Po co nam NATO?

biskup Tadeusz Pieronek
fot. arc
Pod koniec ubiegłego tygodnia (20-21 lutego) Kraków został częściowo sparaliżowany przez nieformalne spotkanie ministrów obrony państw należących do NATO, a przy okazji przez protesty różnych grup ludzi niezadowolonych z sytuacji w Polsce.

Wyłączono z ruchu kilka ulic pod Wawelem, przez miasto przemieszczały się zielone wojskowe autobusy i limuzyny poprzedzane przez policję z włączonymi syrenami. Polska świętowała 10. rocznicę przyjęcia do NATO. Warto zapytać, skąd ta radość?

W 1945 roku zakończyła się II wojna światowa. Straszliwe straty materialne wielu państw wymagały gigantycznych nakładów finansowych i nadludzkiego wysiłku, by przywrócić w miarę normalne warunki życia. Wszyscy uczestnicy wojny mieli świadomość, że stoją przed trudnym, ale niezbędnym zadaniem przywrócenia wiary w człowieka, bo bez niej trudno było myśleć o przyszłości. Okazało się jednak, że potrzebne było także myślenie o tym, by nie dopuścić do następnej wojny, nuklearnej, której skutków jeszcze wówczas dokładnie nie można było przewidzieć. Ta ewentualność, zupełnie realna, uruchomiła szereg działań natury politycznej, gospodarczej i militarnej, zmierzających do zabezpieczenia Zachodu przed atakiem ze strony Związku Radzieckiego. Powodów do takich zabezpieczeń było wiele. Nowy układ sił, pojawienie się dwóch wyrazistych konkurentów do władania światem, USA i ZSRR, otworzył możliwości wykorzystania słabości jednego z nich do podporządkowania go drugiej stronie.

Niesnaski między aliantami w wojnie przeciw Niemcom i ich sojusznikom zaczęły się niemal natychmiast gdy ucichły działa. Skutkiem decyzji przywódców alianckich na konferencji w Jałcie był podział świata na sfery wpływów, na dwa obozy kierujące się odmiennymi zasadami we wszystkich dziedzinach życia. Zachód szedł w kierunku rozwiązań demokratycznych, strefa wpływów radzieckich została poddana totalitarnemu zniewoleniu. Szybko doszło do zmasowanej akcji propagandowej na świecie, promującej komunizm jako lekarstwo na wszelkie bolączki, a wraz z propagandą doszło do działań politycznych i militarnych, wskazujących na wolę dominacji ZSRR i podległych mu państw tzw. demokracji ludowej w Europie (blokada Berlina wschodniego, utworzenie NRD, wojna w Korei). Podjęto też intensywne zbrojenia, kładąc nacisk na udoskonalenie broni nuklearnej. Wola eksportu ideologii komunistycznej na Zachód była czytelna, a niebezpieczeństwo wojny realne.

Wprawdzie po wojnie udało się powołać ONZ i uchwalić Powszechną Deklarację Praw Człowieka, co niewątpliwie stanowiło wielki sukces myśli demokratycznej i troski o przyszłość, to jednak zagrożenie ideologiczne i militarne ze strony ZSRR okazało się na tyle wielkie, że Zachód postanowił stworzyć mechanizmy obronne wobec takiej ewentualności. Jednym z nich było utworzenie w 1949 r. Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), drugim stworzenie podwalin przyszłej, zjednoczonej Europy dzięki Traktatom Rzymskim z 1950 r. NATO, którego celem było militarne odparcie ataku ze strony ZSRR, skupiało początkowo 10 państw zachodniej Europy: Belgię, Danię, Francję, Holandię, Islandię, Luksemburg, Norwegię, Portugalię, Wielką Brytanię, Włochy oraz USA i Kanadę. Dziś obejmuje 26 państw, w tym od 1990 r. także niektóre z państw należących niegdyś do komunistycznej przeciwwagi NATO, Układu Warszawskiego.

W ciągu 60 lat istnienia NATO przeszło ewolucję. Ciągle jest sojuszem obronnym i ciągle szuka aktualnej formuły, uzasadniającej istnienie w dobie zagrożenia świata terroryzmem. Przeciętny obywatel uważa, nie bez racji, że w tej organizacji militarnej państwa, które do niej należą, mogą liczyć na pomoc wszystkich jej członków, na wypadek napaści przez wroga. NATO angażuje się w rozładowanie konfliktów na Bałkanach, w Afganistanie i afrykańskim Darfurze, ale stanęło też na rozdrożu w stosunku do konfliktu zbrojnego Rosji z Gruzją. Okazuje się, że ma co robić; stale pojawiają się nowe zagrożenia, stale też musi dostosowywać strukturę i działania do pojawiających się wyzwań. One właśnie odpowiadają na pytanie, po co nam NATO. Jest i będzie potrzebne, póki niektóre państwa będą ulegać pokusie pozbawienia innych wolności i niepodległości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie