Jerzy Gorzelik krytykuje Radę Języka Polskiego za śląski

Teresa Semik
Mikołaj Suchan
Lider RAŚ Jerzy Gorzelik nie zgadza się z Radą Języka Polskiego, która nie uznała gwar śląskich za język regionalny. - To politycy przez stosowanie prawa mogą rozstrzygać, że jakaś mowa jest językiem regionalnym albo gwarą. Od tego nie są językoznawcy - mówi.

Rada Języka Polskiego wydała oficjalne stanowisko w tej sprawie na prośbę szefa MSWiA.

O uznanie gwary śląskiej ze język regionalny w parlamencie walczy poseł Marek Plura (PO), który skupił wokół siebie także posłów innych ugrupowań. Gorzelik wierzy, że Plurze nie zabraknie determinacji, by pracę nad tymi zmianami doprowadzić do końca jeszcze w tej kadencji Sejmu.

Od końca października 2010 roku leży w Sejmie nowelizacja ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym. Na początku lutego marszałek Sejmu, Grzegorz Schetyna, skierował projekt do komisji, czytanie zaplanowane jest na czerwiec br. - Liczę, że prace nad tym projektem przebiegać będą zgodnie z planem. Nie zamierzam ugiąć się pod naciskiem językoznawców - zapowiada poseł Marek Plura.

Z kolei posłanka Maria Nowak (PiS), która także opowiadała się nobilitacją gwary śląskiej, na razie jeszcze nie podjęła decyzji, czy nadal będzie popierać projekt. - Muszę dokładniej przyjrzeć się opinii Rady Języka Polskiego - mówi.
A prof. Andrzej Markowski, obecnie przewodniczący Rady, mówi wprost: "Nie ma żadnych faktów językowych, które by wskazywały na to, że język mieszkańców Śląska jest czymś innym niż gwary języka polskiego".

Nad opinią pracowali najwybitniejsi polscy językoznawcy, wśród nich profesorowie: Walery Pisarek, Jerzy Podracki, Jerzy Bralczyk, Stefan Chwin, Bogusław Dunaj, Julian Kornhauser, Jan Miodek. - W mowie Ślązaków nie znajdziemy żadnych poważniejszych cech gramatycznych, które by nie występowały równolegle czy to w Małopolsce, czy Wielkopolsce - uznali językoznawcy.

Śląszczyzna jest odmianą dialektalną polszczyzny. Zdaniem naukowców, język używany tradycyjnie przez mieszkańców Górnego Śląska nie spełnia zapisów ani polskiej ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym, ani Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych. Zdaniem senator Marii Pańczyk-Pozdziej, pomysłodawcy nowelizacji prawa powinni wycofać projekt z Sejmu.

Innego zdania jest Jerzy Gorzelik. Ma nadzieję, że decyzja Rady nie zmieni toku prac nad nowym prawem.

Wideo

Komentarze 69

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Henryk

Nienawiść.

H
Henryk

Właśnie z punktu widzenia językoznawczego śląski jest gwarą polską w tym znaczeniu, w jakim mówi się, że gwary mazowieckie są polskimi gwarami. A wśród naukowców nikt nie twierdzi, że gwary pojawiły się na wskutek rozkładu języka ogólnego - języka literackiego. A czy z gwar Śląska może się wyłonić język? Może. Przyszłość pokaże. Niektórzy na Śląsku, bynajmniej nie wszyscy, chcą, by język śląski zaistniał. To będzie zależało od postępów, jakie poczyni na Śląsku m. in. ideologia śląskiej odrębności oraz praca konstruktorów języka.
Porównanie z gen. Franco jest oczywiście chwytem poniżej pasa. Wiadomo, że to postać bardzo kontrowersyjna jeśli nie wręcz negatywna. Takiego typu porównania są stosowane w propagandzie a nie w merytorycznej dyskusji. J. Gorzelik np. powiedział, że Kaczyńskiego wizja polski to coś takiego jak "ein Wolk, ein Reich, ein Fuehrer.
Język polski nie został "narzucony" mieszkańcom Polski. Takie sformułowanie jest tendencyjne. A jaki język, jeśli nie polski, mógł się stać językiem ogółu? Tu dostrzec można, zdaje się, przesąd regionalny - ideologię regionalną: "każdy region ma swoja odrębność i powinien mieć swój czy swoje języki, a jeśli one nie istnieją, to jest skutek braku otwartości i mądrości władz centralnych, więc trzeba jak najprędzej takie regionalne języki wyłonić Zamiast tego, centrala narzuca swój język".
Takiego typu poglądy są ideologią. Trudno zresztą z tym polemizować. Idelogia znajduje swoje potwierdzenie w sobie samej.

P
Pablo

Sprawa dotyczy języka śląskiego, którego Ty nie znasz, choć go jak twierdzisz rozumiesz. Wielu Ślązaków też Ciebie rozumie .... choć w twym języku nie rozmawia w ogóle. I tyle dla mnie w tym temacie, drogi Gościu ...

G
Gość

Bardzo mądry i "naukowy" wywód... :-). Ja tak bardzo prosto i krótko... Jestem 100 % Polakiem, według Hanysów gorolem, ale znam język niemiecki. Nie potrafię godoć po śląsku, ale nie mam praktycznie żadnych problemów ze zrozumieniem godki śląskiej w której jest pełno naleciałości i zapożyczeń z języka niemieckiego. Odrębny język to dla mnie taki, którego musiałbym się chociaż trochę uczyć aby zrozumieć co się w nim mówi lub pisze. I tyle dla mnie jest w tym temacie, drodzy Hanysy...

G
Gość

Gŏdki ô gŏdce
Data dodania: 31.05.2011 godz.: 16:00
"Duch generała Franco

Don Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo, potocznie znany jako generał Franco, miał swoją wizję Hiszpanii, którą konsekwentnie starał się wcielać w życie przez niemal czterdzieści lat, kierując się dewizą: „Tylko jedna tożsamość – hiszpańska, tylko jeden język – kastylijski”. W jego wizji Hiszpanii nie było miejsca ani dla pluralizmu kulturowego, ani tym bardziej dla mniejszości. Utwory pisane po katalońsku czy galicyjsku, jeśli za jego rządów pojawiały się publicznie, to wyłącznie podczas konkursów literatury „gwarowej”. Wydawać by się mogło, że te wizje i dewizy zostały pogrzebane wraz z generałem i w dzisiejszej Europie nie ma już dla nich miejsca. Tymczasem okazuje się, że ten „generalski” sposób rozumowania żyje i nadal ma się dobrze. Przekonuje o tym stanowisko Rady Języka Polskiego w sprawie nadania śląskiej mowie statusu języka regionalnego, które profesor Andrzej Markowski wyraził słowami: „Niemniej jednak nie ma żadnych faktów językowych, które by wskazywały na to, że język mieszkańców Śląska jest czymś innym niż gwary języka polskiego”.

Jak mamy rozumieć w tej wypowiedzi pojęcie „gwary języka polskiego”? Na gruncie historycznym łatwiej byłoby chyba wykazać, że francuski jest dialektem języka łacińskiego, niż to, że pikardyjski jest dialektem francuskiego. Równie trudno byłoby wykazać, że śląski jest dialektem języka polskiego w konsekwencji takiego a nie innego rozwoju historycznego. Rzecz w tym, że trudno byłoby udowodnić istnienie jednego języka prapolskiego, który rozpadł się następnie na dialekty i gwary – wręcz przeciwnie, obszar Polski został zasiedlony przez zróżnicowane językowo grupy etniczne. Ich języki, które wyłoniły się z prasłowiańszczyzny, miały wiele cech wspólnych, jednak każdy z nich rozwijał się trochę inaczej. Tzw. gwary i dialekty języka polskiego są kontynuacją tych dawnych języków plemiennych, które wpływały wprawdzie w toku późniejszego ich rozwoju jedne na drugie, jednak do dziś zachowały wiele ze swej odrębności.

Z całą pewnością śląska mowa nie jest „dialektem” czy „gwarami” polskiego języka urzędowego, zwanego też dialektem kulturalnym, gdyż ten nie jest czymś względem tzw. dialektów pierwotnym, a raczej czymś wtórnym. Polski język standardowy, podobnie jak inne takie języki, należy do kategorii „Ausbausprache”. Jest to język powstały wskutek świadomego kształtowania, język stworzony przez skrybów i literatów, język przez stulecia używany niemal wyłącznie przez elity. Nawet jeśli w stosunkowo niedawnym czasie udało się go narzucić poprzez oddziaływanie szkoły i mediów niemal wszystkim mieszkańcom Polski, to i tak nie można w żadnym wypadku mówić o dialektach czy gwarach tego języka.

„Dialektalną” rangę śląskiej mowy uzasadniać może zatem jedynie jej dotychczasowa heteronomiczność względem standardowej polszczyzny. I właśnie tę heteronomiczność chciałaby utrzymać część środowiska naukowego – prof. Miodek mówi wręcz: „wariantem literackim śląszczyzny jest polszczyzna”.

Celem środowisk, które domagają się statusu języka regionalnego dla śląskiej mowy, jest jednak jej autonomizacja, tj. stworzenie normy niezależnej od normy języka polskiego. Mamy tu zatem do czynienia z jasno zarysowanym konfliktem, w którym polityka językowa mniejszości i polityka językowa państwa, wyrażana też w opiniach części środowiska naukowego, nawzajem się wykluczają. Środowiskom śląskim zarzuca się często upolitycznianie kwestii językowych, jednak w wypowiedziach padających z ust niektórych przedstawicieli środowiska naukowego tej polityki – i to polityki, której przyświeca duch wspomnianego na początku generała Franco – jest, niestety, tyle samo, jeśli nie więcej.

Nie jest to pierwszy i z pewnością też nie ostatni taki konflikt. Wystarczy przypomnieć sobie, jak niechętnie w XIX w. Czesi i Węgrzy odnosili się do prób stworzenia języka słowackiego, jak polskie środowisko naukowe 100 lat temu w trakcie tzw. wojny kaszubskiej zaszczuło Stefana Ramułta za użycie słowa „język” w tytule jego „Słownik języka pomorskiego, czyli kaszubskiego”, czy też jak w powojennej Czechosłowacji skazano na zapomnienie twórcę języka laskiego, Óndrę Łysohorskiego. Wystarczy też posłuchać Bułgarów, którzy po niemal 70 latach od narodzin literackiego języka macedońskiego z uporem twierdzą, że macedoński to tylko zachodnia gwara języka bułgarskiego."

G
Gość

Gŏdki ô gŏdce
Data dodania: 31.05.2011 godz.: 16:00
"Duch generała Franco

Don Francisco Paulino Hermenegildo Teódulo Franco y Bahamonde Salgado Pardo, potocznie znany jako generał Franco, miał swoją wizję Hiszpanii, którą konsekwentnie starał się wcielać w życie przez niemal czterdzieści lat, kierując się dewizą: „Tylko jedna tożsamość – hiszpańska, tylko jeden język – kastylijski”. W jego wizji Hiszpanii nie było miejsca ani dla pluralizmu kulturowego, ani tym bardziej dla mniejszości. Utwory pisane po katalońsku czy galicyjsku, jeśli za jego rządów pojawiały się publicznie, to wyłącznie podczas konkursów literatury „gwarowej”. Wydawać by się mogło, że te wizje i dewizy zostały pogrzebane wraz z generałem i w dzisiejszej Europie nie ma już dla nich miejsca. Tymczasem okazuje się, że ten „generalski” sposób rozumowania żyje i nadal ma się dobrze. Przekonuje o tym stanowisko Rady Języka Polskiego w sprawie nadania śląskiej mowie statusu języka regionalnego, które profesor Andrzej Markowski wyraził słowami: „Niemniej jednak nie ma żadnych faktów językowych, które by wskazywały na to, że język mieszkańców Śląska jest czymś innym niż gwary języka polskiego”.

Jak mamy rozumieć w tej wypowiedzi pojęcie „gwary języka polskiego”? Na gruncie historycznym łatwiej byłoby chyba wykazać, że francuski jest dialektem języka łacińskiego, niż to, że pikardyjski jest dialektem francuskiego. Równie trudno byłoby wykazać, że śląski jest dialektem języka polskiego w konsekwencji takiego a nie innego rozwoju historycznego. Rzecz w tym, że trudno byłoby udowodnić istnienie jednego języka prapolskiego, który rozpadł się następnie na dialekty i gwary – wręcz przeciwnie, obszar Polski został zasiedlony przez zróżnicowane językowo grupy etniczne. Ich języki, które wyłoniły się z prasłowiańszczyzny, miały wiele cech wspólnych, jednak każdy z nich rozwijał się trochę inaczej. Tzw. gwary i dialekty języka polskiego są kontynuacją tych dawnych języków plemiennych, które wpływały wprawdzie w toku późniejszego ich rozwoju jedne na drugie, jednak do dziś zachowały wiele ze swej odrębności.

Z całą pewnością śląska mowa nie jest „dialektem” czy „gwarami” polskiego języka urzędowego, zwanego też dialektem kulturalnym, gdyż ten nie jest czymś względem tzw. dialektów pierwotnym, a raczej czymś wtórnym. Polski język standardowy, podobnie jak inne takie języki, należy do kategorii „Ausbausprache”. Jest to język powstały wskutek świadomego kształtowania, język stworzony przez skrybów i literatów, język przez stulecia używany niemal wyłącznie przez elity. Nawet jeśli w stosunkowo niedawnym czasie udało się go narzucić poprzez oddziaływanie szkoły i mediów niemal wszystkim mieszkańcom Polski, to i tak nie można w żadnym wypadku mówić o dialektach czy gwarach tego języka.

„Dialektalną” rangę śląskiej mowy uzasadniać może zatem jedynie jej dotychczasowa heteronomiczność względem standardowej polszczyzny. I właśnie tę heteronomiczność chciałaby utrzymać część środowiska naukowego – prof. Miodek mówi wręcz: „wariantem literackim śląszczyzny jest polszczyzna”.

Celem środowisk, które domagają się statusu języka regionalnego dla śląskiej mowy, jest jednak jej autonomizacja, tj. stworzenie normy niezależnej od normy języka polskiego. Mamy tu zatem do czynienia z jasno zarysowanym konfliktem, w którym polityka językowa mniejszości i polityka językowa państwa, wyrażana też w opiniach części środowiska naukowego, nawzajem się wykluczają. Środowiskom śląskim zarzuca się często upolitycznianie kwestii językowych, jednak w wypowiedziach padających z ust niektórych przedstawicieli środowiska naukowego tej polityki – i to polityki, której przyświeca duch wspomnianego na początku generała Franco – jest, niestety, tyle samo, jeśli nie więcej.

Nie jest to pierwszy i z pewnością też nie ostatni taki konflikt. Wystarczy przypomnieć sobie, jak niechętnie w XIX w. Czesi i Węgrzy odnosili się do prób stworzenia języka słowackiego, jak polskie środowisko naukowe 100 lat temu w trakcie tzw. wojny kaszubskiej zaszczuło Stefana Ramułta za użycie słowa „język” w tytule jego „Słownik języka pomorskiego, czyli kaszubskiego”, czy też jak w powojennej Czechosłowacji skazano na zapomnienie twórcę języka laskiego, Óndrę Łysohorskiego. Wystarczy też posłuchać Bułgarów, którzy po niemal 70 latach od narodzin literackiego języka macedońskiego z uporem twierdzą, że macedoński to tylko zachodnia gwara języka bułgarskiego."

k
kasper

Pro Loguela Silesiana nie opracowywała zasad zapisu, tylko zrobiła to grupa osób powołana przez prof. J. Tambor i A. Roczniok. Siyniawa i Kallus z Pro Logueli zostali do tej grupy zaproszeni. Oprócz tych 4 osób pracowali także J. Hahn z Przymierza Śląskiego i J.Kulisz z Dangi.

G
Gość

Po co komu te znaczki?
Wpisany przez Szczepan Twardoch
poniedziałek, 30 maja 2011 21:23

" Po co w ogóle pisać po śląsku? Czy nie wystarczy, że się po śląsku mówi? A już po co komukolwiek te dziwaczne daszki nad „o”?

Te pytania zapewne zadaje sobie wielu naszych P.T. Czytelników w pierwszej konfrontacji ze stosowanym przez nas, a opracowanym przez Stowarzyszenie „Pro Loquela Silesiana” zapisem śląskiej mowy. Postaram się więc tutaj na nie odpowiedzieć. Pierwsze, co musimy sobie uzmysłowić, to fakt, że ślōnsko gŏdka zamiera. Jest to fakt smutny, ale prawdziwy: skoro nawet wśród znanych mi młodych członków RAŚ umiejętność gŏdaniŏ pō naszymu jest rzadka, a jeszcze rzadziej praktykowana.
Sprawa druga: uważam, że ślōnsko gŏdka stanowi wartość godną zachowania. Jednak nie da się ocalić jej w wymiarze, w jakim występowała do dziś. Jako język wernakularny, nie posiadający swojej wersji sformalizowanej, literackiej ślōnsko gŏdka zniknie.

Kodyfikacja ślōnskiej gŏdki

Aby przetrwała musi być w taki czy inny sposób sformalizowana, aby można jej było po prostu uczyć. Tak jak uczy się języka polskiego. Oczywiście tutaj powstaje pytanie - a keryj ślōnskij gŏdki bydymy we tych szkołach uczyć? Bo przecież inaczej gŏdŏ się w Krapkowicach, inaczej w Szopienicach, jeszcze inaczej w podraciborskich wsiach, a jeszcze inaczej w Cieszynie. Dialektalne bogactwo śląszczyzny jest również wartością, którą warto pielęgnować. Jednak jeśli śląski ma przetrwać, musi zostać w jakiejś formie skodyfikowanej. Tutaj wielu oburzy się, że taka kodyfikacja stworzyłaby sztuczną rzeczywistość językową. I w pewnym sensie to prawda - pamiętajmy jednak, że sztuczne są wszystkie te języki, które albo nie posiadały starej tradycji literackiej (jaką mają np. francuski, angielski czy polski), albo ciągłość została przerwana i odtworzono je na fali narodowego przebudzenia wieku XIX. Dzisiejsze czeski i litewski są sztuczne w o wiele większej mierze, niż kiedykolwiek sztuczną mogłaby stać się śląszczyzna.
Aby ułatwić naukę i opanowanie powstającego języka śląskiego, należy zastosować pisownię możliwie najłatwiejszą do przyswojenia. Jednak nie da się śląszczyzny zapisać po prostu po polsku - szereg głosek występujących na Śląsku nie daje się wyrazić polskim alfabetem, a przypisanie ich do liter ze znakami diaktrycznymi obecnymi w polszczyźnie skomplikowałoby tylko sprawę. Oczywiście - powie ktoś - jeśli zna się śląski, to bez problemu właściwie można odczytać śląszczyznę zapisywaną tak, jak robi to np. Marek Szołtysek w swoich popularyzujących śląską kulturę ludową książkach. Jednak dziś musimy myśleć przede wszystkim o tych, którzy śląskiego nie znają, a poznać by chcieli. Dla nich właśnie musimy pisać raczej „Ślōnsk” nie zaś „Śląsk” - wytłumaczywszy uprzednio, jak czytamy to „ō”.

Daszki i ogonki

Stąd więc daszki i ogonki, które stosujemy - ale jednak w zapisie opartym prawie całkowicie na zapisie polskim, z dwuznakami jak „sz” i „cz”, nie np. na popularniejszym wśród języków słowiańskich zapisie „š” i „č”. Zapis stowarzyszenia „Pro Loquela Silesiana” uwzględnia przy tym bogactwo śląskich dialektów, umożliwiając zapis zarówno gŏdki z Katowic jak i spod Raciborza. "

C
Cynzor a korektor. :-)
Opa! ... sōm ... bōło ... ćiś ...?! :-)

Kaj brele moće?
k
kamiljahn

Taką propagande to se w Kongresówce uprawiaj :D :D :D Wyznawców PiSu nam na Śląsku nie trzeba :/

S
Szlunsok

Po pierwsze nie jesteś żadnym góralem - tylko tym samym facetem, który używa nicków "ślązaczka" "hanys", "ervin" - czy jak tam. Jesteś Polakiem, któremu płacą za jątrzenie na forach.

Ale przypuśćmy, chociaż tak nie jest, że jednak NIE jesteś sowieckim agentem z zakamuflowanej opcji komunistycznej. Przyjmijmy, że jesteś faktycznie góralem.

Czy wiesz, gdzie ja mam Twoje zdanie na temat, co jakiś baca wyciskający oscypki z solanki myśli na temat Goudki Szlunskyj?

Właśnie dokładnie TAM mam Twoje zdanie i jakichś innych ludzi, których mentalność i wiedza o Śląsku krąży pomiędzy burakiem cukrowym a hiszpańskimi ogórkami.

Jakie ma znaczenie, gdybym powiedział: "uważam, że Kaszubi i ich język nie istnieje"? Cóż, to tylko byłby mój prywatny pogląd, niezgodny z rzeczywistością.

j
jm55

Juz wom sie wyklarowalo,ze wy gorole mozecie szfargotac po polsku i w innych 10 jynzykach a nos Slonzokow to niy piko.A wiync ma chamskie gorole piepszcie sie na daleko lod Slonskij godki,bo wom gowno do tego-wy zawistno nacjo.A ta rada,to niych sie zajmie tym jynzykiym co mo w nazwie,bo lo innych to pojyncio niy majom,a po drugie co polskie,to juz i tak stronnicze,bo gorolom slowo "SUWERRENNOSC" i "OBJEKTYWIZM" to pojyncia obce.Wasze gorolskie ulubione to "NACJONALIZM" I TO W NOJTONSZY WERSJI.

g
góral23

je to wszystko podobne jest. jo jest górol z od Zakopanego i rozumiem co oni godają po śląsku. nima żadnego języka śląskiego tj. góralskiego. ino jest tylko gwara i tyle w temacie. pozdro Ślązoki. :)

r
rrree

Adi! jakby Hitler tu rządził to dawno by ciebie i mnie nie było. aż przykrość bierze jacy niektórzy są tępi. :(

K
Kmicic

Zapłaci za RAŚniaków i za upokorzenia od Rosjan po tragedii smoleńskiej.

Dodaj ogłoszenie