"Kochankowie", czyli piąty tom sagi o rodzinie Neshov. Jak zwykle jest i pięknie, i smutno RECENZJA

Monika Krężel
Anne B. Ragde, "Kochankowie", Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2018, stron 316
Anne B. Ragde, "Kochankowie", Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2018, stron 316 Mat. prasowe
Fani sagi o norweskiej rodzinie Neshov mogą już się rozkoszować jej piątym tomem zatytułowanym "Kochankowie". Autorka, jak zwykle, trzyma poziom studiując przeciętne życie pewnej rodziny. Niektórym może się wydawać, że opisywanie pracy przedsiębiorcy pogrzebowego albo staruszka przebywającego w domu opieki, nie wróży sukcesu. Tymczasem każda część tej serii zachwyca, a opisy codziennego życia wzruszają.

Saga opowiada o dziejach rodziny Neshov. Należało do niej trzech braci: Margido, który prowadzi przedsiębiorstwo pogrzebowe, Erlend - architekt wnętrz w Kopenhadze oraz Tor, który pracował na gospodarstwie, był hodowcą świń. Tor popełnił samobójstwo, gdy okazało się, że jego córka Torunn nie dała jednoznacznej odpowiedzi, czy chce zostać jego następczynią.

Torunn, jakiś czas po śmierci ojca, decyduje się jednak na zamieszkanie w rodzinnej posiadłości. Ale nie chce hodować świń. Postanawia pomagać wujowi w prowadzeniu biura pogrzebowego. Równocześnie remontuje bardzo zaniedbany dom. Krok po kroku odnawia sypialnie, kuchnię, porządkuje plac przed domem. Na jej życie składają się powtarzalne czynności - dbanie o dom i psa rasy husky, praca w przedsiębiorstwie oraz odwiedziny dziadka w domu opieki. O staruszku mówi z czułością, kupuje mu książki i smakołyki.

Margido jest zachwycony decyzją Torunn i pomału wprowadza ją w rodzinny biznes. Uczy, na czym polega praca w zakładzie pogrzebowym, ocenia, czy Torunn naprawdę się do tego nadaje. Docenia znaczenie rodziny, choć przez długie lata nie miał bliskich kontaktów ani z rodzicami, ani z braćmi Tym razem jednak sam dzwoni od czasu do czasu do Erlenda, by opowiedzieć mu, co dzieje się w rodzinie.

Erlend, wzięty architekt wnętrz, mieszka z partnerem w Kopenhadze, remontuje okazałą willę i opiekuje się trójką... małych dzieci. Stworzył nietypową rodzinę - ojcami dzieci są Erlend i jego partner, a matkami zaprzyjaźnione lesbijki. Sen z oczu spędza mu nastrój partnera, który - po ciężkiej chorobie - postanowił się odchudzić i teraz jest nie do zniesienia.

W tej części sagi bliżej poznajemy też staruszka Tormoda. Przeniesienie go do domu opieki po śmierci żony Anny i syna Tora, odkryło przed nim świat, do którego nigdy nie miał dostępu. Pomijany, odtrącony i krytykowany przez tę dwójkę, wreszcie może decydować sam o sobie, sam kupić sobie rzeczy i robić to, na co ma ochotę. Uwielbia Torunn, choć nie potrafi jej czasami okazać, jak dla niego jest ważna. Uczy się bycia członkiem rodziny, choć nikomu nie zdradza tajemnic z młodości, które miały wpływ na to, kim stał się w dorosłym życiu.

To piękna książka opowiadająca o ludziach, którzy zdążyli się pokochać i którzy przeżywają niespodziewane, brutalne tragedie. Potrafią jednak się po nich podnieść, zebrać siły do dalszego życia. Autorka w każdej części sagi przekonuje, że relacje rodzinne mogą wiele zniszczyć w życiu człowieka, ale i wiele zbudować. Jeśli ktoś jeszcze nie sięgnął po sagę rodziny Neshov - gorąco polecam!

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Samorządowiec Roku - gala Dziennika Zachodniego

Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie