Wkrótce może dojść do fuzji w śląskiej zbrojeniówce

Monika Pacukiewicz, Michał Wroński
Transportery kołowe Rosomak powstają w siemianowickich Wojskowych Zakładach Mechanicznych
Transportery kołowe Rosomak powstają w siemianowickich Wojskowych Zakładach Mechanicznych Fot. Marzena Bugała
Czy Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich stracą samodzielność i zostaną włączone do grupy Bumar?

Możliwość taką zapowiedział podczas wczorajszej wizyty w Chorzowie minister obrony narodowej Bogdan Klich. Jak wyjaśnił aktualnie rozważane są dwa scenariusze. Pierwszy mówi o włączeniu siemianowickich zakładów do skupiającego 21 spółek zbrojeniowych Bumaru. Drugi pozwala WZM-mowi na zachowanie autonomii, ale pod warunkiem poprawy kooperacji z gliwickimi zakładami Bumar Łabędy.

- Wzajemna współpraca musi być lepsza. Musi spowodować, że program produkcji Rosomaka nie będzie napotykał na przeszkody - przestrzegał Klich.

O połączeniu obu położonych w naszym regionie zakładów zbrojeniowych mówiło się od lat.
Jak udało się nam dowiedzieć z początkiem maja propozycja ta ponownie padła w trakcie obrad sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Mimo tego w siemianowickich zakładach nie kryją zaskoczenia.
- Nie będziemy odnosić się do tych słów. Cokolwiek byśmy nie powiedzieli może to zostać źle odebrane - dyplomatycznie tłumaczył nam wczoraj Michał Runin, rzecznik WZM w Siemianowicach Śląskich.

Co skłoniło ministra Klicha do deklaracji o ewentualnej fuzji obu zakładów? Tego konkretnie nie wyjaśnił. Bez większego ryzyka można jednak przypuszczać, iż opinię o ich kiepskiej współpracy mogła wywołać sytuacja z początku tego roku, kiedy to siemianowickie Wojskowe Zakłady Mechaniczne - producent transporterów kołowych Rosomak - przez kilka miesięcy czekał na dostawę dziesięciu wież bojowych do tego pojazdu.

Wieże te zbudowane były właśnie w zakładach Bumar Łabędy. Ich odbiór wstrzymała jednak nie dyrekcja Wojskowych Zakładów Mechanicznych, ale polska armia, gdyż wojskowi eksperci podczas odbioru technicznego uznali, iż wieże zostały wykonane niezgodnie z umową. Poszło o systemy odpowiedzialne za ich napęd. Przedstawiciele Bumaru od samego początku zarzekali się, iż cała sprawa jest zwykłym nieporozumieniem.

- W napędach tych dziesięciu wież wprowadzone były pewne drobne zmiany. Nie zostały one jednak uwzględnione w dokumentacji i stąd całe zamieszanie - tłumaczyli.

Mimo tych zapewnień awantura z odbiorem wież do Rosomaków trwała trzy miesiące (jak tłumaczyli przedstawiciele koncernu zmiany w dokumentacji musiały zostać uzgodnione z dostawcą części). Na dodatek sprawa zbiegła się w czasie z napiętą sytuacją w zbrojeniówce.

Czekające na odbiór wieże stały się dla związkowców z gliwickiego Bumaru Łabędy dowodem na fatalną sytuacje ich zakładu i jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przy krytyce władz resortu.
W tym roku siemianowicki WZM wyprodukuje 58 transporterów Rosomak. Głównym ich odbiorcą jest polski kontyngent wojskowy w Afganistanie.

Jak wczoraj zapowiedział minister Klich 13 wozów zostanie wysłanych do Afganistanu już w drugiej połowie czerwca - to pierwsza partia z 30 maszyn, jakie mają trafić tam w tym roku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie