MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Przez Żegiestów do raju. Jak uciekano z PRL. Maciej Bartków dla DZ

Maciej Bartków
arc
Kto raz był w Żegiestowie, ten tęskni nieustannie za jego ożywczym powietrzem, za jego czarującym krajobrazem, za jego zdumiewającymi widokami, za jego szumiącymi zdrojami, za jego cichym ustroniem, w którym się spokój duszy hartuje do zwycięskiej walki z wszelkimi moralnymi i fizycznymi cierpieniami, jakie nasze wnętrza nurtują, a od których, aby się uwolnić w szumnym zgiełku zagranicznych zdrojowisk, na próżno częstokroć zadajemy sobie pracę” pisał w roku 1858 prof. Józef Dietl, Lekarz, balneolog, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale przede wszystkim propagator nowoczesnej medycyny.

Józef Dietl - lekarz, balneolog, profesor i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale przede wszystkim propagator nowoczesnej medycyny. Profesor Dietl zawodowo zajmował się balneologią, czyli naukę o leczniczych walorach różnych wód podziemnych, które sklasyfikował, budując tym samym podwaliny tej gałęzi medycyny na ziemiach polskich.

Faktycznie, kto raz był w Żegiestowie, ten zawsze będzie tam chciał wracać. I chociaż dzisiaj sprawia on wrażenie miejsca zapomnianego, to w czasie międzywojnia był pełnym życia, luksusowym kurortem, w którym chętnie wypoczywała elita niepodległej Polski. Nazywany „perłą polskich uzdrowisk”, oferował majętnym kuracjuszom lecznicze zabiegi, kąpiele i ożywcze dla ciała wody. Po zakończeniu II wojny światowej, znajdujące się tam uzdrowiska zostały znacjonalizowane i przejęte przez państwo. Część z nich służyła funkcjonariuszom Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (później MSW i MON), część stała się majątkiem Funduszu Wczasów Pracowniczych.

Żegiestów-Zdrój położony jest między Muszyną a Piwniczną, 40 km od Nowego Sącza, około 230 km od Katowic. Unikatowe miejsce, w którym życiodajne zdroje biły przez lata m.in. na wciśniętym w dzisiejszą Słowację cyplu zwanym Łopatą Polską, jedynym miejscu, w którym Polska graniczy z tym państwem od północy. Bliskość granicy państwowej, którą stanowi przepływająca przez Żegiestów rzeka Poprad przyciągała jednak do tej miejscowości nie tylko turystów czy kuracjuszy, ale także osoby, które wszelkimi możliwymi, acz niekoniecznie legalnymi sposobami pragnęły opuścić Polską Rzeczpospolitą Ludową.
W okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej granica państwowa znajdowała się pod szczególną ochroną. Już w 1948 roku dokonano zmiany rozporządzenia Prezydenta RP z 1927 roku odnośnie do wysokości kary za przestępstwo nielegalnego jej przekroczenia w typie podstawowym – górną granicę jej wymiaru podniesiono z jednego roku pozbawienia wolności do lat trzech. Następnie w 1956 roku art. 30 Dekretu Rady Państwa podwyższył ją do lat pięciu. W przypadku mniejszej wagi mogła zostać orzeczona kara aresztu do roku lub grzywny do 5000 złotych.

Odebranie możliwości wyjazdu z kraju było jednym z elementów systemu komunistycznego w Polsce. Zamknięcie granic miało doprowadzić do przejęcia pełnej kontroli nad obywatelami. Wyjechać lub przyjechać do PRL mogli tylko nieliczni. Stąd też dla wielu granica jawiła się jako brama do raju. Bramę tę dość często próbowano forsować właśnie w Żegiestowie. Kilku takich prób dokonali także mieszkańcy Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Pełna dokumentacja tych wypraw zachowała się w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.

W roku 1972, w sposób pełni świadomy, granicę państwową w Żegiestowie przekroczył zamieszkały w Chorzowie Ryszard R. Jak czytamy w zachowanej dokumentacji archiwalnej:

- Podejrzany Ryszard R. wyjaśnił, iż granicę z Polski do Czechosłowacji przekroczył dnia 23.05.1972 r. około godz. 21.00 w rejonie miejscowości Żegiestów w powiecie Nowy Sącz, w celach przemytniczych przenosząc 5 litrów spirytusu i 1200 koron czeskich. Jako okoliczność potwierdzającą powyższe fakty podejrzany podaje dokładny opis terenu, w którym przekroczył granicę. Wyjaśnia, iż dnia 23.05.1972 r. o godz. 19.00 przyjechał pociągiem z Katowic z przesiadką w Krakowie do Żegiestowa. Z dworca kolejowego wyszedł na szeroki chodnik, a następnie po schodkach wszedł na nasyp. Nasypem biegnie szeroka asfaltowa droga. W tym miejscu skręcił w lewo i szedł około 1 – 1,5 godziny czasu. Doszedł do przystanku PKS, po prawej stronie drogi znajdował się jakiś skład drzew lub tartak, po przejściu którego skręcił w lewo i idąc około 300 metrów przez łąki doszedł do rzeki granicznej Popradu. W miejscu tym brzeg jest niski, niezalesiony, rzeka jest szeroka i głęboka. Przepłynął na czeski brzeg, który jest już wyższy. Nasypem równolegle do rzeki biegnie droga bita, szerokości około 3 metrów. Udał się nią i po przejściu około 200 metrów skręcił w prawo i szedł dalej szczytami gór. Po prawej stronie widział światła niedużej miejscowości. W godzinach rannych doszedł do drogi prowadzącej do Popradu. Z Popradu udał się do Bratysławy, gdzie został zatrzymany.

.

Ryszard R. został przekazany stronie polskiej na moście w Cieszynie w dniu 16 czerwca 1972 roku. Prokurator Powiatowy w Cieszynie zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci aresztu tymczasowego i osadził w Areszcie Śledczym w Bielsku-Białej.

Podane przez Ryszarda Z. szczegóły dotyczące trasy marszu zostały przekazane Wydziałowi II Karpackiej Brygady Wojsk Ochrony Pogranicza, celem ich zweryfikowania. W nadesłanej odpowiedzi Szef Wydziału II płk Jan Sawicki odpisał:

W odpowiedzi na Wasze pismo (…) informuję, iż dane zawarte w notatce dotyczącej trasy marszu w zasadzie odpowiadają rzeczywistości z tym zastrzeżeniem, że z dworca PKP jest tylko jedno wyjście po schodach i prowadzi ono na drogę asfaltową, która jednocześnie jest ulicą. Nie ma tam żadnego chodnika. Droga ta biegnie wiaduktem nad torami kolejowymi, a nie nasypem. Ponadto udając się z tego miejsca w lewo w/wymieniony powinien przechodzić pomiędzy zabudowaniami po obydwu stronach drogi mając z prawej strony m. Żegiestów Wieś, a z lewej strony liczne domy wczasowe, wśród których charakterystyczny jest DW „Zosia”. W odległości 4 km od wiaduktu pomiędzy drogą a torami kolejowymi faktycznie znajduje się skład drewna, jednak w rejonie tym, ani w pobliżu, nie ma żadnych łąk, a rzeka graniczna Poprad położona jest w odległości 20m, a nie 300.
Jeśli chodzi o teren po stronie SCRS to zgodny on jest z opisem podanym przez podejrzanego z tym, że po trasie winien on przechodzić przez m. Stara Lubownia, skąd do Popradu jest 60 km.
Jednocześnie zaznaczam, że właściwości terenu w rejonie Żegiestowa można doskonale zaobserwować nawet z przejeżdżającego pociągu. Być może w/wymieniony przebywał w tych okolicach na wczasach i stąd zorientowany jest co do położenia niektórych charakterystycznych punktów terenowych.

Sąd Powiatowy w Cieszynie w dniu 20 września 1972 roku skazał Ryszarda R. na karę łączną 1 roku pozbawienia wolności. Okazało się przy tym, iż Ryszard Z. mówiąc, iż przekroczył granicę w celach przemytniczych skłamał. W wyniku dochodzenia ustalono bowiem, iż mieszkaniec Chorzowa usiłował zbiec z Polski z zamiarem przedostania się do Austrii, gdzie mieszkał jego znajomy, także były już mieszkaniec Chorzowa, który nielegalnie przedostał się do tego kraju rok wcześniej. Znajomy Ryszarda Z. osiadł ostatecznie w Szwecji, skąd w kierowanej do niego korespondencji zachwalał uroki Zachodu i namawiał swojego kolegę do podjęcia próby ucieczki z Polski. Ryszard Z. w końcu namowom uległ, ale jego wyprawa nie zakończyła się sukcesem.
Jeszcze inną osobą, jakiej dokumenty zachowały się w archiwum IPN, a która z powodzeniem sforsowała granicę państwową w Żegiestowie był 18 letni wówczas mieszkaniec Sosnowca Dariusz S.

Wyżej wymieniony w dniu 24.08.1986r. około godz. 12.00 w rejonie Żegiestowa /odcinek strażnicy WOP Muszyna/ nielegalnie przekroczył granicę państwa z Polski do Czechosłowacji z zamiarem przedostania się do Austrii w celach zarobkowych. Zatrzymany został w dniu 1.09.1986 r. o godz. 20.30 w miejscowości Petrżalka koło Bratysławy. Przekazany podaje, że podczas podróży pociągiem na terytorium CSRS konduktor zatrzymał jego dowód osobisty z uwagi na jazdę bez biletu.
Osadzony został w areszcie do dyspozycji prokuratora.

Dariusz S. po przeprowadzonych czynnościach śledczych, w tym wizji lokalnej, został w dniu 13 września 1986 roku zwolniony do domu. Szczęśliwie nie poniósł żadnych konsekwencji swojego czynu, bowiem miesiąc później jego sprawa została umorzona.

Nie przeocz

Zobacz także

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grecy będą pracować 6 dni w tygodniu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni