Szołtysek: Nikt nie chciał być Rusem!

Marek Szołtysek
Marek Szołtysek
Marek Szołtysek arc.
Siedzę sobie w pewnej redakcji - z litości przemilczę jej nazwę - widząc dziennikarza wpatrującego się w komputer. Grał w wojenną grę. Prawie mnie zemdliło, bo właśnie ten typ spędzania czasu próbuję zwalczyć u moich dzieci, a tu dorosły facet jeździ po ekranie czołgiem.

Ten trzydziestolatek zachwalał mi swe ulubione wieczory, kiedy z kolegami zasiadają przed ekranem, opróżniają puszki piwa, jedzą pizzę - i walczą w wirtualnej wojnie. O Boże! - pomyślałem - i jak tu potem ma być u nas wyż demograficzny, jak faceci bawią się w czołgistów. Przechodząc jednak na śląskie podwórko, to można powiedzieć, że tak też było zawsze pomiędzy śląskimi dziećmi. A że nie było komputerowych gier, to motywy wojennych zabaw były czerpane z rzeczywistości historycznej.

Ślązoki przed wiekami bawiły się w wojny husyckie, szwedzkie czy tureckie. Pierwszy znany mi opis literacki, jaki opowiada o graczkach, czyli zabawach młodych Ślązoków w wojnę, pochodzi z książki ks. Norberta Bonczyka "Stary Kościół Miechowski", z 1879 roku. Dowiadujemy się, że w połowie XIX w. chłopcy w okolicach Bytomia bawili się w wojny prusko-francuskie. Bo były jeszcze wtedy w śląskiej pamięci lata wojen napoleońskiej Francji z Królestwem Prus, do których wówczas Śląsk należał.

Jest tam cytat: "Tam między chłopcami / Odbywały się wojny, zasadzki, gonitwy, / Widział las chłopców figle, a często i bitwy /…/ biły się Prusy i Francuzy, / Nie zważając na mnogie często sińce, guzy". Moje dzieciństwo, na przełomie lat 60. i 70. XX wieku, upłynęło na zabawie w wojnę, przyjmowaliśmy role żołnierzy z II wojny światowej. Byliśmy albo Niemcami, albo "Amerykonami", ale nigdy, podkreślam - nigdy nie wcielaliśmy się w "Rusów".

Dlaczego? Bo ruskich wojoków wyśmiewało się w wicach, na co sobie zasłużyli swym zachowaniem w 1945 roku, gdy przechodzili przez Śląsk. Kto by zatem chciał być "Rusym"? Nikt! I w związku z tym mam tutaj dwie myśli. Po pierwsze - ze względu na moje zabawy w dzieciństwie, teraz kibicuję Ukraińcom. Po drugie - nie chcę, by wkrótce dzieci bawiły się w wojny krymskie, bo takie graczki zawsze poprzedzane są prawdziwymi wojnami.

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fridka Nowoczka
A fto zno tako zabawa: ....sztrajchujymy byfyj pana Szoltyska...?
c
chrobok
A mozno - panie Szoltysek - tymu ksyndzowi, co to tak literacko pisol - sie pomotlalo? Czamu to dziecka we pruski prowincje - bawjyli sie we wojna prusko-francusko (1870-1871). A powinne sie bawic - jak do dzis odwiecznie "polcke sloncke" dziecka - we sztyrech pancernych! A te bardzi yntelektualne - we bitwa pod Lynino!
Niykedy - panie autorze - dobrze je - zanim zacznie sie szkryflac gupoty - trocha pomyslec.
p
psychiatra
Musisz "Śmiech" zmjynic grupa terapeutyczno. A mozno nawet dom wariatow. Jo sie niy dziwuja, co w Tworkach bawicie sie ino w Goroli, Zabuzokow i slojikow.
Jak cie przeniesom do Toszka abo do Rybika znojdziesz kolesiow do zabawy!
Ś
Śmiech
nikt w żadnej zabawie nie chce być rodowitym śląnzokiem hahahahaha
p
patriot
żoden nie chcioł byc Polokiem.
b
boł
zawsze tym z SS a gewera miołech z
wermachtu plastikowo co mi Opa wozioł z Deutschland.
D
Deutsch-Oberschlesier
Polokiem hehe
Dodaj ogłoszenie