Górnik Zabrze - Arka Gdynia: Co Jacek Wiśniewski mówi swojemu synowi?

Rafał Musioł
Rafał Musioł
30.08.2019 gdyniastadion miejski w gdyni. pko ekstraklasa. 7. kolejka sezonu 2019/2020. mecz arka gdynia - gornik zabrzena zdjeciu: {persons} fot. przemek swiderski / polska press / dziennik baltycki
30.08.2019 gdyniastadion miejski w gdyni. pko ekstraklasa. 7. kolejka sezonu 2019/2020. mecz arka gdynia - gornik zabrzena zdjeciu: {persons} fot. przemek swiderski / polska press / dziennik baltycki Przemyslaw Swiderski
Piątkowy (godzina 18) mecz z Arką Gdynia to kolejne ze spotkań, których wagi dla Górnika Zabrze nie sposób przecenić. Marcin Brosz liczy, że zespół sprosta wyzwaniu i wreszcie zgarnie trzy punkty.

Inaugurujący piłkarską wiosnę remis w Kielcach z Koroną pozostawił u zabrzan duży niedosyt.
- Ten mecz mogliśmy, a nawet powinniśmy wygrać - przyznaje David Kopacz. - Mieliśmy okazje na gole, ja sam powinienem zaliczyć asystę, ale cóż, nie udało się i trzeba już myśleć przede wszystkim o tym, co przed nami.

A przed Górnikiem piątkowy mecz z Arką Gdynia, która znajduje się trzy punkty za zabrzanami i otwiera strefę spadkową.
- Niedosyt z Kielc trzeba zamienić na sportową złość, bo czeka nas kolejne trudne zadanie. W moim odczuciu to szansa na rehabilitację za brak zwycięstwa nad Koroną - podkreślił trener Marcin Brosz. - Solidnie pracujemy na treningach, przygotowujemy się na różne warianty wydarzeń i rysujemy własny plan na pierwszą i drugą połowę. Przede wszystkim chcemy dobrze bronić i szybko wychodzić do przodu, by stwarzać dużo sytuacji, z których mają padać gole. Ten obowiązek działań defensywnych spoczywa na wszystkich zawodnikach w różnych strefach boiska.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Formacja obrony już od dłuższego czasu jest newralgiczną linią Górnika.
- Jeśli my zagramy bez strat to znaczy, że nie przegraliśmy meczu, a to już gwarantuje nam co najmniej punkt. Dla obrońcy zero z tyłu to tak, jak strzelenia gola dla napastnika: wywiązanie się z obowiązku i powód do satysfakcji - podkreśla Przemysław Wiśniewski. - Czasami popełniamy niestety błędy, w polu karnym powstaje chaos, ale to dotyczy chyba wszystkich ligowych zespołów. Zresztą mój tata (Jacek, świetny niegdyś obrońca - przyp. red.) zawsze po meczu bierze mnie na rozmowę i wskazuje, gdzie powinienem zachować się inaczej. Ale czasami też poklepie po ramieniu i przyzna, że jest coraz lepiej...

Wszystko wskazuje na to, że w meczu z Arką zadebiutuje Roman Prochazka, którego transfer został uznany w Zabrzu za sukces. Słowak znajdował się na szczycie listy życzeń trenera Górnika i ma poprawić jakość gry zespołu. W spotkaniu z Koroną nie zagrał ze względu na uraz, jakiego doznał w sparingu z Red Bullem Salzburg.
- Teraz uczestniczył już w treningu na pełnych obciążeniach, więc jeśli nie zdarzy się nic niespodziewanego powinien zadebiutować i przywitać się z kibicami - przyznaje Brosz.

- Na zajęciach widać, że Roman nie ma problemu z aklimatyzacją, w dodatku on woli grać w systemie 4-4-2, więc bez problemu odnajdzie się w naszej taktyce - zaznacza Kopacz.

W Kielcach zadebiutował Erik Jirka, drugi z zimowych nabytków.
- Pamiętajmy, że to dla nich całkiem nowe otoczenie, a do gry wchodzą od razu, są nam potrzebni już, a nie za dwa czy trzy miesiące. Muszą naprawdę bardzo szybko wkomponować się w klub i drużynę, zmienić rytm życia, sprowadzić rodzinę - przyznaje Brosz.

Prochazka na murawie zastąpi Szymona Matuszka, który w Kielcach zobaczył żółtą kartkę. - Wszyscy pozostali piłkarze są zdrowi i rywalizują o miejsce w składzie - dodaje szkoleniowiec Górnika.

Nie przegap

Marcin Brosz ma zapewne kilka znaków zapytania. W spotkaniu z Koroną dobre zmiany zaliczyli Kopacz i Mateusz Matras.
- Bardzo mnie cieszy rywalizacja na pozycji drugiego napastnika pomiędzy Davidem i Łukaszem Wolsztyńskim. Obaj walczą o jedenastkę, ale toczy się to bardzo fair - podkreśla trener zabrzan. - Ale taka sytuacja ma miejsce na coraz większej liczbie pozycji. Dążymy do tego, by każdy piłkarz miał godnego konkurenta i to przynosi efekty. Mocno zaczynają atakować zawodnicy do tej pory mniej widoczni, jak Rostkowski czy Krawczyk, którzy w grach kontrolnych dają sygnały, że są coraz bliżej występów w pierwszej drużynie.

Wciąż nie sfinalizowano za to zapowiadanych wcześniej wypożyczeń, m.in. Ishmaela Baidoo.
- Pracuje nad tym Artur Płatek i pewnie wszystko niedługo znajdzie swój epilog - stwierdził Brosz, dodając, że sztab trenerski ma wpływ na to, gdzie trafiają wypożyczani zawodnicy.

Zobacz koniecznie

Boniek z kolejnym wyzwaniem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie