Rafał Musioł: Gdy gwiazdy piszą to tracą blask (Lewandowski, Fajdek, Jurkowski, Mioduski) KOMENTARZ

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Udostępnij:
- Wróble ze Stadionu Śląskiego głośno ćwierkają, że wesele zamieniło się w stypę, a wszyscy zarządzający obiektem przerzucają się wzajemnymi pretensjami z większą dynamiką niż mistrz świata rzuca młotem - pisze Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Podolski, jesteś debilem. Tak elegancko rozpoczął swój socialmediowy list do piłkarza Górnika Zabrze niejaki Łukasz Jurkowski. Tym samym potwierdził, że jest godnym następcą Wojciecha Hadaja w roli spikera Legii Warszawa. No cóż, najwyraźniej rekrutacja na Łazienkowskiej - w przeciwieństwie do polityki transferowej - prowadzona jest wyjątkowo profesjonalnie i bezbłędnie wynajduje u kandydatów najbardziej pożądane w klubie mistrzów Polski cechy.

Tak się jednak złożyło, że talenty epistolograficzne - to zapomniane słowo oznacza sztukę pisania listów - ujawnili (a przynajmniej autoryzowali) w ostatnim czasie także dwaj inni sportowcy i to klasy o niebo przewyższającej dokonania „Jurasa” występującego w MMA. Klawiaturę do ręki wzięli bowiem Robert Lewandowski i Paweł Fajdek. Ten pierwszy przy okazji burzy związanej z absencją w meczu z Węgrami, ten drugi z racji wielkiej ślubnej mistyfikacji na Stadionie Śląskim. I chociaż nie użyli podobnie pieszczotliwych zwrotów wobec adresata (w tych przypadkach zbiorowego) to wyszło równie fatalnie, co absurdalnie.

O przypadku Lewandowskiego napisano już właściwie wszystko, ale sprawa i tak wróci w kontekście losowania i wielce prawdopodobnej porażki w barażach o udział w mundialu. Nie ulega też wątpliwości, że samemu Lewandowskiemu nie uda się już odkleić łatki, w której prezentuje się jako kapitan kadry, nie mający pojęcia o zasadach rywalizacji, w której bierze ona udział.
Niewykluczone, że w przypadku Fajdka też zobaczymy dogrywkę, bo wróble ze Stadionu Śląskiego głośno ćwierkają, że wesele zamieniło się w stypę, a wszyscy zarządzający obiektem przerzucają się wzajemnymi pretensjami z większą dynamiką niż mistrz świata rzuca młotem. Trudno się temu zresztą dziwić, bo ta najważniejsza sportowa arena regionu w niespotykanym wcześniej stopniu przesycona jest polityką, a ta wiąże się z bezwzględną walką o wpływy. Jej tłem jest oświadczenie samego zainteresowanego. - Nikomu nie muszę tłumaczyć się z życia prywatnego, a zarzucanie manipulacji czy kłamstwa jest bezczelne i chamskie - błyskotliwie napisał lekkoatleta, który sam tę prywatność sprzedał wyrażając zgodę na upublicznienie materiałów ze ślubu będącego jedynie inscenizacją.

Wszystkie trzy przypadki mają wspólny mianownik. Zamiast krótkich przeprosin ich autorzy zabrnęli w ślepy zaułek i wzbudzili irytację odbiorców. Społeczna i wizerunkowa komunikacja to jednak trudna sztuka, na której łatwo polec, nawet, a zwłaszcza, gdy się jest gwiazdą.

PS. Już po publikacji tego tekstu w DZ wywiad, a właściwie oświadczenie, opublikował też prezes Legii Dariusz Mioduski. I bez większego problemu przebił wszystkich opisanych w tym tekście. Jak widać w klubie mistrzów Polski wszystko musi być najlepsze. Nawet w wyścigu po laury, które wstyd nosić...

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Australian Open nie dla Djokovicia, jakie szanse mają Polacy?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie