Bytom wolny od LGBT? Mirosław Dynak z ZChR o projekcie Karty Praw Rodzin: Chcemy chronić dzieci. To nasza odpowiedź na kartę LGBT plus

Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan
arc. mat. prywatne
Udostępnij:
Bytom kolejnym miastem wolnym od LGBT? Radni będą procedować nad petycją w sprawie wprowadzenia budzącej kontrowersje Samorządowej Karty Praw Rodziny. Takie same projekty karty zostały złożone także w zabrzańskim i gliwickim magistracie, a wcześniej w samorządzie woj. śląskiego. – W petycji nie ma mowy o strefach wolnych od LGBT. Chodzi nam o to, aby nie krzywdzić dzieci, aby rodzice mieli wpływ na wychowanie dziecka. (...) To niejako nasza odpowiedź na wprowadzenie w Warszawie przez kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego Karty LGBT plus. Nie wiem skąd wziął się hejt pod adresem naszego projektu – twierdzi Mirosław Dynak z okręgu gliwickiego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, które jest autorem SKPR.

Bytom miastem wolnym od LGBT? Do przyjęcia projektu Samorządowej Karty Praw Rodzin w Bytomiu jeszcze długa droga, ale alarm już podnieśli przeciwni niej posłowie i lokalni aktywiści. Posłanka Wanda Nowicka przestrzega, że ewentualne przegłosowanie przez bytomskich radnych Samorządowej Karty Praw Rodzin de facto wprowadziłoby w mieście tak zwaną strefę wolną od LGBT. Eurodeputowany Wiosny Łukasz Kohut zarzuca karcie dyskryminację osób nieheteronormatywnych. – Nie zgadzam się na dyskryminację jakichkolwiek ludzi, bo demokracja polega na tym, że większość troszczy się o mniejszości! – napisał na Facebooku europoseł.

O projekcie SKPR rozmawiamy z Mirosławem Dynakiem, przewodniczącym okręgu gliwickiego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, byłym radnym Zabrza. To właśnie on złożył petycję do samorządów Bytomia, Gliwic i Zabrza.

Czy spodziewał się pan, że projekt Samorządowej Karty Praw Rodzin wzbudzi tyle kontrowersji?
Mirosław Dynak: Absolutnie nie spodziewałem się. Rozmawiałem z przewodniczącym Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta w Bytomiu, którym jest pan Maciej Bartków. Pytałem czy mam stawić się na komisji, usłyszałem, że nie ma takiej potrzeby. Wystarczy, że pojawię się na sesji Rady Miasta. Ja nikogo nie atakuję.

Nie wiem, skąd wziął się hejt pod adresem Samorządowej Karty Praw Rodzin, ani skąd ludzie związani z Wiosną wiedzieli o petycji i dlaczego uczestniczyli w posiedzeniu komisji, skoro mnie odradzono obecność na niej. Bardzo chętnie wysłuchałbym na niej drugiej strony. Uważam, że SKPR nikogo nie atakuje, ani nie jest skierowana przeciwko komukolwiek. W założeniu ma chronić rodzinę i tradycyjne ponadczasowe wartości.

Rodzina jest nie tylko podstawą społeczeństwa, ale też ekonomii - to z rodzin biorą się dzieci, które będą pracować na podatki oraz składki, na finansowanie emerytur oraz leczenia... a także diet posłów i europosłów. Jeśli więc nie z troski o społeczeństwo, to dla samej ekonomii państwa, rodzina dająca trwanie, stabilność i rozwój naszej społeczności, powinna być promowana. Oczywiście przy poszanowaniu wszelkich innych modeli życia - singli, mniejszości, etc.

Bezsprzecznie, granicą praw człowieka, powinny by prawa drugiego człowieka... Absolutnie nie mam nic przeciwko temu, że ktoś jest takiej czy innej orientacji. Chodzi nam, aby wartości podstawowe i zapisane w prawie, w Konstytucji RP, były chronione również przez samorządy. Żeby nie było tak, że państwo sobie, a samorząd – sobie. To niejako nasza odpowiedź na wprowadzenie w Warszawie przez kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego, Karty LGBT plus.

To skąd w takim razie, pana zdaniem, zarzuty pod adresem Samorządowej Karty Praw Rodzin? A przypomnę, iż chodzi m.in.: o wpisywanie się w nagonkę na osoby LGBT, dążenie do wprowadzania w Bytomiu podziałów i tak zwanej strefy wolnej od LGBT, a także dyskryminacje osób LGBT…

W petycji nie ma mowy o strefach wolnych od LGBT. Chodzi nam jedynie o to, aby nie krzywdzić dzieci, aby rodzice mieli wpływ na wychowanie dziecka i dziecko było pod ochroną nie tylko państwa, ale też samorządów. Bo obecnie państwo sobie, a samorządy – sobie. Prawo powinno być spójne. Ja nie chcę nikogo obrażać. Nie wiem skąd się wziął hejt i nagonka pod adresem projektu.

Mówi pan, że w projekcie karty nie ma mowy o LGBT. Ale w uzasadnieniu dokumentu, który trafił przed komisję Rady Miasta w Bytomiu, czytamy wprost: „Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin uważa wprowadzenie w/w projektu uchwały za celowe i niezbędne w dobie rozpasania ideologii LGBT oraz neomarksistowskiej ideologii gender”.

To zdanie jest w moim przekonaniu trochę nietrafione, źle zrozumiane. Tak jednak zostało już zapisane. Nas oburza to, co zostało wprowadzone w Warszawie przez Rafała Trzaskowskiego. Nie można tak podchodzić do życia. Nie można promować nagości czy nakłaniania kilkulatków do masturbacji. Chodzi mi o to, aby nie krzywdzić dzieci i żeby to rodzice mieli wpływ na wychowanie dziecka. Proszę sobie wyobrazić, że ja w głębokiej komunie wychowany, z edukacją seksualną spotkałem się w wieku 16 albo 17 lat.

I to jest pana zdaniem odpowiedni wiek na podejmowanie takich tematów po raz pierwszy?
Myślę, że tak. Przy obecnej powszechnej dostępności do środków masowego przekazu, szeroko pojętej pornografii i skrzywieniu niektórych dorosłych, dzieci są wciągane w zasadzki, które są moim zdaniem nie do przyjęcia.

Musisz to wiedzieć

Wróćmy do petycji dotyczącej wprowadzenia Samorządowej Karty Praw Rodzin. Dziwi pana zarzut dotyczący dyskryminacji osób LGBT, tymczasem karta zakłada m.in. „wyłączenie możliwości przeznaczania środków publicznych i mienia publicznego na projekty podważające konstytucyjną tożsamość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny lub autonomię rodziny”. To już jawne domaganie się, aby samorządy nie wspierały organizacji, które podejmują działania na rzecz równouprawnienia osób nieheteronormatywnych.

Powtórzę raz jeszcze. Są tacy, którzy miłują się inaczej i ja ich odrębność szanuję. To ich wybór. Nie ma jednak naszej zgody na promowanie tego i to jeszcze za publiczne pieniądze. Są instytucje przeciwdziałające alkoholizmowi. Sprzedajemy alkohol i jednocześnie wydajemy pieniądze na ratunek dla tych, którzy nie mogą sami wyjść z nałogu. Łożenie na te instytucje publicznych pieniędzy jest jednak uzasadnione, bo część z uzależnionych wychodzi na prostą, wraca do pracy. Gdyby środowisko LGBT starało się o środki na to, aby pomóc sobie wrócić do korzeni i praw natury, przez które wszyscy przyszliśmy na świat, to byłbym w stanie taką inicjatywę zrozumieć. W przeciwnym razie uważam to za wyrzucanie publicznych pieniędzy w błoto.

Mówi pan z jednej strony, że nie ma nic przeciwko środowisku LGBT, a z drugiej – odmawia ludziom dążenia do równouprawnienia.

Ja nie mam nic przeciwko ludziom innej orientacji. Szanuję każdego jednego człowieka. Za środowisko LGBT uważam zachodnie koncerny, które dążą do szerzenia i propagowania skrzywionego obrazu natury i jej poprawiania. Im jestem przeciwny. Jestem też przeciwnikiem tego, żeby małżeństwo tworzyło dwóch mężczyzn czy dwie kobiety. Tak samo nie wchodzi w grę adoptowanie przez nich dzieci. To nie jest naturalne. Plan Boży był inny.

O ile mniejszości należy szanować i dobrze traktować, bo każda społeczność mniejszości to też ludzie, to też nasi bracia i siostry w Jezusie Chrystusie, i już choćby z tego powodu nie żądam stref wolnych od jakiejkolwiek mniejszości, to granice wyznaczane przez prawo nie powinny być jednak nadmiernie rozszerzane, bo stworzy się grupę nadludzi. Prawo chroni nie tylko rodzinę i małżeństwo, ale również zapewnia ochronę zdrowia i rozwoju, zwłaszcza dzieciom, o których rozwój psychoemocjonalny - przy nadmiernej, przedwczesnej propagacji seksualności także w aspektach które są jednak nienaturalne - mamy prawo się obawiać.

Czym innym jest brak dyskryminacji, a czym innym zapobieganie nadużyciom i przekraczaniu prawa innych osób, np. do psychicznego i emocjonalnego prawidłowego rozwoju, poprzez wręcz odbieranie im dzieciństwa w bardzo istotnym aspekcie. Stąd za nietrafione uważam zarzuty o odmowie dążenia czy do równouprawnienia czy wsparcia działań na jego rzecz, ponieważ równouprawnienie mniejszości seksualnych, szacunek do nich jako ludzi, można promować wraz z równouprawnieniem innych mniejszości i nie ma tutaj potrzeby ich wyróżniania.

Natomiast agitacja seksualna, promowanie seksualności - i to nader szeroko pojętej, przynajmniej względem natury - wśród tych, którzy do niej jeszcze nie dojrzeli, to ogromne ryzyko spowodowania nieodwracalnej krzywdy dla ich psychiki i emocjonalności. I to już nie może być w manipulacyjny sposób obejmowane równouprawnieniem, jak zresztą każdy inny aspekt naruszania zdrowia człowieka, do którego ochrony mamy konstytucyjne prawo.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie