyborach. Chcemy pokazać mieszkańcom, że oni mają wybór, mają trzecią opcję. Bezpartyjną, obywatelską opcję.

Teraz Marcin Krupa pyta I. Kanclerz: reprezentuje pani Śląską Partią Regionalną, więc pytanie humorystyczne dotyczące Śląska. Jak po śląsku brzmi krawężnik, studzienka kanalizacyjna?
Kanclerz: Spodziewałam się po panu czegoś lepszego, słabe pytanie. Nie spotkaliśmy się tutaj po to, żeby rozwiązywać krzyżówki. Jestem politykiem ŚPR, młodej organizacji. Po prezydencie mojego miasta spodziewam się więcej.

Marcin Krupa pyta dalej J. Makowskiego: mówi pan często o opóźnieniach budowy centrów przesiadkowych. Skąd one się wzięły?
Makowski: Centra przesiadkowe są finansowane ze środków własnych i europejskich, to są dwa źródła. Reprezentuje pan nieudolną władzę, dlatego są te opóźnienia. Pan był wcześniej radnym, potem wiceprezydentem, zna pan to miasto jak własną kieszeń i dzisiaj mówi nam pan, że my nie wiemy, jak wygląda proces inwestycyjny. To pan przestrzelił, mógł pan nie obiecać, pan to obiecał i nie zrobił. Dziękuję bardzo.

Krupa: Projekt na budowę centrum przesiadkowego był już gotowy od 2015 roku, ale czekamy na uruchomienie programu, który umożliwiłby nam jego realizację. Natomiast programy, które zostały uruchomione, zostały uruchomione za późno. Chcemy skorzystać ze środków unijnych, nie tylko z miejskich, stąd te opóźnienia.

Krupa pyta J. Gwizdaka: często mówi pan o transporcie publicznym. Czy wie pan, jakiej ilości środki finansowe idą w formie dopłaty do GZK GOP, czy to wystarczające środki?
Gwizdak: Wiem, że na głowę mieszkańca Katowic płacimy 330 złotych do KZK GOP, który już się zmienia w zarząd transportu metropolitarnego. Myślę, że to jest wystarczające, tylko kwestia gospodarowania tymi środkami, żeby jednak pokonać pewne bariery niemożliwości, które się tam tworzą.

Część trzecia to pytania publiczności, sztabów wyborczych. Przyjmujemy cztery pytania: po jednym od sztabów. Jedno pytanie do wszystkich kandydatów.
Pyta przedstawiciel Prawa do Katowic. Jaki macie pomysł na udrożnienie służby zdrowia i ochrony zdrowia? I na czym ten problem, jeśli on jest, polega?

Pierwsza odpowiada I. Kanclerz: Widzieliśmy, ile krzyku było, jak kandydat Makowski stanął pod szpitalem w Murckach, gdy stanął tam i powiedział, że trzeba go zamknąć, że smród, brud i ubóstwo.

Makowski protestuje: przeciwnie, mówiliśmy, że nie należy go zamykać.

Kanclerz mówi dalej: Jest dużo osób starszych, które wymagają opieki społecznej, przyjazdu do nich lekarzy. Ja wielokrotnie spotkałam się z taką propozycją.

Teraz odpowiada Krupa:
To jest bardzo skomplikowany problem. W Katowicach jest najwięcej łóżek szpitalnych na mieszkańca. Mamy tę usługę różnie wykonywaną w mieście. Jeśli chodzi o kwestie większej dostępności, to tutaj w szczególności dla grupy senioralnej planujemy, by w 5 latach utworzyć fundusz 10 mln zł, który będzie dzielony na dodatkowe diagnostyki lecznicze dla osób, które już tego leczenia czy diagnostyki najbardziej potrzebują. A więc te działania wdrożymy. Oczywiście jest też plan naprawczy dla szpitala Murcki, który wiąże się z planem rozbudowy.

Czas na Makowskiego:
Służba zdrowia w Katowicach wymaga dofinansowania, szpital w Murckach - wbrew temu, co mówi Kanclerz - my go właśnie chroniliśmy. Krupa chciał się go pozbyć, to mieszkańcy Murcek i my broniliśmy go. Konferencja, która się tam odbyła, dotyczyła tego, że ten szpital wymaga zmian i rewitalizacji. Cieszę się, że zapowiada jest rewitalizacja tego szpitala, który będzie jedynym miejskim szpitalem. W Katowicach jest Uniwersytet Medyczny i jednostki, służby zdrowia urzędu marszałkowskiego. To sieć, która pozwala na sprawne funkcjonowanie służby zdrowia...

Gwizdak:
Leczenie może się odbywać w domach między innymi. Często jest też tak, że osoby, które opiekują się chorymi, same też często potrzebują pomocy. Do tego nasz program pustostan.

Pyta przedstawiciel Śląskiej Partii Regionalnej: co do tej pory państwo zrobili na rzecz rad dzielnic i jak widzą funkcjonowanie tych rad w przyszłości?

Zaczyna odpowiadać Makowski:
W ramach tworzenia mapy potrzeb pojawił się postulat, że rady dzielnic to taki pierwszy front, gdzie radni dzielnicowi kontaktują się z mieszkańcami. To oni w pierwszym odruchu dostają informacje, co nie działa w dzielnicy, co należy naprawić. Ustaliliśmy, że należy dać po 200 tys. zł na rady dzielnic, do tego prezydent powinien raz na kwartał spotykać się z radami dzielnic. Chciałbym, żeby prezydent konsultował to, co dzieje się w dzielnicach. Radni zgłaszają, że o wielu rzeczach dowiadują się po fakcie albo są zaskakiwani, więc chodzi o komunikację między prezydentem a radnymi.

Gwizdak:
Zawsze wybierałem radnego dzielnicowego. Będąc w Szopienicach, tam wystarczyło 40 głosów, by być radnym dzielnicowym, więc dodatkowo załamywałem ręce na to, jak to działa. Jest problem z aktywizowaniem ludzi. Co jeszcze robiłem? Spotykałem się z mieszkańcami i radnymi z rad dzielnic, np. w sprawach tego, jak oni pracują. Nie chciałbym, aby rady tych jednostek pomocniczych był mikrosejmem, gdzie się coś projektuje. Bardzo wspieram radę jednostek w tym, by działała odpowiednio i sprawnie.

Krupa:
Dopóki nie będzie rzeczywiście frekwencji i przepisów, które pozwolą część odpowiedzialności przenieść na ten organ, to nie będzie dało się zarządzać środkami. Druga kwestia: najstarsze rady jednostki rady pracowały na południu naszego miasta i tam zawsze się garnęli ludzie, społecznicy, którzy nie mieli w swoich głowach kwestii zbicia kapitału politycznego,tylko kwestię działania dla określonej grupy społecznej tworzącej jednostkę. Więc znacznie większa współpraca z radnymi Rady Miasta, a on powinien przenosić to, co dzieje się w radzie dzielnic przenosić na poziom urzędu miasta.

Kanclerz:
Radni dzielnicy - tam obywatele mogą się łączyć i współdecydować. W ostatnim czasie odebrano niestety środki finansujące i już straciły one taką możliwość. Od długiego czasu mówimy o tym, że bardzo nam zależy na tym, by powołać wszystkie rady tam, gdzie ich jeszcze nie ma. Do tej pory ani PO, która miała swoich radnych, ani Forum Samorządowe, w wystarczającej liczbie, by taką inicjatywę zrobić, tego nie zrobiło. Dopiero radni ŚPR to zrobili, zamknęli ten krąg i dzięki temu nie mówimy, ale robimy, około 2-3 tygodnie temu dokonaliśmy tego i będziemy mieli również rady dzielnicy w śródmieściu.

Zadaje pytanie przedstawiciel sztabu Koalicji Obywatelskiej: jak będzie wyglądała współpraca i relacje prezydenta z kościołem?
Kanclerz: Ja jestem katoliczką i to dla mnie bardzo ważne, ale każdy ma prawo do tego, by wierzyć w to, co chce. Nie będę wchodzić do łóżka naszym mieszkańcom, ani pytać ich w to, w co wierzą. Relacje powinny być poprawne, ale nie powinny przytłaczać i zamykać nam oczu na to, co ważne.

Gwizdak: Ja jestem ateistą, osobą niewierzącą, ale wiem, jaka jest dziś rocznica: pontyfikat Jana Pawła II. W dokumentach synodalnych jest taka sugestia, by religia wróciła tam, gdzie ich miejsce, czyli do salek parafialnych. Ja bym chciał to wprowadzić, tym bardziej, mając przeludnione szkoły. Moglibyśmy bowiem zyskać dwie klasogodziny w każdej klasie. Sporo można odzyskać dzięki temu.

Krupa: Ja jestem katolikiem, praktykującym, cała moja rodzina jest. Chodzimy do kościoła i uważam to za wielką wartość. Europa została zbudowana na wartościach chrześcijańskich i powinniśmy tego pilnować. W Katowicach mamy dialog trzech religii: judaistycznej, islamskiej i chrześcijańskiej, wszyscy potrafimy się dogadać, spotykać, świętować święta. To jest wspaniała rzecz i chyba jedyna w naszym kraju. To tutaj powstaje kalendarz trzech religii.

Makowski: Jest tak, że miasto jest różnorodne, także w kwestiach religii. Prezydent musi współpracować ze wszystkimi kościołami i związkami wyznaniowymi, zwłaszcza, gdy chodzi o pomoc społeczną czy charytatywną. To są przestrzenie, gdzie widzę pole do współpracy. Ja nie będę składał aktów wiary, w przeciwieństwie do moich przedmówców, ale religie - uważam - nie powinny nas dzielić. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym wykorzystywać religię do tego, by uprawiać politykę i robić sobie kampanię na spotkaniach parafialnych.

Sztab wyborczy Forum Samorządowe i Marcin Krupa. Pytanie o finanse: jaki macie pomysł na zwiększenie dochodów miasta Katowice i w jakiej perspektywie obowiązuje obecna wieloletnia prognoza finansowa?
Pierwsza odpowiada Ilona Kanclerz: Oczywiście finanse to bardzo ważna sprawa. Musimy powiedzieć o tym, że jest niedobre zarządzanie finansami. Nie korzystamy w ogóle z dotacji unii europejskiej, przepraszam - zbyt mało, nie w ogóle. Miasto bardzo źle zarządza swoimi nieruchomościami. Mówimy o wielu komercyjnych nieruchomościach, a to byłby dodatkowy dochód. Zarządzać lepiej tym, co mamy, większe oszczędności, mniej wydawać na wielkie imprezy - to pomysł na zwiększenie dochodów.

Makowski:
Jak zwiększyć dochody? Musimy zwiększyć swoją atrakcyjnością, tak, aby ludzie tutaj chcieli mieszkać, płacić podatki. Katowice mogą też wykorzystać metropolię, by pozyskać duże środki.

Gwizdak:
Kwestia zadłużeń czynszowych - z tym trzeba coś zrobić, mam na to parę pomysłów. Trudno mi się pogodzić z kwestiami obniżania kwestii czynszowych czy bonifikat, bo za najem mieszkania trzeba płacić.

Krupa:
Żeby zwiększyć źródła, to przyciągnąć jak najwięcej osób do Katowic, a Karta Mieszkańca to jest jeden z tych elementów i zmuszania do meldowania, czyli płacenia podatków tutaj. Drugi element to kwestie inwestycji. Nowe biurowce, które będą generowały nie tylko metry kwadratowe liczone w milionach złotych podatku, ale również miejsca pracy, a więc też osoby, które będą z tego korzystały.

Trzy pytania od Internautów, którzy komentowali relację live na Facebooku - Dziennika Zachodniego. Pierwsze: zabudowanie Muchowca.
Krupa: Ta inwestycja jest wstrzymana, jest decyzja środowiskowa w tej kwestii. Nie ma złożonych dokumentów na pozwolenie na budowę. Mówię kategoryczne nie tej inwestycji, to jest nadużycie planu, który w swojej idei ma zabudowę rekreacją i sportem, i to się już podziało: są korty tenisowe. Tego typu inwestycje - tak. Natomiast kubatura, wykorzystanie tego pod apart hotel, czyli zwykłe mieszkania - nie.

Drugie pytanie: czy plac Sejmu Śląskiego ma szansę zostać placem miejskim, a nie parkingiem?
Kanclerz: Zaproponowaliśmy zazielenienie tego terenu i zrobienie parkingu podziemnego, co pozwoli nam oddać ten plac mieszkańcom.
Gwizdak: Ja się zgadzam z przedmówczynią.

Trzecie pytanie: pomysł na rozdział pieniędzy dla klubów miejskich, sportowych?
Kanclerz: Jeden z takich pomysłów to pomoc dzieciom, żebyśmy mieli możliwość zafundowania im sprzętu sportowego, który jest najdroższy. Chcemy dofinansować małe kluby sportowe, również te poza GKS-em.
Gwizdak: My też chcemy pokazać, że nie tylko piłką nożną Katowice stoją, że jest też koszykówka, hokej. Im więcej dzieciaków na boiskach, tym mniej w poprawczakach.
Krupa: Jest 200 klubów sportowych i każdy z nich dostaje dotacje z miasta o różnej wysokości. Chcemy poprzez koncentrację sportu takiego zawodowego, a GKS Katowice to też siatkówka, szachy, tenis.
Makowski: Te pieniądze są dziś w sposób nierównomierny rozdawane. To jest absolutnie kluczowe, żeby wspomóc te kluby miejskie, bo rozwijają one pasje i mają charakter wychowawczy. Żeby dojść do tego, o czym mówi pan Krupa, musimy zainwestować w dzieci: żeby mieć swoich wychowanków w GKS-ie itp. Dzisiaj to jest problem: nie mamy swoich własnych wychowanków.

Ostatnie pytanie od prowadzących. Dlaczego ja? Jakie Katowice za 5 lat po okresie prezydentury? Jakim pomysłem wyznaczycie horyzont marzeń w myśleniu o Katowicach, nawet w dalszej perspektywie, myśląc o projektach wizjonerskich?
Ilona Kanclerz:
To, że jestem tutaj dzisiaj i między wami stoję to moja bardzo świadoma decyzja. Ale ona nie pół roku ani cztery lata wcześniej została zapoczątkowana. Wiedziałam o tym, że chcę zmieniać Katowice, moje miasto. Zrobiłam dużo dla naszego województwa, walczyłam o kulturę na Śląsku. Teraz przyszedł czas, który chcę oddać Katowicom, poświęcić go mojemu miastu. Mam za sobą silnych i mądrych ludzi, razem jesteśmy gwarantem, żeby wygrać drugą turę.

Makowski: Dlaczego ja? Kocham Katowice i chcę, żeby były one dla mieszkańców i współtworzone przez nich. Żeby głos mieli ci, którzy tu żyją, płacą podatki, wychowują dzieci, a nie ci, którzy mają silniejsze plecy. Chcę, żeby Katowice były stolicą metropolii, korzystały z tego potencjału, który mają w dorobku, będąc stolicą Górnego Śląsku. Katowice muszą nadawać rytm, przedstawiać projektu, plany dla Katowic. Chcę Katowic, które są dobrym miejscem do życia: dla 8-latka i dla 80-latka. Chcę, aby wizjonerski projekt był realizowany w ramach rewolucji przemysłowej na terenie kopalni Wieczorek.

Krupa: Ta dzisiejsza debata i te poprzednie pokazały doskonale, kto i jakie ma doświadczenie, kompetencje w zarządzaniu miastem. Mam nadzieję, że państwo wyciągnięcie dobre wnioski z tej dyskusji i zagłosują na tego, kto jest najbardziej doświadczony i kompetentny. Ja stawiam na dalszy, stabilny i zrównoważony rozwój miasta, taki, jaki mieli już państwo okazję doświadczyć. By szło to w sposób właściwy. Oszczędźmy pieniędzy na drugą turę. Zagłosujcie na Marcina Krupę.

Gwizdak: Ja marzę, tak jak katowiczanie, o innych Katowicach, które będą przyjazne na zakończenie tej kadencji, będą miały czyste powietrze, komunalne usługi dobre, świetny transport, edukację, która przyciągnie ludzi. Będą wspierały seniorów, wspierały ludzi. Taka jest rola miasta. Nie chciałbym zostawić po sobie pomników czy wielkich budynków, tylko zasypywać różnice między dzielnicami. Skoro Katowice są silnikiem metropolii, to pewnego rodzaju pomysł na nią to coś, co pojawiło się już w internecie: muzeum węgla, paliwa. To jest pomysł na Katowice za 5 lat.

Koniec debaty prezydenckiej w Katowicach, organizowanej przez Dziennik Zachodni. Dziękujemy za uwagę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

Emporio Armani

Emporio Armani AR2460

1 360,00 zł370,00 zł-73%
miejsce #2

Diesel

Diesel Mega Chief DZ4329

1 416,00 zł424,25 zł-70%
miejsce #3

Casio

Casio Retro A163WA-1QES

313,26 zł129,00 zł-59%
miejsce #4

Casio

Casio Vintage A100WE-1AEF

349,00 zł195,00 zł-44%
miejsce #5

Seiko

Seiko Srpc87K1

1 327,48 zł1 130,46 zł-15%
miejsce #6

Casio

Casio G-Shock GA-110HC-1AER

223,30 zł
Materiały promocyjne partnera

Black Friday 2022. Na jakie zniżki możemy liczyć?

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Warto napisać ciekawy artykuł o sobowtórach, bo sam szef DZ ma swojego sobowtóra na Wielkiej Sowie Jowisza skąd drogie sms ze spadających sondaży jak i likwidacji fikcyjnego zadłużenia. W tej sytuacji w Jaworznie i Katowicach kibicuje komuś innemu komu też sondaże spadły jak spadła cena cementu w opolskiej Porembie
G
Gwizdek Genowefa
Blablabla. Tak jednym słowem można podsumować takie debaty. Brednie jakich nie da się słuchać, myślenie magiczne i myślenie życzeniowe. Koszmar tego kraju to urzędasy i ludzie z papieru. Wajda jakby żył to by nakręcił film o człowieku z papieru.
K
Kattowitzer
Jarosław Gwizdak jako jedyny nie bawił się w politykowanie i mydlenie ludziom oczu obietnicami. Mam wrażenie, że to jedyny z kandydatów, który w ogóle mieszka w tym mieście i ma jakieś pojęcie o tym czym żyją mieszkańcy. Najgorzej wypadła Pani Kanclerz.
G
Grzegorz
żenujący brak przygotowanie merytorycznego i zwyczajna publicystyka wyborcza nie wróży w następnych latach zmian na lepsze. Jaki jest obecny prezydent miasta Katowic wszyscy wiemy,ale czy Katowice mogą sobie pozwolić na karkołomny eksperyment ?
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie