Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

XXI Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje" w Katowicach dobiegł końca. Laur Konrada przyznany

Henryka Wach-Malicka
Za reżyserię najlepszego konkursowego słuchowiska Teatru Polskiego Radia nagrodzony został Jan Hussakowski
Za reżyserię najlepszego konkursowego słuchowiska Teatru Polskiego Radia nagrodzony został Jan Hussakowski Marzena Bugała-Astaszow
W sobotę 26 listopada zakończył się w Katowicach XXI Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej „Interpretacje". Za reżyserię najlepszego konkursowego słuchowiska Teatru Polskiego Radia nagrodzony został Jan Hussakowski. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich przedstawień konkursowych był wszechobecny problem samotności.

Jego niekwestionowanym zwycięzcą okazał się Jakub Skrzywanek, reżyser spektaklu „Śmierć Jana Pawła II” z Teatru Polskiego w Poznaniu, któremu swoje głosy przyznali wszyscy (!) jurorzy: Katarzyna Kozyra, Maria Anna Potocka, Lech Majewski, Tadeusz Słobodzianek i Rudolf Zioło. Przypomnijmy, że każdy z nich swoją ocenę wspierał sumą 10 tys. złotych oraz… osobistym i publicznym uzasadnieniem podjętej decyzji. W opinii konkursowych sędziów przedstawienie w reżyserii Skrzywanka (według jego scenariusza i w dramaturgii Pawła Dobrowolskiego) wyróżniało się przede wszystkim siłą emocjonalną i konsekwencją w ukazywaniu cierpienia umierającego papieża.

Ludzki wymiar cierpienia

„Śmierć Jana Pawła II” rzeczywiście jest przedstawieniem niecodziennym w teatralnej rzeczywistości. Jego kształt określiły wspomnienia ludzi towarzyszących ostatnim godzinom życia papieża, dokumentacja medyczna i próba odtworzenia kolejnych etapów agonii. Ale też próba pokazania bezradność watykańskich hierarchów, którzy wiedzą, że muszą się zmierzyć z nieuchronnie nadchodzącym ceremoniałem pogrzebowym, za wszelką cenę pragną jednak zachować pozory, że rzeczywistość jest mniej groźna, niż jest naprawdę.

Może papież, choćby gestem, jednak jeszcze pobłogosławi zbierające się pod oknem tłumy, może powie choć słowo… Potworna męka umierającego człowieka, pokazana przez Skrzywanka bez znieczulenia i na granicy odporności widza, zderza się z poczuciem konieczności zachowania rytuałów utrwalanych przez wieki i tradycję. I najwyraźniej oczekiwanych przez wiernych, elektryzowanych kolejnymi komunikatami o stanie zdrowia papieża.

Skrzywanek nie idzie wszakże na skróty, nie ma w tym spektaklu drwiny z przedłużanego zabiegami gasnącego życia. Jest prawdziwe współczucie wobec papieża, po prostu niewyobrażalnie cierpiącego, jak każdy człowiek, któremu los nie podarował łaski łagodnej śmierci.

Przedstawienie, choć grane bez przerwy, dzieli się wyraźnie na dwie części. Pierwsza z nich to właśnie „kronika”, zapowiedzianej przez chorobę, śmierci. Pokazywana nader realistycznie, z długimi minutami charczenia, krztuszenia się, zachłystywania, intymnymi zabiegami pielęgnacyjnymi. Jednych widzów to przeraża, innych męczy.

To z pewnością efekt zamierzony przez reżysera, ale z punktu widzenia dramaturgii, moim zdaniem, za długi i osłabiający wymowę części drugiej spektaklu, czyli krajobrazu po śmierci Jana Pawła II. Dla mnie to właśnie ten fragment całości był największym impulsem do refleksji nad stosunkiem współczesnego człowieka do śmierci. Dziś bardziej chyba niż kiedykolwiek samotnej, zawsze jednak nieodgadnionej, zawsze poprzedzonej lękiem i zawsze przemijającej w pamięci tych, którzy zostają.

Widzowie wskazują „Maszynę”

Festiwal „Interpretacje" od początku (z krótką, niezbyt udaną, przerwą, gdy pokazywano spektakle bez cezury wiekowej) adresowany był do tej grupy twórców, którzy dopiero startowali na zawodowej scenie. Wielu z nich rzeczywiście rozwinęło potem swoje kariery i należy dziś do czołówki polskich reżyserów.

Być może uda się to także Jagodzie Szelc, która co prawda na razie zdobywa uznanie w branży filmowej, ale na katowickim festiwalu pokazała, że bardzo sprawnie radzi sobie także z materią czysto teatralną. Jej spektakl (jest autorką scenariusza wraz z Martą Keil i zespołem aktorskim) pt. „Maszyna” z Teatru Polskiego im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy nie zyskał wprawdzie uznania żadnego z jurorów, ale swoją nagrodę przyznała mu publiczność. Widzowie docenili liczne zalety tej inscenizacji: klimat tajemnicy, zachętę do przemyśleń, uniwersalizm przekazu, metaforyczny wymiar i intrygujące aktorstwo, z Sarą Celler-Jezierską na czele.

Z pozoru „Maszyna” wydaje się kolejną, artystyczną wypowiedzią na temat sztucznej inteligencji czy też konfliktu z cyklu „ludzkość kontra technologia”. Oto jesteśmy świadkami dziwnego eksperymentu, któremu poddaje się ochotniczka (nieświadoma losu, jaki ją czeka), wprzęgnięta (dosłownie) w działania maszyny. Dziwnej maszyny, modyfikującej osobowość człowieka za pomocą różnych dźwięków. Z minuty na minutę dźwięki konkretyzują się jednak, układając w kakofonię poleceń wydawanych, rzekomo w dobrej wierze, przez ludzi bliskich bohaterce: rodziców, chłopaka, przyjaciółkę.

Osaczona dziewczyna próbuje sprostać wyzwaniom, poleceniom, prośbom i przestrogom, które w swojej sprzeczności powoli degradują jej racjonalne myślenie i poczucie tożsamości. Niepostrzeżenie prosta opowieść o granicach eksperymentu zmienia się w metaforę losu współczesnego człowieka - bo nie tylko kobiety, choć to kobieta jest bohaterką - pchającego kierat codziennych wyzwań i ograniczeń. Finał przedstawienia pozostawia widza w rozterce, ale na pewno nie w obojętności...

W roli głównej samotność

Jeśli szukać wspólnego mianownika wszystkich przedstawień konkursowych, to byłby nim problem samotności. W różnych aspektach i konfiguracjach. W różnych odcieniach i natężeniu, ale zawsze postrzegany jako początek (lub finał) sprzeczności pomiędzy indywidualnym pragnieniem a oczekiwaniem otoczenia. W „Aniołach w Ameryce, czyli demonach w Polsce” Michała Telegi z Teatru Barakah w Krakowie to homoseksualizm, z którym bohaterowie nie potrafią sobie poradzić, ale próbują o nim chociaż mówić. Spektakl, złożony z luźnych etiud, powstał zresztą na podstawie rozmów z ludźmi, którzy takiego wykluczenia doświadczyli. Ich traumy wciąż nie zagłusza ani pozorny „luz”, ani odwaga w mówieniu prawdy o sobie.

Z kolei w dużej mierze autobiograficzne „Serce” Wiktora Bagińskiego z TR Warszawa jest historią czarnoskórego Polaka, którego dotyka rasizm, ale przede wszystkim poczucie krzywdy ze strony matki, która nie chce mu powiedzieć prawdy o ojcu. Spektakl kończy się wprawdzie wyjawieniem tej tajemnicy, ale jej ostrze rani bohatera - w świetnej kreacji Dobromira Dymeckiego - równie boleśnie jak wcześniejsza niewiedza. I nie jest lekiem na poczucie zniewalającego poczucia samotności właśnie.

„Der Szturem. Cwiszyn. Burza. Pomiędzy” Damiana Josefa Necia z Teatru Żydowskiego w Warszawie ujmuje zaś problem samotności w kontekście całego narodu żydowskiego, któremu II wojna światowa odebrała prawo do życia i prawo do godności. Poczucie bólu nie mija z czasem, zdaje się mówić reżyser, bo wciąż karmi się samotnością i brakiem zrozumienia…

***

Wręczone zostały także nagrody w pozostałych dwóch konkursach odbywających się w ramach festiwalu od 2018 roku.

Za reżyserię najlepszego konkursowego słuchowiska Teatru Polskiego Radia nagrodzony został Jan Hussakowski za słuchowisko „Samobójstwo samotności” Nedy Neżdany.

Za reżyserię najlepszego konkursowego spektaklu telewizyjnego zrealizowanego w ramach cyklu Teatroreka realizowanego przez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie nagrodzona została Julia Ruszkiewicz za spektakl „Polowanie” Ishbel Szatrawskiej.

Nagrodę Dziennika Teatralnego otrzymała Aleksandra Popławska za rolę w spektaklu „Serce” w reż. Wiktora Bagińskiego.

Laur Konrada festiwalu „Interpretacje” otrzymał Jakub Skrzywanek. Jego reżyserskim debiutem był spektakl „Cynkowi chłopcy”, wyprodukowany przez Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. Po dobrze ocenionym przez krytyków debiucie Jakub Skrzywanek nawiązał współpracę z warszawskim Teatrem Powszechnym, gdzie asystował reżyserowi Oliverowi Frijliciovi przy spektaklu „Klątwa”, który wywołał ogólnopolski skandal ze względu na sprofanowanie w nim postaci Chrystusa i Jana Pawła II. MZ

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Nie tylko o niedźwiedziach, które mieszkały w minizoo w Lesznie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera