MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Piast Gliwice przegrał w sądzie z klubową legendą. Jarosław Kaszowski został przywrócony do pracy, ale... zrezygnował

Tomasz Kuczyński
Tomasz Kuczyński
Spiker Piasta Gliwice Andrzej Sługocki i Jarosław Kaszowski w okazjonalnej koszulce przypominającej jego drogę w zespole z Okrzei.
Spiker Piasta Gliwice Andrzej Sługocki i Jarosław Kaszowski w okazjonalnej koszulce przypominającej jego drogę w zespole z Okrzei. ARC/Piotr Grela/Dziennik Zachodni
Jarosław Kaszowski to legenda Piasta Gliwice. Cztery lata temu został zwolniony z pracy w klubie, gdzie był zatrudniony manager ds. klientów kluczowych. "Kasza" poszedł do sądu i wygrał z klubem z Okrzei. Wrócił nawet do pracy, ale... zrezygnował z dalszej pracy. Dlaczego? Padają mocne oskarżenia ze strony byłego zawodnika!

Jarosław Kaszowski był związany z Piastem od 1997 roku. Jest wychowankiem klubu z Okrzei, przeszedł z nim drogę od B klasy do Ekstraklasy. Pracował w dziale sprzedaży przez siedem lat. W czasie pandemii koronawirusa i zawieszenia rozgrywek w marcu 2020 roku stracił pracę. Kaszowski nie pogodził się z takim potraktowaniem i skierował sprawę do sądu.

17 maja 2024 roku na swoim Facebooku poinformował o tym, że został przywrócony do pracy w klubie!

Wpis Jarosława Kaszowskiego:

"DOŚĆ!!!
Sąd przywrócił mnie do pracy w Piaście Gliwice!
Po 4 latach od mojego zwolnienia Sąd potwierdził, że zwolnienie mnie było bezprawne i przywrócił mnie do pracy.
Dokładnie cztery lata temu GKS PIAST S.A. niespodziewanie zwolnił mnie z pracy twierdząc, że przyczyną jest pandemia COVID-19 i związane z tym zawieszenie (czasowe) rozgrywek piłkarskich skutkujące koniecznością zlikwidowania mojego stanowiska pracy. Był to dla mnie ogromny cios, ponieważ zarząd Klubu, któremu poświęciłem całe swoje piłkarskie życie przebywając drogę od B-klasy do ekstraklasy, rozgrywając w jego barwach 342 spotkania potraktował mnie jak niepotrzebny przedmiot, dodatkowo pomawiając mnie i szkalując niejednokrotnie moje dobre imię.
Wiedziałem, że podany publicznie powód zwolnienia jest fikcyjny, dlatego postanowiłem podjąć walkę o przywrócenie mnie do pracy. Nie będę ukrywał, że było to dla mnie i mojej rodziny trudne doświadczenie ale cieszę się bardzo, że ostatecznie okazało się po czyjej stronie leżała prawda".

Kaszowski wyjaśnia - w wielkim skrócie wyglądało to tak:
"W dniu 28.12.2022r. sąd przyznał mi rację orzeczeniem Sądu Rejonowego w Gliwicach.
Piast odwołał się od wyroku ale Sąd Okręgowy w marcu 2024 roku odrzucił to odwołanie i przywrócił mnie do pracy.
W uzasadnieniu orzeczenia Sąd Rejonowy w Gliwicach wskazał m. in., że „w przedmiotowej sprawie w ocenie Sądu przyczyna rozwiązania umowy o prace z powodem była fikcyjna. […] w ocenie Sąd stan epidemii stanowił jednie pretekst do likwidacji stanowiska powoda, a tak naprawdę rzeczywistą przyczyną rozwiązania z powodem umowy o pracę była niechęć do jego osoby. W ocenie Sądu u pozwanej wystąpił konflikt pomiędzy powodem a innymi osobami w tym m.in. Zbigniewem Kałużą co przyczyniło się do rozwiązania z powodem umowy o pracę. Jak wskazywała część świadków powód zaczął „przeszkadzać” pozwanej i w związku z tym już około roku przed rozwiązaniem z powodem umowy o pracę mówiło się u pozwanej o „chowaniu powoda do szafy” […] Tym samym w ocenie Sądu już od dłuższego czasu pozwana szukał sposób aby zmarginalizować powoda, a ostatecznie doprowadzić do jego zwolnienia. Stan epidemii stanowił natomiast jedynie wygodny pretekst do likwidacji stanowiska powoda”.

Kaszowski opisuje, co wydarzyło się po korzystnym dla niego zakończeniu sprawy w sądzie:

"Pomimo korzystnego dla mnie wyroku Sądu, Zarząd Klubu najpierw przez ponad miesiąc odmawiał mojego ponownego zatrudnienia, tłumacząc to niedotrzymaniem przeze mnie 7 dniowego terminu zgłoszenia gotowości do podjęcia pracy co było nieprawdą a jednocześnie graniem na zwłokę odnośnie podjęcia decyzji co ze mną zrobić. Doszło nawet do tego, że mój pełnomocnik w tym samym dniu otrzymał dwa sprzeczne oświadczenia Klubu w odstępie 5 godzin. Jedno zarządu, że nadal odmawia mojego zatrudnienia i drugie pełnomocnika Klubu, że mam następnego dnia stawić się w pracy po skierowanie na badania i szkolenie. Pomimo mieszanych uczuć ale pełen entuzjazmu postanowiłem rzetelnie podejść do tematu i pojawić się w klubie.
Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się że mój poprzedni zakres obowiązków nie obowiązuje gdyż nie ma go w mojej teczce osobowej.

Na wstępie wydano mi laptop (moje główne narzędzie pracy), gubiący sieć i notorycznie się zawieszający, a co za tym idzie nie nadający się do pracy. Dodatkowo odmówiono mi możliwości wyjazdów samochodem w celu realizowania moich obowiązków (wyjazdy do potencjalnych sponsorów i partnerów Klubu, współpraca z szkołami i przedszkolami) gdyż klub uznał to za zbędne. Wykluczono mnie z zespołu meczowego (praca w trakcie meczów domowych), nakazano innym pracownikom pisanie do mnie wiadomości bezzasadnie mnie krytykujących, odmówiono mi skorzystania z urlopu a już „wisienką na torcie” było zamontowanie elektronicznego systemu ewidencji czasu pracy obejmującego tylko moją osobę. Długo by wymieniać… Zasadniczo wrogie mi osoby kierujące klubem robiły wszystko, żebym po prostu nie mógł normalnie pracować i być traktowanym jak pozostali pracownicy.
Podsumowując, od pierwszego dnia pracy doświadczałem mobbingu i dyskryminacji ze strony osób zarządzających klubem. Z uwagi na moje zdrowie, z dniem dzisiejszym zmuszony byłem złożyć wypowiedzenie umowy o pracę.

Kończy się więc moja przygoda z Piastem. Nie tak wyobrażałem sobie mój powrót do klubu, myślałem że osoby zarządzające będą mieć honor, odwagę, klasę i spotkamy się aby dojść do porozumienia dla wspólnego dobra jakim jest Piast Gliwice. Niestety, osoby te traktują klub jak swój prywatny folwark.

Chciałbym bardzo aby dane mi było jeszcze kiedyś pracować w Piaście Gliwice, w którym spędziłem wiele lat na boisku. Obecnie jednak nie jestem w stanie być w klubie, którym rządzi ktoś wrogo do mnie nastawiony. Równocześnie nie godzę się z tym w jaki sposób klub jest zarządzany i jak obecnie funkcjonuje.
Dzisiaj, choć targa mną wiele emocji chciałbym bardzo podziękować wszystkim, którzy we mnie wierzyli i wspierali mnie od samego początku. Przede wszystkim jednak wielkie podziękowania należą się Witold Walkowski z Walkowski i Kuczera Adwokaci i Radcowie Prawni Sp.k. za profesjonalne poprowadzenie mojej sprawy, nieustającą pomoc i doprowadzenie do tego, że sprawiedliwości stało się zadość.
„…Fałsz nigdy nie zamieni się w prawdę, nawet jeśli go powtórzysz milion razy…” (Jodi Picoult) CŻPG!"

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wydanie specjalne Gol24 - Studio EURO 2024 - odcinek 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni