Referendum śmieciowe do kosza

Marcin Twaróg
Ten, kto liczył, że jego głos zaważy na losie setek ton śmieci, które każdego dnia lądują w rowach i lasach, ten srodze się zawiódł.

Po raz kolejny okazało się, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. A właściwie Sosnowiec. Tam bowiem minionej niedzieli odbywało się referendum śmieciowe - wraz z eurowyborami.

Chociaż prawdę mówiąc, powinieniem się od razu poprawić. Ani to nie było referendum, ani nawet nie odbywało sie wraz z eurowyborami. Już piszę dlaczego.

Referendum, według podręcznikowej definicji, to zbiorowe wyrażenie swej woli przez ogół mieszkańców na temat społecznie ważkiej sprawy, przy czym zwolennicy, jak i przeciwnicy tej sprawy dobrze orientują się, o co chodzi. Śmiem twierdzić, że ani jedni ani drudzy nie wiedzieli. Próżno było szukać w tzw. oficjalnych periodykach urzedu miejskiego w Sosnowcu choćby drobnej wzmianki - jak głosować, czy za, czy przeciw i co z tego wyniknie. Nie było plakatów, ulotek, bilbordów. O, przepraszam, jeden widziałem - ale był tak idiotycznie napisany, jakby dotyczył marsjan, a nie sosnowiczan. Niestety promocja referendum nie istniała. A szkoda, bo to była pierwsza oznaka budzenia się demokracji bezpośredniej.

I druga sprawa - referendum wbrew logice, która nakazywała jego przeprowadzenie w tym samym dniu, co eurowybory, niestety nie odbywało sie razem z nimi. Oto przykład - poszedłem do lokalu wyborczego w pierwszej nadarzającej się chwili, a więc nieco po godz. 20, gdy moje dzieci wreszcie zasnęły. Skresłiłem kogo trzeba na liście eurowyborczej i, jakoże nie zauwazyłem nigdzie najmniejszej informacji o referendum śmieciowym, rzuciłem niby na odchodzne: A gdzie się głosuje za śmieciami?

A nigdzie - oznajmił szczerze miły chłopiec z komisji wyborczej. - Bo o tej godzinie to już zamknięte.

Proszę Państwa! Nie róbcie sobie jaj z pogrzebu! Przecież jeśli jedna komisja siedzi w szkole do godz. 22, to dlaczego druga też nie może siedzieć do godz. 22. Czy nie łatwiej i mądrzej byłoby połączyć obie komisje? To oczywiście pytanie do władzy legislacyjnej - czyli polskiego parlamentu. Czy nie byłoby mądrzej usytuować obu komisji w pobliskich klasach, a nie jednej dekowac się niemal w podziemiu, gdzie i tak nikt nie zajrzy? - To już pytanie do prezydenta miasta - czyli organizatora referendum.

Nie spodziewam się odpowiedzi.

Wiem jedno - prezydent miasta nigdy nie ukrywał, że organizacja referendum jest mu nie w smak. I dał temu w niedzielę świadectwo. Pokazał sosnowiczanom jasno, kto tu rządzi, a te błazny z PO i innych ugrupowań w radzie miejskiej, którymi głosami referendum przeszło, to banda utracjuszy, wydających publiczne przecież pieniądze na niepotrzebne spektakle.

Tak oto szczytna idea referendum została wrzucona do kosza.

Dla porządku dodam, że referendum w sprawie śmieci odbywało się także w Tychach. Zgadnijcie, jaki był wynik...

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
eko.obywatel@gmail.com
Tragiczne i niezrozumiałe jest to, że za polską racją stanu, czyli za tym aby stworzyć takie same jak w Unii Europejskiej warunki systemowe dla efektywnego wykonywania prawidłowej gospodarki odpadami komunalnymi - nie stoją w mediach mocno ani centralna administracja publiczna oraz ogólnopolskie organizacje samorządu terytorialnego…

Oszołomieni zgiełkiem lobbystów w środkach masowego przekazu, politycy publicznie przyznający to, że los przedsiębiorców jest dla nich ważniejszy od unijnych zobowiązań akcesyjnych Rzeczpospolitej - prawdopodobnie trzeci raz po 2001 roku dadzą się "przekonać" silniejszemu finansowo lobby, że Polnische Wirtschaft w gospodarce odpadami jest lepszy od systemu "unijnego". Taki był los poprzednich przedłożeń rządowych w 2002 i 2005 r.

Polski podatnik nie posiada w tej nierównej walce żadnego adwokata - nawet "obrońcy z urzędu"! Dlatego jako konsument (którego nie broni żaden urząd… i podatnik - zdecydowałem się już w 2006 roku ogłosić następujący manifest.
„Deklaracja Zdesperowanego Obywatela i Podatnika”
Gospodarka odpadami komunalnymi jest w 80-90 proc. finansowana przez obywateli-podatników, w postaci opłat za usługę usuwania i zagospodarowania odpadów (niektórzy upierają się, że taka opłata to podatek śmieciowy). Wydzielenie frakcji użytecznych (sprzedawalnych) z odpadów jest kosztowne – a zbycie pozyskanych frakcji daje w najlepiej zorganizowanych systemach co najwyżej kilkanaście procent przychodów. Czyli na każde 100 zł wydane na selektywną zbiórkę odpadów – ze sprzedaży frakcji użytecznych odzyskamy co najwyżej 25 zł…
Tylko niedouczeni dziennikarze piszą o tym, że selektywna zbiórka odpadów to „czysty zysk”, zamiast pisać o tym, że to prawny i cywilizacyjny obowiązek…

Jeśli ktoś chce mieć zyski w gospodarce odpadami komunalnymi (czyli nadwyżkę dochodów nad kosztami), to oznacza, że chce jak największą część wnoszonych opłat obywateli-podatników przenieść na swoje konto – a to oznacza przede wszystkim ciecie kosztów, a w praktyce sprowadza się do jednego: odebrać odpady i walnąć do dziury w ziemi, bo to wciąż najtańsze...
Jako obywatel i podatnik świadomy kosztów prawidłowej gospodarki odpadami, którą zobowiązaliśmy się wobec Unii wprowadzić, godzę się na konieczne podwyżki opłat za europejskie porządki pod warunkiem, że przychody z tych opłat będą tworzone pod społeczną (wyborców) kontrolą i z myślą o tym, że pieniędzy z naszych kieszeni musi być tylko tyle, aby utrzymać system (zapłacić podatki, zapłacić za obsługę i poszczególne czynności operatorskie), doskonalić, modernizować system, tworzyć fundusz odtworzeniowy (amortyzacja) i ewentualny fundusz rekultywacyjny.

Chciałbym rządowej rzetelnej analizy ekonomicznej funkcjonowania w Polsce komunalnej branży odpadowej. Jaka jest rentowność tej branży? Ile trzeba podnieść opłaty, aby sfinansowały niezbędne wydatki, a nie zwyżki apanaży zarządów? Ale tymczasem jeden z nielicznych rządowych instytutów - Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Ekologii Miast - nawet nie uczestniczy w pracach nad założeniami zmiany ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach...
Ci, którzy chcą wykorzystać chaos i niewiedzę spowodowaną oderwaniem kilku pokoleń Polaków od normalności europejskiej, w swych macierzystych krajach pracują w gospodarce odpadami jako operatorzy wynajęci i opłacani przez administrację publiczną. Natomiast w Polsce podpisując umowy bezpośrednie z pojedynczymi klientami (bez pośrednictwa gmin) usiłują jak najdłużej robić kokosowe interesy, których rentowność wynosi często ponad 30 proc., a nie "marne" 10 procent jak w krajach macierzystych.
Już dwukrotnie doprowadzili oni do odrzucenia reform przez Sejm - co skutkuje katastrofalnym wykonaniem drugiego już Krajowego Planu Gospodarki Odpadami.
Wszystko więc zmierza do katastrofy jaką będą bolesne dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej unijne sankcje finansowe za brak realizacji podpisanych w 2001 roku zobowiązań akcesyjnych w zakresie standardów gospodarki odpadami komunalnymi.
Trzeba to widzieć w perspektywie ważnego dla Polski roku 2012 i na tle rosnącej dziury budżetowej w finansach publicznych. Kraj na którego nałożono sankcje – nie dostaje unijnych dotacji – a właśnie wykorzystanie unijnych funduszy ma być dźwignią rozwoju i wyjścia z kryzysu…
Zadeklaruję więc coś, co może zaszokować – ale jeśli od ośmiu lat daremnie czekamy jako obywatele na działania administracji rządowej – desperacja jest zasadna… Jako podatnik i obywatel Unii Europejskiej godzę się dla dobra swojego i innych współobywateli - nawet na czasowy unijny zarząd komisaryczny w tej dziedzinie gospodarki municypalnej. Sytuacja bezczynności administracji narodowej powinna posiadać instytucjonalny „zawór bezpieczeństwa”… podobny do tego jaki jest stosowany wtedy gdy administracja samorządowa nie radzi sobie z rozwiązywaniem zadań publicznych. Więc gdy administracja krajowa nie potrafi przeprowadzić niezbędnej terapii aby ustrzec obywateli przed skutkami choroby - ktoś z zewnątrz, odporny na lobbystyczne naciski - powinien wyprowadzić nas – obywateli unijnych -"na prostą" wspólnotowej drogi.
Oprócz wyposażenia gmin w unijne narzędzia i mechanizmy prawidłowego zarządzania - trzeba jeszcze utworzyć międzygminne instytucjonalne struktury gospodarki odpadami komunalnymi - nawet obligatoryjnie, jeśli wymaga tego interes narodowy!
Nie mogą być na mapie Polski „czarne plamy” gdzie nic się nie dzieje aby samorządy sprostały zobowiązaniom międzynarodowym Państwa…
Są jeszcze gminy w Polsce ( w kraju unijnym!) gdzie nie ma zorganizowanego odbioru odpadów i odpady domowe trafiają po prostu do rowów i lasów…
I nie jest to efekt działania „neapolitańskiej mafii” – ale wynik gorszących zaniechań administracji rządowej… Od ośmiu lat jakie minęły od podpisania unijnych środowiskowych zobowiązań akcesyjnych nie możemy się - jako podatnicy i obywatele - doczekać koniecznych "europejskich" reform w tej dziedzinie! Czy musimy być bezradni wobec tej sytuacji – tak jak stało się z upadkiem polskich stoczni? Odpowiedz sobie sam Czytelniku: czy mamy cierpliwie czekać na spóźnioną i bolesną kurację "unijnych sankcji" - czy lepiej dla nas poddać się skutecznej prewencyjnej euro-terapii teraz?
Zdzisław Smolak – społeczny rzecznik integracji europejskiej polskiej gospodarki odpadami komunalnymi, autor jedynego jak dotąd opublikowanego euro-programu naprawczego w tej dziedzinie.
-------------------------------------------------------------
Gdy przyjdzie czas skierowania do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości postępowania przeciwko Polsce za niezrealizowanie wynegocjowanych osiem lat temu (!) zobowiązań w zakresie osiągnięcia standardów gospodarki odpadami – wklej Czytelniku do wyszukiwarki google hasło „program naprawczy dla odpadów” to zobaczysz, że sygnałów wczesnego ostrzegania nie brakowało…
e
eko.obywatelgmial.com
Oto treść propozycji programu naprawczego dla polskiej gospodarki odpadami komunalnymi, którego tezy zostały sformułowane już w 2004 roku – kilka miesięcy po przystąpieniu Rzeczpospolitej do Unii Europejskiej
----
1) Utworzenie mapy "śmieciowej" Polski z zaznaczeniem obszarów gmin które to jednostki samorządowe (minimum około 150 tys. mieszkańców), obligatoryjnie powinny razem połączyć swe potencjały do wspólnego organizowania centrów prawidłowej gospodarki odpadami bytowymi od mieszkańców
oraz
2) wprowadzenie powszechnej opłaty obywatelskiej na rzecz administracji (czyli przeniesienie „własności” odpadów domowych z przewoźników na gminy) za usuwanie i zagospodarowanie odpadów komunalnych

= to euro-filary programu naprawczego który jest niezbędny dla naprawy polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi, odrobienia wieloletnich zapóźnień infrastrukturalnych, wykazania przed Komisją Europejską woli wdrażania programu ratunkowego dla tej sfery unijnych zobowiązań akcesyjnych.

Powinien niezwłocznie powstać międzyresortowy zespół rządowy razem z udziałem zaplecza eksperckiego rządu (w postaci przedstawicieli instytutów para-rządowych, które do tej pory nie biorą udziału w pracach legislacyjnych!) oraz specjalistów od systemów zarządzania znających zasady funkcjonowania wzorcowych systemów europejskich w tej dziedzinie (być może byliby to eksperci zagraniczni – podobnie jak trenerzy sportowi…).
Koordynatorem prac nad programem naprawczym powinno być Ministerstwo Środowiska - nie można oddać tak ważnych spraw dla całokształtu ochrony środowiska do resortów dalekich od zagadnień środowiskowych. Osiem lat od podpisania unijnych zobowiązań środowiskowych wykazały, że nie przeprowadzono koniecznych reform systemowych (nawet nie interesowano się doświadczeniami unijnymi w tym zakresie…) - a drugi już Krajowy Plan Gospodarki Odpadami oraz Narodowa Strategia Edukacji Ekologicznej – pozostają zakurzonymi papierowymi dokumentami bez mocy porządkującej…

Zespół Międzyresortowy (który powinien nazywać się już Zespołem Ratunkowym) miałby za zadanie przeprowadzenie w pierwszym rzędzie dwóch zadań.

1) Utworzeniem mapy "śmieciowej" Polski (przy współuczestnictwie lokalnych struktur administracyjnych) - poprzez władczy (obowiązkowy) podział na strefy "wspólnego zagospodarowywania odpadów komunalnych i budowania infrastruktury dla tego celu.

Powinno się to dokonać poprzez utworzenie międzygminnych spółek lub Związków Gmin - tak aby powstały struktury instytucjonalne odpowiedzialne wobec centrum rządowego za realizację zobowiązań międzynarodowych państwa.
Struktury takie powinny reprezentować potencjały minimum 150 tys. mieszkańców z indywidualną możliwością uzasadnionych odstępstw od takiego warunku brzegowego. Budowa niezbędnej infrastruktury (jako realizacja „niezbędnej sieci zakładów w skali kraju” o czym mowa w Dyrektywie Ramowej o odpadach) – mogłaby być prowadzona także w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego (koncesji).

Paradoksem jest to, że taki wariant organizacji (obligatoryjnego utworzenia „regionów wspólnego działania”) systemu gospodarki odpadami komunalnymi jest zawarty od lat w Krajowym Planie Gospodarki Odpadami Komunalnymi (na lata 2006-2010) i mimo tego, że minęły już niemal trzy lata od jego przyjęcia – nadal nie ma koniecznych zmian legislacyjnych aby rozpoczęło się wdrażanie takich zapisów KPGO (a o fiasku jakim zakończyła się realizacja I-szego KPGO – można poczytać w innych komentarzach na tej stronie internetowej…).

W sytuacji ewentualnych występujących zagrożeń dla sprawnego wykonywania zadań publicznych - struktury takie powinny być czasowo zarządzane przez komisarzy rządowych – groźba unijnych sankcji finansowych mogących być ciosem dla finansów publicznych uzasadnia zastosowanie nadzwyczajnych mechanizmów dla obrony interesów państwa.
Trzeba też skończyć z gorszącą anarchią w tej dziedzinie szkodzącą interesom państwa - nikt do tej pory (osiem lat od podpisania unijnych zobowiązań akcesyjnych rozdziału środowisko!) nie potrafi wskazać jednoznacznie resortu odpowiedzialnego w rządzie za realizację Dyrektywy Ramowej o odpadach i unijnych zobowiązań środowiskowych!
Najnowszy dowód na to, że zamiast Rządowego Sztabu Kryzysowego dla opracowania działań dla uniknięcia nałożenia unijnych sankcji finansowych na Polskę – mamy wciąż tylko szukanie odpowiedzi na fundamentalne kwestie - – to treść pisma z 16 czerwca 2009 r.: „W nawiązaniu do pytań dotyczących prac nad ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach uprzejmie informuję, że czekamy na rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego w kwestii prowadzenia dalszych prac nad projektem założeń do tej ustawy, zgodnie z wymaganiami określonymi w znowelizowanym regulaminie prac RM. W CHWILI OBECNEJ NIE MOŻNA WIĘC PODAĆ CHOĆBY PRZYBLIŻONEGO TERMINU SKIEROWANIA WW. USTAWY DO SEJMU RP. (…) – Małgorzata Juras, gł. specjalista w Centrum Informacyjnym Rządu”.

W całej Unii Europejskiej gospodarka odpadami komunalnymi jest częścią ochrony środowiska – jedynie w Polsce od wielu już lat z fatalnym skutkiem (patrz - los realizacji KPGO) - politykę w tym zakresie kształtują ignoranccy urzędnicy innych resortów nie mający wystarczającej wiedzy o zasadach ochrony środowiska w tym segmencie gospodarki municypalnej.

Również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta wbrew interesom polskiej racji stanu - jest przeciwny wprowadzeniu unijnych zasad systemowych do polskiej gospodarki odpadami komunalnymi roszcząc sobie uprawnienia do kreowania specyficznej „polskiej drogi” dojścia do realizacji unijnych standardów w tej dziedzinie. Wbrew interesom obywateli-konsumentów i wbrew oczywistości (fatalny stan realizacji unijnych standardów i założeń KPGO) – UOKiK kwestionuje unijny kształt zasad systemowych – twierdząc wspólnie ze środowiskami przedsiębiorców broniących od lat istniejącego status quo, że mamy „dobre prawo śmieciowe”… Dobrze, że jurysdykcja UOKiK nie rozciąga się na całą Unię Europejską, bo musiałaby ulec modyfikacji jedna z najważniejszych zasad Wspólnoty w tej dziedzinie, która mówi: „jeśli różnice miedzy przepisami dotyczącymi gospodarki odpadami w Państwach Członkowskich Unii Europejskiej mogą powodować opóźnienia w realizacji celów Wspólnoty - niezbędne jest zbliżenie przepisów prawnych w tej dziedzinie na wzór państw osiągających wzorcowe rezultaty w realizacji unijnej hierarchii postępowania z odpadami”.

2) Zadaniem równolegle koniecznym do przeprowadzenia - powinno być dokonanie zasadniczej zmiany logistycznej poprzez wprowadzenie powszechnej opłaty obywatelskiej za usuwanie odpadów komunalnych (wnoszonej na osobne konto administracji gminnej) oraz przeniesienie "własności" odpadów komunalnych i bezpośredniej "decyzyjności" kierunków zagospodarowania odpadów komunalnych -na administracje gminne (bez potrzeby „pośrednictwa” ułomnych narzędzi typu plany, regulaminy itp. pomocnicze mechanizmy). Oczywiście bez potrzeby wszczynania gminnych referendów w tych sprawach – co jak świadczy suma doświadczeń zebranych 7 czerwca br. – kończy się tym, że do Brukseli wyjadą europosłowie wybrani przez mniej niż ¼ wyborców – a gminy i tak nie otrzymają unijnych narzędzi do prowadzenia racjonalnej gospodarki odpadami komunalnymi…

W międzyresortowym sztabie, który powinien się już nazywać Zespołem Ratunkowym – konieczny jest udział także Ministerstwa Finansów dla opracowania zasad poboru opłaty śmieciowej od obywateli (w niektórych krajach pobiera je państwowy aparat fiskalny). Ministerstwo Finansów wspólnie z pozostałymi resortami powinno też opracować zasady ewentualnych słusznych odszkodowań dla firm prywatnych, które wskutek spóźnionego o wiele lat porządkowania zasad systemowych gospodarki odpadami komunalnymi - miałyby ewentualne roszczenia finansowe wobec Skarbu Państwa. Jedno jest pewne – aby przeciąć staczanie się w kierunku bolesnych dla budżetu i prestiżu Rzeczpospolitej sankcji finansowych – trzeba podjąć zdecydowane działania dla naprawy systemu w tej dziedzinie…
Wzorcem rozwiązań powinny być doświadczenia tych krajów UE, które mając podobną strukturę administracyjną - świetnie wywiązują się z osiągania unijnych standardów. Gotowe unijne wzorce są dostępne "na wyciągnięcie ręki za miedzą”…

Po załatwieniu w pierwszym rzędzie tych dwóch najważniejszych barier systemowych - zespół zająłby się pozostałymi barierami, które w różnych aspektach dotykają gospodarki odpadami komunalnymi, a których nie muszą pokonywać administracje samorządowe w innych krajach unijnych…

Miejmy nadzieję, że ekipa rządowa deklarująca pełną integrację gospodarczą z Unią Europejską nie przestraszy się konieczności "euro" rewolucji w systemie gospodarki odpadami komunalnymi.
Miejmy też nadzieję, że zmieniając obecnie system organizacji i finansowania elektronicznych mediów publicznych – rząd zadba o to aby wreszcie po tylu latach i wobec zagrożeń unijnymi sankcjami finansowymi - rozpoczęła się niezwłocznie codzienna narodowa kampania ekoedukacyjna – przede wszystkim w tych dziedzinach od których powodzenie zależy od codziennych czynności każdego niemal obywatela… Upowszechnienie nawyku selektywnego gromadzenia odpadów domowych – od czego w dużej mierze zależy osiągnięcie unijnych standardów - JEST POTRZEBĄ POLSKIEJ RACJI STANU!
Smutne i żenujące jest to, że wyszukiwarka internetowa na hasło „program naprawczy dla polskiej gospodarki odpadami” znajduje nadal nieliczne publikacje „społecznych rzeczników europeizacji” w tej dziedzinie i żadne inne opracowania ludzi nauki i administracji…

Na koniec 2010 roku przypada ważny okres rozliczeniowy w którym w Polsce powinno nastąpić znaczne ograniczenie deponowania na składowiskach odpadów zawierających organikę. Nie ma już żadnych szans aby osiągnąć 25 procentowy wymagany poziom obniżenia zawartości bioodpadów w całym strumieniu odpadów domowych…
Oznacza to, że w 2012 roku kiedy będą rozgrywane piłkarskie mistrzostwa Europy – może nadejść informacja nie tylko o nałożeniu sankcji finansowych na Polskę – ale także o wstrzymaniu unijnych dotacji na przedsięwzięcia infrastrukturalne ochrony środowiska…

Paradoksalne jest to, że osiem lat po podpisaniu unijnych zobowiązań środowiskowych w ostatnim dniu urzędowania ówczesnego rządu Jerzego Buzka – obecny rząd nadal nie zajmuje się tym jak wypełnić te zobowiązania - ale tym jak wprowadzić Jerzego Buzka na unijne stanowisko…
Jeśli więc nie podejmiemy koniecznych – chociaż spóźnionych już znacznie działań czeka nas „śmieciowa” euro-kompromitacja…
Zdzisław Smolak – społeczny rzecznik integracji europejskiej polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi
e
eko.obywatelgmial.com
Wobec zagrożenia unijnymi sankcjami finansowymi za nieosiąganie wymaganych standardów w wynegocjowanych okresach przejściowych konieczna jest bezprecedensowa i permanentna kampania edukacyjna na rzecz upowszechnienia nawyku selektywnego gromadzenia odpadów. ---------

W rokowaniach przedakcesyjnych w rozdziale „Środowisko" - Polska zobowiązała się do osiągnięcia w okresach przejściowych określonych standardów, także w gospodarce odpadami komunalnymi. Ta dziedzina gospodarki komunalnej jest nietypowym obszarem unijnych zobowiązań państwa, bo ich wykonanie nie zależy bezpośrednio od działań administracji rządowej. Usuwanie i właściwe zagospodarowanie odpadów komunalnych, tak jak w każdym dobrze zorganizowanym kraju, powinno być powierzone samorządom. ---------------
Nietypowość gospodarki odpadami komunalnymi jako jednej ze sfer zobowiązań akcesyjnych państwa polega również na tym, że wszelkie działania organizacyjno-logistyczne administracji lokalnych muszą spotkać się z pozytywnym odzewem i współpracą mieszkańców gmin, którzy są głównymi wytwórcami odpadów i jednym z najważniejszych ogniw postępowania z odpadami w celu ograniczenia ich deponowania w środowisku.
----------- Jeśli każdy z nas nie podejmie wysiłku selektywnego gromadzenia odpadów już w mieszkaniu, to działania samorządów, chociaż często kosztowne i intensywne, mogą okazać się bezowocne. To z kolei przekłada się na poziom realizacji zobowiązań akcesyjnych państwa, co może mieć dramatyczne skutki finansowe dla wszystkich podatników.

W 1999 r. po rozpoczęciu unijnych rokowań przedakcesyjnych Polska podjęła szereg działań dostosowawczych, aby przygotować się do pełnego uczestnictwa w UE. Jednym z nich było opracowanie i przyjęcie w 2002 r. Krajowego Planu Gospodarki Odpadami.
Konieczność odrobienia dużego dystansu w stosunku do standardów gospodarki odpadami komunalnymi w krajach europejskich wymaga m.in. zbudowania racjonalnej sieci zakładów i instalacji do prawidłowego zagospodarowania odpadów, tak aby ograniczyć do minimum szkodliwe ich deponowanie bez przetworzenia na składowiskach. To z kolei wymaga stworzenia podstaw prawidłowego systemu organizacyjnego, finansowego i logistycznego w gospodarce odpadami, tak aby system bez zbędnych przeszkód prawno-organizacyjnych realizował podpisane zobowiązania międzynarodowe wynegocjowane w unijnych rokowaniach akcesyjnych.
----- Niestety, już dwukrotnie (w miesiąc po przyjęciu KPGO w listopadzie 2002 r. i w lipcu 2005 r.) parlament odrzucił próby reform, które miały zbliżyć kształt systemu gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce do zasad zarządzania tą dziedziną w krajach starej UE.
Skutkiem tego są katastrofalne wyniki wykonania założeń pierwszego KPGO na lata 2002-2006 i narastanie zaległości w realizacji unijnych zobowiązań. Po czterech latach funkcjonowania pierwszego KPGO, w tym po trzech obecności w strukturach UE, w selektywnej zbiórce odpadów zbiera się zaledwie 2,5 proc. wagowych całego strumienia odpadów komunalnych. Postęp w stosunku do 2000 r. wynosi jedynie 0,8 proc. (ok. 97,5 proc. odpadów komunalnych trafia na składowiska). Procesom przekształcania biologicznego poddaje się około 5 proc. odpadów komunalnych ulegających biodegradacji, podczas gdy do 2010 r. Polska musi osiągnąć w tej dziedzinie 25 proc. Oznaczać to powinno prawie pięciokrotny wzrost w krótkim trzyletnim okresie, co już wiadomo, że jest nierealne. Unieszkodliwieniu poprzez termiczne przekształcanie poddaje się zaledwie 0,7 proc. wszystkich wytworzonych odpadów komunalnych, od 2000 r. nie osiągnięto postępu w tym segmencie. Recykling papieru i tektury jest realizowany w niespełna 50 proc. założeń I KPGO. Zbiórkę odpadów wielkogabarytowych realizuje się w gminach na poziomie 24 proc. założeń I KPGO. Ze strumienia odpadów komunalnych zamiast założonych 17 tys. Mg wydzielono w 2005 r. około 102 tony frakcji niebezpiecznych - wskaźnik wykonania założeń I KPGO wyniósł 0,6 proc! ---------- Obecnie na półmetku kolejnego KPGO na lata 2006-2010 nie ma żadnych symptomów poprawy – a nawet ze względu na krach na rynku surowców wtórnych – jest w niektórych elementach jeszcze gorzej…
---------- Gruntowna europeizacja polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi wymaga czasu na przeprowadzenie zmian legislacyjnych. Istnieje jednak aspekt naszych zapóźnień w gospodarce odpadami komunalnymi, który bardzo boli, bo nawet tam, gdzie działania administracji wyszły naprzeciw potrzebom XXI w., my, obywatele, nie korzystamy z tego, aby zasłużyć na miano ekoEuropejczyków, którzy chcieliby dołączyć do osiągnięć innych narodów, które ograniczyły do minimum deponowanie odpadów. ------ W tych miejscach w Polsce, gdzie są już „wyspy" selektywnej zbiórki odpadów domowych, smucą widoki przepełnionych kubłów na odpady wymieszane na tle pojemników do selektywnej zbiórki odpadów, które tygodniami nie mogą się napełnić wysortowanymi w mieszkaniach odpadami opakowaniowymi. ------------
Żenująco niski poziom odzysku odpadów komunalnych jest poprzez perspektywę realizacji unijnych zobowiązań w zakresie osiągnięcia wynegocjowanych standardów gospodarki odpadami szczególnie ważny. ------- Jest to problem rangi polskiej racji stanu i wiarygodności Polski jako członka UE.
Ważne są wszystkie działania ekoedukacyjne na rzecz upowszechnienia nawyku sortowania odpadów domowych i ich selektywnego gromadzenia, ale fakt, że centralna administracja nie wykorzystuje publicznych środków przekazu do przeprowadzania profesjonalnej kampanii ekoedukacyjnej można wskazać jako najjaskrawszy przykład zaniechań państwa w realizacji zobowiązań akcesyjnych. ------------
„Narodowy Program Edukacji Ekologicznej" opracowany w 2001 r., tak jak pozostałe plany dotyczące gospodarki odpadami, pozostaje dokumentem „na półce” - w zakresie wykorzystania środków publicznego przekazu. Nieliczne, incydentalne i niepozostawiające śladu przykłady wykorzystania TVP i Polskiego Radia do emisji treści ekoedukacyjnych są jednorazowymi akcjami, które nie mają charakteru ciągłej realizacji narodowej strategii.
------- Dlatego wobec zagrożenia sankcjami finansowymi za nieosiąganie wymaganych standardów w wynegocjowanych okresach przejściowych konieczna jest bezprecedensowa i permanentna kampania edukacyjna na rzecz upowszechnienia nawyku selektywnego gromadzenia odpadów.

Najskuteczniejszym medium jej przeprowadzenia jest telewizja publiczna, które to zadanie - jako jeden ze środków masowego przekazu - ma wpisane, zgodnie z art. 78 ustawy Prawo ochrony środowiska, właściwie jako obowiązek. --------- Powinniśmy więc widzieć w porze największej oglądalności np. spot pokazujący zwykłych ludzi i znane osobistości publiczne, jak z troską o środowisko segregują odpady. Na końcu napis i głos lektora: a czy Ty postępujesz tak samo? Następnego dnia o tej samej porze kilkunastosekundowy film o tym, jak administracje w gminach zorganizowały system ekologicznej gospodarki odpadami. Na końcu napis: a czy władze twojej gminy wywiązują się z ustawowych obowiązków w tej dziedzinie?
------ I tak codziennie na zmianę: raz my, konsumenci, nazajutrz nasi wybieralni przedstawiciele powinniśmy być pod presją płynącą z ekranu, aby nie zapomnieć o obowiązkach postępowania zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.
Innym aspektem w codziennej kampanii ekoedukacyjnej telewizji publicznej powinno być przekonywanie społeczeństwa, że strach przed modernizacją polskiej gospodarki odpadami komunalnymi w postaci wybudowania zintegrowanej sieci zakładów i instalacji jest nieracjonalny. ---------- Fakt, że dotychczas ok. 98 proc. odpadów domowych jest deponowanych na składowiskach, powinien być powodem obaw o jakość życia naszego i przyszłych pokoleń. --------------------
Dotychczas zamiast rzetelnej informacji i przykładów z innych krajów, na czym polega nowoczesność i bezpieczeństwo gospodarki odpadami, telewizja publiczna zajmuje się tym tematem z okazji konfliktów lokalnych, często wywołanych próbą wybudowania prawidłowych obiektów i instalacji do przetwarzania i zagospodarowania odpadów dla wyeliminowania starych wysypisk rodem z PRL-u.
(…) Kampania ekoedukacyjna o bezprecedensowej skali i w nowatorskim kształcie mogłaby spowodować odrabianie kilkunastoletnich zaległości w gospodarce odpadami komunalnymi i dać nadzieję, że wypełnienie zobowiązań unijnych nie pozostanie na papierze, o ile pozostałe bariery na drodze do „europeizacji" systemu gospodarki odpadami komunalnymi też będą usuwane. ---- Smuci to, że w ferworze dyskusji o kształt elektronicznych mediów publicznych – nikt poza Państwową Radą Ochrony Środowiska nie upomniał się o ekoedukację w TVP w ramach misji publicznej… A gdzie stanowisko Ministerstwa Środowiska?
--------------
Przygotowanie kraju do organizacji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 r. stało się zadaniem narodowym. Uchwalono w ekspresowym tempie ustawy, aby usunąć bariery prawno-organizacyjne dla sprawnego wykonania infrastruktury. Niepowodzenie może oznaczać odebranie Polsce organizacji mistrzostw w zasadzie bez ujemnych skutków finansowych, tymczasem opinia publiczna nie zdaje sobie sprawy z możliwych skutków niewykonania zobowiązań unijnych z zakresu gospodarki odpadami.
Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, oprócz nałożonych sankcji finansowych, może oznaczać wstrzymanie unijnych dotacji, dzięki którym Polska ma szanse na szybkie odrobienie zapóźnień infrastrukturalnych. Nie realizując zobowiązań, nie tylko możemy narazić się na upokorzenie, że nie sprostaliśmy wymogom sprzątania, ale sankcje finansowe mogą wręcz zahamować dotychczasowe tempo rozwoju kraju. -------

Samorządy powinny domagać się takich samych narzędzi i mechanizmów zarządzania gospodarką odpadami komunalnymi, jakimi dysponują administracje lokalne w starych krajach UE. W niektórych publikacjach, a nawet w odpowiedziach rządowych na interpelacje poselskie winą za narastający dystans do wypełnienia zobowiązań akcesyjnych usiłuje się obarczyć Jednostki Samorządu Terytorialnego, które przecież nie odpowiadają za brak reform systemowych. ---------------
W tym względzie (rzetelne informowanie o przyczynach systemowych zapaści polskiej gospodarki odpadami komunalnymi) - także telewizja publiczna powinna odegrać istotną rolę eko-edukacyjną wobec decydentów, którzy często dopiero po zaistnieniu sprawy w telewizji przeprowadzają niezbędne działania naprawcze. Inaczej brak dotychczasowego politycznego zainteresowania naszymi śmieciami będzie drogo kosztować obywateli-podatników.
e
eko.obywatelgmial.com
Nie wierzę w żadne państwo, w żadną Polskę (…) Bo to państwo zawiodło...
Bolesne słowa wypowiedziane przez rodzinę porwanego i zamordowanego człowieka, które zacytowałem na wstępie dotyczą wprawdzie oceny efektywności aparatu państwowego wolnej Rzeczpospolitej w ściganiu złoczyńców, ale wiele jest przykładów na to, że mogą być mottem do innych dziedzin życia publicznego w Polsce... (…)

Najtragiczniejszym objawem lekceważenia przez instytucje publiczne podstawowych zasad działania sprawnego państwa - była katastrofa na lotnisku w Mirosławcu. Tam mimo zainstalowania w 2001 roku systemu bezpiecznego lądowania darowanego Polsce - przez niemal siedem lat nic nie zrobiono aby go uruchomić. Dopiero teraz tak się stało po tragedii...

Po negocjacjach - unijne zobowiązania akcesyjne rozdziału "środowisko" też zostały podpisane w październiku 2001 - od tamtej pory nie przeprowadzono żadnych zasadniczych reform w kierunku europeizacji systemu gospodarki odpadami komunalnymi... (…)

Kolejny raz powtórzę: "po wielu latach mojej batalii - obecnie doszedłem do przekonania, że jeśli osoby publiczne Anno Domini 2008, które z racji dostępu lub posiadania rzetelnych informacji o sytuacji gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce, (…) - mają jeszcze wątpliwości czy wprowadzić europejski program naprawczy w tej dziedzinie - to osoby te można zaliczyć do dwu kategorii: głupców lub skorumpowanych. TERTIUM NON DATUR!".

Czy jesteśmy "skazani" na to, że elementarne porządkowanie rozpoczynamy dopiero wtedy gdy sprawa z hukiem w atmosferze katastrofalnego skandalu wdziera się na pierwsze strony gazet?

Na stwierdzenie z centrali rządowej o tym, że przydomowe systemy oczyszczania ścieków na terenach mało zurbanizowanych są pełnoprawnym i pożądanym elementem zapobiegania zanieczyszczeniom środowiska - czekałem piętnaście lat - być może jednak unijne sankcje finansowe w przypadku gospodarki odpadami komunalnymi skrócą ten czas oczekiwania na narodowy program naprawczy...

Polsce jest potrzebne "pospolite ruszenie" tych którzy mają świadomość konsekwencji dalszego zwlekania w tej sprawie... W takich przypadkach w cywilizowanym świecie stwarza się nacisk na swoich parlamentarzystów aby mieli świadomość, że wyborcy bacznie obserwują ich poczynania czy aby zgodne są z przysięgą działań dla dobra Rzeczpospolitej którą składają na początku kadencji... Teraz w dobie Internetu polscy parlamentarzyści powinni także poczuć, że opinia publiczna żąda aby specjalne komisje śledcze przestały być "polską" metodą naprawiania spraw publicznych...

Z poważaniem - Zdzisław Smolak

Eko-Obywatel z Dolnego Śląska - tekst z kwietnia 2008
e
eko.obywatel@gmail.com
Przy okazji euro-wyborów w kilkunastu polskich gminach odbyły się gminne referenda w sprawie gospodarki odpadami komunalnymi. TYLKO W GMINIE SŁOPNICE REFERENDUM OKAZAŁO SIĘ WAŻNE.

Referenda dotyczyły uzyskania przez administracje lokalne takich samych narzędzi i mechanizmów zarządzania w gospodarce odpadami komunalnymi, jakie mają gminy w Unii Europejskiej.

W gminie Słopnice z Małopolski frekwencja wyniosła 42,7 procent. 98 procent głosujących opowiedziało się za przejęciem odpadów komunalnych przez administrację gminną.

Pozostałe referenda nie przyniosły rezultatu z powodu frekwencji niższej niż 30 procent.

To smutne i żenujące, że aby polskie gminy posiadały takie same narzędzia i mechanizmy zarządzania jakie mają gminy zachodnioeuropejskie - trzeba organizować kosztowne i skazane na niepowodzenie referenda lokalne…

W skali kraju zmarnowano spore pieniądze podatników (a tak brakuje funduszy na ochronę środowiska) na to aby wyposażyć polskie gminy w instrumenty prawidłowego zarządzania, instrumenty z natury rzeczy posiadane przez gminy unijne. To wstyd, że osiem lat od podpisania unijnych zobowiązań akcesyjnych administracja centralna nie przeprowadza nadal zmian legislacyjnych dla integracji polskiej gospodarki odpadami komunalnymi do unijnych zasad systemowych...

TO SMUTNE I ŻENUJĄCE, ŻE ZAMIAST IMPLEMENTOWAĆ UNIJNE ZASADY SYSTEMOWE DO POLSKIEJ GOSPODARKI ODPADAMI KOMUNALNYMI – ORGANIZUJE SIĘ W POLSCE CYKLICZNE „SPRZĄTANIE ŚWIATA” ABY UPRZĄTNĄĆ DZIKIE WYSYPISKA...

To smutne i żenujące, że trzeba się po ośmiu latach od podpisania unijnych zobowiązań akcesyjnych upominać poprzez apele aby polska administracja przeprowadziła niezbędne reformy systemowe gospodarki odpadami a w dobie kryzysu finansowego trwoni się pieniądze na jałowe środki zastępcze...

TRZEBA WYELIMINOWAĆ PRZYCZYNY SYSTEMOWE TWORZENIA SIĘ „DZIKICH WYSYPISK”.

Całą dyskusję dotyczącą klęski narodowej jaką są dzikie wysypiska, które nie są znane w większości krajów unijnych - trzeba zacząć od opłaty za usuwanie odpadów domowych.

W Unii Europejskiej płaci ryczałtowo każda rodzina do administracji gminnej, która jest obowiązana odebrać wszelkie odpady domowe i wyposażyć posesję w wystarczające i znormalizowane pojemniki. Zryczałtowana opłata musi też starczyć na opłacenie kosztów selektywnej zbiórki i kosztów przetwarzania odpadów.

Nie jest więc potrzebna żadna umowa, która określa ilość i wielkość pojemników (a jeśli odpady nie mieszczą się w pojemnikach – gmina jest obowiązana skorygować ewentualnie liczbę i wielkość pojemników na tej posesji – ale musi bez dodatkowej opłaty odebrać odpady z tej posesji w ramach opłaty zryczałtowanej). Gdyby było tak, jak jest w Polsce – tam też mieszkańcy tworzyliby dla „oszczędności” w opłatach, dzikie wysypiska…

Taki system opłat i przeniesienie własności wyniesionych odpadów domowych na gminę - powoduje to, że nikt nawet nie myśli o usuwaniu odpadów „w krzaki”, czy też o podtruwaniu bliźnich poprzez spalanie odpadów w domowych piecach.

Kiedy usunie się przyczyny systemowe powstawania dzikich wysypisk – niepotrzebne są nawoływania do częstszych kontroli i zwiększania liczby strażników miejskich. Prewencja jest zawsze lepsza i tańsza od leczenia…

Dzięki takiemu systemowi są już kraje w których na składowiska trafia jedynie 3 procent odpadów, reszta jest zagospodarowywana, a u nas – mimo przystąpienia 5 lat temu do Unii Europejskiej jest 97 procent odpadów ląduje na składowiskach - w tym też na "dzikich wysypiskach"…

Pozostawienie w Polsce dotychczasowego chaotycznego stanu organizacyjno-logistycznego, w którym nie można jednoznacznie wskazać, kto jest odpowiedzialny wobec mieszkańców i wobec zobowiązań międzynarodowych Polski, za system gospodarki odpadami komunalnymi, zagraża bolesnymi skutkami dla budżetu i prestiżu państwa - wobec perspektywy unijnych sankcji finansowych za niewypełnienie podpisanych w 2001 roku zobowiązań akcesyjnych koszyka „środowisko”.

Tylko przedstawienie wobec Unii Europejskiej konkretnej „mapy drogowej” programu naprawczego – może odsunąć nałożenie sankcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości… Skutki karygodnych zaniedbań w transpozycji i implementacji unijnych zasad systemowych gospodarki odpadami komunalnymi mogą wyniknąć w ważnym dla Polski roku 2012…

Brak dotychczasowego politycznego zainteresowania naszymi śmieciami będzie drogo kosztować nas - obywateli-podatników…
---------------------
Panie Premierze - rok temu 21 kwietnia 2008 roku wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski na Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Rozwoju stwierdził: „zdarzały się te rzeczy, które powodowały, że na skutek działań różnych – nie wiem do końca jakich, ale nie chcę się nad tym zastanawiać – zapisy, które choćby łatwiej przekazywały władztwo nad strumieniem odpadów do samorządu terytorialnego, nagle gdzieś po drodze ginęły. ---- Dlaczego? Nie wiem i nie chcę szukać odpowiedzi na to pytanie. Nie będę się nad tym zastanawiał. ---- Oczywiście, ja mam świadomość, że stan taki, jaki jest, jest dla jakiejś określonej grupy działającej w tej branży, bardzo korzystny”.

Czy nawet obywatelskie doniesienie o podejrzeniu przestępstwa złożone przez Pańskiego Ministra złożone na forum sejmowym – to za mało aby uruchomić szczególny nadzór nad pracami legislacyjnymi w tej dziedzinie w której Rzeczpospolitej grożą unijne sankcje finansowe?

Czy na zasadzie "mądrości po szkodzie" - dopiero specjalne komisje śledcze mają badać przyczyny doprowadzenia do euro-kompromitacji?

Zdzisław Smolak - eko.obywatel@gmail.com
– społeczny rzecznik przeprowadzenia euro-programu naprawczego dla polskiego systemu gospodarki odpadami komunalnymi
Dodaj ogłoszenie