Gilotyna w Muzeum Śląskim. Na wystawie głównie historia polskiego Śląska

Teresa Semik
Historyk dr hab. Lech Krzyżanowski z UŚ, koordynator wystawy w nowym Muzeum Śląskim, która budzi największe emocje
Historyk dr hab. Lech Krzyżanowski z UŚ, koordynator wystawy w nowym Muzeum Śląskim, która budzi największe emocje Marzena Bugała-Azarko
Z prozaicznego powodu pokażemy na wystawie tylko to, czym dysponuje Muzeum Śląskie. A to są głównie eksponaty z historii polskiej, kiedy Górny Śląsk należał do Polski - mówi dr hab. Lech Krzyżanowski

Huk maszyny parowej, symbolu rewolucji przemysłowej, miał rozpocząć wystawę historyczną w nowym Muzeum Śląskim. Tymczasem maszyna stoi we wnętrzach… pałacu.
Nie będzie tak głośnego uderzenia. Chcemy bowiem wyjaśnić, jak pojawienie się maszyny parowej w 1788 r. zmieniło życie arystokracji, przed jakim postawiło ją wyborem: czy skorzystać z możliwości prawnych państwa pruskiego do inwestowania w przemysł? - zastanawiali się Ballestremowie czy Donnersmarckowie. Bez ich pieniędzy byłoby trudniej budować tu fabryki. Stąd sielankowe otoczenie dworu, niepasujące jeszcze do maszyny parowej.

Wizyta w Tarnowskich Górach w 1790 r. Johanna Wolfganga Goethego, w związku z zainstalowaniem tam pierwszej maszyny parowej na wschód od Łaby, miała dopełnić początek tej opowieści, a nawet być mitem założycielskim historii Górnego Śląska. Ostatecznie niemiecki poeta nie pojawi się na wystawie?
Pojawi się, ale tylko w tle. To, że Goethe przyjechał i opisał maszynę parową, jest ciekawostką. Dla zrozumienia przemian gospodarczych i społecznych, jakie miały wtedy miejsce na Górnym Śląsku, jego wizyta nie była aż tak istotna.

To prawda, że w Muzeum Śląskim pojawi się gilotyna używana przez Niemców w czasie drugiej wojny w katowickim więzieniu?
Tak. Muzeum Auschwitz-Birkenau przekaże gilotynę Muzeum Śląskiemu, to już pewne. Jej obecność na ekspozycji zmieni sposób oglądania II wojny światowej.

W publicznej dyskusji nad wystawą pojawił się zarzut, że II wojna jest banalizowana, zapomniano o wszechobecnym terrorze.
Nie zapominaliśmy o terrorze, ale kiedy przymierzaliśmy się do tej wystawy, nie było pewne, czy gilotyna zostanie przekazana do Katowic. Muzeum Śląskie nie dysponuje zbyt dużą ilością oryginalnych eksponatów, a zwłaszcza niosących tak duży ładunek emocji jak gilotyna.

Ścięto na niej 552 osoby, w tym wielu Ślązaków z ruchu oporu. Tak stracił życie harcerz Józef Pukowiec, ks. Jan Macha, kleryk Joachim Guertler, historyk literatury dr Paweł Musioł.
Niezależnie od tego, jakich wyborów dokonywali wówczas Górnoślązacy, ich życie toczyło się w cieniu tej gilotyny.

Gilotyna przesunie punkt ciężkości ekspozycji na ów terror. A tym najważniejszym akcentem miała być maszyna parowa symbolizująca skok cywilizacyjny.
Nie chcę przeciwstawiać maszynie gilotynę, ani mierzyć wagi każdego z tych artefaktów nawet, gdyby miało dać to powód do jakiegoś zarzutu.

Oczekiwana zmiana w prezentowaniu historii Górnego Śląska dotyczy powstań śląskich. Ich uczestnicy znajdą uznanie?
Plebiscyt i powstania śląskie będą bardzo silnie zaakcentowane na wystawie. Co do tego nie mam wątpliwości, ale nie dlatego, że coś się zmieniło od ogłoszenia konkursu na realizację tej wystawy.

Nie odebrał pan sugestii ich marginalizowania w zapowiedzi: "nowej oceny", ukazania "jako wydarzenia o charakterze konfliktu"?
Może wydźwięk regulaminu coś takiego sugerował, ale wychodziłem z założenia, że regulamin w tej kwestii nas nie ogranicza.

Zaakcentujemy zryw i odwagę polskojęzycznych mieszkańców tej ziemi, czy to, że ich walka "podzieliła Ślązaków na długie lata"?
Jedno drugiego nie wyklucza. Z pewnością jest to czas gigantycznego wybuchu antagonizmu, który będzie się ciągnął przez całe dwudziestolecie, w czasie drugiej wojny aż do powojennej wymiany ludności.

"Nowa ocena" powstań śląskich sprowadza się we współczesnej debacie do nazwania ich wojną domową. Pana to nie razi?
Mnie ta terminologia nie razi, bo przyjmuję, że wojną domową jest konflikt zbrojny, który się toczy w ramach jednego państwa, między obywatelami tego samego państwa. W tym sensie powstania śląskie wypełniają definicję wojny domowej.

Nie mamy wątpliwości, o co się toczyły?
To, że powstańcy śląscy walczyli w ramach wojny domowej, w żaden sposób nie oznacza, że nie chcieli przyłączenia do państwa polskiego. Wojna domowa może zmierzać też do tego, by odłączyć jakąś część jednego państwa i przyłączyć ją do drugiego. W rzeczywistości ten zryw narodowy był jedynym sposobem na to, ażeby Górny Śląsk, w całości lub w części, znalazł się w granicach Polski.

Wystawa ma ukazywać relacje polsko-niemieckie. Co ze Śląskim Cieszyńskim?b
Nie zapomnieliśmy o Śląsku Cieszyńskim - będzie mocniej zaakcentowany. Ze względu na ograniczone miejsce, nie jesteśmy w stanie, w równym stopniu szczegółowości, opowiadać o przynależności Górnego Śląska do różnych państw. Najbardziej poszkodowany jest Śląsk Opawski, do którego Polska nie aspirowała. Dla Zaolzia znajdziemy właściwe miejsce zwłaszcza w kontekście rywalizacji polsko-czeskiej.

Chętnie wypominamy Polsce zajęcie Zaolzia w 1938 r., a milczymy o napaści czechosłowackiej na Polskę w 1919 r., gdy nasz kraj był zajęty wojną na wschodniej granicy. Późniejsze wkroczenie polskiego wojska na Zaolzie było konsekwencją tamtego ciosu w plecy i zajęcia terenu zamieszkałego przez większość polską.
Ma pani rację, te dwa fakty trzeba ze sobą łączyć. Nie jest naszym celem umniejszanie ani tego konfliktu, ani ostatecznego rozstrzygnięcia. Wystawa będzie wyborem postaci, zdarzeń i brak prostych odpowiedzi, dlaczego jeden epizod zostanie pokazany, a inny już nie.

Wielkość Wojciecha Korfantego zostanie ostatecznie na wystawie mocno zaakcentowana?
Korfanty pojawia się, gdy mowa jest o budzeniu się polskości na Górnym Śląsku, na co wpływ mieli polscy parlamentarzyści w parlamencie niemieckim czy pruskim. Korfanty jest liderem w okresie powstań śląskich i plebiscytu. Jego obecność w historii Górnego Śląska zostanie specjalnie zaakcentowana w okresie międzywojennym.

Co z Henrykiem Sławikiem czy Gustawem Morcinkiem, których zabrakło na liście ważnych Ślązaków?
Trudno, żeby zabrakło Sławika i Morcinka.

Kulturkampf pokazany zostanie "jako katalizator rozwoju życia kulturalno-narodowego Ślązaków", czyli coś pozytywnego?
Nie nazwałbym kulturkampfu wydarzeniem pozytywnym. Z punktu widzenia spójności państwa niemieckiego kulturkampf był słuszny. Uderzając pośrednio w polskojęzyczną ludność Górnego Śląska, paradoksalnie spowodował, że ta ludność zaczęła się zastanawiać: kim jest. Bardzo często odpowiedź brzmiała: jestem Polakiem. Będziemy chcieli pokazać kulturkampf jako uderzenie w Kościół katolicki na Górnym Śląsku. Skutkiem zaś tego była mocniejsza pozycja Kościoła, jedynego w tym czasie jeszcze obrońcy języka polskiego. Pokażemy, jak buduje się sojusz Kościoła i polskojęzycznej ludności oraz kształtuje polska tożsamość.

Dla kogo budujemy Muzeum Śląskie? Dla Ślązaków czy dla Polski?
W pewnej mierze to jest pojęcie tożsame.

Muzeum nie powinno prezentować na Górnym Śląsku polskiej racji stanu? W zjednoczonej Europie państwa dbają o swoją tożsamość.
Dla mnie polską racją stanu jest uczciwe stanowisko wobec wydarzeń historycznych.

Gdy w II RP budowaliśmy Muzeum Śląskie, nikt nie wątpił, że będzie ono narodowe, polskie.
Jest to wystawa zwłaszcza dla widza polskiego w tym sensie, że eksponuje historię polskiej części Górnego Śląska. Z prozaicznego powodu pokażemy to, czym dysponuje Muzeum Śląskie, a to są głównie eksponaty z historii polskiej, kiedy mniejsza lub większa część Górnego Śląska należała do Polski.

Czy Kresowiacy będą obecni w tej opowieści o historii Górnego Śląska?
Oczywiście, że będą obecni. Trudno byłoby mówić bez tego o budowaniu instytucji naukowych i kulturalnych w okresie PRL-u.

Symbolem międzywojnia miał być sterowiec. Też nie doleci na wystawę?
Nie doleci, a byłby ciekawym entourage'em dla opowieści o niemieckim Górnym Śląsku w międzywojniu. Zdecydowały o tym względy techniczne. Nie da się go podwiesić pod sufitem. Sterowca, w sensie fizycznym, nigdy nie było. Muzeum Śląskie nie dysponuje nawet jego elementami czy zdjęciami. Dysponujemy jedynie informacjami, że sterowce przez jakiś czas latały nad Gliwicami.

Historia Górnego Śląska zatoczyła koło na tej wystawie. Stoimy przed tym samym dylematem, jak arystokracja pod koniec XVIII w.?
Współcześni mieszkańcy regionu też muszą się zmierzyć z dylematem, w jaką stronę, w sensie gospodarczym i społecznym, powinien pójść Górny Śląsk.

***

Firma Ad Venture z Katowic wygrała w 2012 r. konkurs na scenariusz wystawy stałej o historii Górnego Śląska w nowym Muzeum Śląskim. Motywem przewodnim tego projektu są słowa ks. Emila Szramka o Śląsku jako pomoście, nagrodzie, pobojowisku i narożniku. Nad wystawą pracuje zespół historyków.


*Próbny sprawdzian szóstoklasistów 2014 ARKUSZE + KLUCZ ODPOWIEDZI
*Horoskop 2014: Karty tarota ostrzegają [PRZEPOWIEDNIE NA 2014]
*Tabliczka mnożenia do wydrukowania [WZORY TABLICZEK MNOŻENIA]
*Urlop macierzyński 2014 [ZASADY I TERMINY: URLOP RODZICIELSKI]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 229

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
I co, jeszcze ta firma nie upadła z takim gamoniem, jak ty? Kolejny cud nad Wisłą.
G
Gość
Czy Pan ma kłopot ze zrozumieniem prostego przekazu? To nie Dziennik Zachodni jest organizatorem i realizatorem tej wystawy. To już pisać nie wolno, co się dzieje w publicznych instytucjach? Kulturkampf wrócił na Śląśk. Bismarc wiecznei żywy.
p
pitdegross
hihihihihihihihi,
R
Realista
pod artykułami Teresy Semik to zaboli ją najbardziej.
R
Rabarbara
polskiej sprawie wcale nie pomoze, wrecz przeciwnie. Ludzie jednak po 90 latach madrzeja, nawet ci najglupsi.
D
Delphi
Ciekawe, czy gdy w polskich muzeach tlumacza inne tematy, np. Napoleona, dinozaury, Krzyzaków, kosmos, piramidy itd., to tez pokazuja i tlumacza "tylko to (a wiec i tak) czym (sami) dysponuja" ?

To wtedy wystawy nt. L.daVinci byly by w Polsce totalnie bez sensu. Zreszta tez o Hansie Bellmerze. Albo i Inkach. Albo o Europie. :-))

Nie jest to ani logiczne, ani przekonujace - ani usprawiedliwieniem.
z
za Wilusia bylo kla
Za jaj posrednictwem zycie stracili bandyci,zlodzieje ,nierobisie i terrorysci. ludzie nigodni by stapac po ziemi Slaskiej,szumowiny i patologia!
E
ELWIRA
Nie "wystawa historii polskiego Slaska", a polska nibywystawa nibyhistorii Slaska.
k
konsekwentny
BOJKOT Dziennik Zachodniego.

Moze was ta, za Brynica nie zaboli. Ale przynajmniej mnie (lektura) przestanie.
D
Deutsch-Oberschlesier
z polskim uczleniami zostało zrujnowany
m
miglanc
Juz wiem, od kogo ten plus. DDDD
P
Przypadkowy_gosc
wytworzylo potrzebe zrobienia wystawy.
A CO Z RESZTA PRZESZLOSCI !
Czy "Milenium" innej historii to tylko EPIZOD ?
T
Tyta
a co ty sie przybyszu zza Wisly Slonzokami przejmujesz,
przeciez i tak ich nienawidzisz?
c
czytacz
Wrocław trochę daleko od Katowic i tzw. Górnego Śląska jak i Jelenia Góra (czyli 3 spośród 5 uczelni). Poza tym niemal wszyscy inżynierowie i architekci przyjeżdżali na G. Śląsk z głębi Niemiec, rzadko z Wrocławia, tak więc nie kształcono tu na miejscu wybitnych specjalistów i tak zostałoby gdyby nie Politechnika Śląska. Słaba zatem argumentacja.
O
Oppelner
Rasa Panow(mecz Polska-Litwa to nie przypadek)tak ma!!!.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie