Niepełnosprawne dzieci z Mysłowic mają nową szkołę. Odwiedziliśmy ZSS po przeprowadzce [ZDJĘCIA]

MCH
Udostępnij:
Nowoczesna winda, ponad 60 kolorowych sal, w tym świetlica, biblioteka, klasy do nauki indywidualnej i pracownie przysposobienia do pracy dla młodzieży głęboko niepełnosprawnej intelektualnie. Odwiedziliśmy dzieci i młodzież Zespołu Szkół Specjalnych w Mysłowicach w nowej siedzibie, w Brzęczkowicach przy ul. Wały.

Na przeprowadzkę nauczyciele, uczniowie i ich rodzice czekali kilkanaście lat. - Nasz stary budynek był z 1874 roku - przypomina Anna Zając-Lubowiecka, dyrektorka ZSS. Nie miał windy, podjazdów, ściany zaczął zjadać grzyb, a jego remont byłby o wiele droższy niż dostosowanie na potrzeby szkoły specjalnej byłej SP nr 13 w Mysłowicach-Brzęczkowicach.

Budynek na ul. Wały jest młodszy, ma 22 lata. Przed uczniami ZSS uczyły się w nim dzieci z klas od I do III "trzynastki". W 2012 roku miasto zdecydowało przeprowadzić tu niepełnosprawnych, a całą "trzynastkę" umieścić w jednym obiekcie. Remont rozpoczął się w lipcu 2013.

Pomniejszono sale lekcyjne, zainstalowano windę, wymieniono podłogi i drzwi, przebudowano toalety. Mało tego, nawet kolorystyka ścian jest nieprzypadkowa. - Kolory zostały dobrane tak, by były przyjazne naszym uczniom i podzieliły szkołę na dwie strefy - dla dzieci starszych (zielona) i młodszych (niebieska) - zaznacza Zając-Lubowiecka.

W nowej szkole podopieczni ZSS będą mieli do dyspozycji ponad 60 sal, w tym nową świetlicę, bibliotekę, pomieszczenia do nauki indywidualnej, pracownie przysposobienia do pracy dla młodzieży głęboko niepełnosprawnej intelektualnie czy salę poznawania świata.

- Ta ostatnia pozwala stymulować narządy zmysłów u dzieci, a komplet sal przysposabiających to tzw. mieszkania treningowe, które umożliwią nam nauczanie funkcjonowania w normalnym życiu - ścielania łóżek, układania ubrań w komodzie, przygotowywania posiłków - wymienia dyrektorka.

Remont kosztował 1,8 mln zł, z czego połowę pieniędzy wyłożył PFRON. Teraz szkoła ubiega się o pieniądze na zakup urządzenia terapeutycznie stymulującego mózg dziecka (tzw. biofeedback). - Sprzęt kosztuje ok. 12 tys. zł i jest drogi w utrzymaniu. Wykorzystują go prywatne gabinety, a wizyta kosztuje ok. 70 zł. Tu byłby dla uczniów bezpłatny - dodaje dyrektorka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie