Dwujęzyczne tablice to nie wymysł Ślązaków, a część mozaiki kulturowej

Marcin Zasada
Sośnicowice - tablice dwujęzyczne
Sośnicowice - tablice dwujęzyczne Arkadiusz Ławrywianiec
Udostępnij:
Po polsku Sośnicowice. Po niemiecku Kieferstadtel. Od trzech miesięcy ta gmina w powiecie gliwickim, a w niej sześć z ośmiu sołectw, wita podróżnych tablicami z dwujęzycznymi nazwami.

Historycznie to dość oczywiste, wszak język Goethego rozbrzmiewał na tej ziemi od wieków. Społecznie też uzasadnione - w Sośnicowicach ponad 6 proc. mieszkańców należy do mniejszości niemieckiej. Dziś przypominamy, że to także mały element wielokulturowej mozaiki europejskiej, w której dwu-, a nawet trójjęzyczne oznakowania można spotkać od Rumunii, przez Słowację, Węgry, aż po Włochy i Hiszpanię. Od Szkocji i Irlandii po Danię i Estonię. Choćby dlatego nazwa Kieferstadtel, umieszczona na jednej tablicy z Sośnicowicami, nie powinna nikogo przyprawiać o patriotyczny ból głowy.

To nie wymysł Ślązaków

- Każdy człowiek znający historię, a przede wszystkim historię Górnego Śląska, powinien wiedzieć, że to symboliczne docenienie współistniejących kultur jest objawem normalności, regionalnej tolerancji, a jak pokazują europejskie przykłady, może być również powodem do dumy - podkreśla prof. Marek Szczepański, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

CZYTAJ KOMENTARZ DZ:
Twaróg o dwuzjęzycznych tablicach: Mniejszości mają głos

Na całym Górnym Śląsku, poczynając od Opolszczyzny, polsko-niemieckie tablice stoją w ponad 340 miastach i wsiach (w całej Polsce to ponad tysiąc miejscowości). Dwie dwujęzyczne gminy leżą na terenie województwa śląskiego - oprócz Sośnicowic to również Krzanowice w powiecie raciborskim. Być może kolejną miejscowością w tym gronie będą sąsiadujące z Krzanowicami Pietrowice Wielkie. Dawid Smolorz podkreśla na łamach DZ, że to drogowskazowe multi-kulti wcale nie jest wynalazkiem naszych czasów i nie jest wymysłem mieszkańców śląskich gmin. "W wielu miejscach Europy historia dwujęzycznych tablic sięga czasów sprzed I wojny światowej" - zaznacza Smolorz. Dodajmy, że w Polsce wprowadzenie oznakowania w kilku językach nie jest fanaberią wójta, burmistrza czy paczki lokalnych aktywistów: sprawę tę reguluje kilka aktów prawnych, na czele z ustawą o mniejszościach narodowych i etnicznych.

Przykład dla Litwinów

W związku z powyższym: czy śląskie podwójne tablice jeszcze kogoś niepokoją? Taki wniosek można by wysnuć z niedawnego incydentu w Sośnicowicach, gdy niemieckie nazwy przykryte zostały czarną farbą. Ale to wniosek pochopny, o czym przekonuje Dietmar Brehmer, jeden z liderów górnośląskich Niemców.

- To incydent wyłącznie chuligański, bez znaczenia, nieskutkujący żadnymi obawami o nietolerancję - mówi Brehmer. - Powszechnie zaczynamy rozumieć, że dwujęzyczność to europejski standard w regionach takich jak Śląsk. A tymi wzorcami Polska daje przykład takim państwom, jak Litwa czy Białoruś, by i tam mniejszości narodowe, również polskie, miały możliwość uzyskania tych samych praw, co Niemcy na Śląsku.

A jak to dokładnie wygląda w Sośnicowicach? I co mają tablice do kanalizacji w Łanach Wielkich?

Sośnicowice? Kieferstadtel? Może być nawet apfelstrudel, byle szambo nie wybijało

Pan Stanisław nie lubi: Ruskich, komuny, deszczu ("bo pety gasną"), ogólnego dziadostwa i syfu, kiły i mogiły, i jeszcze tirów, co to mu pod oknem wściekły taniec godowy urządzają. Do Niemców nic nie ma, sam jest przecież z Breslau. "Kieferstadtel? Jest git. Może być nawet apfelstrudel, byle żyć się dało, robota była, ludzie mili…" - wylicza gwałtownie. Worte voller Weisheit.

Słowa mądrości.

Przy wjeździe do miasta przybyszów pozdrawia takie oto nasprejowane hasło: "Piast (Gliwice) wita, Górnik (Zabrze) pita". Zmyłka. Świadectwo tolerancji znajduje się po drugiej stronie ulicy: tablica. Na niej Sośnicowice, pod spodem Kieferstadtel. Miesiąc temu ktoś tym samym sprejem od "Piast wita…" Kieferstadtel zamalował. W sąsiedniej Smolnicy farby starczyło nie tylko na przykrycie wstydu za Smolnitz, ale i domalowanie kotwicy Polski Walczącej. Sprej odmówił posłuszeństwa dopiero w Kozłowie. Komentarze w internecie: "Czy Niemców nie bolą d… od hanyskiego wciskania łba?". SSOS pisze: "Typowe Polaczki, zamiast malowania swoich odrapanych chałup, sprejują odwieczne niemieckie nazwy tych ziem".

Żeby przestano mieszać w kotle

- Zwykła chuliganeria - mówi o zamalowanych tablicach Marcin Stronczek, burmistrz Sośnicowic. Na stanowisku od 1991 roku, z przerwą na jedną kadencję w zarządzie powiatu gliwickiego. Członek mniejszości niemieckiej. Według rodowodu Martin. W dokumentach Martyn, bo urzędnik chciał tak po staropolsku bardziej imię wpisać. Ślązak. Z niemieckiej rodziny, z dziada pradziada na tej ziemi. Jak sam mówi, lojalny obywatel RP, taki, który chciałby Śląska wielokulturowego. Jak dawniej - z Polakami, Niemcami i Żydami.

- Mama opowiadała mi kiedyś, że na Śląsku wszystko było dobrze, aż zaczęło się trząść. Najpierw powstania śląskie, bo okazało się, że rodziny się dzielą i do siebie strzelają. Potem Hitler u władzy: polowania na Żydów, narodowy socjalizm. Terror i wojna - wspomina Stronczek.

- Żydzi mieli u nas synagogę i cmentarz. Została z niego jedna macewa. Po wojnie chodziła taka legenda, że resztą wyłożono sośnicowicki rynek. Gdy w latach 90. remontowaliśmy nawierzchnię, drżącą ręką sam sprawdzałem, co jest pod chodnikiem. Macew nie było - dodaje. - Mówiłem o wstrząśnieniach? Mama przeżyła jeszcze trzecie: jak Sowieci weszli na Śląsk. Chcieli wódki, diewuszek i złota, a wszystko brali siłą. Sośnicowice wypalili, a zgwałcone kobiety wieszali, na jednym strychu pięć albo sześć.
Dziś, według burmistrza, na Śląsku znów ktoś "próbuje majstrować w historii". Rzuca dygresjami: tu o cywilizacji białych w RPA, tu o Chińczykach, którzy kupują sobie żony w Wietnamie, tam o Europie, która nie chce się rozmnażać.

- Znajomy zabrał mnie kiedyś na spotkanie RAŚ. Powiedziałem mu potem: "Chopie, jo już wiyncy tam niy przyda". Gorzelik znów dzieli Ślązaków, znów kłócą się bracia. Ja mam marzenie, żeby w końcu przestano mieszać w tym śląskim kotle. Nic dobrego nie wyniknie z tej narodowości i autonomii - objaśnia.

Stronczek pamięta pierwsze spotkania mniejszości w Sośnicowicach. Na przełomie lat 80/90 ludzie spotykali się, bo chcieli ze sobą porozmawiać, pośpiewać i pomodlić się po niemiecku: "Żadnej polityki. Myśmy tylko chcieli, żeby nikt nie nazywał nas niemiecką świnią". O dwujęzycznych tablicach zaczęto mówić w gminie w połowie ubiegłej dekady. Gdy w końcu doszło do głosowania, dwa z ośmiu sołectw się sprzeciwiły: Bargłówka i Tworóg Mały. W samych Sośnicowicach oraz w Smolnicy, Łanach Wielkich, Kozłowie, Rachowicach, Sierakowicach i Trachach tablice przeszły. Burmistrz prosi, by podkreślić, że sfinansowało je ministerstwo administracji. I jednocześnie nie chce, by sfotografować go na tle polsko-niemieckich oznaczeń, które sam nazywa "dowodem europejskiej normalności":

- Nie mogę się zgodzić. Identyfikuję się z tym, ale nie chcę konfliktów. Wielu nowych ludzi sprowadza się do Sośnicowic i oni raczej nie są za tymi tablicami - wyjaśnia.

Kanalizacja też jest europejska

Piotr, były wojskowy, melduje, że w Sośnicowicach żyje się dobrze, że nie ma podziału na Polaka i Germańca. Mała społeczność, wszyscy się znają, większość mieszka tu od pokoleń i wynosić nigdzie się nie zamierza.

- U mnie przodkowie Niemcy. Więc mówię po polsku i po niemiecku. Dogadać się można z każdym - uważa Piotr. - Tablice? Dobrze, że są. Nie wiem, dlaczego miałyby komuś przeszkadzać.

Barbara, z mniejszości niemieckiej. Potwierdza: - Ta dwujęzyczność najlepiej pokazuje, że jest zgoda. W takiej Europie chcielibyśmy mieszkać.

Ania z Rachowic. W sklepie: - Ale my w Polsce żyjemy, czy w Niemcach? Tu jest Polska, to powinno być wszystko po polsku.

Marta: - Dobrze, że są tablice i że Łany Wielkie nazywają się Lona Lany. Ale od tego nie przestało ludziom wybijać szambo i to chyba mało europejskie. Są istotniejsze problemy w tej gminie.

- O 7.30 chodzę na niemiecką mszę, bo inaczej nie zdążyłabym do pracy. I trochę szlag mnie trafia, że niczego nie rozumiem. Szanuję wszystkich mieszkańców Sośnicowic, ale wiem, że wielu z nich ciągle czeka na obiecywaną kanalizację bardziej niż na dwujęzyczne oznaczenia - tłumaczy.

- Przed wyborami burmistrz potrafił zjednoczyć wokół siebie ludzi, wiele obiecał, więc nie powinien się zdziwić, gdy ktoś wypomni mu, że udało się załatwić tylko te tablice - podkreśla Marta.

Pod jedną z nich, na rogatkach, spotykamy przywołanego na początku pana Stanisława. On, serdeczny w swoim umiłowaniu prostoty i bezpośredniości w kontaktach międzyludzkich, na Niemców złego słowa nie powie (co innego Ruscy i komuna). O zamalowujących niemieckie nazwy: "To głupki! Ciemniaki! Może Putina by woleli?". To, co najważniejsze pan Staszek powiedział, trzeba po raz wtóry drukiem puścić. Parafrazując go: Kieferstadtel obok Sośnicowic - ważne. Ale żeby szambo nie wybijało - pewnie jeszcze ważniejsze.

"Może być nawet apfelstrudel, byle żyć się dało". Worte voller Weisheit. Śląska mądrość.

Historia

W 1295 r. w kronice łacińskiej Liber fundationis episcopa-tus Vratislaviensis (pol. Księga uposażeń biskupstwa wrocławskiego) miejscowość wymieniono jako superiori Sossnessowitz.

Na polską nazwę Sośnicowice w książce "Krótki rys jeografii Szląska dla nauki początkowej" wydanej w Głogówku w 1847 r. powołał się śląski pisarz Józef Lompa. Polską nazwę Sośnicowice oraz niemiecką Kieferstädtel wymienia w 1896 r. śląski pisarz Konstanty Damrot w książce o nazewnictwie miejscowym na Śląsku.

Sośnicowice - miasto w powiecie gliwickim, siedziba gminy miejsko-wiejskiej Sośnicowice. Według danych z 31 grudnia 2010 r. miasto miało 1715 mieszkańców, co czyni je najmniejszym pod względem zaludnienia miastem woj. śląskiego. I ciekawostka - to również miejscowość najbardziej sfeminizowana - na jednego mężczyznę przypada statystycznie 1,32 kobiety.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 162

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paweł
6 procent to za mało by Niemcy mieli prawo do tablic. 10 - 15 procent to bym zrozumiał ale 6 to maluśko. Jestesmy zbyt mili dla NiePolaków. Na siłę depolonizujemy Śląsk. Czy to jest w naszym interesie?
a
a
seit 5 uhr 45 wird jetzt zurueckgeschoSSen.
w
wesoły Hanysek
to też nie jest do końca prawda. Bo po pierwsze: jesli ktoś popełnia zbrodnie to nie znaczy ze i wam wolno. Po drugie: wyście przez lata popełniali zbrodnie. Na Ukrainie przez wieki mordowaliście, paliliscie i wieszaliście. W sumie jak dobrze policzyc to ofiar tego były miliony. Po II wojnie wysiedliliscie kilkanaście milionów Niemców. Z czego około 3 mln nie przezyły wysiedleń. Nie tylko Niemców, takze Ślązaków, Mazurów, Laszubów. Ale także Ukraińców i Łemków...
D
Deutsch-Oberschlesier
prawie jak plyn do zmywania Ludwig
.
a nie jak jakiś koń
G
Gość
w swej NIETOLERANCJI milionów osób innych narodowości.

Niemcy owszem. (wy-)mordowali.
t
ty kmiocie SANDMANOWSKI
tyś naprawdę jest ciulnięty nazwisk nie zmieniali w twoim wypadku boś GOROL i nie było potrzeby .
****************************************************
a teraz mogłabym tobie bez końca wyliczać z rodziny i krewnych
***********************************************************
Hildegard--------na Aniela
Meissner na Kroczek
Arlt na Adamczyk i Adamski
Georg Jerzy
Erika Krystyna
Panitz Panic
chcesz więcej dowodów ty cepie ograniczony
k
karlus
Tak jak moja sąsiadka, kerej imię Karina zmienili na Jadwiga... ty przigłupie ciuulający bergami...!
H
Hesz
tak "to" nazywały! Stąd prosty wniosek - jednak jesteś specem od propagandy - po WUML - agencie sowiecki!
...
jak w latach 30 ubieglego wieku Zamek Ksiazat Opolskich w Opolu rozbierano to protestowali T Y L K O slascy Polacy zrzeszeni w ZPwN, reszta zacierala rynce . Jak myslisz dlaczego ?
B
Bolesław
Sandman? czym ty w ogóle jesteś pajacu? ludzie najlepszy sposób to ignorować tego pajaca, przecież to jakiś sfrustrowany tuman
l
lizus
Ja tam żadnych jęzorów nie widzę!
S
Solidarny
Sndman ma zamiar sie poprawic bo przestanie nas ciulac i przyznol ,ze najpierw bylo Oberschlesien,pozniej Gorny Slask i znow przyjdzie wrocic do Oberschlesien .
G
Gość
Skoro wedlug ciebie to byly powroty to uwazaj co Ty nie powrocisz z kad zes sie przyblakal na Oberschlesien.
Licze ,ze Gorny Slask powroci do swojej pierwotnej nazwy Oberschlesien
H
Hans posypka
To zmieniali albo nie zmieniali bo mnie sie wydaje ,ze jednak zmieniali skoro jo sie nazywal Hans a Mamie kazali zmienic na Janek albo pociagiem na Syberie . Co im to dalo skoro do dzisiaj zostalem Hans .
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie