Joanna Przetakiewicz: To nie ofiara ma się wstydzić. Mówienie głośno o problemach to nie słabość, tylko siła. Era Nowych Kobiet

Aleksandra Szatan
Aleksandra Szatan
Joanna Przetakiewicz przemierza Polskę w ramach trasy Projekt Szczęście, która promuje wyjątkową książkę „Nie bałam się o tym rozmawiać. Historie bez retuszu”. Jedno ze spotkań odbyło się w Katowicach (21 lipca, Fabryka Porcelany). Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Marzena Bugała
- Stoję na czele ruchu społecznego Era Nowych Kobiet i przez to, ile dostaję wiadomości, ile kobiet do mnie podchodzi w czasie spotkań i po nich, ale też na ulicach, wiem, jak bardzo nasz ruch jest potrzebny. Szczególnie teraz, w tak niepewnych czasach największego współczesnego kryzysu, kiedy świat ogarnęła pandemia. Chcę dalej inspirować inne kobiety do tego, aby odważyły się walczyć o szczęście. Głośno mówię o tym, aby nie zgadzały się na przemoc, na złe traktowanie w pracy czy w domu. Aby starały się być niezależne, budowały bliskie relacje wokół siebie, rozwijały się i spełniały marzenia - mówi Joanna Przetakiewicz, pomysłodawczyni i założycielka marki La Mania oraz projektu Era Nowych Kobiet. Obecnie przemierza Polskę w ramach trasy Projekt Szczęście, która promuje wyjątkową książkę „Nie bałam się o tym rozmawiać. Historie bez retuszu”. Jedno ze spotkań zaplanowano w Katowicach (21 lipca, Fabryka Porcelany).

Rozmowa z Joanną Przetakiewicz

W ostatnich tygodniach z jednej strony słyszymy o pomysłach stworzenia ruchów obywatelskich, z drugiej strony, coraz głośniej jest o planowanym przez rząd wypowiedzeniu konwencji stambulskiej Rady Europy, która chroni kobiety przed przemocą. Gdzie w tym wszystkim widzi pani rolę swoją i Ery Nowych Kobiet, z którą utożsamia się coraz więcej osób?

Na spotkaniach podczas trasy po Polsce, w ramach której propagujemy naszą wielką kampanię społeczną #niebojesie, często poruszamy problem przemocy. I towarzyszący nam eksperci, w tym prawnicy z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, bardzo są przejęci planami wypowiedzenia konwencji stambulskiej. To oznacza przecież nic innego jak zgodę na przemoc w rodzinie. Brak ochrony ofiar. Stoję na czele ruchu społecznego ENK i przez to, ile dostaję wiadomości, ile kobiet do mnie podchodzi w czasie spotkań i po nich, ale też na ulicach, wiem, jak bardzo nasz ruch jest potrzebny. Szczególnie teraz, w tak niepewnych czasach największego współczesnego kryzysu, kiedy świat ogarnęła pandemia. Chcę dalej inspirować inne kobiety do tego, aby odważyły się walczyć o szczęście. Głośno mówię o tym, aby nie zgadzały się na przemoc, na złe traktowanie w pracy czy w domu. Aby starały się być niezależne, budowały bliskie relacje wokół siebie, rozwijały się i spełniały marzenia.

Musisz to wiedzieć

Śledzi pani raporty dotyczące kobiet? Bo statystyki są nieubłagane, to kobiety najczęściej padają ofiarą przemocy.

Nieustająco śledzę różne badania i raporty, które dotyczą Polek i kobiet na świecie. Wstrząsnęły mną dane na temat poczucia szczęścia Polek, zrealizowane przez ABC Rynek i Opinia, z których wynika, że tylko 21 proc z nas wie, jak osiągnąć szczęście. Martwią mnie także dane na temat skali przemocy domowej i seksualnej, która pogłębiła się jeszcze w czasie pandemii, bo kobiety zostają często zamknięte w domach, razem z oprawcą.

Joanna Przetakiewicz w Katowicach: Dziewczyny ze Śląska są k...

Paniczny strach. Zna pani to uczucie? Czego pani najbardziej się boi?

Jestem pewna, że każdy z nas zna uczucie strachu, lęku. Najbardziej boję się samotności, bo moim paliwem są bliskie relacje, miłość, przyjaźń.

Książka „Nie bałam się o tym rozmawiać" to niezwykle intymny projekt. Historie różnych kobiet. Bohaterek, które odsłaniając kawałek swojego prywatnego życia, przy okazji udowadniają, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Takich historii z pewnością jest więcej. Jakim kluczem zostały dobrane osoby, które trafiły na łamy książki?

Po pierwsze, dziewięć moich wspaniałych, odważnych, dzielnych bohaterek to kobiety, które są zrzeszone w moim ruchu, Era Nowych Kobiet. Na naszą prośbę opisały swoje niezwykłe, trudne historie oraz sposób, w jaki odważyły się zawalczyć o zdrowie, godność, szczęście. Spośród nadesłanych 2000 historii wyłoniłam razem z moim zespołem 9, w tym opowieść Klaudii, która była gwałcona przez męża czy Innocenty, której firmy splajtowały, a ona zachorowała na raka mózgu. Chciałam pokazać, że nie ma takiej tragedii, z której nie można spróbować się podnieść. Wiele dramatów dotyczy tysięcy Polek, więc historie moich bohaterek mogą być pomocne dla bardzo wielu. Zależało mi także na tym, aby opisane przeze mnie kobiety były na tyle silne psychicznie, aby mogły udźwignąć ciężar popularności czy spotkań autorskich. W rozmowach z bohaterkami stale towarzyszyła mi psycholog Marta Niedźwiecka.

Czy jest jakiś wspólny mianownik, który łączy bohaterki książki? Kim są te panie?

Każda z nich chce zmieniać świat na lepszy. Każda chce mądrze inspirować. Każda udowadnia, że po burzy wychodzi słońce, jeśli się tylko o to postaramy. Każda z nas uczestniczy w książce charytatywnie, bez honorarium. Każda robi to z głębokiej potrzeby dodawania odwagi innym, każda należy do ENK i jest odważną, dzielną i wspaniałą kobietą. Poza tym różni je niemal wszystko, miejsce zamieszkania, wiek, wykształcenie, stan cywilny… Bardzo się cieszę, że wszystkie zaprzyjaźniły się ze sobą, mają świetny kontakt, wspierają się na co dzień.

„Każdy ma na koncie zyski i straty. Ja też" - mówi pani, opowiadając o książce. Co Joanna Przetakiewicz zaliczy do swoich najważniejszych zysków, a co było największą stratą?

Ominęły mnie wielkie dramaty, choć ja też przeżywałam trudne momenty w życiu, czego nie kryję. Rozwód i rozpad rodziny, kiedy wyprowadziłam się od męża z trójką małych synów, nie należy na pewno do szczęśliwych i łatwych wydarzeń. To było gigantyczne poczucie odpowiedzialności, presja. Także wtedy, gdy traciłam przed laty piękny związek. Pomaga mi na pewno wiara w to, że będzie dobrze, wrodzony optymizm i przyjaciele, którzy często są najlepszymi powiernikami. I to ich wpiszę na listę zysków, podobnie jak niezależność finansową, która zawsze była dla mnie bardzo istotna.

Gdyby nie Era Nowych Kobiet, nie byłoby takiej książki?

To prawda, nie byłoby…

Trwa trasa promująca to wydawnictwo, połączona ze spotkaniami z ekspertami. Jakie pytania najczęściej padają? Jakich kwestii dotyczą? Kto przychodzi na te spotkania?

Nasza trasa po Polsce obejmuje 12 miast i dotyczy akcji #niebojesie, związanej właśnie z premierą książki „Nie bałam się o tym rozmawiać”. Na spotkania przychodzą kobiety w różnym wieku, z różnymi historiami. Często dzielą się z nami swoimi intymnymi przeżyciami, to nieraz wzruszające historie walki o dziecko czy związek, o swoje szczęście. Kobiety chcą wiedzieć, w jaki sposób mogą sobie pomóc, proponujemy im różne rozwiązania, np. konsultacje z mecenasem, gratis, w ramach współpracy z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich. Pytania, podobnie jak problemy Polek, są naprawdę bardzo różne.

Trudniej jest przełamać strach czy wstyd? Bo często jest tak, że za płaszczem kobiety sukcesu, eleganckiej, zadbanej, kryją się ludzkie dramaty. Często wolimy coś przemilczeć, niż powiedzieć głośno o tym, co nas boli.

Czasem jest to wstyd, a innym razem strach. Zdarza się, że kobiety bywają zablokowane i przez oba. Faktycznie, często zadbane, piękne, urodziwe i wykształcone kobiety są zagubione, załamane, przeżywają prawdziwe dramaty. I są one tym trudniejsze do rozwiązania, im bardziej ktoś boi się czy wstydzi poprosić kogoś o pomoc. A ja przekonuję, że to nie ofiara ma się wstydzić, że mówienie głośno o problemach to nie słabość tylko siła. Nie może być tak, że osoba, która cierpi na jakąś chorobę lub dotyka jej ogromny problem, ma zostać z tym sama.

#NieBojeSie to akcja, która towarzyszy promocji książki. Na czym konkretnie polega?

Na przełamaniu się. Na odwadze: namawiamy do tego, aby w ramach akcji „#nie boję się” nazwać głośno swój problem, podzielić się nim z innymi, niekoniecznie publicznie, ale choćby rozmawiając z kimś zaufanym czy bliskim. Tak jak bohaterki mojej książki, które mówią, że wraz z opowiedzeniem swoich dramatycznych historii poczuły, jak spada im z serca ciężki głaz. Namawiamy do tego, aby nie zostawać w pojedynkę z problemem, aby odważyć się o nim mówić i dzięki temu zawalczyć o szczęście!

„Szczęścia można się nauczyć" - to motto Ery Nowych Kobiet? Znajdą się tacy, co powiedzą, ze to wytarty slogan.

Hejterów nie brakuje. To pasja niektórych, bo innych hobby nie znają. Szczęścia można się nauczyć, ale trzeba je trenować jak fitness. Regularnie. Często o tym mówię, nie tylko na spotkaniach. W jaki sposób? Jest ich bardzo wiele. Mieć kogoś, komu ufamy. Rozmawiać szczerze. Dbać o siebie nawzajem. Mówić sobie i innym miłe rzeczy. Odpocząć, kiedy jesteśmy zmęczone. Odciąć się od tych, którzy wiecznie krytykują. Nie żałować, patrzeć przed siebie. Uczyć się wdzięczności, np. codziennie robić listę 5 miłych i dobrych rzeczy, które nas spotkały danego dnia. Kawa w słońcu na balkonie, miła rozmowa z przyjaciółką, uśmiech mijanego przechodnia… To nie muszą być wielkie sukcesy. Warto się uśmiechać, bo uśmiech otwiera serca i dusze.

Co pani daje największe szczęście?

Codzienność: wspólne gotowanie z moim partnerem, Rinke. Napar z rumianku w  ulubionej filiżance. Rozmowy z moimi synami, mamą i przyjaciółmi, na których mogę polegać. Każdego dnia doceniam to, co mam i staram się przeżyć dzień tak, aby wieczorem kłaść się z uśmiechem. Mimo trudności, które przecież też mi się przytrafiają.

Dlaczego zdecydowała się pani powołać do życia Erę Nowych Kobiet?

W listopadzie 2018 roku zaprosiłam do Warszawy na kolację 30 kobiet, które wygrały na moim Instagramie pewien konkurs. Nasza kolacja przeciągnęła się do późna. Dużo było śmiechu, ale i łez. Rozmawiałyśmy na poważne tematy, zobaczyłam, jak wiele z nas nie ma się komu wygadać. Jak wiele z nas trapią różne problemy, które pozostają nierozwiązane. Postanowiłam to zmienić. Wielka kobieca energia nie mogła się zmarnować. I co? Było nas 30, a dziś jest pół miliona! Razem możemy zdziałać więcej.

Nie przeocz

Nie godzi się pani ze stwierdzeniem „Co nas nie zabije, to nas wzmocni". Dlaczego?

Bo to bzdura! Uważam, że niektóre dramaty, które przytrafiły się m.in. moim bohaterkom książki, jak guz mózgu czy utrata trzyletniej córeczki w wypadku samochodowym, nie powinny mieć nigdy miejsca. Czasem tego typu tragedie pchają kogoś do depresji albo prób samobójczych. Po co więc mówić, że wszystko jest potrzebne albo co nas nie zabije, to wzmocni?

Jak połączyć biznes z misją? La Mania w tym roku świętuje 10-lecie, Era Nowych Kobiet rośnie w siłę...

Nie potrafię inaczej pracować, jak tylko łącząc biznes z pasją. Dla mnie niezbędne jest flow, czy to w życiu, czy to w pracy. I tak się jakoś dzieje, że flow jest najczęściej wtedy, gdy przyświeca mi misja czy odgórny cel. Dobrze jest starać nie tylko o zyski, ale i o wartości, o dobre emocje, o szczęście. Życie smakuje wtedy znacznie lepiej.

Pamiętam otwarcie salonu La Mania w katowickiej galerii Silesia City Center. Dlaczego zdecydowała się pani wybrać Katowice? To ważne dla pani miasto?

Tak. Katowice bardzo prężnie się rozwijają pod wieloma względami: architektonicznym, ekonomicznym, gospodarczym, finansowym i kulturalnym. Obserwuję to miasto z zaciekawieniem. Dowodem na to jest umieszczenie Katowic na ogólnopolskiej trasie ENK. Po prostu nie mogło nas zabraknąć tutaj w czasie Projektu Szczęście, z akcją #niebojesie.

Na koniec zapytam o kolejne plany. Bo zapewne w głowie ma ich pani sporo.

Zgadza się, mam mnóstwo planów już od dzieciństwa. Szalone pomysły i wizje, ciągle nowe. Na razie skupiam się na akcji „Nie boję się” i promowaniu mojej książki, „Nie bałam się o tym rozmawiać”. Na pewno będziemy dalej aktywnie działać w ENK, wspierając kobiety w ich marzeniach i w treningu szczęścia. Jesienią ruszymy z kolejnymi projektami, nad którymi obecnie pracujemy. Nie jestem przesądna, ale lepiej ich jeszcze nie zdradzać, aby... nie zapeszać (śmiech).

Joanna Przetakiewicz
Bizneswoman, z wykształcenia radca prawny, współwłaścicielka specjalistycznych klinik dentystycznych w Polsce, pomysłodawczyni i założycielka marki La Mania w ciągu dwóch lat stworzyła rozpoznawalną firmę modową. Prywatnie mama trójki dzieci, a przy tym kobieta Nowej Ery. Założycielka projektu Era Nowych Kobiet.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Rossmann będzie miał silną konkurencję

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie