Nasza Loteria

Film ze zbrodnią niesłychaną: bo oto pan zabił panią!? Recenzja filmu "Wyrwa"

Adam Pazera
Plakat filmu "Wyrwa".
Plakat filmu "Wyrwa". mat. prasowe
W pierwszych kadrach filmu Bartosza Konopki - „Wyrwa” - główny bohater, bankowiec Maciej Tomski idzie pośród wysokich, szklanych biurowców w Warszawie i mówi jakby do siebie: „Jak powiedzieć córce, że zabiłem jej matkę? Czy mam prawo zabrać jej dzieciństwo? A może jeszcze jeden dzień nieskażonego szczęścia?”

Czy rzeczywiście on zabił? Jak się za chwilę, w miarę rozwoju akcji okaże, to jednak nie on, choć poczuwa się do winy, bo uznaje, że „zabić” można także pośrednio, niejako w cudzysłowie. Zaś „3 dni wcześniej” (napis na ekranie) dowiadujemy się, że Maciek ma swoje „grzechy” na sumieniu, bo w małżeństwie z Janką od jakiegoś czasu nie układa się najlepiej: żona zbiera materiały do swojej książki, właśnie wyjeżdża do Krakowa na dwa dni, a Maciek ma w tym czasie zająć się dwiema córkami: dorastającą Basią i młodszą Iwonką , lecz wcale nie jest mu to w smak, co zarzuca Janina: „Nie wszystko kręci się wokół ciebie”, na co odparowuje Maciek: „Ale to ja was utrzymuję! Ty chcesz wydawać swoje książki, ale za moje pieniądze, a ciebie wywalili z wydawnictwa!”. Żona obiecuje, że „tym razem to co innego, dostałam zlecenie”, on: „ok, porozmawiamy jak wrócisz”. Ale Janka już nie wróci, Maciek otrzymuje telefoniczną informację, że żona miała wypadek samochodowy pod Mrągowem i zginęła na miejscu. W głowie Maćka kłębią się dziesiątki myśli: dlaczego tam, skoro jechała do Krakowa? Czy to było samobójstwo, jak sugerują policjanci, skoro wjechała wprost na ciężarówkę? A może wypadek, skoro kierowca tira sam przyznaje: „ona jechała na mnie, ale w ostatniej chwili próbowała odbić w bok”? To zaledwie początek filmu, więc zdawać się może, że „Wyrwa” pójdzie w kierunku dramatu: rozpaczy wdowca, ale i konieczności wzięcia odpowiedzialności za niedorosłe córki i opieki nad nimi. Albo doczekam się teraz wątku sensacyjnego: co Janka robiła na Mazurach, skoro miała wracać z grodu Kraka?

„Wyrwa” kieruje się bardziej w kierunku detektywistycznym - Maciek jakoś w miarę łagodnie znosi niespodziewaną śmierć żony, bo bardziej nurtuje go tajemniczy kierunek, w jakim udała się Janka w swą ostatnią podróż. Natomiast złość na Maćka wyładowują rodzice żony, którzy wszak stracili córkę, a zwłaszcza teść Henryk. To on wypomina mu: „czemu nie kupiłeś jej lepszego auta?” oraz „ale jej się trafiło: nie miała szczęścia ani w pracy, ani w życiu”. I w ojcowskiej rozpaczy rzuca się z pięściami na zięcia, obarczając go winą: „co ty jej zrobiłeś, przez ciebie się zabiła!” Również starsza córka, Basia, dowiedziawszy się o śmierci matki wybucha: „wolałabym, żebyś to ty umarł”. Maćkowi nie pozostaje nic innego, jak krok po kroku rozwiązać zagadkę tajemniczego, śmiertelnego wypadku żony. Włamując się do jej komputera, pozyskuje informacje, że żonę mogło coś łączyć z niejakim Kamilem Wojnarem, przebrzmiałym aktorem-gwiazdorem, topiącym swą „wrażliwość” w alkoholu. W ten sposób trafia do jego posiadłości na mazurskim odludziu, wcześniej, po drodze pytając o właściwy kierunek w miejscowej „mordowni”, gdzie barmanką jest energiczna Anka, a właściciel i lokalni pijaczkowi zblatowani są z miejscowymi stróżami prawa.

Od momentu spotkania dwóch mężczyzn – męża Macieja i kochanka Kamila - film podąża niestety w kierunku, zapewne niezamierzonej, ale jednak…komedii! Co przy dramacie rodzinnym pierwszej części filmu budzić może zdziwienie. Dwaj dotychczasowi rywale, po wstępnym, polskim „daniu sobie po mordzie”, stają się niemal przyjaciółmi i wspólnie będą się starali wyjaśnić tajemniczą podróż Janiny (dla Kamila była ona „Niną”). Bo ona…w ostatnim czasie nie była u Kamila, choć nocowała nieopodal w hotelu o nazwie „Sowi raj”, co potwierdza recepcjonistka, po okazaniu jej zdjęcia: „tak, pamiętam ją, była bardzo smutna”. Aktor-Kamil melancholijnie upija się w knajpie, mówiąc do Maćka: „jechała do mnie” oraz z pretensjami do niego: „nigdy bym nie pozwolił, aby ode mnie odeszła”. Maciek tymczasem kursuje pomiędzy Mazurami, a Warszawą próbując odnowić relacje, odzyskać zaufanie i zaopiekować się osieroconymi córkami. Zaczyna docierać do niego, że zaniedbywał żonę, gonitwa za karierą stłumiła uczucia do rodziny, więc próbuje to nadrobić. W rudowłosej kobiecie w pracy „widzi” Jankę, jej postać pojawia się niczym ulotne widziadło senne w licznych wyobrażeniach. I kilkakroć powtarzana przez operatora i świetnie zmontowana (fakt, że efektowna!) scena ostatnich chwil Janki z momentem zderzenia z tirem.

Ale chwile dochodzenia do prawdy obu mężczyzn nieodparcie muszą budzić śmiech, mimo, że jest to prywatne śledztwo dotyczące ukochanej – tak dla jednego (Janki), jak i drugiego (Niny) – kobiety i powinny budzić w widzu prawdziwe emocje, tymczasem dialogi są sztuczne i brzmią nieprawdziwie. Natomiast istotną rolę w procesie poszukiwania przyczyn śmierci Janiny w klimacie zapijaczonego pejzażu mazurskiego odegra miejscowy osiłek zwany Ułanem. Ale…może jeszcze ważniejszy jest epizod Renaty (Olga Bołądź), przyjaciółki rodziny Tomskich, która pod nieobecność Maćka opiekuje się córkami – Iwonką i Basią? W duecie dwóch antagonistów będących od pewnego momentu na pierwszym planie, lepiej wypada Grzegorz Damięcki, jako zblazowany aktor ,zaś jakoś nieprzekonująco nijaki jest w swej chwiejnej postawie Tomasz Kot w roli Maćka. Rudowłosa Karolina Gruszka objawia się głównie w sennych fantazjach, ale prezentuje się rzeczywiście zjawiskowo. Główną tezą tego nierównego filmu wydaje się być fakt, że nie do końca znamy swoje drugie połówki w małżeństwie, które mogą mieć swoje drugie życie. Ale czy sami/same nie jesteśmy temu winni/winne? I chyba pasują tu niektóre słowa z piosenki Kory o tysiącach twarzy, setkach miraży, metamorfozach, życiu pełnym sekretów…, która tworzy klamrę filmu. Oraz, jak mówi Maciek na zakończenie filmu: „jak łatwo stać się kimś innym…”.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

od 16 lat
Wideo

Gdyńska Arka postawiła się Treflowi Sopot

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni