To będzie trasa rowerowa gigant: z Wisły do Gdańska brzegiem rzeki

Agata Pustułka, Katarzyna Koczwara, Michał Wroński
Udostępnij:
Start w Wiśle obok zapory, tam gdzie łączą się ze sobą wody Białej i Czarnej Wisełki. Meta w Gdańsku. A po drodze Ustroń, Skoczów, Goczałkowice Zdroj, Kraków, Kazimierz, Warszawa, Toruń i Grudziądz. Taki właśnie przebieg ma mieć Wiślana Trasa Rowerowa. W sumie ponad tysiąc kilometrów.

Takiego szlaku jeszcze w Polsce nie było! Jeśli by powstał, mógłby stać się alternatywą dla słynnej Donauradweg (Naddunajskiej Drogi Rowerowej), biegnącej przez Niemcy, Austrię i Słowację. Trudno zatem się dziwić, że pomysłowi kibicują nie tylko rowerzyści, ale też lokalni samorządowcy i przedsiębiorcy. Marszałkowie ośmiu województw położonych wzdłuż królowej polskich rzek, kilka dni temu podpisali deklarację współpracy i poparcia prezydenckiego projektu ustawy o wytyczaniu rowerowych i pieszych szlaków turystycznych na wałach przeciwpowodziowych.

Obecnie jest to zakazane i to właśnie w dużej mierze ów zakaz blokuje realizację "wiślanki" na terenie województwa śląskiego, choć stosowne porozumienie władz regionu z samorządami nadwiślańskich gmin zostało podpisane już 7 lat temu. Przy trasie miały powstać m.in. wypożyczalnie rowerów, punkty widokowe, restauracje, hotele, pierwsze kino dla rowerzystów, pole golfowe, a także Muzeum Rzeki Wisły. Główny szlak miał łączyć się z pomniejszymi trasami, tworząc gigantyczny system ścieżek rowerowych. Pomysł, choć dobry, trafił jednak do urzędniczej szuflady (oznakowanie pojawiło się jedynie na terenie Śląska Cieszyńskiego) i dopiero teraz wreszcie pojawiła się szansa, że doczeka się realizacji.

Co prócz zmian w prawie jest konieczne, aby taki szlak rowerowy wzdłuż karju jednak powstał? Grażyna Staniszewska, była eurodeputowana z Podbeskidzia, a przede wszystkim zapalona miłośniczka turystyki rowerowej, mówi krótko: "Trzeba woli i pieniędzy, bo samo oznakowanie trasy to za mało, by można było z niej bezpiecznie korzystać". Na odcinkach miejskich niezbędne będzie wydzielenie osobnych pasów ruchu dla cyklistów.

- Na taką inwestycję można jednak pozyskać unijne pieniądze - dodaje Grażyna Staniszewska. - A chętnych do wybrania się w podróż takim szlakiem na pewno nie zabraknie, więc lokalne społeczności na tym tylko skorzystają. Poza tym to może być fantastyczna wizytówka regionu i całego kraju - przekonuje.

Od siedmiu lat nie może ruszyć budowa Wiślanej Trasy Rowerowej. Powód? Prawo wodne, które zabrania wytyczania ścieżek rowerowych na wałach przeciwpowodziowych. Teraz pojawiła się szansa, że prace ruszą z kopyta. Prezydent RP Bronisław Komorowski zamierza zmienić blokujące tę inicjatywę przepisy. Właśnie poparli go marszałkowie ośmiu województw, w tym śląskiego, którzy przy udziale prezydenta podpisali w Grudziądzu specjalną deklarację.
Śląskie daje przykład

Śląski Urząd Marszałkowski jako pierwszy wziął sobie poważnie do serca budowę trasy rowerowej wzdłuż Wisły. Już w 2006 roku zdołano ją wytyczyć w granicach województwa i przygotować plan zagospodarowania. Przy szlaku miało powstać m.in. pierwsze kino dla rowerzystów, pole golfowe, a także Muzeum Rzeki Wisły. Wisła biegnie przez nasz region na odcinku ok. 100 kilometrów. Trasa rowerowa byłaby jednak dłuższa, bo też połączona zostałaby z innymi szlakami, co pozwoliłoby na planowanie kilku różnych wariantów wycieczek.

Wiślana Trasa Rowerowa ma się zaczynać przy zaporze w Wiśle-Czarne, a następnie prowadzić przez gminy: Wisła, Ustroń, Skoczów, Chybie, Jasienica, Czechowice-Dziedzice, Bestwi- na i Wilamowice, jednocześnie krzyżując się w kilku punktach węzłowych z innymi trasami rowerowymi. Te ostatnie mają tworzyć tzw. pętle i obejmować inne gminy objęte projektem.

Zgodnie z planami, "rowerowa wiślanka" miała zostać uroz-maicona punktami widokowymi, wypożyczalniami rowerów oraz punktami gastronomicznymi i noclegowymi. Całość trasy, przebiegającej od źródeł Wisły pod Baranią Górą aż do Bałtyku, łącznie 1000 kilometrów, mogłaby być jedną z największych atrakcji polskiej i śląskiej turystyki. Rowerowi turyści zapewne odwiedzaliby położone przy trasie zabytki i rezerwaty. Wiślana Trasa Rowerowa umożliwiałaby organizowanie rajdów rowerowych, a zimą mogłaby być wykorzystywana przez miłośników narciarstwa biegowego.

Były zarząd województwa pod wodzą marszałka Michała Czarskiego, który pełnił tę funkcję w latach 2002-2006, zdążył nawet podpisać porozumienie z nadwiślańskimi gminami woj. śląskiego o budowie Wiślanej Trasy Rowerowej, ale na lata plan znalazł się w stanie hibernacji.

- Brakło pieniędzy, stosownych przepisów i lidera wśród nadwiślańskich gmin - ocenia sytuację Witold Trólka z biura prasowego urzędu marszałkowskiego.

Czy drugie podejście będzie bardziej udane? Liczą na to zarówno samorządowcy, jak i przedstawiciele klubów kolarskich z Podbeskidzia. Jan Poloczek, burmistrz Wisły, jest przekonany, że otwarcie szlaku jeszcze bardziej wypromuje tę, kojarzoną dziś głównie z Adamem Małyszem, miejscowość. - Połączylibyśmy w ten sposób dwa ośrodki prezydenckie: Wisłę i Juratę - podkreśla Poloczek i przypomina, że podobne szlaki od dawna istnieją nad Dunajem w Austrii, czy na Węgrzech.

- To także szansa dla drobnych przedsiębiorców związanych z branżą turystyczną. Obiekty zapewniające noclegi, mogłyby wypożyczać rowery swoim gościom, promować swoje obiekty jako zlokalizowane blisko trasy - dodaje Wiesław Legierski, prezes Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Rowerowych "Cyclo Partner" z Istebnej.
Dla samych rowerzystów powrót do pomysłu z "wiślanką" to jednak nie tylko sposób na propagowanie takiej formy aktywności. To wręcz konieczność. Chodzi o bezpieczeństwo, bo rowerzystów stale przybywa, a ścieżek rowerowych niekoniecznie. Efekt?

- Obecnie większość ścieżek rowerowych biegnie drogami lokalnymi, a tam ruch jest coraz większy, zwłaszcza w miejscowościach turystycznych - mówi Zbigniew Pawlik z Turystycznego Klubu Kolarskiego PTTK w Cieszynie.

Współpraca województw

Na istniejących już fragmentach Wiślanej Trasy Rowerowej brakuje spójności komunikacyjnej, nie ma kładek, tuneli i objazdów. Rowerzysta musi więco wiele za często schodzić z roweru, by np. przeprowadzić go przez drogę - wyjaśnia Wiesław Legierski.

A zatem jest wola i potrzeba, by poprowadzić szlak od Wisły do Gdańska. Czas na szczegóły dotyczące głównie tego, jak i za czyje pieniądze ma on powstać. - Dla zrealizowania tego pomysłu niebawem zostanie powołany specjalny zespół roboczy, w którego składzie znajdą się przedstawiciele zainteresowanych województw. Stworzą harmonogram dalszych prac nad projektem - mówi Witold Trólka. Współpraca: MIW

Rowerowe wycieczki wzdłuż europejskich rzek. Najsłynniejsze są w Austrii

W Europie rowerowe szlaki wzdłuż rzek to nic nadzwyczajnego. Nadzwyczajne są natomiast tylko krajobrazy, jakie rowerzyści mają okazję podziwiać.
Jedną z najsłynniejszych tras rowerowych w Europie jest ta wzdłuż Dunaju. Tak zwana Donauradweg (Naddunajska Droga Rowerowa) biegnie przez trzy państwa: Niemcy, Austrię i kończy się tuż za jej granicą w Bratysławie na Słowacji. Przejażdżkę można rozpocząć w Donaueschingen w niemieckiej Badenii-Wirtenberdze, a następnie pojechać w kierunku Ulm, Ratyzbony i Pasawy. Tutaj kończy się niemiecki odcinek Naddunajskiej Drogi Rowerowej o długości prawie 610 km. Następnie zaczyna się odcinek austriacki do Wiednia. Jest krótszy niż niemiecki, bo ma 325 km. Przez wielu jednak jest uważany za najpiękniejszy.

Następnie można pokonać jeszcze ponad 60 km do słowackiej Bratysławy. Odcinek z niemieckiej Pasawy do Wiednia to trasa płaska i w 90 proc. wyłączona z ruchu drogowego. Różnica wysokości na całym szlaku wynosi zaledwie 118 metrów. Dlatego polecana jest rodzinom z dziećmi. Jedzie się jednym lub drugim brzegiem rzeki. Czasem trzeba przeprawiać się przez Dunaj. Lewobrzeżna część trasy kończy się w miejscowości Au. Tam przeprawiamy się promem. Naddunajska Droga Rowerowa jest niezwykle malownicza. Dunaj na niektórych odcinkach meandruje. Wzdłuż koryta rozciągają się góry, a także zamki i pałace.

Mijamy też winnice i romantyczne małe miasteczka. Na trasie nie brakuje hoteli dla rowerzystów. Trasa jest asfaltowa i szutrowa. Planując wycieczkę warto przyjechać samochodem do Wiednia i tu zostawić go na strzeżonym parkingu. Następnie rowery zabieramy do pociągu i jedziemy do Pasawy. Stąd ruszamy w drogę do Wiednia. Austria słynnie z takich tras rowerowych. Szlaki są też przy rzekach Mur (340 km) czy Drawa (250 km). Te trasy są jednak trudniejsze. SZEN

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

777
oni są tak naiwni ,że płacą już na wszystkich ĆAPATKUFF POLSKIH BO TO TANIO POWER ROBOTczO.I ZA ABORCJE PŁACIĆ NIE TRZEBA GRATIS SAMI ROBIOM.
p
pedalow
Niemcy maja 2 miliony km asfaltowanych drog rowerowych, biegnacych miedzy innymi na walach przeciwpowodziowych.
A
Andrzej Wawrzyczek
Bydzie fajnie ale w którym wieku
j
jeszcze maly Slonzok
jack - zostac PREZYDETA
j
jack
Następne bajeczki prezydęta i powców dla swoich wyborców.Niech żyje PR i marzenia lemingów!!
H
Henryk Mościbrodzki
Jest zakazana, bo za "chwilę" jeździliby motocykle czy małe pojazdy czterokołowe, etc. Mimo tego zakazu, i tak tego typu pojazdy spotyka się na wałach przeciwpowodziowych. Dlatego też jest potrzeba ustawa, która określi warunki które muszą być spełnione, żeby wały nie były "rozjeżdżane".
.
mioło być
H
Henryk Mościbrodzki
Może by tak i "DZ" podjąłby się medialnie wspierać ten projekt ??? Zawsze jest to jakaś (cicha) reklama tego regionalnego pisma.
.
.
.
to co się tym martwisz.
oni są tak naiwni ,że płacą już na wszystkich...
hehehe
.
a ja bywam.
fajnie tu .
a ty nie masz o nim dalej pojęcia.

a propos :::
@"persona non grata" to nich jakiegoś szlyzjera ,który na pewno wizy na Śląsk nie dostanie- tu masz rację i nawet się z tobą zgodzę,nie wnoszę sprzeciwu.
P
Pater
Podejrzana sprawa ! Nie bez powodu od tylu lat jazda po wałach jest zakazana. Najlepiej wiedza to projektanci i utrzymujacy wały . A teraz jak sie rodakowi "Da palec to siegnie cała reka" i po niedługim czasie na remont wałów pójda spore pieniadze . Chyba że o to sprawa sie toczy !
m
mara slonsko
Tak jak to ze "polnische wirtschaft" jest to na pewno za 20 lot bydze fertig no i za unijne ejroki -
trza by sie uwinońć.
e
ewald
Warszawa!!
:::
prawdziwe rzeki to są Jenisej Ob czy Amur
Dodaj ogłoszenie