MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko CPK na "Wiślance". Protestujący blokowali drogę. Są przeciwni obecnemu przebiegowi linii kolejowej

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Uczestnicy protestu zapowiadają, że nie spoczną dopóki nie osiągną swojego celu. Nie wykluczają, że zorganizują protesty w Warszawie.
Uczestnicy protestu zapowiadają, że nie spoczną dopóki nie osiągną swojego celu. Nie wykluczają, że zorganizują protesty w Warszawie. Piotr Chrobok
Przez godzinę około na jednym przejść dla pieszych przecinających DK81 - Wiślankę w Orzeszu protestowali przeciwnicy Kolei Dużych Prędkości, mającej być częścią CPK. Z protestującymi, których było kilkudziesięciu spotkał się wojewoda śląski, Marek Wójcik, który zapewnił, że jak na razie nie zapadły żadne decyzje, co do budowy linii kolejowej Katowice-Ostrawa.

Protest przeciwko CPK na Wiślance. Sprzeciwiano się obecnemu kształtowi linii KDP170

Zmiany i to spore w ostatnich tygodniach zachodziły w odpowiedzialnej za budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie, spółki CPK. Wymieniony został zarząd. Jest m.in. nowy szef spółki. Pewne rzeczy związane z inwestycją, która uchodzi - zwłaszcza wśród polityków obecnej opozycji - za strategiczną, pozostają bez zmian.

Niezmienne są na przykład protesty, które organizują mieszkańcy terenów, jakimi ma zostać poprowadzona kolej do CPK. Do tych zaliczyć należy osoby mieszkające chociażby w Mikołowie, Czerwionce-Leszczynach, Żorach czy Mszanie i Godowie w powiecie wodzisławskim.

Po raz kolejny - już po raz trzeci - postanowili sprzeciwić się CPK, blokując jedno z przejść dla pieszych na DK81 (popularnej Wiślance) w Orzeszu w powiecie mikołowskim. Były to osoby, których życie linia kolejowa wywróci do góry nogami.

- Nasz dom zostałby zupełnie wyburzony, podobnie, jak część dzielnicy Mikołów-Kamionka, z której jesteśmy. Tam jest ponad sto domów do wyburzenia. Walczymy o nasze domy, żebyśmy mieli gdzie mieszkać, bo nasza dzielnica będzie zupełnie zdegradowana - zaznacza jedna z uczestniczek protestu pani Joanna.

Oprócz niej, w pikiecie wzięło udział kilkadziesiąt innych osób. Ich głównym celem było zwrócenie uwagi na kwestię wywłaszczeń i dewastacji cennych przyrodniczo terenów.

- Protestujący mają główny cel, łączący te oba: mówimy "stop Kolei Dużych Prędkości przez Śląsk" w wariancie inwestorskim linii KDP 170. W tym kształcie wariant inwestorski jest nie do przyjęcia. Ja z perspektywy Palowic, jako sołtys Palowic, to jest kompletna dewastacja wsi. Strefa buforowa tej inwestycji względem terenu zurbanizowanego Palowic to jest 45 procent. To tak jakby Warszawie zabrano cztery czy pięć dzielnic. To, że jesteśmy mniejsi to nie znaczy, że jesteśmy gorsi i walczymy o swoje - wskazuje Dominika Baranowicz, przewodnicząca protestu na Wiślance, a zarazem sołtys Palowic w gminie Czerwionka-Leszczyny.

Protestujący z żółtą kartką dla obecnie rządzących. Znów podkreślali, że nie są przeciwko CPK jako takiemu

Pomniejszym celem protestu było wyrażenie sprzeciwu wobec polityki obecnie rządzących. Protest, który odbył się w Orzeszu, był pierwszym przeprowadzonym po zmianie władzy. Wówczas pozostający w opozycji politycy zapewniali, że zablokują CPK. Protestujący nie dostrzegają jednak z ich strony takich starań.

- Czujemy się troszkę zawiedzeni. Trochę się czujemy oszukani. Przed wyborami parlamentarnymi mieliśmy jasne, głośne deklaracje od posłów ze Śląska, że są przeciw. Teraz różnie mówią - przyznaje Dominika Baranowicz.

Jednocześnie, osoby, które zgromadził protest na DK81 podkreślały - robiły to przy okazji każdego protestu - że nie są przeciwko rozwojowi kraju, który miałby zagwarantować Centralny Port Komunikacyjny. Ponownie wskazano, że jest alternatywa dla Kolei Dużych Prędkości na Śląsku.

- My nie jesteśmy przeciwko rozwojowi linii kolejowych. Ale linia do Ostrawy (w tym kształcie - przyp. red) nie ma żadnego sensu. Można to poprowadzić w innym miejscu - mówi pani Joanna.
- Aktualna jest cały czas linia E65 - dodaje z kolei Dominika Baranowicz.

Na Śląsk przyjechała delegacja z okolic Baranowa

Protestujący na Wiślance mogli liczyć na wsparcie mieszkańców gminy, w której znajduje się Baranów, gdzie ma być zlokalizowany Centralny Port Komunikacyjny. Jak wskazywała swego rodzaju delegacja, jego powstanie to niezbyt dobry pomysł. Również ze względów finansowych.

- Koszt to jest 0,5 biliona złotych łącznie ze szprychami. Czy nasze państwo na to stać? - dopytuje Tadeusz Szymańczak, prezes Stowarzyszenia Ochrona i Rozwój, który podaje przy okazji przykład alternatywy.

- Mieliśmy i mamy inne, lepsze, tańsze i szybsze rozwiązania. To jest duoport Modlin-Okęcie. W Modlinie za płotem jest tysiąc hektarów gruntu klasy 5 i 6, mało przydatnej rolniczo. Nikogo tam nie trzeba wywłaszczać. I z 3,5 miliona pasażerów można dojść do 15. Okęcie można rozbudować do 30 milionów - zauważa Tadeusz Szymańczak.

Do protestujących przyjechał wojewoda Marek Wójcik. Zostanie zwołana Wojewódzka Rada Dialogu Społecznego?

Z protestującymi w Orzeszu spotkał się wojewoda śląski, Marek Wójcik. Główni organizatorzy blokady DK81 mieli możliwość przedstawienia mu swoich racji. Wskazywali oni chociażby na brak dialogu i zły przepływ informacji, a w zasadzie ich brak ze strony rządu, przez co nie wiedzą oni "na czym stoją".

Jak zapewnił protestujących wojewoda Marek Wójcik, na razie nie podjęto decyzji, co dalej z linią kolejową, która miałaby dotknąć protestujących.

- Rozmawiałem z ministrem Laskiem i administracja poinformowała mnie, że nie zapadła jeszcze żadna decyzja co do budowy tej linii kolejowej - zapewnił wojewoda śląski, którego poproszono o zwołanie Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, aby protestujący mogli wejść w dialog z rządem.

Radni Sejmiku Województwa Śląskiego będą apelować do rządzących

Z rządzącymi w kontakcie w imieniu protestujących chcą być też zasiadający w Sejmiku Województwa Śląskiego radni. Jedna z wojewódzkich radnych, Ewa Chmielorz była obecna na proteście i przedstawiła gotową treść apelu, który zostanie skierowany m.in. do premiera, w obronie osób zagrożonych wywłaszczeniami związanymi z CPK.

- Chcemy zadbać o mieszkańców. To jest projekt rządowy, na który samorząd nie ma wpływu, natomiast możemy apelować, zwracać uwagę na to, że te są przepisami krzywdzącymi - podkreśla Ewa Chmielorz, radna wojewódzka, mówiąc o co dokładnie zawiera apel.

- Żeby przepisy traktowały osoby wywłaszczone jako osoby pokrzywdzone, a nie osoby, które chciały pozbyć się swojego domu, swojego miejsca, gdzie pracują, gdzie mieszkają - mówi o treści apelu radna, która dodaje, że ma on zostać podjęty w Sejmiku na najbliższej sesji, którą zaplanowano na 10 czerwca.

Kolejne protesty przeniosą się do Warszawy?

Tymczasem, mieszkańcy gmin i miejscowości, przez które ma przechodzić linia kolejowa Katowice-Ostrawa, zapowiadają, że nie spoczną, dopóki nie osiągną swojego celu.

- Dalej będziemy robili to, co robimy, będziemy pikietować. Może nie tutaj, może teraz w Warszawie, zobaczymy - snują ewentualne plany.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Studio Euro odc.4 - PO AUSTRII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni