Sarenka wpadła pod samochód w Bielska-Białej. Nie przeżyła. Przyzwyczaj się do dzikich zwierząt w centrum miast

Jacek Drost
Jacek Drost
Dzikie zwierzęta w centrach miast pojawiają się coraz częściej.. Wszystko przez człowieka...
Dzikie zwierzęta w centrach miast pojawiają się coraz częściej.. Wszystko przez człowieka...
Udostępnij:
Młoda sarna zginęła dzisiaj w nocy w Bielsku-Białej. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że została potrącona przez samochód w ścisłym centrum miasta. To kolejny przypadek w ostatnim czasie, kiedy zwierzęta wchodzą do miast. A jak twierdzą leśnicy, będzie ich więcej.

Jak poinformował asp. sztab. Roman Szybiak, p.o. oficera prasowego bielskiej policji dzisiaj około godz. 3.40 na pl. Żwirki i Wigury mercedes sprinter potrącił młodą sarnę. Zwierzę zginęło na miejscu. Truchło zabrali pracownicy bielskiego Zakłady Gospodarki Odpadami. Niestety, w ostatnim czasie to kolejny przypadek pojawienia się dzikiego zwierzęcia w centrum miasta...

Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku w centrum Bielska-Białej na maskę samochodu nauki jazdy wskoczył... jeleń. - Ślizgnął się przez maskę, upadł, bo nogi mu się rozjechały i uciekł dalej, do miasta – opowiadał DZ Bartłomiej Korzeń, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców Bartłomiej Korzeń z Pisarzowic. Nikomu nic się nie stało, ale uszkodzony został samochód.

O jeleniu w centrum Bielska-Białej pisaliśmy tutaj

Nieco wcześniej gorąco komentowany w mieście nad Białą był przypadek sześciu dzików (lochy z pięcioma warchlakami), które pod osłoną nocy paradowały po placu Ratuszowym, tuż pod oknami bielskiego ratusza, gdzie znajduje się Urząd Miejski, po czym skierowały się do parku znajdującego się za budynkiem. Wszystko to na monitoringu zauważyła portierka pełniąca służbę ratuszu i to ona powiadomiła straż miejską. Dziki zostały uśpione.

Nie był to jednak pierwszy przypadek dzików w mieście. Dziki od wielu lat systematycznie w poszukiwaniu jedzenia podchodzą bliżej domów, niszczą ogródki. Często są widywane w takich bielskich dzielnicach jak Straconka, Lipnik czy Kamienica. Trzy lata temu dziki skłóciły nawet urzędników z leśnikami. Tadeusz Januchta, ówczesny naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska bielskiego Urzędu Miejskiego, stwierdził, że nadleśniczy źle zatwierdza plany łowieckie, w efekcie dzików jest za dużo i wychodzą z siedlisk.
Z kolei Hubert Kobarski, nadleśniczy Nadleśnictwa Bielsko ripostował, że miasto jest jednym wielkim nęciskiem dla dzików, więc szukając jedzenia podchodzą do śmietników i kompostowników w ogródkach.

Dziki poróżniły urzędników z leśnikami. Pisaliśmy o tym tutaj:

- Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej. Zwierzęta pojawiają się w centrach miast, bo presja turystyczna na tereny zielone jest ogromna, więc zwierzęta są z nich przeganiane - mówi Tomasz Gawęda, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Bielska. Dodaje, że zwierzęta podchodzą do centrów miast, bo w ostatnich latach zwiększyła się w nich ilość miejsc zielonych, zwierzęta stają się też coraz ufniejsze w stosunku do człowieka.

Czy my równie ufnie możemy podchodzić do zwierząt? - To są dzikie zwierzęta i trzeba je traktować z respektem. Nie są to zwierzęta groźne, generalnie uciekają przed człowiekiem, ale nigdy nie możemy przewidzieć, jak się zachowają w sytuacji stresowej. Zawsze należy zachować bezpieczny dystans od takiego zwierzęcia - podkreślił Tomasz Gawęda.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie