Na Śląsku wolą płacić niż zatrudniać niepełnosprawnych

Justyna Przybytek
Pracując, człowiek czuje się bardziej wartościowy, ocenia Marcin Bawej
Pracując, człowiek czuje się bardziej wartościowy, ocenia Marcin Bawej Fot. Marzena Bugała
Średnio kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie płacą urzędy administracji publicznej, zatrudniające więcej niż 25 osób do kasy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Społecznej.

Obowiązkowe wpłaty zostałyby im darowane, gdyby 6 proc. zatrudnianych przez nie pracowników stanowiły osoby niepełnosprawne. Nie stanowią, a za to zaniedbanie administracja płaci z kieszeni podatników, czyli naszej. Najwięcej zapłacił w kwietniu Urząd Miasta w Katowicach - ponad 50 tys. zł.
Dlaczego administracja płaci, zamiast zatrudnić kilku niepełnosprawnych? Jan Lach, radca ministra w Biurze Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych twierdzi, że wina leży w... stereotypach.

- Niepełnosprawny dla pracodawcy często oznacza absencję w pracy i problemy. Musieliby dostosowywać budynki do ich potrzeb, a urzędy często są w starych budynkach, bez wind. Więc zazwyczaj jest tak, że chętnie zatrudnią niepełnosprawnego, ale najlepiej zdrowego - twierdzi. Rachunek zysków i strat zrobili w Radzionkowie. W tutejszym magistracie nie ma ani jednego niepełnosprawnego. - Obiekt, w którym mieści się urząd, ma prawie 100 lat, dostosowanie kosztowałoby zbyt dużo, aby jeszcze zapewnić miejsce pracy dla osoby niepełnosprawnej - tłumaczy Rudolf Sobczyk z UM w Radzionkowie.

Urzędnicy zasłaniają się też ustawą o pracownikach samorządowych. - Nabór na stanowiska urzędnicze jest otwarty i konkurencyjny. Więc osoby niepełnosprawne mogą się ubiegać o każde stanowisko, ale ofert nie składają - wyjaśniają w Gliwicach. - W ubiegłym roku zaledwie kilku niepełnosprawnych ubiegało się o pracę w naszym urzędzie, ale żadna z nich nie spełniała kryteriów formalnych ogłoszenia - mówi Gabriela Kardas, rzeczniczka chorzowskiego UM.

- Ostatnio jedna osoba niepełnosprawna wygrała konkurs i będzie przygotowane dla niej stanowisko pracy - przyznaje Renata Kostiw z biura prasowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Ale ogłoszenia o konkursach na urzędnicze posady znajdują się najczęściej w zagmatwanych Biuletynach Informacji Publicznej i trudno je odnaleźć. Dlatego tym tłumaczeniom nie daje wiary Marcin Bawej, niepełnosprawny i członek Powiatowej Rady do spraw Osób Niepełnosprawnych w Świętochłowicach. - Wiadomo, są tacy, którzy pracy nie szukają, ale grono osób ma zwyczajnie problem z dotarciem do ofert. Swego czasu prosiłem urząd pracy, aby oferty dla niepełnosprawnych trafiały do telewizji miejskiej, albo internetu czy na stronę urzędu miasta. Bezskutecznie - mówi.Daleki od rozgrzeszenia urzędników jest także Lach. - Jeśli niepełnosprawny nie spełnia kryteriów, samorząd może poprosić powiatowe urzędy pracy o jego przeszkolenie, czy przekwalifikowanie - mówi.
Na inicjatywę urzędników czeka armia bezrobotnych. Tylko w kwietniu tego roku w urzędach pracy w regionie było ich zarejestrowanych aż 9457. W Katowicach to 443 osoby, w Zabrzu 494, a w Bytomiu 382. To 6,2 proc. ogółu bezrobotnych w województwie. W kwietniu czekało na nich 251 ofert. Ale też z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach wynika, że 75 proc. zarejestrowanych niepełnosprawnych bezrobotnych ma wykształcenie gimnazjalne i niższe oraz zawodowe.

Mimo to są pozytywne przykłady, że próg 6 proc. przekroczyć się da. Na przykład w UM w Rudzie Śląskiej pracuje aż 43 niepełnosprawnych (7,47 proc. ). - Zatrudniamy osoby niepełnosprawne od dziesięciu lat. Zainteresowanie podjęciem pracy przez nich jest duże - mówi Anna Boruta z wydziału kadr rudzkiego magistratu. Tyle wystarczy, aby nie zasilać konta PFRON, na które tylko w ubiegłym roku przedsiębiorstwa komercyjne i administracja publiczna, niezatrudniające niepełnosprawnych, wpłaciły aż 3 miliardy zł. Te pieniądze trafiają do tych, którzy niepełnosprawnych chcą zatrudniać.
- Między innymi na dofinansowanie do wynagrodzeń - tłumaczy Tomasz Leleno, rzecznik PFRON.

Tyle płacą PFRON-owi

Urząd Miasta w Katowicach za kwiecień wpłacił na konto PFRON-u ponad 50 tys. zł, bo niepełnosprawni to zaledwie 1,75 proc. zatrudnionych. Częstochowa zapłaciła ponad 27 tys. zł, Sosnowiec 32 tys. zł. 1,5 proc. niepełnosprawnych (10 osób) to pracownicy UM w Gliwicach, w kwietniu miasto oddało 32 tys. zł. W Tychach zapłacili 21 tys., w Piekarach na 240 zatrudnionych są dwaj niepełnosprawni, Chorzów ma ich 17, w Zabrzu jest 22 (na 608 osób). Śląski Urząd Marszałkowski i Urząd Wojewódzki w kwietniu wpłacały do PFRON-u prawie po 50 tys. zł. Pierwszy zatrudnia 1,5 proc. niepełnosprawnych (10 osób na 847), drugi 1,2 proc. (15 osób na 922).

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
M.Janota

Dla mnie jest oczywiste, że niepełnosprawni powinni w pełni - na ile tylko pozwala ich zdrowie - uczestniczyć w życiu społecznym. Naszym - sprawnych - obowiązkiem jest im to zapewnić. Przykro mi, że w moim rodzinnym mieście Radzionkowie nie znalazło się ani jedno stanowisko dla osoby niepełnosprawnej. Tłumaczenie Pana Sekretarza mnie nie przekonuje, przecież Urząd powinien być dostępny dla osób niepełnosprawnych, nie chodzi tu tylko o osoby tam zatrudnione, ale przede wszystkim o petentów, wśród których są osoby niepełnosprawne czy starsze. Sama byłam świadkiem jak pewna starsza wiekiem mieszkanka nie mogła samodzielnie wejść na I piętro Urzędu, gdzie przyjmowano PIT - y, dobrze, że znalazła się pani, która pomogła mi wprowadzić staruszkę, a potem sprowadzić na dół. Nie sądzę, żeby miasto było tak biedne, że nie stać go na wybudowanie windy czy podjazdu. Skoro są pieniądze na efektowną fontannę, to tymbardziej powinny być na udostępnienie Urzędu osobom mniej sprawnym.

M
M.Janota

Dla mnie jest oczywiste, że niepełnosprawni powinni w pełni - na ile tylko pozwala ich zdrowie - uczestniczyć w życiu społecznym. Naszym - sprawnych - obowiązkiem jest im to zapewnić. Przykro mi, że w moim rodzinnym mieście Radzionkowie nie znalazło się ani jedno stanowisko dla osoby niepełnosprawnej. Tłumaczenie Pana Sekretarza mnie nie przekonuje, przecież Urząd powinien być dostępny dla osób niepełnosprawnych, nie chodzi tu tylko o osoby tam zatrudnione, ale przede wszystkim o petentów, wśród których są osoby niepełnosprawne czy starsze. Sama byłam świadkiem jak pewna starsza wiekiem mieszkanka nie mogła samodzielnie wejść na I piętro Urzędu, gdzie przyjmowano PIT - y, dobrze, że znalazła się pani, która pomogła mi wprowadzić staruszkę, a potem sprowadzić na dół. Nie sądzę, żeby miasto było tak biedne, że nie stać go na wybudowanie windy czy podjazdu. Skoro są pieniądze na efektowną fontannę, to tymbardziej powinny być na udostępnienie Urzędu osobom mniej sprawnym.

Dodaj ogłoszenie